Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Bez miesa

Zycie bez miesa tylko z pozoru wydaje sie wyrzeczeniem. Sam tak myslalem, ze strachem i zalem patrzac jak lada chwila odplyna w sina dal soczyste pieczenie, chrupiace kotlety, wonne szaszlyki.....Decyzje jednak podjalem nieodwoalna... Na poczatku bylo ciezko - chodzilem glodny i zly. Wszystko we mnie wolalo o chociaz kawalek kostki do obgryzienia... Ale ten stan nie trwal dlugo i dzis juz trudno mi sobie wyobrazic powrot do miesnych dan... W zamian przybylo mi energii i witalnych sil. Swiat jakby pojasnial i zrobil sie weselszy....
Bez miesa moj stol wcale nie zubozal. Warzywa daja wrecz nieograniczone mozliwosci komponowania nowych smakow. Korzystam z tego pelnymi garsciami.
W tym temacie chcialbym wymieniac sie wegetarianskim przemysleniami, pomyslami czy przepisami. Nie prorokuje mu zbyt wielkiej popularnosci ale sprobowac chyba mozna....
Na poczatek przepis na salatke z baklazana i pomidorow. Zrobilem ja wczoraj na kolacje ale bedzie rownie dobra na drugie sniadanie....
2 spore baklazany obieramy ze skory i kroimy na grube plastry. Mozna posypac je sola i trzymac na sitku przez pol godziny zeby odeszla z nich gorycz ale nie zawsze trzeba to robic...- czasem po prostu nie sa one gorzkie.....Baklarzany obficie skrapiamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku przez 45 minut....
Potrzebujemy tez glowke czosnku z ktoraj odcinamy jej gorna czesc, polewamy oliwa, zawijamy w folie aluminiowa i pieczemy razem z baklarzanami.
Upieczone baklarzany studzimy i kroimy w gruba kostke. Wyluskujemy upieczone zabki czosnku i siekamy je drobniutko dodajac do baklarzanow. Podobnie drobno siekamy cwiartke cebuli, 2 lyzki natki pietruszki i 2 lyzki koperku.
Pomidory do salatki uzyc najlepiej jak najmniejsze ( "winogronowe") i po przekrojeniu na pol zmieszac z pozostalymi skladnikami.
Calosc polac octem z czerwonego wina, solac i pieprzac ( z sensem usmiech.gif do smaku

Zgłoś 23.03.10 [13:04] eco

Odpowiedzi

Zgłoś 02.08.03 [14:24] Dynka

Jak najbardziej da się żyć sama przez 6 lat nie jadłam mięsa, nie jest to w rzaden sposób szkodliwe, powiem więcej budowa naszego przewodu pokarmowego świedczy o tym że jesteśmy roślinnożercami.Ale człowiek nie świnia i zerzre wszystko. Może i to było niegrzeczne, ale czy nie prawdziwe?

Zgłoś 02.08.03 [16:42] Ilona

A pewnie, że bez mięska da się żyć!!! Nie jem go już dość długo (dokładnie nie pamiętam ale nigdy za nim nie przepadałam-jakieś chyba 6 lat) i jeszcze żyję oczko.gif Ale ja w ogóle jakaś "inna" jestem usmiech.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 02.08.03 [21:15] eco

Dynka i Ilona - witajcie!!
Obawialem sie troche ze bede tu sobie siedzial sam, w wegetarianskim forum, otoczony miesozercami usmiech.gif , a tu taka niespodzianka! Dzieki usmiech.gif
To ciekawe co mowi Dynka o przewodzie pokarmowym , ze jest przystosowany do diety wegetarianskiej raczej.....Mam nadzieje ze w przyszlosci opowiesz o tym wiecej. Nasza cywilizacja ma juz pare tysiecy lat i przez ten czas czlowiek jednak ( wbrew naturze?) ciagle rozgladal sie za jakas miesna zakaska - nie wazne czy byl to mamut czy faszerowany antybiotykami kurczak na polce hipermarketu....Ciekawe dlaczego......
Ilona? To dobrze ze jestes innausmiech.gif Bez takich jak Ty, wszyscy wygladalibysmy jak dwie dywizje Chinczykow na pochodzie pierwszomajowymusmiech.gif Mysle ze wegetarianizm to wcale nie dziwaczna innosc tylko alternatywny sposob patrzenia na swiat...Jestesmy przeciez tym co jemy, pokaz mi co jesz a powiem ci kim jestes , chcialoby sie powiedziec usmiech.gif .
Niektorzy mowia ze lato to sezon ogorkowy a ja mowie ze jagodowy raczejusmiech.gif Nie, nie mam nic przeciw ogorkom......a nawet wrecz przeciwnie...ale jagody zniewalaja. Nie mozna sie nimi najesc, tak sa pachnace i swieze.... Wlasnie posypalem (obficie!) nimi muesli i zalalem mlekiem sojowym......mmmmmmmmmm........Pycha!
Pozdrawiam wszystkich usmiech.gif

