Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Bez miesa

Zycie bez miesa tylko z pozoru wydaje sie wyrzeczeniem. Sam tak myslalem, ze strachem i zalem patrzac jak lada chwila odplyna w sina dal soczyste pieczenie, chrupiace kotlety, wonne szaszlyki.....Decyzje jednak podjalem nieodwoalna... Na poczatku bylo ciezko - chodzilem glodny i zly. Wszystko we mnie wolalo o chociaz kawalek kostki do obgryzienia... Ale ten stan nie trwal dlugo i dzis juz trudno mi sobie wyobrazic powrot do miesnych dan... W zamian przybylo mi energii i witalnych sil. Swiat jakby pojasnial i zrobil sie weselszy....
Bez miesa moj stol wcale nie zubozal. Warzywa daja wrecz nieograniczone mozliwosci komponowania nowych smakow. Korzystam z tego pelnymi garsciami.
W tym temacie chcialbym wymieniac sie wegetarianskim przemysleniami, pomyslami czy przepisami. Nie prorokuje mu zbyt wielkiej popularnosci ale sprobowac chyba mozna....
Na poczatek przepis na salatke z baklazana i pomidorow. Zrobilem ja wczoraj na kolacje ale bedzie rownie dobra na drugie sniadanie....
2 spore baklazany obieramy ze skory i kroimy na grube plastry. Mozna posypac je sola i trzymac na sitku przez pol godziny zeby odeszla z nich gorycz ale nie zawsze trzeba to robic...- czasem po prostu nie sa one gorzkie.....Baklarzany obficie skrapiamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku przez 45 minut....
Potrzebujemy tez glowke czosnku z ktoraj odcinamy jej gorna czesc, polewamy oliwa, zawijamy w folie aluminiowa i pieczemy razem z baklarzanami.
Upieczone baklarzany studzimy i kroimy w gruba kostke. Wyluskujemy upieczone zabki czosnku i siekamy je drobniutko dodajac do baklarzanow. Podobnie drobno siekamy cwiartke cebuli, 2 lyzki natki pietruszki i 2 lyzki koperku.
Pomidory do salatki uzyc najlepiej jak najmniejsze ( "winogronowe") i po przekrojeniu na pol zmieszac z pozostalymi skladnikami.
Calosc polac octem z czerwonego wina, solac i pieprzac ( z sensem usmiech.gif do smaku

23.03.10 [13:04] eco

Odpowiedzi

Zgłoś 20.08.03 [17:36] eco

Pojechalem wczoraj troche pozeglowac, bo dzien byl cudny i sloneczny ( jak zlota konewka Inkowusmiech.gif ) I wialo tez przyjemnie, tak ze nie chcialo mi sie do domu wracac. I jeszcze pare chlodnych piw mialem w coolerze usmiech.gif wiec zostalem na lodzi na noc usmiech.gif ( piwo jest oczywiscie jak najbardziej wegetarianskim napojem usmiech.gif
Nie sadzilem ze rozmowa o zbozach moze znalezc tak wdziecznych sluchaczy ja Wy usmiech.gif I witam johanne usmiech.gif Ciesze sie ze podoba Ci sie ten temat. I juz odpowaiadam na pytania: Dynko , quinoe podobnie jak amarant mozna kupic w sklepach ze zdrowa zywnoscia. Poniewaz te zboza sa bardzo egzotyczne , nie wszedzie sa i nie sa tez tanie, ale mysle ze warto sprobowac...
Ilona.....nie jestem z okolic Szczecina ale nad morze nie mam az tak daleko..... W ogole morze to jedna z najpiekniejszych rzeczy jaka sie udalo stworzyc Wiekuistemu, gdy lepil on te nasza kulke Ziemie usmiech.gif
I jeszcze o amarancie......Fajnie ze johanna o tym wspomniala, bo to tez fantastyczne - jesli chodzi o wartosci odzywcze - zboze. I tym czym quinoa byla dla Inkow, tym dla Aztekow byl wlasnie amarant. (Ciekawe czy ci Aztekowie tez mieli taka zlota konewke do podlewania......usmiech.gif ) Bede staral sie podeslac Wam jakies informacje o amarancie i nie tylko, ale poki co, wyraznie (patrzac krytycznie w lustro) wymagam solidnego prysznicu no i kuchnia zostala calkiem odlogiem odstawiona na boczny tor.... Czas na jakies gotowanie usmiech.gif
Pozdrawiam usmiech.gif

Zgłoś 20.08.03 [22:11] Ilona

Eco co się tak uwziąłeś na tą złotą konewkę??? smiech.gif

A co do żaglówek to Ci zazdroszczę a no i jeszcze masz niedaleko do morza usmiech.gif Jak ja kocham wodę smiech.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 21.08.03 [04:44] eco

Nie uwzialem sie Ilona usmiech.gif Tylko nagle wyobrazilem sobie jak ten zasuszony wodz Inkow, w papilotach na glowie i z papierosem przyklejonym do wargi, szurajac lykowimi kapciami ( z jeziora Titicaca), kazdego ranka ze swa zlota konewka zaczyna dzien od podlewania quinoa...usmiech.gif I ten widok z jakichs zupelnie mi nieznanych powodow wprawia mnie w dobry nastroj.
Niestety nie mozna tego powiedziec o Aztekach. Chyba nie bylo bardziej okrutnego ludu na ziemi od nich.... Krew ludzka traktowali jak my coca-cole....
Aztekowie uwazali ze amarant daje im nadludzka sile, dlatego zajadali sie nim lapczywie. Zeby ta nadludzka sile uczynic jeszcze potezniejsza, azteckie zony mieszaly amarant z miodem i.............ludzka krwia i lepily z nich figurki roznych demonow zjadane pozniej przez ich mezow....
Kiedy Cortezowi i jego kolesiom konkwistadorom ( ktorzy tez nie nalezeli do lagodnych barankow) udalo sie Aztekow pobic, przerazony krwawymi obrzedami z amarantem, zakazal on jego uprawy. Na szczescie roslina wraz z przepieknymi piramidami dotrwala do naszych czasow i dzis mozemy cieszyc sie jednym i drugim.... Oczywiscie nie polecam kuchni azteckiej, choc z drugiej strony my Polacy wcale nie jestesmy od nich lepsi zajadajac sie kaszanka ( krew swinska z kasza.....brrrrrrr) czy zupa z kaczej krwi....
Amarant pieknie kwitniejak nietrudno sie domyslic - amarantowymi kwiatami... Czesto uzywa sie ichjako naturalny barwnik ale takze produkuje sie z nich rodzaj rumu o ktorym w Ekwadorze mowia ze oczyszcza krew. W Peru z amarantu robia piwo zwana chicha a w Meksyku napoj wyskokowy atole....
Z nasion amarantu mozna takze zrobic cos podobnego do popcornu. W Meksyku polewaja to jeszcze slodzona woda i wszystko razem nazywaja "szczescie". Widocznie tak niewiele im do szczescia potrzeba...usmiech.gif
Jesli macie klopot ze zdobyciem amarantu czy quinoa to chetnie wam podesle.....dajcie mi znac to zaaranzujemy jakos cala sprawe...
A poki co pozdrawiam wszystkich

Zgłoś 21.08.03 [15:17] Ilona

Eco Ty mnie też rozbawiłeś wizją tego wodza Inków w papilotach i kapciach smiech.gif (normalnie się do kompa cieszę usmiech.gif

Swoją drogą to znasz super opowiastki i nie mogę się doczekać żeby usiąść i sobie poczytać takich fajowych historyjek (np. jak o tej krwi - może to nie takie sympatyczne ale baaaardzo ciekawe!!!).
Dziękuję Ci za oświecenie usmiech.gif i czekam na jeszcze więcej takich rewelacji (jak dla mnie)!!!

Buziaki

Zgłoś 21.08.03 [21:50] Dynka

Eco przestań jakbyś kaszaneczki mojej mamy pojadł, to byś się nawrócił, poezja, pikantna, nie zatłusta, malutkie apetyczne porcjóweczki, zawsze malizną pachnie.

Tekst przeczytałam z ciekawością.O tych ziarenkach trzeba pomyśleć, choć jestem zwolenniczką odżywiania się tubylczymi roślinami, jakbyś poczytał sobie moje posty wiedziałbyś że jestem jak to mnie określił jeden pan w pewnych sprawach niereformowalna (nazwał mnie inaczej ale niepamiętam jak dokładnie).

