Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Dodaj swój przepis Znasz ciekawy przepis? Podziel się z nami!

Bez miesa

Zycie bez miesa tylko z pozoru wydaje sie wyrzeczeniem. Sam tak myslalem, ze strachem i zalem patrzac jak lada chwila odplyna w sina dal soczyste pieczenie, chrupiace kotlety, wonne szaszlyki.....Decyzje jednak podjalem nieodwoalna... Na poczatku bylo ciezko - chodzilem glodny i zly. Wszystko we mnie wolalo o chociaz kawalek kostki do obgryzienia... Ale ten stan nie trwal dlugo i dzis juz trudno mi sobie wyobrazic powrot do miesnych dan... W zamian przybylo mi energii i witalnych sil. Swiat jakby pojasnial i zrobil sie weselszy....
Bez miesa moj stol wcale nie zubozal. Warzywa daja wrecz nieograniczone mozliwosci komponowania nowych smakow. Korzystam z tego pelnymi garsciami.
W tym temacie chcialbym wymieniac sie wegetarianskim przemysleniami, pomyslami czy przepisami. Nie prorokuje mu zbyt wielkiej popularnosci ale sprobowac chyba mozna....
Na poczatek przepis na salatke z baklazana i pomidorow. Zrobilem ja wczoraj na kolacje ale bedzie rownie dobra na drugie sniadanie....
2 spore baklazany obieramy ze skory i kroimy na grube plastry. Mozna posypac je sola i trzymac na sitku przez pol godziny zeby odeszla z nich gorycz ale nie zawsze trzeba to robic...- czasem po prostu nie sa one gorzkie.....Baklarzany obficie skrapiamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku przez 45 minut....
Potrzebujemy tez glowke czosnku z ktoraj odcinamy jej gorna czesc, polewamy oliwa, zawijamy w folie aluminiowa i pieczemy razem z baklarzanami.
Upieczone baklarzany studzimy i kroimy w gruba kostke. Wyluskujemy upieczone zabki czosnku i siekamy je drobniutko dodajac do baklarzanow. Podobnie drobno siekamy cwiartke cebuli, 2 lyzki natki pietruszki i 2 lyzki koperku.
Pomidory do salatki uzyc najlepiej jak najmniejsze ( "winogronowe") i po przekrojeniu na pol zmieszac z pozostalymi skladnikami.
Calosc polac octem z czerwonego wina, solac i pieprzac ( z sensem usmiech.gif do smaku

23.03.10 [13:04] eco

Odpowiedzi

Zgłoś 15.08.04 [00:43] ania

witam wszystkich roslinożerców usmiech.gif
otóż mam pytanie: czy ktos był na przystanku woodstock ---> teraz lub kiedys i jadł przepyszne wprost danie od hare krsna?? ja bylam dwa lata temu i do dzis nie moge znalezc przepisów na to co wtedy jadłam, a było to: ryz z warzywami, gulasz warzywny z niewiem czym (chyba jakies kluseczki), przepyszny wprost chips fasolowy (tak mi sie przynajmnij wydaje) i wprost zniewalajacka kasza manna na słodko. jeśli ktokolwiek wie jak przyrzadzic owe jedzonko to bede bardzo wdzięczna za przepisy.
A tak poza tym, moj "przyszly maz" oraz jego brat od dwana nie jedza miesa. A wyrośli ze ho ho (szwagier ma ponad 2 metry a nie je miesa od 10 lat). wiec bycie wegetarianinem jest rzecza zdrowa. chyba ze ktos przesadza i je tylko warzywa i owoce (bez jajek, produktow mlecznych itd..). aa i jeszcze jedno, natura wcale nie stworzyla nas roślinożercami. nasze organizmy nie sa w dostatecznym stopniu przystosowane do trawienia celulozy zawartej w roslinach usmiech.gif

ps. a tesciowa robi nalepsze naswiecie kotlety sojowe!!!!

Zgłoś 15.08.04 [08:46] oladios

Do Ani :
czemu odstawienie nabialu jest przesada ? Weganizm jest czesto nastepnym krokiem wielu wegetarian . Coraz czesciej trabi sie na temat
szkodliwosci tluszczow pochodzenia zwierzecego - weganizm jest zdrowy . Oprocz tego istnieje silna wiez pomiedzy przemyslem miesnym a produkcja mleka . A kury , ktore sa meczone w malych klatkach ? Nastepnym razem dobrze sie zastanow zanim cos napiszesz .

Zgłoś 15.08.04 [12:06] zirel

witaj Aniu,chyba nie wczytałaś się w posty,bo dokładnie 6 od dołu zawiera przepis na halawę włąsnoręcznie przeze mnie przepisany z książki \"Kuchnia Kryszny-indyjskie potrawy wegetariańskie\".Przejrzyj więc raz jeszcze i do gotowania zapraszam usmiech.gif
Ps.a tak swoją drogą rzeczywiście jadło u krisznowców jest pycha,a do tego syte i tanie.

POzdrawiam Was wszystkich serdecznie

Zgłoś 15.08.04 [13:40] ania

witam Zirel. ze wstydem musze przyznac ze zauwazylam ten przepis dopieru po napisaniu postu jezyk.gif
juz dzisiaj zamierzam ugotowac te kaszke usmiech.gif
a czy w tej ksiazce kucharskiej jest przepis na "fasolowego chipsa"? jesli tak to czy mogkla byc go udostepnic?? bylabym dozgonnie wdzieczna usmiech.gif

pozdrawiam

Zgłoś 15.08.04 [16:44] zirel

Witaj Aniu,
moim zdaniem(a raczej smakiemusmiech.gif to on chyba nie był fasolowy.Dla mnie bardziej przypominał
czipsy ziemniaczane jakie czasem można
znalezc w sklepach.Nie zapytałam tez nikogo z krisznowców jak to sie nazywa-wtedy mialybyśmy
ułatwione zadanie.W ksiązce tez nie znalazłam przepisu przypomninajace to cos,co nam posmakowalo.
Ale zapodam Ci inny przepis(nie probowalam-uprzedzam)z wczesniej wspomnianej ksiazki
Puri-smażone,nadymające się placki z mąki pszennej
250 g mąki pszennej razowej
100 g białej mąki
pol lyzeczki soli
1 lyzka masła lub ghee
175 ml cieplej wody
ghee lub olej roslinny do smazenia

