Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Bez miesa

Zycie bez miesa tylko z pozoru wydaje sie wyrzeczeniem. Sam tak myslalem, ze strachem i zalem patrzac jak lada chwila odplyna w sina dal soczyste pieczenie, chrupiace kotlety, wonne szaszlyki.....Decyzje jednak podjalem nieodwoalna... Na poczatku bylo ciezko - chodzilem glodny i zly. Wszystko we mnie wolalo o chociaz kawalek kostki do obgryzienia... Ale ten stan nie trwal dlugo i dzis juz trudno mi sobie wyobrazic powrot do miesnych dan... W zamian przybylo mi energii i witalnych sil. Swiat jakby pojasnial i zrobil sie weselszy....
Bez miesa moj stol wcale nie zubozal. Warzywa daja wrecz nieograniczone mozliwosci komponowania nowych smakow. Korzystam z tego pelnymi garsciami.
W tym temacie chcialbym wymieniac sie wegetarianskim przemysleniami, pomyslami czy przepisami. Nie prorokuje mu zbyt wielkiej popularnosci ale sprobowac chyba mozna....
Na poczatek przepis na salatke z baklazana i pomidorow. Zrobilem ja wczoraj na kolacje ale bedzie rownie dobra na drugie sniadanie....
2 spore baklazany obieramy ze skory i kroimy na grube plastry. Mozna posypac je sola i trzymac na sitku przez pol godziny zeby odeszla z nich gorycz ale nie zawsze trzeba to robic...- czasem po prostu nie sa one gorzkie.....Baklarzany obficie skrapiamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku przez 45 minut....
Potrzebujemy tez glowke czosnku z ktoraj odcinamy jej gorna czesc, polewamy oliwa, zawijamy w folie aluminiowa i pieczemy razem z baklarzanami.
Upieczone baklarzany studzimy i kroimy w gruba kostke. Wyluskujemy upieczone zabki czosnku i siekamy je drobniutko dodajac do baklarzanow. Podobnie drobno siekamy cwiartke cebuli, 2 lyzki natki pietruszki i 2 lyzki koperku.
Pomidory do salatki uzyc najlepiej jak najmniejsze ( "winogronowe") i po przekrojeniu na pol zmieszac z pozostalymi skladnikami.
Calosc polac octem z czerwonego wina, solac i pieprzac ( z sensem usmiech.gif do smaku

23.03.10 [13:04] eco

Odpowiedzi

Zgłoś 13.09.03 [23:00] Dynka

Piszę ten teks już drugi raz doceńcie to pierwszy mi skasowało.
Przez ciebie Ilona robiłam dziś sok malinowy, mąż uszczęśliwił mnie skrzyneczka tych pysznych owocków po tym jak opowiedziałam mu o naszej wymianie myśli.Zakisiłam nową prtię ogórków i natym koniec moich przetworów. Słoiki , a właściwie słoje postawiłam w kuchni na widoku żeby wszyscy podziwiali a ja żebym o nich nie zapomniała, co już raz mi się zdarzyło, miałam pyszne winko tylko za słodkie było.

Byłam dziś na targu takim wsiowym prawdziwym Eco byłbyś zachwycony, mamy raczej mało czasu z mężem i rzadko jeździmy ale oboje te wypady bardzo lubimy. Dziś wzieliśmy naszą pociechę malutką ta duża już z mani jeździć nie chce, mała biegała od koników prawdziwych do drewnianych, kurki i kruliki, specjalnie kupiłam kilo pszenicy aby mogła przez chwiła poprzsypywać międz swoimi paluszkami ziarna owsa, żyta, jęczmienia, kukurydzy, gryki i gorczycy, pamiętam że jako dziecko to uwielbiałam. Owocowo warzywny zawrót głowy. Powietrze aż pachniało, klapsami, jabłkami, pomidory malinowe brzydkie, ale w smaku niezrównane w tem roku wszystkie inne owoce biją na głowę śliwki. Są niesamowite olbrzymie aż popękane, a słodycz prawie skrystalizowana w ich miąższu. Kabaczki, cukinie, odmiany jabłek tak stare że na rynku warszawskim prawie chyba już nikt o nie nie pyta. Antonówki tylko małe lato było za suche.