Zgłoś 22.08.03 [05:20] eco

I z tego wszystkiego nawet nie podalem zadnego przepisu na quinoa.....Dzis robilem m.in. pilaw z tych nasionek. Wlasciwie slowo przepis to juz lekkie naduzycie w tym przypadku, bo aby ugotowac quinoa trzeba zalac ja ( ciekawe czy to bedzie rodzaj zenski czy meski ta quinoa....., trzeba chyba spytac polonistke...) woda ( na kubek nasion 2 kubki wody, mniej wiecej) Wszystko gotowac na malym ogniu i gdy cala woda a jeszcze lepiej warzywny rosol zostanie zaabsorbowana, dodajemy posiekana drobno zielona cebulke, mrozony zielony groszek, lyzke masla, jakas przyprawe ktora lubimy ( tylko nie vegete bo ma msg..) i na koniec troszke podpieczone na patelni , pociete na male kawalki migdaly... Smakuje calkiem niezle i daje poczucie ...sytosci, a jednoczesnie zoladek nie czuje sie nadmiernie obciazony....
Przyjemnie jest popatrzec jak gotuje sie ta quinoa... Najpierw wypuszcza z siebie malutki ogonek, ktory wydluza sie w trakcie gotowania i jest lekko sfalowany, tak ze nasionka w wodzie wygladaja jak stado kijanek . Nastepnie ogonek prostuje sie, zatacza perfekcyjny luk i zawija sie dookola nasionka, ktore w miedzyczasie pecznieje i 3-krotnie zwieksza swoja powierzchnie......
Ogonek jest chrupiacy i twardawy a nasionko miekkie co daje dodatkowa przyjemnosc w czasie jedzenia. Mysle ze quinoa moze byc doskonalym dodatkiem do zup albo jeszcze lepiej zmieszana z ryzem lub z kasza, bo sama w sobie mimo ze smaczna nie prezentuje sie zbyt okazale.
Ilona....Niestety nie znam az tyle interesujacych kulinarnych historii. Ciesze sie ze podobaly Ci sie te ktore wczesniej opowiedzialemusmiech.gif Moze ktos jeszcze opowie tu o czyms? Nie chcialbym byc monotonny.......
Dynko.... Oczywiscie ze przeczytalem Twoje inne posty. Masz imponujaca wiedze kulinarna! Naprawde robi wrazenie . Ale daj sie zreformowac usmiech.gif Nie badz Naczelnym Talibanem Kuchni Polskiej usmiech.gif
Znam ( choc raczej pobieznie) ta teorie o tubylczych roslinach. Nazywa sie to dieta makrobiotyczna..Jest w niej duzo racji i logiki ale w chwili obecnej w zywieniu zachodzi rodzaj rewolucji i nowe teorie powstaja kazdego miesiaca...i zadna z nich niekoniecznie musi odpowiadac prawdzie...
Co do kaszaneczki to dziekuje bardzo za zaproszenie usmiech.gif ale...... sama wiesz ze nie bylbym zbyt wdziecznym gosciem usmiech.gif
Znalazlem przepis na toskanski rosol warzywny i ugotowalm na nim zupe z kapusty i fasoli.. Ale o tym moze pozniej opowiem. I zeby bylo zupelnie po wlosku zrobie jeszcze chlodny makaron z sosem z czerwonej papryki.....Przepis rowniez dam pozniej....
I oczywiscie pozdrawiam usmiech.gif

Zgłoś 22.08.03 [16:41] johanna

Cześć,
bardzo ciekawe sa Twoje opowieści, Eco! Ja też lubię czytać takie historie. Niestety, sama nie znam ich tak wiele...
Poza tym w życiu nie widziałam nasion, które wypuszczają kiełki podczas gotowania, musi to niesamowicie wyglądać!
To wszystko zacheca mnie żeby poszperać za ciekawymi informacjami.
Miłego weekendu!

Zgłoś 23.08.03 [06:25] eco

Co jakis czas po kulinarnych wedrowkach wsrod egzotycznych skladnikow i przepisow, z wielka przyjemnoscia wracam do tych wyprobowanych, najczesciej pochodzacych ze starej europejskiej tradycji. Kuchnia wloska jest wlasnie dla mnie ta, do ktorej najbardziej wracac lubie. Oczywiscie wiele jest w niej miesa i ciezkich sosow ale jak prawie w zadnej innej w "cucina italiana" uzywa sie niewiarygodnej ilosci warzyw. To zacheca do wegetarianskich poszukiwan. Pisalem wczesniej ze znalazlem przepis na warzywny rosol. Niby nic specjalnego, ale polecam go bardzo, gdyz jako podstawa do zup jest w stanie swietnie zastapic ten "kurzeci", a na dodatek mozemy do niego uzyc "obierki' innych warzyw.
Zaczynamy od zeszklenia dwoch pokrojonych w palsterki cebul na masle w garnku w ktorym bedziemy gotowac zupe.
Nastepnie dodajemy pociete w plasterki lodygi brokulow, twarde i zwykle wyrzucane liscie pora, sporo pocietej w kostke marchewki i selera a takze pokrojona w plastry cukinie....( niezbyt duzo)
Jesli mamy obierki z pieczarek lub szparagow tez mozemy dodac - tylo wzbogaca smak
Wszystko smazymy przez kilka minut i nastepnie zalewamy kieliszkiem bialego wina. Mieszamy wszystko kilka chwil ( w tym czasie wino "pracuje" nad smakiemusmiech.gif ) i nastepnie dodajemy wode. Najlepiej zrodlana, bez chloru i innych "dodatkow".
Na gazie przypalamy polowke cebuli. Nie trzeba jej obierac, tylko dobrze umyc. Lupiny i w ten sposob skarmelizowana cebula doda rosolowi nie tylko smaku ale i koloru. Mozna w nia tez wbic dwa gozdziki.
Dodajemy tez spora galazke tymianku i rozmarynu, lisc laurowy i rozgnieciony zabek czosnku.
Gotujemy wszystko na malutkim ogniu, tak aby rosol ledwo sie gotowal..przez jakies pol godziny, lub kilka minut dluzej.
W tym czasie zbiermy piane i rozne "szumy" z powierzchni rosolu.
Kiedy rosol bedzie gotowy, przecedzamy go przez bawelniana szmatke: taka jaka uzywamy do robienia sera twarogowego... Warzywa wyrzucamy, bo sa juz bezuzyteczne . Jesli rosol ma sluzyc jako podstawa do zupy nie przyprawiamy go sola i pieprzem - przyprawiamy dopiero zupe.
A teraz przepis na zupe - wloska oczywiscie ( z Toskanii a jakze usmiech.gif ).
Moczymy dzien wczesniej kubek fasoli.
Zupe zaczynamy od podsmazania cebuli i czosnku, tak jak w rosole warzywnym , tyle ze uzywamy juz tylko jedna cebule i smazymy na oliwie... Gdy sie zeszkli, dodajemy pocieta w palsterki nac selera i marchewke. Mieszamy wszystko razem kilka minut (nie za dlugo, bo warzywa musza byc wciaz twarde).
Dodajemy fasole i zalewamy polowa rosolu ktory chcemy uzyc do tej zupy. Wreszcie mozemy wszystko posolic i popieprzyc usmiech.gif
Gotujemy 15-20 minut na bardzo malym ogniu ( gotowanie zupy na duzym ogniu, kiedy cala az bulgocze i podrzuca pokrywka, tylko zabija jej smak)
W tym czasie obieramy ze skory pol kilo pomidorow, usuwamy z nich nasionka i kroimy w gruba kostke. Tniemy takze na drobne paski niewielki kawalek kapusty - niewielki bo kapusta ma silny smak i moze on zdominowac cala zupe , dlatego wszystko nalezy robic z umiarem.
Dodajemy pokrojone warzywa do zupy i dolewamy do niej reszte warzywnego rosolu i przyprawiamy swiezym (najlepiej) tymiankiem.. Gotujemy ja tak jeszcze trzy kwadranse, az kapusta bedzie miekka.
Dzieki jeszcze raz za to ze zagladacie do tego tematu... Nie bedzie mnie jakis czas, bo pogoda wspaniala i jade na zagle oczywiscie. Wroce w poniedzialek, jak zwykle wyglodzony, bo na jachcie warunki raczej spartanskie. Ale za to z nowym animuszem do gotowania. A moze Wy macie jakies pomysly na wegetarianska kuchnie na lodce? Ograniczenia sa takie: niewiele garnkow, warzywa szybko wiedna bo wietrznie i goraco, lodowka malenka i zwykle zajeta przez tak wazne przeciez na wodzie piwo,na dodatek buja i podrzuca a nawet jak nie, to jacht zwykle plynie na jednym boku, tak ze nawet z herbata trzeba sie spieszyc przed kolejnym zwrotem...
Zreszta...po co herbata w taki upal skoro lepsze zimne piwo..usmiech.gif
Pozdrawiam wszystkich serdecznie usmiech.gif

Zgłoś 23.08.03 [17:46] Dynka

Mnie jakby tak bujało to już bym sobie nie pojadła za dużo.