Do miski wsypac mąkę i sol i wymieszac je reka z lyzka gee lub masła .POwoli dolewać wodę
i mieszać,az powstanie ciasto,ktore bedzie mozna wyrobić.Posmarować reke odrobiną ghee i
zagniatac ciasto przez 5-8 minut,az bedzie gladkie i jędrne.(czasami dla urozmaicenia,mozna
zrobic Masala Purisy ,dodajac do ciasta 2 lyzeczki kminku indyjskiego,3/4 lyzeczki kurkumy
i 1/4 lyzeczki pieprzu cayenne)
Na srednim ogniu( w karhai lub garnku o grubym dnie) rozgrzać tłuszcz.W międzyczasie
posmarować stolnicę odrobiną ghee(nie posypywać stolnicy ani ciasta
mąką,gdyż bedzie się ona przypalać i zniszczy ghee).Z ciasta uformować wałek i pokroić na
16 części,które następnie należy rozwałkwać na cienkie okrągłe placuszki.
Kiedy tłuszcz dostatecznie się rozgrzeje (temp. jest odpowiednia do smażenia, gdy wrzucony
kawałek ciasta natychmiast wypływa na powierzchnię),ostrożnie włożyć do niego jednego
purisa ,uważając aby nie poparzyć palców.Początkowo puris zanurzy się na sekundę, a
następnie wypłynie na powierzchnię.Wtedy zanurzyć go jeszcze na chwilę, przyciskając łyżką
cedzakową, i pozwolić mu ponownie wypłynąć.Gdy napuchnie,przewrócić go szybko na drugą
stronę i smażyc jeszcze przez kilka sekund.Wyjąć,ustawić pionowo aby obciekł z tłuszczu.
POzostałe smażyć tak samo.

Te placki tak patrząc na przepis przypominją mi tzw.przysmak świętokrzyski popularnie zwany
\"okienkami\" ze względu na swój kształt.

A to tajemniczege ghee to nic innego jak oczyszczone masło-zrobione z jak najswieższego i
niesolonego masła,ktore jest topione i gotowane az do wyparowania wody i oddzielenia sie
substancji stałych. Podobno jest potem przezroczyste i ma lekki orzechowy zapach.
Ale myślę, że zamiast ghee można spokojnie użyć innego tłuszczu.

Na temat ghee może Eco ma jakąs wiedzę to może się podzieli z nami.

Napisz Aniu czy bylas w tym roku w Kostrzynie.

POzdrawiam
zirel

Zgłoś 15.08.04 [22:58] ania

witaj zirel. niestety nie bylam w tym roku na woodstocku, troche mi nie pasowal teramin a troche pogoda... jakos nie milo wspominam zeszloroczny przystanek ze wzgledu na prazace slonce. ale w przyszlym roku bede na pewno usmiech.gif
bardzo dziekuje za przepis przy najblizszej okazji postaram sie go wykorzystac usmiech.gif

pozdrawiam

Zgłoś 16.08.04 [13:07] oladios

Eco - ale poprzez kupowanie mleka napedza sie przemysl miesny .

Zgłoś 16.08.04 [14:00] arde

bardzo przepraszam, ale ostatnia wypowiedz to czysta paranoja. mozna zalozyc, ze kupowanie warzyw napedza przemysl nawozow sztucznych...ludzie troche zdrowego rozsadku! nie chcecie jesc miesa - nie jedzcie. dajcie innym mozliwosc wyboru....
a tak, przy okazji - w garderobie nie jednego wegetarianina kroluja naturalne tworzywa.... w tym i skora. (obuwie glownie, no bo przeciez czesto wegetarianin to ekolog. a wiadomo; sztuczne torzywo trudno sie rozklada, jest szkodliwe dla srodowiska....)
nic dodac nic ujac....

Zgłoś 16.08.04 [16:16] ania

no wlasnie arde.
calkowicie cie popieram. a co do oladios to jakos nie widze zwiazku pomiedzy przemyslem miesnym a mlecznym... z tego co wiem krowy (bo to chyba ich dotyczy) dziela sie na mleczne i na miesne. mleczne daja mleko i "prowadza" raczej dlugi i spokojny zywot i raczej watpie ze ktos mialby ochote na stara, wloknicta wolowinie. bydlo przeznaczone do uboju zyje zazwyczaj krocej i rasy te sa "nastawione" na jak najwieksza produkcje masy ciala. tak wiec zwiazek przemyslu mlecznego z miesnym jest czystym absurdem.

Zgłoś 16.08.04 [22:29] ania

powinnas sie przejechac do pierwszego lepszego rolnika ktory hoduje krowy i zobaczyc na wlasne oczy jak wyglada zyce mlecznych krow, a nie czytac artykuly " z zagranicy" bo zanim zajrzy sie "do sasiada" nalezalo by upewnic sie jak sprawa wyglada u nas. niestety, latwiej wypowiadac sie na takie tematy "zza biurka", niz isc i na wlasne oczy przekonac sie co i jak. tak sie akurat sklada ze mialam bardzo wiele okazji sprawdzic jak wyglada sytuacja w tej sprawie wiec to ty, a nie ja powinnas przemyslec to co mowisz i nie cytowac "na olsep" artykulow z zagranicy.