Zgłoś 13.09.03 [23:17] Dynka

Wysłalam część bo bałam się że znów mi coś się skasuje, a chcę opisać wam jeszcze koper który swoim zapachem dech mi zaparł i chrzan do ogóreczków, i jajka trzy razy większe od sklepowych. Aj i papryczki w tym roku piękne, kupiłam takie malutkie do nadziewania, każdy dostanie cztery na talerz czerwoną, żółtą, zieloną i pomarańczową z różnymi nadzieniami, pierwsze będą mięsne, daruję sobie przepis na tej stronie, drugiego farszu też nie opiszę bo jest ryżowo mięsny z niewielką ilością wrzyw, ale trzeci coś dla Eco ryż, pieczarka, ser żółty, cebulka,natka, pasta primelba pieprz, czwarty z kaszą gryczaną, i warzywami , pieczarkami. Może niezbyt orginalne ale bez konkurencyjne w smaku, wszystko w sosie pomidorowym z paskudnych ale jakże pysznych pomidorów malinowych.
Mama zadzwoniła, grzybków mi nazbierała, których jest w tym roku zatrzęsienie, w zeszłym wcale ich nie bylo więc wszystkie rodzinne zapasy wyszły. Mama robi grzybki na trzy sposoby , suszy, marynuje i wekuje obgotowane w słoikach. Te ostatnie są wspaniałe do zup i sosów w czas zimowy.A gzryby u niej są wspaniałe. Rodzice nie pracują, mają działkę za P€łtuskiem w połowie prawie drogi na Mazury, lasy u nich już prawie mazurskie, grzybne, jagodowe, i poziomek i jeżyn wbród. Dzikie jeżyny są bardziej kwaśne od ogrodowych ale ich aromatu nie da się z niczym porównać.Pięknie jest tam Narew płynie szerokimi zakolami, pośród pastwisk i lasów. Rybki też są tata je łowi w dość dużych ilościach
Eco wiem że można tak mrozić przyprawy , ale cały pic polega na tym że w liściach jesiennych najtrudniej zatrzymać kolor. Kończe bo mi znów skasuje. Boże ale się rozstukałam.

Zgłoś 15.09.03 [02:18] eco

Dynko ta Twoja podroz na wiejski targ to jak podroz do raju utraconego...I jestem bardzo serio gdy to mowie... Kiedy mieszkalem jeszcze w Polsce, bylem przeswiadczony ze nasze rolnictwo jest zacofane i prymitywne. Tysiace malenkich gospodarstw nie byly w stanie sprostac zadnej konkurencji z zewnatrz - i nie sa nadal. W Ameryce wlasciwie juz nie ma takich gospodarstw. Czas malych farm skonczyl sie dawno temu, na ich miejscu powstaly gigantyczne latyfundia obszarnikow. Produkuja duzo wiecej i za zaledwie czastke ceny jaka wystawiaja na swych produktach "mali" farmerzy. Wszystko z pozoru wyglada logicznie i prosto. Tak. Dopoki nie przyjrzymy sie temu blizej.
Przede wszystkim owoce i warzywa stracily swoj smak... Rosnac na chemicznie kultywowanej ziemi, podsypywane sztucznymi nawozami, zlewane pestycydami i herbicydami nie maja sznsy rozwinac swojego naturalnego smku... Poza tym absorbuja cala ta chemie, stajac sie dla nas bardzo niebezpieczne.
Zniszczona zostala struktura wsi. Kiedy jedzie sie przez Ameryke, mija sie po drodze male miasteczka , ale nie ma wsi jak w Polsce.....Zniknely razem z malymi farmami...
Na koniec gentyczne zabawy naukowcow ktore przynosza coraz bardziej niepokojace skutki...Dam przyklad. Pielenie roslin z chwastow jest bardzo pracochlonne i meczace. Zmodyfikowano wiec genetycznie rosliny ( jak np. pomidory) tak aby byly odporne na herbicyd. Polewa sie tym herbicydem cale pola - chwasty gina, pomidory rosna dalej.......I znow tylko na pierwszy rzut oka wyglada to dobrze. Herbicyd zabija nie tylo chwast ale i zycie biologiczne w glebie.. Jalowieje ona w tempie katastrofalnym, gdyz zabijane sa bakterie i drobnoustroje potrzebne do jej funkcjonowania... Na domiar zlego, z czasem chwasty poprzez mutacje genowe uodpornily sie rowniez na herbicyd i sa teraz superchwastami, ktorych niczym juz nie mozna zwalczyc...Zostala dokonana zmiana nieodwracalna.. W przyrodzie takie wydarzenie gdyby zaszlo naturalnie, zajeloby conajmniej kilka milonow lat. Teraz te zmiany zachodza w ciagu dekady i skutki sa kompletnie nieprzewidywalne.. Co bedzie np. wtedy, gdy stonka zmutuje sie do takiego stanu, ze jedynym sposobem na to by sie jej pozbyc bedzie porzadny stalowy mlotek? Bedziemy za nia ganiac po kartofliskach??
I ostatni element tej skladanki. Polityczny. Bo produkcja zywnosci na taka skale to polityka. Tanie produkty Ameryki, Holandii, Niemiec wypra z rynku te z Polski, Wegier czy Argentyny....Gospodarka rolna tych krajow pojdzie w ruine a ludzie popadna w nedze.. Jestem zdecydowanym anyglobalista, bo wierze ze kazdy ma prawo byc inny, ze nie wszystko musi byc takie samo, ze roznorodnosc niesie ze soba pelne powabu piekno.....
Wielu ludzi mysli tak jak ja, starajac sie swoim sposobem zycia nie dreczyc naszego otoczenia...Dlatego uwazam ze Polska ze swoimi malutkimi farmami, z przywiazaniem rolnikow do ziemi ma niepowtarzalna szanse na zrobienie najwiekszego interesu w swojej historii, produkujac , czysta, zdrowa, organiczna zywnosc. Tu musze placic fortune ze produkty ktore w Polsce sa powszechnie dostepne i uzywane przez wszystkich....I nie ma nic w tym dziwnego...
Troche nie na temat chyba sie rozpisalem ale to przez Dynkowa opowiesc o malinach, malinowkach i malinowych pomidorach....Te zapachy ( w mojej wyobrazni) tak zakrecily mi w glowie....usmiech.gif