Zgłoś 26.08.03 [16:44] johanna

Cześć,
widzę, że wszyscy z zapałem i w milczeniu słuchają Eco oczko.gif
Jestem fanką włoskiej kuchni, byłam we Włoszech i zostałam "zarażona" włoskim smakiem. Makaron mogę jeść codziennie i to nie koniecznie z mięsem... Eco, pisząc seler miałes na myśli naciowy? Bo pragnę dodać, że to jest to, czego u nas się raczej nie stosuje a co nadaje potrawom kuchni włoskiej niepowtarzalny smak. Próbowałam dodawać nasz seler buliwiasty albo jego nać, ale to zupełnie inny smak. W związku z tym czasem w ogóle z niego rezygnuję. Mam bardzo prosty przepis na makaron, nie wymagający miejsca w lodówce. Powstał on dlatego, że jestem trochę leniwa. Nie chcialo mi się gotować w dwóch garnkach i stąd mój pomysł. Na jachcie jak znalazł, o ile kuchenka utrzyma się w pozycji horyzontalnej oczko.gif .

Potrzebujemy dla dwóch osób:
pół do trzy czwarte paczki makaronu (lepiej żeby był włoski, ja kupuję Audisio za ok. 2zł paczka tańszy i lepszy od naszych)
puszka pomidorów
olej
mieszanka przypraw: bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn - razem lub do wyboru, do tego sól, pieprz i papryka słodka i ostra
czosnek, ile kto lubi (ja- 3 ząbki)
ser żółty lub parmezan
natka pietruszki

rozgrzewam olej, dodaję pomidory i czosnek, smażę chwilę, dodaję przyprawy w ilościach jakie mi odpowiadają, przy czym papryki słodkiej nie żałuję. Dolewam sporo wody, doprawiam solą w takiej ilości jak wodę na makaron, wrzucam makaron niekoniecznie na gotujący się sos. Zagotowuję, zmniejszam płomień do minimum, gotuję pod przykryciem. Gotowe po jakichś 15 minutach od zagotowania. Kiedy uznam, że makaron ma twardość jaką lubię, posypuję wszystko startym serem żółtym lub parmezanem jeśli akurat jestem w jego posiadaniu i koniecznie natką pietruszki (suszona równie dobrze spełnia swoje zadanie). Przykrywam pokrywką, kiedy ser się roztopi - wyłączam gaz.

Mam kilka uwag, które mam nadzieję, mi darujecie, bo pewnie się rozgadam nieziemsko:
jeśli akurat mamy spaghetti, radzę zrobic wyjątek i połamać je bo niewygodnie jest to gotować i mieszać.
Należy sprawdzać co jakiś czas, czy makaron nie przywiera do dna i w razie potrzeby uzupełniać wodę i sól.
Radzę jeść zaraz po zrobieniu, bo jak wiecie, makaron wciąga sos i wtedy potrawa traci smak, taki makaron "najedzony" sosem staje się mdły.
Jest to baza, którą możecie dowolnie zmieniać: jesli ktoś lubi mięsko, może dodać przed pomidorami. Nie widzę przeszkód by dodać cebulę lub inne warzywa. Można też "sterować" ilością sosu, on zawsze wychodzi dobry, bo dzięki makaronowi ładnie gęstnieje a dzięki papryce zyskuje kolor i wzmocnienie smaku. Mnie zazwyczaj wychodzi niewiele, tyle, że makaron nie jest suchy, ale nie ocieka sosem.
Ale wersja podstawowa jest idealna na szybki obiad, jemy już po 25 minutach od wejścia do domu. A na jachcie? Czymże jest 25 minut na jachcie? Ja przygotowuję ten makaron na takiej wysokiej patelni z przykrywką. Ty, Eco, możesz to zrobić w 5 litrowym garnku, przynajmniej Ci się nie wyleje. Ale warto stać przez te 25 min. i trzymać garnek, żeby się nie wywrócił oczko.gif
I jeszcze jedno: proszę w ŻADNYM razie nie używać koperku zamiast pietruszki, niech was nie kusi! Mówię to z troski o wasze podniebienia, bo smakuje okropnie!

No właśnie: uwag więcej, niż treści przepisu. Ale wybaczcie, ja uważam, że one bardzo pomagają w dojściu do właściwego smaku. Jeśli o mnie chodzi, zawsze jestem chętna posłuchać dobrych rad pomocnych w kuchni. Tymczasem życzę smacznego!

Zgłoś 26.08.03 [16:48] johanna

Cześć,
widzę, że wszyscy z zapałem i w milczeniu słuchają Eco oczko.gif
Jestem fanką włoskiej kuchni, byłam we Włoszech i zostałam "zarażona" włoskim smakiem. Makaron mogę jeść codziennie i to nie koniecznie z mięsem... Eco, pisząc seler miałes na myśli naciowy? Bo pragnę dodać, że to jest to, czego u nas się raczej nie stosuje a co nadaje potrawom kuchni włoskiej niepowtarzalny smak. Próbowałam dodawać nasz seler buliwiasty albo jego nać, ale to zupełnie inny smak. W związku z tym czasem w ogóle z niego rezygnuję. Mam bardzo prosty przepis na makaron, nie wymagający miejsca w lodówce. Powstał on dlatego, że jestem trochę leniwa. Nie chcialo mi się gotować w dwóch garnkach i stąd mój pomysł. Na jachcie jak znalazł, o ile kuchenka utrzyma się w pozycji horyzontalnej oczko.gif .

Potrzebujemy dla dwóch osób:
pół do trzy czwarte paczki makaronu (lepiej żeby był włoski, ja kupuję Audisio za ok. 2zł paczka tańszy i lepszy od naszych)
puszka pomidorów
olej
mieszanka przypraw: bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn - razem lub do wyboru, do tego sól, pieprz i papryka słodka i ostra
czosnek, ile kto lubi (ja- 3 ząbki)
ser żółty lub parmezan
natka pietruszki

rozgrzewam olej, dodaję pomidory i czosnek, smażę chwilę, dodaję przyprawy w ilościach jakie mi odpowiadają, przy czym papryki słodkiej nie żałuję. Dolewam sporo wody, doprawiam solą w takiej ilości jak wodę na makaron, wrzucam makaron niekoniecznie na gotujący się sos. Zagotowuję, zmniejszam płomień do minimum, gotuję pod przykryciem. Gotowe po jakichś 15 minutach od zagotowania. Kiedy uznam, że makaron ma twardość jaką lubię, posypuję wszystko startym serem żółtym lub parmezanem jeśli akurat jestem w jego posiadaniu i koniecznie natką pietruszki (suszona równie dobrze spełnia swoje zadanie). Przykrywam pokrywką, kiedy ser się roztopi - wyłączam gaz.

Mam kilka uwag, które mam nadzieję, mi darujecie, bo pewnie się rozgadam nieziemsko:
jeśli akurat mamy spaghetti, radzę zrobic wyjątek i połamać je bo niewygodnie jest to gotować i mieszać.
Należy sprawdzać co jakiś czas, czy makaron nie przywiera do dna i w razie potrzeby uzupełniać wodę i sól.
Radzę jeść zaraz po zrobieniu, bo jak wiecie, makaron wciąga sos i wtedy potrawa traci smak, taki makaron "najedzony" sosem staje się mdły.
Jest to baza, którą możecie dowolnie zmieniać: jesli ktoś lubi mięsko, może dodać przed pomidorami. Nie widzę przeszkód by dodać cebulę lub inne warzywa. Można też "sterować" ilością sosu, on zawsze wychodzi dobry, bo dzięki makaronowi ładnie gęstnieje a dzięki papryce zyskuje kolor i wzmocnienie smaku. Mnie zazwyczaj wychodzi niewiele, tyle, że makaron nie jest suchy, ale nie ocieka sosem.
Ale wersja podstawowa jest idealna na szybki obiad, jemy już po 25 minutach od wejścia do domu. A na jachcie? Czymże jest 25 minut na jachcie? Ja przygotowuję ten makaron na takiej wysokiej patelni z przykrywką. Ty, Eco, możesz to zrobić w 5 litrowym garnku, przynajmniej Ci się nie wyleje. Ale warto stać przez te 25 min. i trzymać garnek, żeby się nie wywrócił oczko.gif
I jeszcze jedno: proszę w ŻADNYM razie nie używać koperku zamiast pietruszki, niech was nie kusi! Mówię to z troski o wasze podniebienia, bo smakuje okropnie!