Zgłoś 17.08.04 [03:45] _eco

Kazdy przemysl: mleczny, miesny, nuklearny jest napedzany przez..... czlowieka. To jego nienasycone potrzeby i zadze, powoduja ze cos staje sie jego wielkim pragnieniem , ktore chce za wszelka cene zrealizowac. Czy wstrzymanie \"produkcji\" mleka wplynie na wielkosc przemyslu miesnego?? Watpie....Jesli zabraknie krow do zarzniecia , czlowiek zacznie szukac swych ofiar wsrod strusi, krokodyli czy hipopotamow. I nic go nie powstrzyma.
Czy wstrzymanie \"produkcji\" mleka wplynie na jakosc zycia poczciwych krasul?? Oczywiscie ze tak. Wplynie w taki sposob ze za jakies 15 lat bedzie to zwierze wymarle.....bo nieprzydatne czlowiekowi. Czlowiek udomawial dzikie zwierzeta od tysiacleci. W scisle okreslonym celu: aby miec stale zrodlo miesa, mleka i sile robocza ktora wspomoze watle ludzkie miesnie. Oczywiscie zwierzeta zostaly w ten sposob wykorzystane ale.....bez nich prawdopodobie wciaz hasalibysmy po lasach w spodniczkach z trawy, wydajac z siebie rozne, mniej lub bardziej artykulowane dzwieki.... zamiast budowac piramidy, chinskie mury i latac na ksiezyc. Cala nasz cywilizacja polega na wykorzystaniu czegos: od natury po samego czlowieka ktory nie ma skrupulow by wykorzystac niecnie nawet ( a czasem szczegolnie) swego blizniego....
Swiat wokol nas jest okrutny i racje mial Darwin piszac o walce na kly i pazury. Istotne jest wiec to, aby moc to okrucienstwo w pore dostrzec i chociaz sprobowac je zazegnac. Wegetarianizm jest na to jednym ze sposobow ..., bo wegetarianizm uczy szacunku do natury w ktorej zyjemy, uczy ja rozumiec a przez to rozumiec samego siebie i innych dookola nas.
Nikt nie ma monopolu na prawde absolutna. Nikt tez nie ma racji do konca. Przez tysiace lat zadajemy sobie wciaz te same pytania, bezskutecznie oczekujac odpowiedzi. Szczycimy sie naszymi humanistycznymi wartosciami, naszym tzw. czlowieczenstwem a kazdego dnia skazujemy na zgube setki innych, czesto obcych nam ludzi...
Mysle ze prawdziwy wegetarianizm nie polega na tym co i jak sie je, co i z czego sie nosi.. Prawdziwy wegetarianizm polega na niezadawaniu przykrosci i bolu.. Na zrozumieniu drugiej strony...na otwarciu na swiat i ciaglej gotowosci do nauki.... Na pokorze wreszcie i zyciu w harmonii z natura...
Ten kruchy wegetarianski temacik to malenka wysepka w oliwkowym morzu....Dookola wiecej niecheci niz sympatii. Tak latwo tu kogos obrazic.....Takie pyrrusowe zwyciestwa, kompletnie bez sensu...
Ale wciaz wszystko w naszych rekach....
A teraz zupelnie z innej beczki. Dzis w bardzo powaznej stacji radiowej uslyszalem raport o szkodliwosci teflonu i jemu podobnych ktorymi wykladana jest wiekszosc naszych patelnii a czesto i garnkow. Okazalo sie ze teflon pod wplywem wysokiej temperatury ( a smazac cos na kuchni zawsze mamy wysoka temperature) wydziela z siebie wiele trujacych substancji chemicznych w tym rowniez te, uzywana do produkcji.....gazow bojowych!!!!!!
90 % Amerykanow ma ta trucizne w swoich zylach i trzeba 9 lat aby sie jej pozbyc.
Uzywam od dawna stalowych garnkow ale moje patelnie wciaz byly wykladane rodzajem teflonu ( anolonem). Dzis wszystkie wyladowaly w smieciach. Uzywam drewnanych lyzek do \"mieszania\" ale w szufladzie wciaz mialem kilka zrobionych z tworzyw sztucznych w ktorych ( aby nie ulegly deformacji pod wplywem goraca) byla spora domieszka teflonu...Oczywiscie tez wyladowaly na smietniku. Trzeba pozbyc sie wszystkiego co jest wykladane teflonem w tym toasterow czy slynnych grillow Georga Foremana....
Co jakis czas fundujemy sobie jakies technologiczne \"cudo\" ktore ma nam ulatwic zycie. A to DDT, a to azbest, chlor i fluor w pitnej wodzie, konserwanty, slodziki itd itp..........Co bedzie nastepne???

Zgłoś 17.08.04 [08:52] oladios

Nie chodzilo mi koniecznie o Polske . Na forum te trafiaja Polacy z roznych zakatkow swiata . Tak sie sklada , ze Wielka Brytania nie jest dla mnie \'sasiadem\' , mieszkam tu od lat .
Nie chce mi sie z Toba wiecej sprzeczac , bo jak ktos nie chce zobaczyc
to i tak nie zobaczy .

Zgłoś 17.08.04 [16:52] ZIELONA

O,Bogowie-palce same znów piszą, bo z głowy nie możecie mi jakoś wyskoczyć-to wszystko przez to moje niedouczenie elektroniczne-ciągle dostaję prenumeratę BEZ MIĘSA i wszędzie widzę ślady autorów postów.

Usuwałam, nie czytając -ale jestem tylko wątłą kobietką, więc dziś znów przeczytałam.....i znów koniec ze mną. Ale obiecuję Ci Eco-będę tylko czytać, nie fantazjować.