Zgłoś 15.09.03 [23:32] Dynka

Eco to bardzo smutne co napisałeś.

Zgłoś 16.09.03 [05:33] eco

Dynko... to nie mialo byc smutne.... Raczej inspirujace usmiech.gif Uwazam ze nie mozna w nieskonczonosc udawac ze wszystko jest w porzadku i jesli mysli sie, ze cos wokol nas dzieje sie nie tak, nalezy zaczac zmieniac swiat od samego siebie....
Jestesmy strasznymi szkodnikami na naszej planecie i ciagle jakos nie chcemy sobie tego uswiadomic..., bo wydaje nam sie ze jestesmy wartoscia najwyzsza...
Ale nie bede dzis dalej smucil choc mysle ze jeszcze pare razy wrocimy do tego tematu...Albo i nie..Jak zechcecie...
Ciagle pracy mam sporo i ciezko znalezc czas na jakies wymyslne dania w kuchni... A poniewaz jesc cos trzeba, gotuje prosto i pozywnie. Dzis np. byla wloska zupa pomidorowa. Wczoraj w nocy ugotowalem warzywny rosol, dzis go przefiltrowalem i na jego bazie byla zupa. Najpierw smazylem pokrojona w kostke cebule a gdy byla juz dobrze zlota wsypalem drobniutko posiekany czosnek. Potem tylko pokrojona w kostke marchewka i rowniez w kostke zeberka selera lisciastego. Nastepnie nac pietruszki razem z galazkami w sporych ilosciach i po kilku minutach sporo pokrojonych w kostke pomidorow..(oczywiscie bez nasion i skory). Wszystko to razem mieszalem w garnku przez kilka minut, poczym zalalem warzywnym rosolem. Potem tylko troche tymianku, sol i pieprz. Calosc gotowalem na malutkim ogniu przez kilka minut czekajac az marchweka bedzie zupelnie miekka. Zupa swietnie wyglada i smakuje posypana listkami bazylii. Mozna ja jesc z ryzem. Zrobilem mala probe i ugotowalem ryz w jednym garnku z quinoa. Wyszlo to doskonale usmiech.gif A jak Wy gotujecie pomidorowke??? Wiem, wiem ze wiekszosc ich bedzie oparta na kurzecim rosole usmiech.gif ale zalozmy ze w jego miejsce bedzie mozna uzyc ten warzywny i wtedy wszystko bedzie w porzadku usmiech.gif
Mam tez prosbe...Mam tone chyba, roznorodnych papryk i papryczek......!!!! Dostalem w prezencie i nie chcalbym ich zmarnowac...Jestem pewien ze podpowiecie mi jak je wpakowac do sloikow... Zwlaszcza na tych ostrych mi zalezy...Z gory dziekuje usmiech.gif
Sluchajcie !!!! Ten post jst 99-ty!!! Nastepny to 100-tka usmiech.gif Nikt wczesniej nie mial tylu postow na oliwce wiec chyba czyms sie zasluzylismy usmiech.gif Fajnie mi sie z Wami rozmawia i mam nadziej ze to nie koniec usmiech.gif mimo ze Ilona ma ciezkie zajecia w szkole a Johanna cos ucichla ostatnio.......Mam nadzieje ze na chwilke tylko... Mysle tez ze ktos sie jeszcze do tej naszej rozmowy przylaczy usmiech.gif Ja w kazdym badz razie zapraszam...No i ciekaw jestem kto napisze ten setny post usmiech.gif
U Kleopatry w sklepie bylem i z ciekawych rzeczy kupilem tam sok z granatow, ktory w Libanie uzywaja na zmiane z sokiem z cytryny. I rzeczywiscie swietnie nadaje sie do dresingow a takze herbaty, sosow, nawet z woda smakuje przyjemnie i orzezwiajaco...
Kupilem tez lipowa herbate troche zdziwiony ze pochodzi ona z Egiptu, bo wydawalo mi sie ze tam to chyba tej lipie za cieplo....Na dodatek mialem jakies niejasne podejrzenie ze ta lipe to sobie jakis Egipcjanin z Polski sprowadzil i Beduinom na Saharze taka egzotyczna herbatke sprzedaje Jakze sie mylilem. Odmian lipy jest 44 i tylko dwie z nich rosna w Polsce.... A wiec w Egipcie maja swoja lipe i herbatka z niej naprawde wyborna... Lipa to dlugowieczne drzewo. Nawet tysiac lat potrafi rosnac.....
Kupilem tez pieczona ciecierzyce ktora smakuje jak fistaszki usmiech.gif To zabawne ze fasola moze smakowac w ten sposob . Nigdy czegos takiego nie jadlem. I egipski ryz sobie kupilem usmiech.gif Tutaj w Ameryce mamy ryz lokalny ( czy wiecie ze USA produkuje wiecej ryzu niz Chiny???) ktory mi nie smakuje, ryz chinski i indyjski ( glownie basmati i jasminowy) a wloskiego arborio jak na lekarstwo!!! Jesli jest, to kosztuje bardzo drogo a nie ma lepszego ryzu do risotto czy nadziewania niz arborio... I ten egipski ryz wyglada wlasnie jak ten wloski a kosztuje duzo mniej, co mnie bardzo ucieszylo......
Jakos sie dzisiaj ja okropnie rozstukalem usmiech.gif ( podoba mi sie to slowo Dynko usmiech.gif ) Nie nudze juz wiecej. Pozdrawiam i czekam na setny post!!!