No właśnie: uwag więcej, niż treści przepisu. Ale wybaczcie, ja uważam, że one bardzo pomagają w dojściu do właściwego smaku. Jeśli o mnie chodzi, zawsze jestem chętna posłuchać dobrych rad pomocnych w kuchni. Tymczasem życzę smacznego!

Zgłoś 26.08.03 [18:39] eco

Johanna!!! usmiech.gif
Dzieki za swietny przepis!! Nigdy w ten sposob nie robilem spaghetti - sos zawsze osobno..... Treaz zrobie wg. Twego przepisu usmiech.gif .
Rzeczywiscie potrawy, ktore mozna zrobic w jednym garnku, sa z oczywistych powodow najmilej widzianymi na jachcie. Dla wiekszosci zeglarzy problem przygotowania jakiegos jedzenia na lodzi jest prosty: po prostu do ugotowanego makaronu badz ryzu dodaja miesna konserwe i duzo pieprzu i tym skutecznie zabijaja ( na smierc usmiech.gif ) glod. Gorzej z wegetarianami, dlatego Twoj przepis juz sobie wydrukowalem i napewno bedzie on wyprobowany niebawem. Nazwalem go: spaghetti alla johanna usmiech.gif
A teraz kilka zeglarsko-kulinarnych szczegolow....( mam nadzieje ze Was to nie znudzi...) Otoz kuchnia na jachcie zawieszona jest niezaleznie, w specjalnym, ruchomym jak zawias zaczepie i dlatego pozostaje w pozycji poziomej podczas przechylow ( nie wszystkich przechylow usmiech.gif ) Na dodatek garnek jest zabezpieczany "obroza" z lancucha a pokrywka dokrecana na sruby "motylkowe". Dlatego nawet podczas sztormu mozna liczyc na cieple jedzenie usmiech.gif I wierzcie, czasem w zimny deszczowy dzien, kiedy wiatr jest lodowaty i przejmujacy a kropelki wody kluja w twarz jak male igielki, nawet szklanka goracej herbaty smakuje lepiej niz cokolwiek w zyciu...usmiech.gif Ale na tym polega cala przyjemnosc zeglowania : im gorzej tym lepiej.
Ciekaw jestem johanna, czy w Twoim przepisie mozna uzyc juz ugotowanego makaronu - to znacznie skroci caly proces......
Bardzo podoba mi sie pomysl by uzyc takze wszelkich dostepnych ziol jakie mamy pod reka, mysle jednak ze zamiast na poczatku calego gotowania lepiej je ( mam na mysli swieze ziola) dodac na samym koncu, razem z siekana pietruszka, juz po wylaczeniu gazu....
Mam nadzieje ze nie narazilem sie johannnie tymi uwagamiusmiech.gif Ach i jeszcze slowko o serze... Sprobujcie z ta potrawa sera pecorino romano - jest ostrzejszy niz parmezan ale bardzo przyjemny w smaku i swietnie pasuje do kazdego spaghetti....
A teraz moja potrawa, jaka przygotowalem ostatnio na lodzi...
Pogoda byla cudowna, wieczor cieply z niewielka bryza, ktora skutecznie wentylowala nieco goraca o tej porze kabine, zaloga glodna jak wilki a wiec warunki sprzyjajace gotowaniu usmiech.gif .
Potrawa pochodzi z Turcjii a wiec ciagle jestesmy nad Morzem Srodziemnym...
Potrzebujemy mala glowke mlodej kapusty i sredniego baklazana. Baklazana obieramy i kroimy w gruba kostke, kapuste szatkujemy i wrzucamy wszystko do garnka na rozgrzana oliwe.
Po chwili dodajemy pocieta w kostke duza cebule i smazymy wszystko na srednim ogniu kilkanascie minut. Poczym
dodajemy kilka zabkow czosnku pocietych drobniutko i wszystko posypujemy spora iloscia slodkiej wegierskiej papryki w proszku...
Kiedy poczujemy piekny zapach czosnku dodajemy do garnka duza puszke pomidorow i jesli wydaje nam sie ze zawartosc garnka jest zbyt "sucha" - takze odrobine wody..
Mieszamy czesto i gotujemy wszystko tak dlugo az kapusta bedzie miekka. Wtedy
wylaczamy gaz, dodajemy swieza miete, nac petruszki i sok z cytryny.
Na koniec sol i pieprz oczywiscie.
Calosc mozna zjesc z cous-cousem i z malymi buleczkami posmarowanymi hummusem, zagryzajac wszystko czarnymi oliwkami ( he he usmiech.gif )..
Potrawa jest lekka jak piorko i daje do myslenia wielbicielom trzydniowego bigosu usmiech.gif
Johanna. Jeszcze raz dzieki za Twoj post i fajny przepis !!
Pozdrawiam wszystkich!!!

Zgłoś 26.08.03 [20:51] eco

Jakos rozgadalem sie dzisiaj....To moze jeszcze pare slow o tych selerach o ktorych wspominala johanna. Oczywiscie uzywam te lisciaste i z selerowego korzenia korzystam rzadko i zwykle zima.
Seler jest znany nad Morzem Srodziemnym od ponad 3000 lat, czyli dlugo. Popularny byl juz w starozytnej Grecji, bowiem mial on dla Grekow znaczenie mistyczne ( pewnie udawali Greka po tym selerze usmiech.gif ).
Igrzyska olimpijskie narodzily sie wlasnie tam i jak wszyscy wiemy, dla ozdabiania spoconych skroni zwyciezcow uzywano tam lisci laurowych. Ale podobne igrzyska organizowano w roznych partiach Hellady jak np. w miejscowosci Nemea ( znanej z pierwszej pracy Heraklesa, w ktorej zatlukl on bogu ducha winnego lwa nemejskiego....). W Nemei zdobiono glowy zwyciezcow liscmi selera usmiech.gif A z kolei w igrzyskach istmijskich ( niedaleko od Koryntu i jego ponetnych cor usmiech.gif ) jako nagrode pleciono wianki z .... pietruszki.
Tak to sie "przyprawiano" w starozytnosci... usmiech.gif

Zgłoś 27.08.03 [16:36] Ilona

Może nie jest to jedzonko na łódkę (chociaż można zrobić w sumie wcześniej) ale tak mi się przypomniało o zwykłej, najnormalniejszej, polskiej sałatce warzywnej z majonezem.
Marchewka, ziemniaczki, jajka, kukurydza, fasolka czerwona, groszek, majonez, trochę musztardy dla zaostrzenia smaku, sól, pieprz, pietruszka - wszystko wymerdać (oczywiście najpierw to co trzeba ugotować i pokroić w kostkę oczko.gif . Mniami

Pozdrowionka

Zgłoś 27.08.03 [16:43] Ilona

Chyba to polska sałatka?? oczko.gif

Buziaki

Zgłoś 27.08.03 [16:51] johanna

Witajcie,
Eco, wcale sie nie obraziłam za twoją inwencje twórczą, wrecz przeciwnie, sama skorzystam z propozycji! To ciekawe dodawać świeże zioła na samym końcu, żeby mogły cieszyć świeżym nie ugotowanym aromatem... Sama używałam suszonych, ale to sie powoli zmienia, mam juz bazylię, miętę i szałwię w doniczkach.
Co do juz ugotowanego makaronu, to po prostu spróbuj, mysle, że smak bedzie nieco inny, bo moim zamysłem było to, by makaron gotował się w pomidorach, co miało zmienić jego smak.

Eco, czy Ty jesteś w jakiś sposób obznajomiony z kuchnia arabską? Bo kus kus to nic, znaja go już wszyscy, ale hummusem zaskoczyłeś mnie (chociaż nie wiem, dlaczego, bo przy Twojej tak ogromnej wiedzy nie powinno to byc dziwne...) Ja uwielbiam hummus, ale nie umiem go przyrządzać i zdaje się że nie wiem, gdzie dostac sezam. Przepis na sos bardzo mi się podoba, wypróbuję go, a jakże i zjem własnie z kus kusem i czarnymi oliwkami (hehe). Podam Ci przepis na kuskus z rybą, narodowa potrawę tunezyjską, ale to jutro, dziś muszę lecieć do domu.