Zgłoś 03.08.03 [03:16] Tashi

Ja tez nie jem miesa. Bylam sobie na diecie odchudzajacej i jakos tak najpierw jadlam chude miesko, a potem zupelnie je odstawilam. Bez zadnych ideologi w stylu "moj brat na talerzu". Po prostu nie ten smak. Nie jest rez tak, ze do konca sie zarzekam. Czasem zdarzy mi sie zjesc cos z mieska ale nie czesciej niz raz na miesiac lub dwa. Dla mnie korzysci z diety bezmiesnej to odkrycie, ze poza niesmiertelnym schabowym z kartoflami jest tyle fajnych rzeczy do wyprobowania. Warzywka inspiruja w kuchni, wydaje mi sie ze wymagaja wiecej inwencji tworczej niz miesko. Caly czas poznaje nowe smaki, jakies niecodzienne zestawienia i to jest wspaniale. Mysle, ze jedzac miesko nie mialabym tyle inwencji tworczej w kuchni,bo jak znam siebie poprzestalabym na tym nieszczesliwym schabowym, od czasu do czasu robiac do niego jakas surowke - niespecjalnie wyszukana usmiech.gif

Zgłoś 03.08.03 [05:28] eco

Witaj Tashi!
Kazdy ma swoja droge do tego by zyc bez miesa i kazda z tych drog jest tak samo dobra. Droga Tashi wydaje sie szczegolnie bezkompromisowa, bo odarta z wszelkiej ideologii - mieso moze po prostu nie smakowac!
Jednak jako byly miesozerca zdaje sobie sprawe ze potrawy miesne to nie tylko schabowy - jest ich wiele i trzeba przyznac ze sa atrakcyjne...takze w smaku. Dlatego w wiekszosci przypadkow zwrot w strone wegetarianstwa jest podyktowany jakimis powodami.. Rzeczywiscie dla jednych miesko na talerzu to jakby pozeranie naszych mniejszych braci, ale niekoniecznie trzeba byc od razu sw. Franciszkiem.....Dla mnie np. przewazaja glownie wzgldy zdrowotne ( uwazam ze jedzenie miesa jest szkodliwe) a takze ekologiczne i humanitarne ( dla utrzymania olbrzymich stad zwierzat rzeznych niszczy sie cale polacie np lasow , a takze sposob "hodowania" tych zwierzat czesto jest skandaliczny).
Ale masz racje Tashi ze przygotowywanie posilkow warzywnych to czysta przyjemnosc i niezliczona ilosc kombinacji. Bardzo rzadko w moich kulinarnych wycieczkach wracam do tych samych przepisow, bo znajduje wciaz nowe i interesujace.
Czytuje w "Przekroju" felietony Tadeusza Pioro na temat kuchni. Wlasnie oglosil on przed tygodniem, ze skonczyl sie nam oto sezon na szparagi, co napawa go smutkiem i przy okazji mnie tez. Przpomnialem sobie ten felieton dzis rano i pognalem do warzywniaka sprawdzic czy moze jeszcze jakies szparagi dla mnie zostaly i.................nie rozczarowalem sie!
Byly - takie jak lubie - drobne i delikatne. Obok lezaly dorodne karczochy i nie moglem oprzec sie pokusie by oba te warzywa jakims sposobem polaczyc w jednej potrawie...Znalazlem stosowny przepis na obiad w cieply sobotni dzien. Oto on:
Najpierw nalezy odpowiednio przygotowac karczochy. Zajmuje to troche czasu i nie jest zbyt latwe....Nie wiem czy wszyscy wiedza jak to robic..Jesli nie to dajcie mi znac to opowiem o tym nastepnym razem...
Poniewaz do potrawy potrzebny jest nam ugotowany makaron, zaczynamy od niego. Mozemy uzyc rozne rurki, kolanka ( wszystkie makarony o hydraulicznych ksztaltach usmiech.gif lub kokardki - bo tez dobrze "trzymaja" sos. 6-8 karczochow rozcinamy na cwiartki i podsmazamy je na oliwie az sie lekko zarumienia.
Po 5-7 minutach dodajemy na krotko drobno posiekany czosnek, by po chwili calosc zalac kubkiem warzywnego rosolu. Gdy nasza potrawa zacznie sie gotowac, niezwlocznie dodajemy zielone szparagi i przykrywamy rondel na pare ( ok. 5) minut.
Kiedy szparagi lekko zmiekna (zbyt miekkie nie sa juz tak smaczne) dodajemy nieco pieprzu, makaron ktory wlasnie sie ugotowal i calosc posypujemy solidnie parmezanem. Mozna wszystko jeszcze posolic ale trzeba z tym uwazac bo parmezan jest bardzo slonym serem i latwo "przedobrzyc". Smacznego!!!! usmiech.gif