Dzięki ECO uzupełniłam moją zieloną szafę w obłędną czerwoną suknię-trafiłeś, to mój kolor-jest genialny. A zaprzyjaźnienie się z bogiem wojny -Marsem- dało mi znów więcej energii, ale wcale nie doskonałego samopoczucia. Ty miałeś wsparcie, ja nie. Pyrrus -powiadasz.....Oboje-mimo, że dzielą nas tysiące kilometrów-mamy podobny poziom wrażliwości i stosunkowo łatwo nas zranić. Tak, tak-schlebiam sobie-a co mi tam-nie chcesz, to nie czytaj. Wiedz, że nadal myślę o Tobie ciepło i życzę Ci wszystkiego dobrego w tym pokręconym czasem świecie. Nie mogę także pozwolić, abyś przeze mnie nie jadał zieleniny i brokułów - mam nadzieję, że nie uczuliłeś się na zielony. Nie będę także czekała do Wielkanocy, abyś mi odpuścił moje winy - okaż -proszę -miłosierdzie maluczkiej.

To ciekawe,ale ilekroć parzyłam kawę z korzeniami, myślałam o Zirel, kiedy kręciłam konfiturę różaną i fiołkową, lub podlewałam malwy-myślałam o Dynce, podobnie jak Oladios nie jestem fanką kuchni włoskiej, choć pizza......owszem, z przyjemnością, a Ilekroć równoważyłam danie w garnku myślałam o Johannie, a wzgórza morenowe-nie wiedzieć czemu-zadedykowałam Madzie. Na swoje \"nieszczęście\" mieszkam nad morzem, więc od widoku żagli i żaglówek nie mogłam się opędzić- \"duch\" Eco towarzyszył mi codziennie.

I znów się narażę, ale uważam, że ważne jest to, co jemy-bez dorabiania do tego filozofii humanitaryzmu- to faktycznie przychodzi później. Ale im jestem starsza, tym częściej łapię się na tym, że to walka z wiatrakami. Przeczytałam kiedyś, że gdyby wszystkie pola, na których uprawia się paszę dla zwierząt obsiać strawą dla ludzi-to problem głodu na świecie przestałby istnieć. Ale komu na tym zależy-mam wrażenie, że nikomu. Nie wspominamy o biogazach, wydzielanych przez rozkładające się sterty zwierzęcych fekaliów.Mam niepokojąco dobrą pamięć, więc ciągle czytuję coraz to nowe rewelacje naukowców.Dobrze chociaż, że po jakimś czasie pojawiają się dementi -pal licho, że drobnym maczkiem.

Wynaturzamy się- większość np. belgijskich dzieci twierdzi, że mleko pochodzi z kartonika-więc Bruksela rozpętała akcję uświadamiającą z krasulami w roli głównej. A swoją drogą, czy w świecie zwierząt poza okresem oseskowym, jakiś gatunek popija mleko i to na dodatek innego gatunku?Pamiętam, jak \"ludzkim\" matkom hamowano laktację, aby podawać dzieciom \"doskonałe\" MILUPY i HUMANY.Przecież to naukowcy wymyślili taką głupotę.

Znów brakuje mi wiedzy, czemu to wszystko służy, a ponieważ zamierzam długo żyć, pewnie za 50 lat się dowiem.

Pozdrawiam, Zielono-Czerwona

Zgłoś 17.08.04 [17:28] zirel

Witajcie,
nie zamierzam bynajmniej podejmować się roli arbitra.Mam tylko niejasne poczucie,że na naszym temacie trwa przeciąganie liny, kto ma rację. No właśnie, kto? Racja podobnie jak prawda jest zawsze gdzieś pośrodku. Z drugiej strony czy ważne jest to, by zawsze mieć rację? Eco stworzył małą oazę na OLiwce, wysepkę pośród archipelagu. Gospodarz miał pewnie zamysł aby spotykały się tu osoby życzliwe i uprzejme dla siebie nawzajem, a nie walczące. Każdy z nas przeszedł na wegetarianizm z innego, ważnego dla siebie powodu. I nie jest ważne, czy jest weganem, czy jada jajka lub ryby. Ważne,że wie dlaczego mięsa nie jada. Jestem już jakiś czas na tym forum przede wszystkim dlatego, że ludzie, którzy się tu spotykają szanują się nawzajem. I niech tak pozostanie.

Witaj Zielona-cesarzowo, miło,że znowu tu jesteś.

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie.

Zgłoś 17.08.04 [22:40] _eco

ZIELONA usmiech.gifusmiech.gifusmiech.gif
witaj! usmiech.gif

Zgłoś 18.08.04 [10:44] ZIELONA

W sieci ważne są słowa - nie widzimy swoich gestów, mimiki, tonacji głosu, nie wiemy, czy kogoś ranimy, czy dotykamy jego tajemnicy, którą każdy z nas ma. Czasami nie potrafimy odczytać cudzych intencji-nazywanie mnie cesarzową - to gruba przesada i jeśli kto odebrał moją chwilową obecność na Eco-forum jako walkę o wpływy - to spudłował. Nie mam potrzeby bycia w centrum uwagi, nie dbam o to, czy ktoś uznaje moje poglądy, światła jupiterów mnie rażą, ale wiem jak trudno poszukiwać, gdy droga mało widoczna i cel niepewny - więc dzieliłam się z tymi, którzy mieli ochotę posłuchać. Czapka-niewidka to od lat mój ukochany mundurek.

Cesarz-gospodarz już jest, a ja nawet gońcem nie śmiałabym być w jego królestwie.

Z nikim i nigdy nie walczyłam o tzw. prawdę absolutną, bo faktycznie jej nie ma. Szkoda mi energii na usilne przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek -rzadko uczymy się na błędach, a nawet-zaryzykuję stwierdzenie-ciągle popełniamy błedy tej samej kategorii. Ludzie są różni, różne rzeczy im służą i nieważne jaką ścieżkę obiorą, najważniejsze, aby sami się z tym dobrze czuli.