Zgłoś 27.08.03 [19:49] eco

Ilona usmiech.gif Salatka warzywna swietna ale.....bardzo pracochlonna. Wszystkie warzywa trzeba gotowac w wielu garnkach, studzic, kroic w kostke... Na lodce kuchnia jest skromnutka a na dodatek zaloga gdyby dostala nozyki i warzywa do skrojenia, niechybnie dostawilaby je mnie do gardla w przyplywie buntu usmiech.gif Na morzu nie ma zartow w takich sprawach usmiech.gif Juz i tak wegetarianska dieta jest na lodzi ledwo tolerowana usmiech.gif Dlatego lepiej caly przepis wykonac w domowych pieleszach, ogladajac dla uspokojenia z 12 odcinkow "Czterech pancernych" usmiech.gif i ciach, ciach, ciach - kroic sobie wszystko cierpliwie....usmiech.gif
A teraz o hummusie. Johanna - to jest prostsze niz myslisz! Kluczowe sa dwa skladniki: Ugotowana fasola garbanzo i pasta sezamowa zwana "Tahini". Klasyczny przepis ktory mam z libanskiej restauracji "Al-Amir" mowi o 2 kubkach ugotowanej fasoli, ok. 1/3 kubka pasty sezamowej, soku z calej cytryny, 4 zabkach czosnku i soli i pieprzu do smaku.. Wszystko trzeba zmiksowac w jakims kuchennym procesorze, tak aby mialo to konsystencje latwej do smarowania pasty...Jesli calosc bedzie za sucha nalezy dodac odrobine wody z fasoli, albo troszke jogurtu....
To wszystko! Latwe prawda? Ale nie dosc ze zdrowe to jeszcze i smaczne.
Oczywiscie hummus mozemy do woli wzbogacac w skladniki. Mozemy dodac czarne oliwki ( he he ), zielone pedy cebulki, pietruszke, koperek, pieczona papryke, pieczony czosnek a z przypraw kminek, kolendre czy kurkume......
Hummus znany jest juz od najwczesniejszych chwil naszej cywilizacji. Narodzil sie gdzie pomiedzy Tygrysem a Eufratem i szybko zaczal byc stosowany w calym basenie Morza Srodziemnego... Pisali o nim Sokrates i Platon, ceniac sobie go bardzo...
Jesli nie mamy fasoli garbanzo mozemy sprobowac zastapic ja jakas inna....
Jadlem kiedys hummus z czarnej fasoli zmiksowanej z tahini ( tego nie da sie zastapic niczym w hummusie), z sokiem z cytryny kilkoma zielonymi malutkimi cebulkami, liscmi kolendry ( daja bardzo przyjemny............zing usmiech.gif ) oczywiscie czosnek a takze kminek i odrobina cayenne ....Calosc efektowna i pyszna...
Hummus klasycznie podaje sie z chlebkiem pita, jako pyszna przekaske. Hummus moze takze sluzyc jako dip i byc podawany z surowymi warzywami. Na stole wyglada bardzo efektownie posypany czerwona papryka i udekorowany plasterkami oliwek i zielona pietruszka....
Popijac najlepiej......... wytrawnym szampanem usmiech.gif
Bardzo zachecam wszystkich do zrobienia hummusu...Warto!!
Pozdrawiam

Zgłoś 27.08.03 [22:52] Ilona

Tego hummusa(???) to zrobiłabym dla wytrawnego szampana oczko.gif

A teraz serio. Składniki sałatki zawsze gotuja się razem (tzn.marchew,pyrki i czasem seler czy korzeń pietruszki-choć osobiście wolę tylko dwa pierwsze). Nio fakt, że jajka trzeba osobno. A co do krojenia to ja zawsze robię to z tatą i jakoś mam to szybciutko idzie. Aaaaaa i jeszcze zapomniałam o kiszonych ogóreczkach. Ale w sumie zawsze można sałatkę zrobić sobie w domku (niekoniecznie na łódce usmiech.gif . A jak już się uprzeć na ten wodny środek transportu i rekreacji to można robic sałatkę tylko z warzywek dostępnych w puszkach.
Ale się rozpisałam oczko.gif Zaraz spać idę.

Buziaki

Zgłoś 28.08.03 [00:59] Dynka

Eco szkoda że korzeniowy seler jest u ciebie w niełsce latem sobie czasem robię z niego schabowe.Wybieram duży seler i go obgotowuję, później w panierkę jak schabowy, lecitki, smaczny, tani i szybki. same zalety.

Johana sezam można kupić w stoiskach z żywnością orientalną czasem w marketach, w Warszawie jest sklep , hurtownia przy ul. Okopowej, tylko nie wiem czy mieszkasz w okolicy?

Zgłoś 28.08.03 [05:44] eco

Ilona - wiedzialem ze znajdziesz wyjscie z sytuacji usmiech.gif . Nalezy Ci sie szampan za wytrwalosc w szukaniu sposobow jak trudne uczynic latwiejszym. A swoja droga to dlaczegozby nie zrobic takiej salatki na lodce?? Chocby dla zasady,ktora wspomnialem wczeniej ze im gorzej tym lepiej usmiech.gif
Szkoda ze nie mam Twojego taty na pokladzie usmiech.gif
A co do wytrawnego szampana to sam w sobie jest pyszny jesli na dno kieliszka wlejemy troszke soku malinowego i dodamy plasterek cytryny... I nie jest to wcale profanacja szampana usmiech.gif
Dynko. Dzieki za przepis na selerowy korzen.
Alez jest on w mojej a wlasciwie na mojej lasce ( i nielasce) ten seler, ale mi sie on jakos jesiennie kojarzy a za oknem ciagle szaleje lato....
Ciekawe czy Twoj smazony seler da si zjesc ze slynnym francuskim sosem remulada, ktorego istotnym skladnikiem jest rowniez starty korzen selera.
W razie czego jesli tego nie znacie podaje przepis:
Z majonezem mieszamy posiekana nac pietruszki, ziele estragonu, 2 male korniszony, lyzke musztardy z Dijon i zabek czosnku.
2 mlode korzenie selera scieramy na grubej tarce i mieszamy z sosem.
calosc chlodzimy w lodowce przez minimum godzine , tak aby seler mial czas sie zamarynowac.
I to wszystko usmiech.gif
Jesli nie bedzie pasowal do kotletow selerowych Dynki, coz......sprobujmy to z placakmi ziemniaczanymi.....
A to feler, westchnal seler.... usmiech.gif
Pozdrawiam usmiech.gif

Zgłoś 28.08.03 [14:24] Ilona

Eco to gdzie mam się po tego szampana zgłośić?? oczko.gif

Co do taty to pewnie chętnie by się zgodził na rejs łódeczką w zamian za zrobienie sałatki (zresztą ja też bym na to poszła usmiech.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 28.08.03 [17:04] johanna

Bardzo się ciesze, że dołączyłam do dyskusji, tu można się dowiedziec naprawdę ciekawych rzeczy. Eco, czy ty jesteś kulturoznawcą, czy to tylko pasja kulinarna popycha cię do odkryć etnograficznych?
wczoraj nie zdążyłam napisać wszystkiego, bo akurat musiałam wychodzić z pracy, więc dziś pozwole sobie dokończyć: wyobraziłam sobie tą kuchnię na jachcie z garnkiem przyczepionym łańcuchami i dokręcaną pokrywką... Skojarzyło mi się to z kombajnem zbożowym z funkcją kopiowania czyli dostosowywania się do nierówności terenu w ten sposób, że jadąc po stoku, kabina operatora i heder (część ścinająca zboże) trzymają poziom. I bardzo mnie to rozśmieszyło...

Co do hummusu, to dzieki za przepis, brakowało mi proporcji, bo składniki znałam, oprócz tego, że zapomniałam że ma być pasta sezamowa a nie sezam. Nic to, wszystkie informacje przydadzą się i za nie dziekuję, sezam się kupi i w Warszawie, bo moi przyjaciele - też fanatycy hummusu, są z Wawy i też nie umieją go zrobić sami. Jak ich odwiedzę, to będę miała sezam lub pastę. Mieszkam w Płocku, więc aż tak daleko nie jest tym bardziej, gdy się chce zjeść hummusu (he he).
Pozwól Eco, że dodam coś jeszcze: w krajach arabskich hummus podaje się z arabskim chlebkiem, płaskim jak gruby naleśnik, z tego, co wiem, różni się wyglądem od pity i smakiem też. Można go rozdzielić na pół w takim sensie, że masz jakby skórkę na dole i górze, bez miąższu w środku. Miąższ jest, tylko tak cienki, że wygląda, jakby go nie było. Ja znam tylko taką wersję podawania go i taką pokochałam nad życie.