Zgłoś 03.08.03 [14:45] Ilona

To w takim razie baaardzo się cieszę, że jestem inna i nie do podrobienia smiech.gif

Buziaki

Zgłoś 03.08.03 [20:59] Dynka

Ja jem mięsko.Był w moim życiu taki okres ciąża że mój organizm nie tolerował mięsa. Potem tak jakoś mi zostało że przez 6 lat nie jadłam bo mi się cofało. Z racji jednak wykonywanego zawodu musiałam zacząć (jestem kucharzem, miałam "pod sobą" kilku i musiałam sprawdzać co upitrasili i tak jakoś przekonałam swó organizm do mięska spowrotem , ale się roztyłam.Coś za coś.

Z tym przewodem pokarmowym to jes tak że rzeczywiście jest on w tej chwili uniwersalny i przerobi wszystko jednakże człowiek z racji swojego pochodzenia zawsze preferował pożywienie roślinne, traktując mięso i inne żyjątka jako uzupełnienie diety. Z racji wyposarzenia przez naturę byliśmy skazani na dojadanie pozostawionych resztek, i malutkich stworzeń sami raczej stanowiąc żer dla drapieżców.Jednak nasz wrodzony intelekt wszystko wypaczył.

Zgłoś 04.08.03 [00:58] eco

Ho ho! Dynka jest prawdziwym kucharzem! To oniesmiela usmiech.gif Ale jednoczesnie moze byc zrodlem niesamowitej wiedzy...Jesli Dynka zechce sie nia podzielic. Ja juz mam pytanie.... Do rozmaitych potraw i zup uzywam rosolu warzywnego. Kupuje rosoly roznych firm i kazdy z nich smakuje inaczej. Czasem gotuje moj wlasny rosol, najczesciej z tego co mam pod reka. Czy jest jakis uniwersalny przepis (badz Twoj ulubiony , lub przepis kogos z "czytaczy" tego tematu) na rosol warzywny? Ostatnio kupilem kostki warzywne z Winiar i mimo ze sa superwygodne w uzyciu ( mozna sobie z nich odkroic tyle ile nam potrzeba) mam pewne zastrzezenia. W skladnikach na opakowaniu znalazlem cos co nazwano "dodatki smakowe" i obawiam sie ze jest to MSG.....Czy cos wiecie na ten temat?
Mam miniaturowe, ze tak powiem, herbarium za oknem, w ktorym samopas hoduja sie rozne ziola. Przypiekalo dzis ostro przed deszczem wiec przysiadlem sobie na pare ladnych chwil by popatrzec na przyrode w moim ogrodku... A ogrodek tetni zyciem, bo wiele ziol kwitnie wlasnie i przyciaga tony pszczol, trzmieli, bakow, motyli i sam nie wiem jeszcze czego, a jest tego duzo i halasliwie bzyczy ale nie zaczepia swego dobrodzieja i stad mamy taka udana symbioze. Uwielbiam zapach mojego ogrodka - szczegolnie mocny teraz, kiedy mieta kwitnie jak szalona. Nic tylko siedziec i poupajac sie troche usmiech.gif I patrzac na te ziola przyszlo mi do glowy by zrobic na obiad turecki pilaw i pare garsci tych ziol z ogrodka uszczknac ...
Postanowilem zmieszac w potrawie dwa rodzaje ryzu: brazowy i czarny zwany rowniez dzikim. Poniewaz dziki ryz gotuje sie dosc dlugo, trzeba zaczac wlasnie od niego i gotowac go osobno.
A na bardzo duzej patelni lub garnku, podsmazamy drobno posiekana cebule i kilka czerwonych i zielonych papryk ( rowniez posiekanych w kostke). Smazymy wszystko na malym ogniu bo pilaf nie lubi pospiechu... Gdy warzywa na patelni zmiekna ( po jakichs 10 minutach) dodajemy drobno posiekany czosnek. Podsmazamy wszystko przez kilkadziesiat sekund i dodajemy sporo zmielonego kminku i takze zmielonego angielskiego ziela. Smazymu dalej przez kilka chwil i dodajemy brazowy ryz rowniz podsmazajac go przez minutke...
Wszystko zalewamy woda, tak aby ledwie przykryla ona ryz i gotujemy dalej na malym ogniu.
W miedzyczasie drobno siekamy miete, bazylie i nac pietruszki. Dodajemy ziola gdy ryz jest juz miekki i wciagnal w siebie wiekszosc wody.
Dodajemy rowniez dziki ryz a takze solidna garsc rodzynek lub suszonych porzeczek albo zurawin.
Na koniec ostroznie solimy wszystko i........gotoweusmiech.gif
Zapomnialem dodac ze pilaf podalem z surowka z tego co akurat mialem pod reka a byl to mlecz, eskarol i.... botwinka usmiech.gif Wszystko polane prostym sosem z niewinnej oliwy i winnego octu. Smacznego usmiech.gif
Ilona? Dlaczego uwazasz ze jestes inna?
Pozdrawiam wszystkich usmiech.gif