Czytamy, uczymy się żyć lepiej, ciągle napotykamy na różnego rodzaju rewelacje- i -mówię oczywiście za siebie-głupieję- bo jedno zaprzecza drugiemu. Skoro coś wprowadza się do sprzedaży i wmawia się nam, że to dobre, zdrowe i korzystne, to chyba ktoś to sprawdzał. Za lat parę wiesza się psy na tym wynalazku-to w co wierzyć? Zawsze używałam do gotowania łyżek drewnianych, bo tak mi lepiej smakowało, ale ciągle wydawało mi się, że jestem zacofana. Drewniane deski do krojenia były też pokazywane jako siedlisko niezliczonych bakterii, a szanująca się pani domu powinna używać chlorowych \"zabijaczy\"wszelkich bakterii domowych- teraz okazuje się, że bakterie domowe to dobrodziejstwo w walce ze złośliwmi i groźnymi szczepami, które uwolniły się z laboratoriów. Nigdy nie wiemy, co może być pożyteczne-bo wszystko, w umiarze,jest potrzebne.

A jak już chcę sama siebie dobić, to przypominam sobie stwierdzenie pewnej \"swiatłej\"walczącej o humanitaryzm osóbki, która wykrzyczała mi kiedyś, że marchewkę też boli, kiedy ją wyrywam, aby ją zjeść. No cóż, nie chciała powiedzieć, co tego dnia zjadła-może opadłe jabłko-ale tak zjadać zwłoki? Przyjaciela?

Czapka-niewidka i święty spokój - to jest to.

Pozdrawiam-nadal Zielona.

Zgłoś 18.08.04 [14:38] ZIELONA

Do Eco - nie traktuj, proszę, personalnie mojej ironii dot. naukowców jako podważania Twojego sposobu poszukiwania,tego co dobre lub korzystne.

Ja również korzystam z niektórych rewelacji, a potem się wściekam, że byłam taka łatwowierna. Szczerze mówiąc, już sama nie wiem,ile czasu musi upłynąć, abyśmy mogli uznać coś za dobre lub korzystne. Podam przykład: w zeszłym roku ukazał się w polskiej prasie euforyczny artykuł o statynach, jako panaceum na wiele dolegliwości spowodowanych cywilizacją. W tym samym czasie za oceanem rozpoczęto sceptyczne odnoszenie się do tych rewelacji.

Kiedy u nas reklamowany jest DHEA, za oceanem odwołuje się wiele rewelacji na jego temat.

Inny przykład:w świecie stresu odkryto, że magnez to pierwiastek dobrego samopoczucie, ale dopiero po pewnym czasie ustalono, że do pierwiastka potrzeba jeszcze wit.B6, aby się lepiej wchłaniał. A co z tymi, którzy się już tego bezużytecznego magnezu nałykali? A może trzeba czegoś jeszcze? A może chemicznie wytworzone witaminy to wcale nie to?

Odkryto, że chrom jest niezbędny do zachowania smukłej sylwetki, ale dopiero po kilku latach dodano, że potrzebna jest jeszcze miedź.

A tak naprawdę-wszystko jest potrzebne-tylko pewnie nie znamy do tego klucza.

I tak ciągle rozwija się ta światowa nauka-a większość ludzi coraz bardziej chora, wykończona i sfrustrowana.

Poszukuj, pisz, dziel się swoją ogromną wiedzą-z pewnością niesienie kaganka oświaty w gmatwaninie sprzecznych doniesień to rola nie do pozazdroszczenia.

Pozdrawiam ciepło i słonecznie-żółty to też świetny, energetyczny kolor.I się aż tak nie wyziębiaj, zwłaszcza nad wodą-jesień wystawi Ci rachunek na nieco gorsze samopoczucie.

Zielona-ciągle Twoja fanka/tylko się nie obraź, bo daleko mi do ironii/.

Zgłoś 19.08.04 [14:41] Hubi

Można żyć bez mięsa, tylko po co ?????

Zgłoś 19.08.04 [14:42] Hubi

Można żyć bez mięsa, tylko po co ?????

Zgłoś 19.08.04 [15:26] ZIELONA

Dosiałam bazylii-za dużo pesto było ostatnio.

Sieję mechanicznie, ale:
- nie przysypuję nasion ziemią
-sieję rzadko
- nie sieję w pełnym słońcu, ale cień też nie jest dobry
- nie podlewam nadmiernie-ziemia nie powinna być stale mokra
-kupując nasiona trzeba zwrócić uwagę na datę przydatności do siewu-musi być wyrażna, nie przeklejana.

Też zaczynałam od doniczek i również nie zawsze mi wschodziły-nie trzeba się zniechęcać. Ale zauważyłam, że rośliny-jak ludzie-potrzebują czasem świętego spokoju-wtedy nas potrafią zadziwić i pięknie urosnąć.

Miłego oczekiwania na wschody-bazylii oczywiście.