Powiedz, czy fasola garbanzo to to samo co ciecierzyca, zwana grochem włoskim? Arabowie właśnie jej używają do robienia hummusu. Rany, musze czym prędzej jechac do Wawy, bo mnie chętka naszła na hummus! Co do bycia przekąską, powiem Wam, że mnie hummus wystarczał za cały posiłek i musieli mnie siłą od miski odrywać! A, i powiem jeszcze, że Arabowie jedzą hummus nie Z chlebem, tylko CHLEBEM. Bardzo łatwo jest nabierać nim hummus ze wspólnego półmiska, z zachowaniem pełnej higieny, oczywiście. Bierze się kawałek chleba, formuje się go w kształt nadający się do nabrania potrawy i się ją nabiera, a potem pakuje do ust. Własnie płaskość chleba powoduje że można nim jeść. Skórka (najlepiej określa ja powiedzenie gruby naleśnik usmiech.gif ) zaś nie jest twarda, można ją łatwo zgiąć ale jest na tyle gruba, by nie przeciekał przez nią żaden sos. Z moich obserwacji wynika, że pita przemaka szybciej.

Ilona, słyszałam że sałatka warzywna o której pisałaś pochodzi z Rosji, a na świecie nazywają sałatką rosyjską.
Mam pomysł: sałatke pokroić w domu, trzymać w lodówce i zaraz pierwszego dnia na wodzie, żeby zwolnić miejsce w lodówce wymieszać ją z majonezem (który nie musi być trzymany w lodówce).
Albo: sól, pieprz, oliwa i gotowe, jadłam to i mi smakowało.
Proponuję pokroić warzywa w grube kawałki, bo to też ma swój urok (osobiście wolę grubo krojone sałatki), jest wygodne i stanowi odmianę. A skoro grubo kroić, to znaczy, że można użyć jakiejś maszyny, albo ew. samemu byle jak, pociąć nożem (rzekłabym, że plasterki też moga być).
Na poparcie mojej wariacji pomysłu Ilony, podsumujmy: głodny zeglarz na wodzie będący wszystko zje, tym bardziej, że to nie gulasz z konserwą, nie zupa z konserwą i nie kanapki z konserwą. Ot, co!

Znowu się rozgadałam, i nie zdążyłam ze wszystkim, muszę iść do domku, gotować obiadek mężusiowi. Dziś fasola, przepis oczywiście z Czarnej Oliwki. Smacznie pozdrawiam!

Zgłoś 28.08.03 [20:40] eco

Widze ze na calego zaczynamy gotowac po arabsku. Domyslam sie tez, ze w najblizszym czasie kuchnia orientalna stanie sie niezykle popularna, chocby za sprawa tych tysiecy zolnierzy, ktorzy stacjonuja w Iraku. Napewno przywioza ze soba nowe kulinarne przepisy i upodobania. I bardzo dobrze bo moze ozywi to nieco nudnawa i raczej mdla kuchnie polska.....
Ma ona jednak jedna istotna wade (kuchnia arabska oczywiscie). Wyklucza alkohol z powodow religijnych. A szkoda - bo jest pikantna i dobre wino pasuje do arabskich potraw jak ulal..
Ale na szczescie chyba nikt z nas nie zamierza w najblizszej przyszlosci przejsc na islam, wiec nas to nie dotyczy..
Ilona: szampan dla Ciebie oczywiscie caly czas aktualny usmiech.gif Jesli chcesz po niego przyjechac zapraszam, a jesli chcesz abym go do Ciebie wyslal rowniez nie widze problemu. usmiech.gif
Moj e-mai to: kule@gazeta.pl
Nie mam pojecia ile osob sledzi nasza rozmowe...Obawiam sie ze jest nas tu tylko czworo.... ale przeciez nie o ilosc chodzi. Dlatego jesli moge w czyms dopomoc lub byc w jakis inny sposob przydatny piszcie do mnie @ usmiech.gif
Johanna usmiech.gif Twoja energia mnie zdumiewa usmiech.gif To wspaniale ze jestes tak ciekawa swiata i innych kultur. Nie mozna sie przeciez zamknac we wlasnym swiecie uwazajac ze jest on najlepszy, tylko garsciami czerpac z doswiadczen innych....
Dlatego w moich "podrozach" kulinarnych nie biore oryginalnych przepisow doslownie. Jest wprost niemozliwe by moc cos zrobic tak samo jak gdzies indziej... Tak jak sliwka z Plocka bedzie smakowac inaczej niz sliwka z New Jersey, tak ciecierzyca z okolic Szczecina rowniez bedzie miala inny smak od tej z Libanu... Klimat, gleba, woda.....to tylko kilka elementow tej skomplikowanej skladanki.
Najlepszym przykladem na to co mowie, jest kuchnia chinska. To co znamy pod jej nazwa z rozmaitych restauracji jest tylko luzna jej interpretacja. Powod jest prosty: kuchnia chinska uzywa tak niewiarygodnej ilosci soli i benzoesanu sodu ze dla nas nie bylaby zjadliwa... Dlatego przepisy zwalszcza te oryginalne nie nalezy traktowac az tak serio..
Chlebek o ktorym johannko mowisz nazywa sie khubiz marcook i czesto jest nazywany wlasnie pita... Jest on po prostu rodzajem podplomyka, bo koczujacy Arabowie nie mieli nigdy czasu by zbudowac sobie duze pozadne piece chlebowe jak u nas... Nic dziwnego wiec, ze jest sztywny i twardawy usmiech.gif
A jesli chodzi o sposob jedzenia to trudno sobie wyobrazic zeby w naszych warunkach zaprosic sobie do domu gosci, kazac im sie rozsiasc na dywanach i jesc ze wspolnej miski usmiech.gif
Dlatego niektore przepisy trzeba troszke ucywilizowac tak, aby nadawaly sie do podania w misnienskiej porcelanie i byc jedzone przy uzyciu sztuccow a popijane dobrym winem ze szkalnych gobletow usmiech.gif ( No dobra....przyznaje sie...... na lodce wino pije z blaszanego kubka, uzywam plastkowej lyzki a piwo wprost z butelki usmiech.gif )
Pozdrawiam wszystkich orientalnie - salaam alejkum usmiech.gif I mam nadzieje ze nikogo nie urazilem i ze tez za bardzo sie nie "wymadrzam".... Jakby co - dajcie mi znac usmiech.gif

Zgłoś 29.08.03 [00:31] Dynka

Święta racja eco trzeba przepisiki dostosowywać do siebie, anie odwrotnie.

Ja swój seler lubię z małodymi ziemniaczkami, sos z selerem na seler, chyba nie, ale morney jak najbardziej, bez sosu też dobre, najlepszy z fasolką szparagową.

A tak na marginesie niesądzicie że seler naciowy w połączaniu z mandarynkami z puszki, kurczakiem pieczonym, kukurydzą, odrobiną ryżu, fasolką czerwoną i niedużym dodatkiem majonezu, solą, pieprzem szczyptą cukru, ma smak orzechów?

Zgłoś 29.08.03 [16:27] johanna

Witajcie znowu,
bardzo chętnie odwiedzam tę stronę, by przeczytać co nowego macie do powiedzenia. Wczoraj mi umknęła jedna rzecz: tutaj nie tylko można się dowiedzieć dużo ciekawych rzeczy, to z Wami bardzo fajnie się rozmawia!
Dynko, mnie tam zawsze seler smakował orzechowo, tej kombinacji nie jadłam, ale coz za problem spróbować?? Przepis jest ciekawy. Niepokoi mnie tylko ta czerwona fasolka, ja ją odbieram jako "ciężką" część sałatki i czasem tak mi sie gryzie z innymi, lżejszymi składnikami. Jakoś lepiej mi smakuje na ciepło... A co ty byś poradziła do sałatki z czerwoną fasolką, żeby fasolka nie wydała się "nie pasującą" do całości?
A może, z racji, że to tylko moje odczucie, pytanie to będzie musiało pozostać retoryczne bo smak to smak, każdy ma swój?

Powiem też coś na temat ciekawości świata: świata ciekawa to ja jestem, ale czasu na zaspokajanie ciekawości brak, bo po pracy dużo czasu spędzam w kuchni, tak bardzo kocham gotować. Kultura arabska jest mi dość dobrze znana, chociaz jestem pewna, że Eco udałoby sie mnie zaskoczyć wiedzą w tej dziedzinie oczko.gif , natomiast kultura ludów południowej Ameryki jest mi znana mniej niż ogólnikowo, jesli nie liczyc informacji o zbożach... Eco, podrzuć mi proszę jakieś ciekawe tytuły dla laików w tych sprawach, chętnie poczytam.