Zgłoś 05.08.03 [05:25] eco

Dzis kilka istotnych powodow dla ktorych warto zmienic diete na wegetarianska a tym samym kompletnie zmienic styl swojego zycia: Najwazniejszy z tych powodow to:
ZDROWIE
Jedzac diete wegetarianska mamy niewielkie szanse wpasc w szpony obzarstwa a co sie z tym wiaze otylosci. Poniewaz warzywa i owoce sa naladowane po brzegi witaminami, enzymami czy antyutleniaczami szansa by wegetarianin dostal raka jest niewielka - lacznie z rakiem piersi, prostaty i co naturalne przewodu pokarmowego. Rezygnujac z miesa chronimy nasze serce nie tylko przed choroba wiencowa - przy okazji obnizamy sobie cholesterol i poziom homocystyny a mieso daje efekt wprost przeciwny.
Olbrzymi dobroczynny wplyw ma wegetarianska dieta przy takich chorobach jak osteoperoza, nadcisnienie, choroby zoladka i nerek, artretyzm, rownowaga hormonalna czy wreszcie cukrzyca. Wybor pomiedzy miesem a warzywami wydaje sie oczywsty...a jednak....
A oto inne powody:
EKOLOGIA
Olbrzymie stada zwierzat rzeznych pochlaniaja tony ziarna ktore mozna wykorzystac do zywienia ludzi. Zwierzeta te w sposob niemalze niekontrolowany zanieczyszczaja srodowisko naturalne, w tym szczegolnie zasoby wodne.
Czy wiecie ze aby wyprodukowac kilogram pszenicy potrzene jest ok. 200 litrow wody? Myslicie ze to duzo? Aby wyprodukowac kilogram wolowiny czy wieprzowiny potrzebne jest 3000 litrow wody!!!
ZWYKLA LUDZKA PRZYZWOITOSC
Z duma myslimy o nas samych jako o ludziach cywilizowanych a jednoczesnie staramy sie nie zauwazac ze obok nas powstaja fabryki do szybkiego tuczenia i zabijania zwierzat. Zwierzeta trzymane sa tam w warunkach uragajacych wszelkim humanitarnym wartosciom jakie wyznajemy. Jedyne co ich tam czeka to smierc. Wierze w to, ze jesli czlowiek ma prawo do szczescia to i zwierze ma podobne. W tych tuczarniach raczej nie zobaczy sie blekitnego nieba czy nie pobryka beztrosko po lace.....
EKONOMIA
Mieso jest drogie i nietrwale. Przechowujemy go w lodowkach, ktore tez kosztuja niemalo a na dodatek zuzywaja mase energii... Wiekszosc nasion, kasz , grochow czy ryzu mozna przechowywac w sloikach w temperaturze pokojowej i na dodatek bardzo dlugo. Archeolodzy rozkopali opuszczony w XIV w. angielski klasztor i znalezli tam nasiona roslin ktore, jak latwo policzyc mialy prawie 600 lat. Po posadzeniu nasiona te wykielkowaly!!! a rosliny bujnie ,sie rozrosly. Ukryta energia w nasionach jest przeogromna w odroznieniu od zupelnie martwego kawalka miecha....
FIGURA
Swiat wymysla kolejne diety cud. Dieta Atkinsa, dieta Kwasniewskiego...... Wystarczy przestac jesc tluszcze zwierzece a sylwetka wroci do normy bez dziwacznych kulinarnych wymogow czy katorzniczych cwiczen.... Waga spada co prawda wolno ale skutecznie.
TOWARZYSTWO
Znakomita wiekszosc wegetarian to przyzwoici i wspaniali ludzie. Einstein, Leonardo da VInci, greccy filozofowie, Budda, Mark Twain, oczywiscie Gandhi i wielu inych - takze Wy, w momencie kiedy staliscie ie wegetarianami usmiech.gif . Zmieniajac wiec styl zycia wpadamy w niezle grono ludzi, wsrod ktorych ciekawie jest zyc
Pozdrawiam wszystkich usmiech.gif