Zgłoś 22.08.04 [04:44] _eco

Ogromnie przypadl mi do gustu przepis na zupe z siedmiu chwastow. Siodemka podoba mi sie od zawsze, zreszta nie ma w tym nic oryginalnego - podobno ta liczba ma przynosic szczescie.
Zachecony przez Zielona, postanowilem dokonac inspekcji mojego ogrodka i tez byc moze odnalezc jakies interesujace okazy roslinne, ktore dalyby sie ugotowac w zupie.
Kiedy delikatnie zanurzylem dlonie w bazylii............... cos nagle rzucilo mi sie do oczu!
Odbilo od czola ( a to bezczelne!) i z powrotem schowalo sie w bazyliowy gaszcz . Z lekko bijacym z emocji sercem sprawdzilem ostroznie co to za dzikie stworzenie zamieszkalo w moich ziolach. Okazalo sie ze byl to pokazny, przepieknie zielony pasikonik. Siedzial nieruchomo pod listkiem, udajac ze sam jest jednym z nich.... Jego zielony kolor idealnie wtapial sie w pedy bazylii - idealny kamuflaz.
Na pamiatke tego spotkania nadalem mu imie Bazyliszek i............ zostawilem go w spokoju.
Niestety nie mam zbyt wielkiego pojecia na temat ziol i wstyd sie przyznac niewiele z nich potrafie odroznic w naturze. Wrocilem wiec do kompa by na internecie sprawdzic jak wygladaja zywokost, podbial czy podagrycznik.
Ziola sa fascynujace i wiem ze zabrzmi to troche paradoksalnie ( i nieskromnie tez usmiech.gif ) ale zostane kiedys ekspertem w tej dziedzinie. Do ziol trzeba miec chyba czas, by ganiac za nimi po lace, studiowac je i oczywiscie stosowac.
Moj ulubiony pisarz Umberto Eco ( tak, tak... stad wlasnie wzialem sobie nicka..usmiech.gif ) w \"Imieniu Rozy\" opisal herbarium moich marzen. Miescilo sie ono w benedyktynskim klasztorze, zawieszonym pomiedzy niebem a ziemia gdzies w Alpach....
Zupy nie udalo mi sie jednak zrobic. Ekspedycje na lono natury musialem odwolac, bo zaczal padac deszcz i zrobilo sie sie szaro i chlodno. Klasyczna pogoda do picia piwa i ogladania filmow. Okazalo sie ze jedyne piwo jakie mialem w lodowce to piwo imbirowe a film jaki znalazlem w skrzynce pocztowej to \"Lepiej pozno niz pozniej \" z Nicholsonem i Diane Keaton..
Zawsze chcialem pisac kulinarne recenzje filmow.. W wiekszosci z nich kompletnie nie zauwazmy co podaje sie na stolach, co sie je na piknikach, co zamawia sie w restauracjach.... Oczywiscie , czesto dla akcji filmu nie ma to wiekszego znaczenia ale mnie sprawia przyjemnosc takie zagladanie ( dyskretne!!!) glownym bohaterom do talerza.
Dzis jednak daruje sobie taki opis ( slowo recenzja to jednak naduzycie), bo zdaje sie ze ilosc zdan jakie mozna wstawic w post na Oliwce jest ograniczona. Powiem tylko ze film mnie troche rozczarowal, bo jego fabula jakby zywcem zostala wyjeta z romansowych powiesci Danielle Steel usmiech.gif .Jego akcja miala miejsce na Long Island, czyli wlasciwie na moich terenach lowieckich.
Dwa miasteczka na Long Island: East Hampton i West Hamton zwane sa w skrocie Hamptons i mieszka tam smietanka finansowa i towarzyska Nowego Jorku. Mieszka oczywiscie latem, bo zima mieszka sie w apartamencie , najlepiej na 5 Alei z widokiem na Central Park, na Manhattanie oczywiscie.
I na tej plazy w Hamptons, Jack Nicholson razem z Diane Keaton popijali czerwone wytrawne wino przegryzajac je czeresniami.... Interesujace..... Koniecznie musze sprobowac, bo wino lubie bardzo usmiech.gif ( czeresnie zreszta tez! mam nadzieje ze jeszcze gdzies mozna je kupic), choc dzis zostane juz chyba do konca wieczoru z moim imbirowym piwem , ktore smakuje calkiem niezle (mimo ze jest bez \"pradu\" usmiech.gif )...
A propos...Czy moze ktos wie jak mozna je zrobic samemu???
Pozdrawiam

Zgłoś 22.08.04 [11:09] zirel


Eco od Umberto Eco-na to nie wpadłamusmiech.gif Ja miałam inne , że się tak wyrażę \"wytłumaczenie\" Twojego nicka. Eco czyli skróy od Ekologiczny usmiech.gif
POzdrawiam

Zgłoś 23.08.04 [09:37] maga

Witaj Eco. Ja również inaczej tłumaczyłam sobie Twojego nicka usmiech.gif
Umberto lubię, a i owszem, choć jego doskonałe „Zapiski na pudełku od zapałek” nie obfitują w przepisy kulinarne, prawda? Ja wolę Cortazara, którego swego czasu bardziej sączyłam do żył przez kroplówkę niż czytałam… Wielki Julio nie zagłębiał się co prawda w menu swoich bohaterów, ale to od niego nauczyłam się pić Yerbę, czy jak kto woli Mate. Jeśli ktoś czytał moją ukochaną „Grę w klasy” bez trudu zorientuje się skąd wzięłam swój nick…
Obecność w sieci jest rzeczą niezwykłą. Spotykamy się tutaj… ludzie bez ciała, głosu, zapachu… spotykamy się w wirtualnych pokojach, jak mózgi w słojach (rym mało smaczny i niezamierzony). Chcemy pozostać anonimowi a mimo to mamy wielką potrzebę zatrzymywać się w trakcie swojej nieopanowanej eksploracji, porozmawiać z kimś, coś o sobie powiedzieć, czegoś się o kimś dowiedzieć. Strzeżemy swojej prywatności mając świadomość niebezpieczeństw, jakie czyhają na człowieka. Tym bardziej, że tak łatwo nas oszukać gdy stajemy się bezbronni, pozbawieni wzroku, słuchu, zapachu a wiedza o innych ludziach sączy się do nas w formie znaków. Bo co można się dowiedzieć o człowieku gdy nawet nie znamy jego wieku o wyglądzie nie wspominając? Zdanie wypowiedziane przez kogoś młodego może śmieszyć, gdy tymczasem to samo zdanie przeraża wypowiedziane przez osobę dojrzałą. Co można powiedzieć o człowieku gdy nie wiemy jak się uśmiecha, jak składa usta by wypowiedzieć „o”, jak mróży oczy gdy razi go słońce, jakiej wody toaletowej używa (i czy w ogóle jakiejś używa). Ludzie pozbawieni jakiegoś zmysłu „zastępują” go wzmacniając inny, jednak co zrobić gdy zmysły są wyłączone całkowicie? Człowiek jest stworzeniem działającym w przestrzeni komunikacji tak jak inne, na bazie instynktu. Posługujemy się językiem ciała by wyrazić „nie podchodź do mnie” „uważaj” „nie boję się ciebie” „boję się” „lubię cię”. Pozbawieni tego źródła informacji ulegamy różnym złudzeniom, fatamorganom, mirażom… widzimy rzeczy, których wcale nie ma, jesteśmy ślepi na to, co istnieje. Dlatego tak często błędnie odczytujemy zdania innych, mylimy intencje, czasem na własną korzyść a czasem wręcz odwrotnie. Wychodzimy sobie naprzeciw jednocześnie się chowając (wystarczy zobaczyć jak niewielu z nas napisało cokolwiek w identyfikacji nicka). Wybieramy sobie swoje imiona internetowe zwykle pozornie na oślep jednak tak by kojarzyły nam się jak najlepiej. Ja nie przypominam książkowej Magi, ale imię Julio nadał jej ładne. Zlepiamy swoich rozmówców z opiłków rozmów i monologów, bo instynktownie chcemy się czegoś o nich dowiedzieć … Czy studiujesz biologię, Eco? Ile masz lat? Kim jest Zielona? Jaki ma kolor włosów? Czym zajmuje się Zirel? Czy ma tak wesołe oczy jak mi się wydaje? Jakie to ludzkie że chcę to wiedzieć… i jakie to ludzkie, że nikt mi tego nie powie… przynajmniej nie w sieci, bo tutaj musimy chronić swoją tożsamość. Rozgadałam się, niechcący. I to nie o jedzeniu… dam sobie klapsa oczko.gif
Rozbawiona
Pomrukując
Maga