Co do arabskiej kuchni, to ona nie jest taka całkiem nieznana, jest sporo restauracji zwłaszcza w dużych miastach i można się nimi cieszyć. Tyle, że te potrawy nie smakują tak samo, jak w krajach arabskich, po części powodem jest przystosowywanie receptur (właśnie!) dla podniebień Polaków, a po części to po prostu fakt, że składniki są inne, bo rosły w innym klimacie, Eco o tym wspominał.
Nie chcę przez to powiedzieć, że są gorsze, po prostu tęsknię za tym oryginalnym smakiem poznanym przy pierwszym zetknięciu się z nim.
I powiem więcej, nic złego nie widzę w tym, by podać winko do arabskiej potrawy. Nigdzie w Koranie nie jest napisane, że nie-muzułmanom nie wolno popijać winem potraw arabskich, co więcej, poeci muzułmańscy sławili wino pisząc o nim poematy i z zastosowaniem pięknych porównań! Nie proście tylko, żebym coś przytoczyła, bo kompletnie nie mam głowy do poezji.

Wracając do pity, nie wiedziałam, że to to samo co arabski chleb, wyglądają zupełnie inaczej i smakują też bo nawet, jeśli składniki są te same (a pewnie są), dla mnie już samo to, że miąższ jest grubszy, zmienia smak... Analogia do różniących się kształtami makaronów włoskich, Włosi uważają, że każdy rodzaj smakuje inaczej i nie mają na mysli tego, że każdy jest z innym sosem.
Całe szczęście, że koczujący Arabowie nie budowali pieców do chleba, inaczej cała pustynia byłaby nimi upstrzona (hi hi) usmiech.gif Chyba że miałoby to praktyczną stronę ze wzgledu na okresowo powtarzające się trasy ich wędrówek i miejsca koczowania (hi hi).

Eco, popuść wodze wyobraźni: zaproś gości (na pewno masz przyjaciół lub znajomych otwartych na świat kulinariów i innych kultur, których tym zachwycisz), posadź ich na dywanie i postaw wielką tacę (lub coś zastępczego) o średnicy 1metra i poczęstuj hummusem, oliwkami (czarne smakują mi orzechowo... he he), warzywami pokrojonymi w kawałki, gęstymi sosami, ryżem z czymkolwiek byle sos zanadto z niego nie kapał, smażonymi bakłażanami w plasterkach lub w postaci sosu (baba ghannudż lub ajwar), jednym słowem, wszystkim, co można nabrać chlebem. Nie podawaj sztućców, jedzcie chlebem. Jestem pewna, że są na świecie ludzie, którzy to docenią. Postaw też wino, jeśli się upiją i nic nie zjedzą, znaczy - nie trafią docenić. I co Ty na to? Jak sobie to wyobrażam, podoba mi się! I już mam pomysł na ugoszczenie moich przyjaciół przy następnej ich wizycie... tylko z tacą problem będzie... Dziewczyny, czy chciałybyście zostać w ten sposób przyjęte przez kogoś?

Eco, proszę, nie mów "ucywilizować", powiedz "dostosować do naszej kultury". Ich kultura jest taka, jaka jest i należy ją uszanować. My wcale nie jesteśmy lepsi od nich, wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy naród ma swoją kulturę. A teraz uśmiech usmiech.gif na dowód, że to była uprzejma prośba, nie krytyka i nie miałam zamiaru nikogo obrazić, tym bardziej, że szeroka wiedza i ciekawość świata na pewno idą w parze z szacunkiem do tego, czego sie dowiadujemy. usmiech.gif

Ach, tyle rzeczy chciałam Wam powiedzieć, ale myśli odpływają w obliczu weekendu, który zacznie mi się za pół godziny, jak wyjdę z pracy...
Jeśli dyskusja stała się zanadto monotematyczna, dajcie znać, przystopujemy troszkę oczko.gifusmiech.gif ... Miłego weekendu Wam życzę i cudnych orzechowych smaków nawet, jeśli pochodzą z czekolady z orzechami oczko.gif As-salaam alejkum!

A na koniec prosba: chętnie poczytam Wasze opinie na temat kuchni chińskiej, soli i benzoesanu sodu w niewiarygodnych ilościach. To, co w Polsce jada się pod nazwą potrawy kuchni chińskiej, smakuje mi bardzo! I w dodatku byłam przekonana, że ta kuchnia jest zdrowa!

Zgłoś 29.08.03 [16:31] johanna

Witajcie znowu,
bardzo chętnie odwiedzam tę stronę, by przeczytać co nowego macie do powiedzenia. Wczoraj mi umknęła jedna rzecz: tutaj nie tylko można się dowiedzieć dużo ciekawych rzeczy, to z Wami bardzo fajnie się rozmawia!
Dynko, mnie tam zawsze seler smakował orzechowo, tej kombinacji nie jadłam, ale coz za problem spróbować?? Przepis jest ciekawy. Niepokoi mnie tylko ta czerwona fasolka, ja ją odbieram jako "ciężką" część sałatki i czasem tak mi sie gryzie z innymi, lżejszymi składnikami. Jakoś lepiej mi smakuje na ciepło... A co ty byś poradziła do sałatki z czerwoną fasolką, żeby fasolka nie wydała się "nie pasującą" do całości?
A może, z racji, że to tylko moje odczucie, pytanie to będzie musiało pozostać retoryczne bo smak to smak, każdy ma swój?

Powiem też coś na temat ciekawości świata: świata ciekawa to ja jestem, ale czasu na zaspokajanie ciekawości brak, bo po pracy dużo czasu spędzam w kuchni, tak bardzo kocham gotować. Kultura arabska jest mi dość dobrze znana, chociaz jestem pewna, że Eco udałoby sie mnie zaskoczyć wiedzą w tej dziedzinie oczko.gif , natomiast kultura ludów południowej Ameryki jest mi znana mniej niż ogólnikowo, jesli nie liczyc informacji o zbożach... Eco, podrzuć mi proszę jakieś ciekawe tytuły dla laików w tych sprawach, chętnie poczytam.

Co do arabskiej kuchni, to ona nie jest taka całkiem nieznana, jest sporo restauracji zwłaszcza w dużych miastach i można się nimi cieszyć. Tyle, że te potrawy nie smakują tak samo, jak w krajach arabskich, po części powodem jest przystosowywanie receptur (właśnie!) dla podniebień Polaków, a po części to po prostu fakt, że składniki są inne, bo rosły w innym klimacie, Eco o tym wspominał.
Nie chcę przez to powiedzieć, że są gorsze, po prostu tęsknię za tym oryginalnym smakiem poznanym przy pierwszym zetknięciu się z nim.
I powiem więcej, nic złego nie widzę w tym, by podać winko do arabskiej potrawy. Nigdzie w Koranie nie jest napisane, że nie-muzułmanom nie wolno popijać winem potraw arabskich, co więcej, poeci muzułmańscy sławili wino pisząc o nim poematy i z zastosowaniem pięknych porównań! Nie proście tylko, żebym coś przytoczyła, bo kompletnie nie mam głowy do poezji.

Wracając do pity, nie wiedziałam, że to to samo co arabski chleb, wyglądają zupełnie inaczej i smakują też bo nawet, jeśli składniki są te same (a pewnie są), dla mnie już samo to, że miąższ jest grubszy, zmienia smak... Analogia do różniących się kształtami makaronów włoskich, Włosi uważają, że każdy rodzaj smakuje inaczej i nie mają na mysli tego, że każdy jest z innym sosem.
Całe szczęście, że koczujący Arabowie nie budowali pieców do chleba, inaczej cała pustynia byłaby nimi upstrzona (hi hi) usmiech.gif Chyba że miałoby to praktyczną stronę ze wzgledu na okresowo powtarzające się trasy ich wędrówek i miejsca koczowania (hi hi).

Eco, popuść wodze wyobraźni: zaproś gości (na pewno masz przyjaciół lub znajomych otwartych na świat kulinariów i innych kultur, których tym zachwycisz), posadź ich na dywanie i postaw wielką tacę (lub coś zastępczego) o średnicy 1metra i poczęstuj hummusem, oliwkami (czarne smakują mi orzechowo... he he), warzywami pokrojonymi w kawałki, gęstymi sosami, ryżem z czymkolwiek byle sos zanadto z niego nie kapał, smażonymi bakłażanami w plasterkach lub w postaci sosu (baba ghannudż lub ajwar), jednym słowem, wszystkim, co można nabrać chlebem. Nie podawaj sztućców, jedzcie chlebem. Jestem pewna, że są na świecie ludzie, którzy to docenią. Postaw też wino, jeśli się upiją i nic nie zjedzą, znaczy - nie trafią docenić. I co Ty na to? Jak sobie to wyobrażam, podoba mi się! I już mam pomysł na ugoszczenie moich przyjaciół przy następnej ich wizycie... tylko z tacą problem będzie... Dziewczyny, czy chciałybyście zostać w ten sposób przyjęte przez kogoś?