Zgłoś 05.08.03 [10:43] malpka

Życie bez mięska nie jest trudne i nie jest to żadne wyrzeczenie. Mięsa nie jem już od 9 lat i bardzo dobrze się z tym czuję. Potrawy z warzywek i wyrobów sojowych potrafią idealnie zastapić wszystkie składniki jakie zawiera w sobie mięso tylko trzeba racjonalnie je stosować. Np przepyszne są kotleciki z soji i grochu a robi się je następująco: Groch i soję namaczamy w oddzielnych naczynkach, następnie gotujemy je ale taż oddzielnie bo groch gotuje się szybciej, po ugotowaniu przekręcamy je przez maszynkę dwa razy a następnie mieszamy je razem dodając do tego drobno posiekaną cebulkę i jajko (surowe), mieszamy to wszystko razem dodając sól, pieprz, pieprz cayen, carry, robimy z tego kotleciki obtaczamy w jajku i bułce tartej i kładziemy na rozgrzany olej lub oliwę z oliwek. Do kotletów można też dodać duszone pieczareczki aby udoskonalić ich smak.
Kotleciki takie idealnie nadają się do ryżu, na grila oraz na zwykłą kanapkę z warzywkami.

Zgłoś 16.08.03 [00:07] Dynka

Przepraszam że nie odpowiadałam ale nie było mie przez kilka dni. jestem kucharzem i co z tego? Mam nadwagę i sporo wad. Kilka osób z forum nie związanych zawodowo ( przynajmiej tak się deklarują ) jest naprawdę dobrych, lub mają dobre przepisy.Co do rosołu jeśli tylko ci się chce to gotuj sobie sam, nie będę ci wyjaśniała dlaczego, domyśl się, nie jestem zwolenniczką chemii w żywności. Powiem ci tylko że niektóre zaprawy smakowe różnych firm osiągają takie mistrzostwo smaków naturalnych, jakich rzaden kucharz z produktów naturalnuch nie jest w stanie osiągnąć. Co do ziól brawo.przeczytaj post o ziołach troszkę tam napisałam wczoraj i nie będę drugi raz stukać tego samego.
Uważaj tyliko czym podlewasz.

Zgłoś 16.08.03 [12:48] Dynka

Dlatego że ogólnie dostępne nawozy do roślin doniczkowych są toksyczne w dużych stężeniach dla organizmu człowieka, a do takich stężeń może dojśc przy uprawie doniczkowej (wykwity na doniczkach wskazują międzyinnymi na duże sasolenie, czyli przemineralizowanie gleby)), pozatym zioła uprawiane na parapecie tak naprawdę nigdy nie dorównają smakiem i aromatem dziko rosnącym, powiem więcej że skład chemiczny rośliny chodzi mi o zawartość substancji zapachowych, smakowych, zależy od miejsca, warunków uprawy W skrócie znaczy to to że np. melisa uprawiana w Prowansji a nasza rodzina będą się różniły zawartością substancji czynnych Chyba trochę się mądrzę , ale najłatwiej przekazać to takim trochę suchym jęcykiem chemicznym.

Zgłoś 16.08.03 [12:52] Dynka

Dlatego że ogólnie dostępne nawozy do roślin doniczkowych są toksyczne w dużych stężeniach dla organizmu człowieka, a do takich stężeń może dojśc przy uprawie doniczkowej (wykwity na doniczkach wskazują międzyinnymi na duże sasolenie, czyli przemineralizowanie gleby)), pozatym zioła uprawiane na parapecie tak naprawdę nigdy nie dorównają smakiem i aromatem dziko rosnącym, powiem więcej że skład chemiczny rośliny chodzi mi o zawartość substancji zapachowych, smakowych, zależy od miejsca, warunków uprawy W skrócie znaczy to to że np. melisa uprawiana w Prowansji a nasza rodzima będą się różniły zawartością substancji czynnych Chyba trochę się mądrzę , ale najłatwiej przekazać to takim trochę suchym językiem chemicznym. Zioła są wyjątkowo wrażliwymi roślinami. Z tymi egzotycznymi jest dokładnie tak samo.

Zgłoś 16.08.03 [12:56] Dynka

Poprawiałam błędy i dwa razy wysłałam przepraszam, a swoją drogą kiedy ty śpisz?

Zgłoś 17.08.03 [13:38] Ilona

Ups. Sorki troszkę się zagapiłam smiech.gif
Twierdzę, że jestem inna, bo często przygotowuję potrawy rodzince(oni jedzą mięso) i nawet nie wiem jak one smakują.Jakoś jeszcze żyją usmiech.gif więc chyba nie jest źle.A poza tym nie dalej jak wczoraj brat wyprawiał urodziny na działce.Oczywiście był grill i wszyscy sie dziwili jak ja mogę patrzeć na to jak oni jedzą kiełbasę i jej nie ruszyć.Dla mnie to normalka.Przyzwyczaiłam się do tego,że wszyscy jedzą mięso.Nawet zdaża mi się kupować w mięsnym jakieś "zaopatrzenie" do lodówki a nie wiem czy to jest dobre,jaki ma smak(czy jest słone,kwaśne ipt.).Może Wam się to wydać dziwne ale ja wśród znajomych właśnie czuję się trochę inna,bo nie jem tego co oni.Absolutnie nie mam z tego powodu kompleksów,bo mi z tym jest dobrze ale wiem,że dla niektórych nie istnieją potrawy (kuchnia) bez mięsa!!!