Zgłoś 24.08.04 [12:40] ZIELONA

\"Alegoryczne znaczenie zieleni ....\"

A może to nie był pasikonik, tylko szarańcza? Tak łatwo się pomylić-a przecież pasikonik to przebiegły myśliwy, a szarańcza czyni spustoszenie wśród zielonych upraw.

Ale to pasikonik ma lepszego doradcę PR.

A szarańcza jest niebezpieczna wyłącznie w postaci stadnej.

\"Chmielowa lemoniada\"

50g swieżych lub 25g suszonych szyszek chmielu
świeży korzeń imbiru-ok.3 cm
szklanka świeżych liści mięty
1-2 cytryny
300g cukru
6 litrów wody

Do dużego garnka wlać wodę, dodać pokrojoną i wypestkowaną cytrynę oraz pokrojony imbir.doprowadzić do wrzenia, dodać szyszki chmielu i gotować na małym ogniu ok.30 min.Dodać miętę. Kiedy połowa płynu wyparuje, dodać cukier i mieszając, gotować jeszcze kilka minut.
Przecedzić, rozlać do butelek, a po ostudzeniu schłodzić.

Uwagi własne:
- po 30 minutach nigdy nie wyparowało mi 3 litry wody
- ilość cukru to sprawa umowna-nie przepadamy za słodyczą, więc daję mniej, ale zawartość cukru w cukrze też bywa różna-więc trzeba kierować się własnym smakiem
- szybko znika z butelek

A sam chmiel-młode pędy są zielone, ale z odcieniem czerwieni.
- poprawia apetyt,trawienie, działa łagodnie moczopędnie, obniża lekko ciśnienie
- uspokaja, ale w nadmiarze...powoduje melancholię, więc trzeba uważać-zwłaszcza jesienią, która sprzyja temu stanowi ducha

Aby nie dać się melancholii polecam inne \"ziółko\"-lebiodkę pospolitą-pocieszycielkę strapionych.

\"Sałatka dobrego samopoczucia\"

2 grejpfruty
4 pomidory
mozzarella
łyżka listków lebiodki
10 zielonych, wydrylowanych oliwek

sos:

3 łyżki oliwy z oliwek
łyżka koniaku
łyżeczka listków lebiodki
sól
pieprz kajeński do smaku

Sos wymieszać i schłodzić.

Pomidory sparzyć, obrać, pokroić w plastry.

Grejpfruty pozbawić białych błonek, pokroić w plastry, usuwając pestki.

Mozzarellę również poplasterkować.

Układać naprzemian plastry, kropiąc sosem, posypać oliwkami i wstawić okryte folią na 1-2 godziny do lodówki.

I jeszcze garść informacji z Marsa:

- zboża:amarant i quinoa-działanie neutralne, smak gorzki lub przemiana ognia

- granat-działanie ciepłe, smak kwaśny lub przemiana drzewa

- wino czerwone- działanie ciepłe,smak gorzki

- herbata zielona- działanie chłodne,smak gorzki

- piwo pszenne, szampan, wino musujące, wino białe-działanie chłodne, smak kwaśny

- bazylia świeża-działanie ciepłe, smak gorzki

- bazylia suszona-działanie ciepłe, smak ostry lub przemiana metalu

Zgłoś 25.08.04 [14:53] ZIELONA

Uczniu Wilhelma smiech.gif
Wszystko ma sens i prowadzi do rozwiązana zagadkismiech.gif