Eco, proszę, nie mów "ucywilizować", powiedz "dostosować do naszej kultury". Ich kultura jest taka, jaka jest i należy ją uszanować. My wcale nie jesteśmy lepsi od nich, wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy naród ma swoją kulturę. A teraz uśmiech usmiech.gif na dowód, że to była uprzejma prośba, nie krytyka i nie miałam zamiaru nikogo obrazić, tym bardziej, że szeroka wiedza i ciekawość świata na pewno idą w parze z szacunkiem do tego, czego sie dowiadujemy. usmiech.gif

Ach, tyle rzeczy chciałam Wam powiedzieć, ale myśli odpływają w obliczu weekendu, który zacznie mi się za pół godziny, jak wyjdę z pracy...
Jeśli dyskusja stała się zanadto monotematyczna, dajcie znać, przystopujemy troszkę oczko.gifusmiech.gif ... Miłego weekendu Wam życzę i cudnych orzechowych smaków nawet, jeśli pochodzą z czekolady z orzechami oczko.gif As-salaam alejkum!

A na koniec prosba: chętnie poczytam Wasze opinie na temat kuchni chińskiej, soli i benzoesanu sodu w niewiarygodnych ilościach. To, co w Polsce jada się pod nazwą potrawy kuchni chińskiej, smakuje mi bardzo! I w dodatku byłam przekonana, że ta kuchnia jest zdrowa!

Zgłoś 29.08.03 [16:33] johanna

Przepraszam za te podwojone posty, ale cos mi tu czasem nie działa.

Zgłoś 30.08.03 [05:01] eco

A mnie w salatce Dynki najbardziej niepokoi kurczak usmiech.gif i troche tez majonez.....z tymi tysiacami kalorii.. Nawet podajac w niektorych przepisach ze jednym ze skladniow jest majonez, sam raczej go omijam.... Kuchnia francuska dzieki ktorej mamy ten sos ( i wiele innych podobnie ciezkich) jest pyszna , wykwintna i wyrafinowana ale trzeba miec do tego jedzenia konskie zdrowie usmiech.gif
Dynko: ja w podanym przez Ciebie przepisie uzyje troszke oliwy z oliwek i soku z cytryny.. I ciekawe czy ten seler wciaz bedzie orzechowy....
Glodnemu chleb na mysli - mowi przyslowie - i w moim przypadku przedwczoraj zadzialalo ono doslownie. Chleba jem niewiele, a jesli juz, to sam go pieke, ale przedwczoraj zachcialo mi sie go bardzo...
Akurat przejezdzalem przez sasiednie miasteczko i przypomnialem sobie o wloskiej piekarni, gdzie nie tylko chleb pieka pyszny ale prawdziwe biscotti i eklerki tez mozna dostac a wszystko popic dobra mocna, na modle italianska parzona kawa...
Szybko zrobilem moje zakupy, rezygnujac z kawy ale pogryzajac pyszne ciastko z figa. Wyszedlem na ulice i zauwazylem tuz obok na sklepie szyld, ktorego nie widzialem wczesniej. Niewielki sklepik okazal sie byc sezamem wypelnionym arabskimi smakolykami. Wlasciciele sa z Libanu i staraja sie sprzedac zywnosc z calego swiata arabskiego. Spedzilem tam ponad godzine, jak w muzeum ogladajac rozmaite produkty. Jestem teraz gotow wykonac najbardziej wymyslna bliskowschodnia potrawe, bo kazdy skladnik jestem w stanie miec. Kupilem oliwe z Nablusu ( czy wiecie ze, tam niektore drzewa oliwkowe maja 700 i wiecej lat??? Moze nawet Templariusze raczyli sie nimi w przerwach pomiedzy roznymi awanturami na tej swietej-nieswietej ziemi..). Kupilem marynowana w soku buraczanym rzepe, kulki jogurtu zatopione w oliwie i smakujace jak pyszny ser..., marynowana w ostrych korzeniach cebule, dziwaczny cous-cous o ziarnkach wielkosci groszku a zwany maghrabieh. Kupilem tez slynna arabska mietowa herbate i suszone kwiaty hibiskusa ktore zaraz sobie zaparze.... Oczywiscie wzialem pite w stylu libanskim bo podobno w Egipcie pieka ja troszke inaczej i takze ser feta.....Chyba tyle za pierwszym razem....
Wlascicielka okazala sie urocza kobieta o imieniu......................Kleopatra usmiech.gif Obiecala ( widzac moj entuzjazm) ze chetnie bedzie sluzyc mi w przyszloscia rada i pomoca w arabskim gotowaniu.. Byla troche zdziwiona ze tym sie interesuje, bo arabscy faceci rzadko przesiaduja w kuchni...
Czasem nie trzeba wedrowac w egzotyczne strony...one same nas znajda. To najlepszy przyklad...
W przyszlosci zamierzam opowiedziec wiecej o Kleo i jej smakolykach....jesli macie ochote o tym poczytac...
Pozdrawiam usmiech.gif
Ps.Ilona??? Mam nadzieje ze wpadasz tu jeszcze......
Johanna - teraz dzieki temu sklepikowi bez problemow moge sobie zorganizowac przyjecie po arabsku, na dywanach i z wielka misa usmiech.gif Zdaje sie ze nawet mam kilka plyt z orientalna muzyka usmiech.gif i spory zapas wina tez usmiech.gif

Zgłoś 30.08.03 [14:57] Ilona

Eco miło mi, że się o mnie dopytujesz smiech.gif
Oczywiście "wpadam" tu i niestety mogę tylko czytać i podziwiać Waszą wiedzę. Nic nie piszę, bo ja się nie znam na orientalnych kuchniach i potrawach z nich wywodzących - dlatego siedzę cicho usmiech.gif

Pozdrawiam serdecznie smiech.gif

Zgłoś 30.08.03 [19:39] Dynka

Eco oliwa może być za ciężka spróbuj oleju, ale tago arachidowego lub z pestek winogron, a może sezamowy? I nie przyczepiaj się do kurczaka to moja wersja sałatki ( śmieję się w tej chwili i ty też się uśmiechnij nie umię wstawiać tych buziaczków)

Pieczesz chlebek , a co sądzisz o wypiekaczu do chlabków, zaczęłam się zastanawiać nad jego kupnem, mam pokażny zbiór przepisów na chlebki, różne z boczusiem , orzechami, ziarenkami wszelkich maści, tylko wracam już nie długo do pracy i niewiem jak to z czase będzie, ale ponoć będę mała go wtedy więcej bo się nareszcie zorganizuję.

Co do gajów oliwkowych tak sa długowieczne, ale i pełnię owocowania uzyskują chyba dopiero po kilku latach, największą katastrofą było podpalanie gajów podczas wojen. A tak w ogóle oliwki uprawia się od początku historii człowieka.Oliwa i owoce bardzo różnią sie w smaku w zależności od odmiany, czsu zbioru i technik przeróbki. Najwyższej jakości oliwę9 tzw dziewiczą - hulie vierge) otrzymuje się z niesmacznych odmian i jest wytłaczana na zimno i bez chemicznych rozpuszczalnikow. Jest ona najmniej kwaśna i najlepsza w smaku.

również bardzo lubię herbatkę z hibiskusa lub jego dodatkiem, dwa lata temu mój mąż był w Londynie i przywiózł mi kilka najprzedniejszych gatunków herbat ktore produkowane są tylko na tamtejszy rynek, byłam rozczarowana ich smakiem zbyt mocne nie przepadam za takimi, a hibiskus świetnie łagodził ich ostry smak. Chodziaż gdy zawitał mój znajomy z tamtych stron i zobaczyl co robię powiedział że to profanacja, ale za to smaczne było.

Zastanawiam się gdzie ten sklepik często z mężem użądzamy sobie wypady samochodowe (przy okazji np wczasów w Mielnie zwiedzamy wyspę Wolin, Szczecin, Kołobrzeg) tak już mamy więc powiedz mi może kiedyś i mi się przydaży.

I jeszcze jedno znajdę ci majonez tzw na kuglu okropny , ale za to mniej kaloryczny, bez kalorii mój kochany świat byłby mniej smaczny, przynajmiej dla większości populacji ok 80% ludzi w polsce ma nadwagę?