Pozdrowionka

Zgłoś 17.08.03 [16:43] Dynka

Wśród moich znajomych są również ludzie nie jedzący mięsa i po prostu wiadomo że dla Zająca, Piotrka i Grażyny musi być coś przygotowane.W tej chwili nie ma żadnego problemu ani w restauracjach, ani na przyjęciach o ile organizatorzy uwzględnią innych gości.Napisałam innych bo tak naprawdę są, różne grupy : tacy którzy nie jedzą tyko mięsa czerwonego, tacy którzy nie jedzą mięsa wogóle, tacy którzy jadają tylko ryby, niektórzy dopuszczają jaja i mleko, a są i tacy którzy nie używają żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego.Specjalnie nie przytoczyłam ich nazw bo zawsze mi się mylą.Jako ciekawostkę powiem że w swojej pracy kiedyś dostałam zamówienie dla gościa który nie tolerował żadnego mięsa, mleka, produktów glutenowych, warzyw strączkowych, ryby, tłuszczów roślinnych i węglowodanów złożonych czyli sacharozy, skrobi błonnika, co byście mu dali do jedzenia???(była to dieta, ale jaka!!!!!)

Zgłoś 17.08.03 [19:00] eco

Ja bym mu podal szklanke wody Dynka usmiech.gif i bardzo slony rachunek usmiech.gif
Ciekawe jednak co Ty dla niego wymyslilas??? Rzeczywiscie - gdy prowadzi sie restauracje, trzeba byc przygotowanym rowniez na takich gosci....
Ilona...doskonale rozumiem to, ze grilowana kielbasa czy inne soczyste miesko moze nie wzbudzac emocji a nawet przeszkadzac. Na tym temacie o swoim wegetarianskich upodobaniach opowiedzialo juz kilka osob, tak wiec nie jestes zupelnie osamotniona... Moze i Dynka da sie przekonac do zmiany stylu zycia? Jestem pewien ze wegetarianska restauracja moglaby stac sie sporym sukcesem....
Marynuje dzis baklazany, potem lece do kina i o tym jak sie je robi opowiem pozniej...
Pozdrawiam wszystkich usmiech.gif

Zgłoś 17.08.03 [21:57] Dynka

Nie prowadzę własnej restauracji, w chwili obecnej nawet nie pracuję zawodowo. Gość nie dostał szkalanki wody.Zgadujcie dalej.

Zgłoś 17.08.03 [22:06] Ilona

Z tą "innością" to chodzi mi też o to, że jak dla mnie to mogłyby istnieć tylko jogurty, maślanka i soki (marfewkowy najlepiej smiech.gif ).

Dynka a ten klient to może żyje światłem i nic nie zjadł??? usmiech.gif

Buziaki

Zgłoś 17.08.03 [22:38] Dynka

Zjadł dostał "pełnowartościowy" posiłek.O ile o jakich kolwiek wartościach można tu mówić.Tobi zaś nie radzę aż tak zawężać diety.Jedz warzywai owoce, jeśli będziesz jadła zbyt małourozmaicone posiłki nie zbilansujesz aminokwasów potrzebnych do budowy białek, one wszystkie znajdują się w produktach roślinnych ale w różnych, nie ma takiej rośliny która zawierała by wszystkie aminokwasy, nawet soja, która zawiera aminokwasy występujśące w mięsie.Jogurty i soki to stanowczo za mało, twoje jelitka wołają o błonnik, inaczej nie potrafią pracować.