Pozdrawiam - nadal Zielona

Zgłoś 27.08.04 [04:19] _eco

Wiadomosci z Merkurego
Lotniska to teraz prawdziwe fortece i zeby gdzies poleciec trzeba tam swoje odczekac ( zadaja by byc na lotnisku minimum 3 godziny przed odlotem). Kiedy ma sie juz dosc czytania gazet i gapienia w okna zaczynamy instynktownie szukac czegos do zjedzenia.. A jedzenie jest tam byle jakie i na dodatek kosztuje sumy bajonskie - wszystko przez koszty bezpieczenstwa jakie ponosi lotnisko ( tak to przynajmniej tlumacza..)
Ale czy to jest powod aby na lotniski O\'Hare w Chicago jeden banan kosztowal $2.10 ?????!!!! Nawet nie byl ze zlota...usmiech.gif
Wiadomosci z Jowisza
Republikanie i inni buszysci zjedzaja sie do NYC knuc na temat dalszych losow swiata... Jade jutro troche pokrzyczec pod ich oknami.. Manhattan przypomina sceny z \"Wladcy pierscieni\" i pelno w niej mundurowych i opancerzonych limuzyn..
Gdybym nie pisal przez nastepne kilka dni tzn ze mnie przymkneli za zaklocanie porzadku publicznego usmiech.gif i byc moze potrzebuje na kaucje ( jakbym byl jakas butelka na wymiane usmiech.gif ) zeby wyjsc.
Bede pstrykal fotki i chetnie przesle wszystkim chetnym. Dajcie mi namiary ( gdzie poslac) na: kule@gazeta.pl
Zupelnie niekulinarny wyszedl mi ten post usmiech.gif
PS: To ze nie jestem za Buschem nie znaczy ze bede glosowal na Kerry\'ego....Jest przeciez jeszcze Ralph Nader...
pozdrawiam

Zgłoś 27.08.04 [10:58] Andyk

_eco,
właśnie poczytałem sobie strony, ktore poleciłeś na temat teflonu. To jest coś niesamowitego. Z drugiej jednak strony nie wiadomo co lepsze; błoga nieświadomość czy świadome używanie lub wyrzucanie sprzętów nie tylko kuchennych, które nas otaczają. Bo wynika z tego, że nie ma w tej chwili niczego co nie byłoby nieszkodliwe z takich czy innych względów. Więc co robić ?! usmiech.gif
Ludzie decydują to jest spełnione

Zgłoś 29.08.04 [22:18] Dynka

Z tym jedzeniem na samolotach i lotniskach, to różnie bywa jak ma być coś smaczne jak jest po pierwsze przygotowywane częśto z półfabrykatów ( nie mówię tu o LOT), i ma tzw termin wykorzystania do przygotowania posiłku np ugotowany ryż, czy usmażone mięsko 72 godziny, a później jest odgrzewane na pokładzie samolotu? Znam to doskonale. A że drogie , zdziwiłbyś się Eco ile osób pracuje w Cateringach, i jak duże są to koszty.

Zgłoś 12.09.04 [17:53] Scarey

Zielona dzieki ogromne za rady na temat jak siac bazylie. Zrobie tez tak z innymi ziolami, mam nadzieje, ze wyjdzie.
Pozdrawiam wszystkich++

Zgłoś 15.09.04 [01:36] _eco

Metroplitan Museum of Art to miejsce bez ktorego zwiedzanie Nowego Jorku zawsze bedzie niepelne. W tym gigantycznym , secesyjnym gmachu przy Piatej Alei, na skraju Central Parku, schowane sa niezmierzone wprost skarby, z ktorych korzystac trzeba z rozsadkiem.. bo w przeciwnym wypadku, potrafia swym nadmiarem pomieszac w glowie usmiech.gif
Zeszlej niedzieli wybralem sie tam by zobaczyc kolekcje obrazow amerykanskiego impresjonisty Childe?a Hassama. Tak , tak...Ameryka tez miala swoich impresjonistow , podobnie jak Polska Chelmonskiego czy Gierymskiego.
Zebrana kolekcja obrazow artysty, byla rzeczywiscie imponujaca: sam malarz nie nalezal do leniuchow i zostawil po sobie setki plocien, ktore sa ozdoba muzeow i prywatnych rezydencji w calej Ameryce. Sa to glownie sceny rodzajowe z Paryza, Bostonu i Nowego Jorku, ale takze sielskie krajobrazy glownie z Nowej Anglii ze szczegolnie pieknymi plotnami na ktorych Hassam uwiecznil urwiste wybrzeze Maine, gdzie zwlaszcza Shoals Islands sa fascynujace - surowe i piekne w swojej prostocie.
Pewna nieprzyzwoicie bogata i ekscentryczna dama - Celia Thaxter postanowila uzyc tych wysp jako kanwy do wlasnej niezwyklej sztuki. Jej pasja byly ogrody a w nich kwiaty , ktorych milony posiala i wypielegnowala na surowych skalnych brzegach. Te majestatyczne skaly, dostojnie opadajace w spienione nurty Atlantyku, nagle zaploneley feeria barw miliarda kwiatow - widok nieznany tu od conajmniej miliona lat. Szczegolnie spektakularne sa maki, ktorych czerwien wspaniale kontrastuje z wyblakala od slonca i wiatru ciemna skala i blekitem oceanu..
Childe Hassam byl aktywnym swiadkiem niezwyklej sztuki jankeskiej Semiramidy i pracowiecie uwiecznial te niecodzienne krajobrazy na swych plotnach.
Ale wsrod kwiatow pojawiaja sie czasem owoce.. Nie ma ich za wiele w Nowej Anglii, gdzie lato jest gwaltowne i krotkie.
Jeden z obrazow poswiecil artysta gruszkom ulegalkom. To chyba najbardziej skromne ze wszystkich gruszek - nie tylko niewielkie ale takze o brzydkiej wrecz, szarawej skorze bez polysku. Na obrazie jednak kroluja one w centralnym miejscu, krzykliwe i wyzywjace w swej dojrzalej slodkosci. Pelne ekspresji i zycia, ktore w ten sposob potrafil ujac jedynie VanGogh....
Kazdy przedmiot ma swoje ukryte piekno, ktore tylko czeka aby je wydobyc. Jest ono takze w tych niepozornych gruszkach - soczystych i slodkich gdy pozwolic im w spokoju dojrzec. Mam ich przed soba cala mise, ale nie zanosi sie na to zeby mogly one pozostac w niej dluzej.......
pozdrawiam