Zgłoś 18.08.03 [03:06] eco

Wrocilem wlasnie z kina.....Oprocz tego ze lubie dobre filmy, lubie tez popatrzec jakiez to dania sa na nich serwowane... Film byl pod tytulem Wstretne, piekne rzeczy gdzie glowna role grala znana doskonale wszystkim z Amelii Audrey Tatou. Akcja dzieje sie wspolczesnie w Londynie i jest to historia romansu nigeryjskiego lekarza ( ktory w Londynie jest w dzien taksowkarzem a noca portierem w hotelu) z Shania - turecka sprzataczka w tym wlasnie hotelu ( Gra ja Amelia usmiech.gif ) Oczywiscie ledwie kielkujaca milosc napotyka tak wiele barier ze nie ma szans powodzenia, mimo ze bohaterowie czynia heroiczne wysilki by zmienic slepe przeznaczenie. Sa tak inni i obcy, ze na ich tle Ilona wyglada najzupelniej normalnie usmiech.gif Przydarza im sie cala seria nieszczesc i niewiele jest momentow w ktorych usmiechaja sie do siebie. Jedna z takich radosnych chwil jest scena przy stole oczywiscie ( wiem ze mysleliscie ze w lozku usmiech.gif ). Nigeryjski lekarz ( nie udalo mi sie zapamietac jego afrykanskiego imienia) przygotowuje kolacja dla ich obojga. Potrawa pochodzi z Nigerii i jest jak podroz do raju utraconego..... Jest (niestety!!!) z miesem i Shania ( ktora jest wychowana w silnej muzulmanskiej tradycji) przez chwile obawia sie ze potrawa jest z wieprzowina, zabroniona w islamie, ale na szczescie okazuje sie byc z baranina.. Obydwoje smieja sie do siebie, zartuja... ( przez zoladek do serca) popijajac wszystko tanim cabernetem, ktory dla Shanii jest rowniez jej pierwszym alkoholem w zyciu.....
Z przyjemnoscia ogladajac cala scene, ukradkiem zerkalem glownym bohaterom do talerza probujac odgadnac co wlasciwie oni jedza i wyszlo mi ze jedli dzoloff - nigeryjski rodzaj rosotta. Mysle ze mozna go rowniez przygotowac bez miesa. A robimy go tak:
W garnku na ostrym ogniu zesmazamy ze soba sporo cebuli i czosnku - gdy juz cebula sie zeszkli dodajemy rowniez duzo siekanych pomidorow i tymianku i przez 15 minut gotujemy wszystko wciaz na na duzym ogniu bez mieszania, tak aby caly sos lekko przypalil sie na dnie ( ale bez przesady!) Nastepnie miesozercy w tym momecie dodaja swoje miesiwo, my zas dodajemy warzywny rosol i gotujemy wszystko przez nastepne 15 minut ale juz na malym ogniu. Nigeryjczycy dodaja do tej potrawy suszone krewetki - dodajmy je jesli mamy, bo czynia caly smak bardzo interesujacy.... Koniecznie dodajmy tez jakiejs ostrej, drobno posiekanej papryczki aby calosc byla pikantna
Nastepnie dodajemy dobrze wyplukany ryz i dalej gotujemy na malym ogniu, majac w pogotowiu czajnik z goraca woda, na wypadek gdyby ryz zaczal przejmowac kontrole nad cala potrawa usmiech.gif
Po 20 minutach my rowniez mozemy miec u siebie w domu nigeryjski wieczor....usmiech.gif Smacznego! I nie zapomnijcie o czerwonym winie - wspaniale wspiera smak dzoloffa usmiech.gif

Zgłoś 18.08.03 [13:31] Dynka

Eko jak ty funkcjonujesz??? O tej godzinie to nawet ja już śpię!!!!Dobrze że nie ciągniesz na jogurtach i sokach przynajmiej.

Zgłoś 18.08.03 [13:50] Ilona

Cieszę się, że jestem "najzupełniej normalna" oczko.gifsmiech.gif

No popatrzcie i nawet mam streszczenie filmu usmiech.gif (zaoszczędze na kinie oczko.gif

Pozdrowionka smiech.gif

Zgłoś 18.08.03 [15:25] eco

Dynka, podobno wegetarianie potrzebuja mniej snu i szybciej sie regeneruja usmiech.gif Jest w tym duzo prawdy, bo w owocowo-warzywnym jedzeniu sa nieprzebrane ilosci antyutleniaczy, regenerujacych i chroniacych nasz mozg przed zmeczeniem.... To kolejny przyklad na to, ze dobrze byc wegetarianinem/ka usmiech.gif Ale nie chce tu wyjsc na jakiegos fanatyka. Po prostu fascynuje mnie ilosc mozliwosci jaka daja w kuchni roslinne produkty...
A jesli chodzi o soki, to Ilona ma calkiem dobra intuicje. Czytam troche o tym ostatnio i czuje sie przekonany ze warto zainwestowac w dobra sokowirowke i wirowac nia wszystko co sie ma pod reka ( oprocz prania), bo w stezonym soku w jak eliksirze mlodosci jest wszystko co nam do zycia potrzebne. Np. zeby uzyskac pol szklanki soku z brokul trzeba ich uzyc w sokowirowce ok 3-4 kg...... Nawet krowa nie jest chyba w stanie zjesc tyle za jednym posiedzeniemusmiech.gif . A wirujemy co mamy pod reka: owoce i warzywa, tworzac zdrowe i smaczne koktajle, zwlaszcza latem kiedy wszystkiego wokolo pelno.....Mozemy tez swieze owoce mieszac w blenderze z jogurtem i w ten sposob w pare chwil miec super deser po ktorym nie ma sie wyrzutow sumieniausmiech.gif
Czy znacie zboze zwane quinoa?? Wlasnie cos takiego znalazlem.....Opowiem o tym pozniej.... Zapowiada sie interesujaco......
Pozdrawiam poniedzialkowousmiech.gif

Zgłoś 18.08.03 [21:51] Ilona

To czekamy na opowieść o tym zbożu smiech.gif

Buziaki

Zgłoś 18.08.03 [23:50] Dynka

Wiesz co ci powiem ty doskonale gotujesz potrawy wegetariańskie i namawiasz mnie do jedzenia tego , a ja dziś swoją zupką z mięskiem skusiłam wegetarianina zapalonego, jak ją powąchał, mlasnął, ja mu na to - TO Z MIĘSEM, a on - POWYDŁUBUJĘ SOBIE , i co?

Szkoda że na to zboże trzeba będzie czekać do piątej rano, poczytałabym sobie.

Zgłoś 19.08.03 [07:05] eco

Ojej.....Nie mialem pojecia ze to zboze Was tak zainteresuje....Na nieszczescie mam dzis sporo zajec ( pilnych!) , wiec o quinoi tylko w skrocie.
Quinoa jest zupelnie nowym zbozem ale z zyciorysem siegajacym wstecz wiele tysiecy lat.. To zboze Inkow, ktore dawalo im energie niezbedna do podbicia wszystkich ludow zyjacych na stoczach Andow. Inkowie mowiacy jezykiem keczua nazywali quinoe chisiya mama - czyli matka wszystkich zboz. Dzis wiemy ze mieli prawo tak mowic bowiem quinoa jest niewiarygodnym konglomeratem roznych skladnikow lacznie z aminokwasami , ktore mozna znalezc wlasciwie tylko w miesie... Ale o tym innym razem....bo czas mnie goni (niestety).
Inkowie wierzyli w magiczna sile tego zboza. Kazdego roku poczatek jego zasiewu wyznaczal krol Inkow, ktory zlotym mieczem kopal pierwsze zaglebienie by posiac w nim quinoa. Nastepnie nasionko podlewal ( a jakze!) zlota konewka.
Roslina wyglada calkiem pospolicie : jak skrzyzowanie szpinaku z sorgiem. Zreszta jej liscie mozna rowniez zajadac w salatkach, bo maja przyjemny smak. Nasionka quinoa mimo ze sa tak bogate w walory odzywcze sa omijane przez ptaki, bo pokrywa je cienka warstwa gorzkiej substancji zwanej saponina. Na szczescie latwo ja usunac korzystajac z malo wayrafinowanych technologii jak plukanie nasion woda pod wysokim cisnieniem...
Zadziwia to, ze nie poznali sie na quinoa hiszpanscy konkwistadorzy i zignorowali rosline zupelnie. Przez setki lat byla zapomniana przez swiat i uprawiana w nielicznych zakatkach majestatycznych Andow. Ale 20 lat temu odkryto ja ponownie i powstaly jej pierwsze plantacje w Colorado, Oregon a pozniej rowniez w Kanadzie.. Mysle ze w Polsce bylby dla niej znakomity klimat, bo roslina nie lubi za duzo ciepla..
Mam worek ( maly usmiech.gif ) tych nasionek i sprobuje cos z nich ugotowac. Podobno doskonale zastepuje ryz..... Ale o moich eksperymentach z nowym-starym zbozem nastepnym razem bo musze leciec usmiech.gif
Pozdrawiam i ciesze sie ze Was to interesuje.
Dynko - mysle ze z Twoja zupka postapilbym podobnie jak Twoj znajomy wegetarianin usmiech.gif Napewno byla pyszna usmiech.gif

Zgłoś 19.08.03 [11:27] Dynka

Może posiej troszkę tych ziarenek, tak dla rozmnożenia lub zdradź tajemnicę skąd je wytrzasnełeś.

Zgłoś 19.08.03 [15:27] Ilona

Eco mam takie pytanko: czy Ty jesteś może z okolic Szczecina??? (tak tylko pytam).

Co do zboża to najlepsza jest ta złota konewka smiech.gifsmiech.gifsmiech.gif Fajnie miały te ziarenka oczko.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 20.08.03 [16:28] johanna

No no, ciekawe rzeczy piszecie... Ja uwielbiam miesko, taką słabość mam do niego.. ale równoczesnie pochłaniam ogromne ilości warzyw i owoców, często zamiast ziemniaczanej części obiadu jem druga sałatkę. Obiad bez warzyw to obiad stracony. A Was podziwiam, bo ja nie umiem sobie mięsa odmówić.
Oglądałam w TV program, pani opowiadała o amarancie - zbożu z pd. Ameryki idealnym dla wegetarian z racji walorów odzywczych. ona prowadzi hodowlę bądź rozprowadza amarant i produkty z niego.
ja jednak nie spotkałam go w sklepach. Może Was to zainteresuje a może wiecie cos o tym? Ja tez czekam na dalsze informacje o quinoa!

pozdrowionka