Zgłoś 16.09.03 [10:48] johanna

Nie ucichłam, łikend był a w poniedziałek miałam robotę tak, że tylko starczyło czasu na przeczytanie najnowszych Waszych wypowiedzi. Dynki opis targu był przepiękny, a opowieść Eco o gospodarstwach smutna. To wszystko przypomniało mi moją podróż sentymentalną.. W tym roku podczas urlopu byłam u dziadków w częstochowskiem, gdzie spędzałam wakacje dzieckiem bedąc. Zrozumiałam, że wtedy nie docenialismy smaku natury (zreszta nie trzeba było, bo prawie wszystko było wtedy smaczne, chociaz u babci zawsze troche lepsze). Teraz zostałam porażona różnicą smaku między tym, co oni tam jedzą a tym, co ja kupuję w mieście... Wiecie, ja to niedzisiejsza jestem, marzy mi się dom z ogrodem, koniecznie z dobudowaną oranżerią i robienie tego wszystkiego, na co teraz, w pracy brakuje mi czasu. Obowiązkowo sad i warzywnik, żeby wszystko było zdrowe i smaczne. W obliczu chemicznej zagłady naturalnych smaków własny warzywnik to chyba jedyne wyjście, o ile się nie mieszka na takim terenie jak moja babcia. Niestety warzywa nie mają na sobie napisane tego, skąd pochodzą a kartki przy nich też nie muszą mówić prawdy. Każdy sprzedawca powie, że jego warzywa są hodowane ekologicznie bo to ludzie chcą usłyszeć, i nikt nie sprawdzi, że rosną one tuż przy autostradzie albo torach kolejowych... Jakie to smutne, człowiek jak ta żmija hodowana na łonie natury, niszczy ją bezpowrotnie napędzany myślą o pieniądzu. Ale natura się odegra i to z nawiązką...
Zupa pomidorowa - zaskoczę Cie, Eco, ja mięsożerca, robię ją bez mięsa. Jeśli mam czas robię wywar z warzyw jak na rosół. Jeśli akurat mam, dodaję też seler naciowy. Sparzone, obrane i pokrojone pomidory smażę na oliwie, dalej albo dolewam wywar, albo sok pomidorowy, albo wodę i gdy smak wyda mi się za słaby, również koncentrat. Przyprawiam bazylią, solą, pieprzem, papryką w proszku i dużą iloscią czosnku. W takiej zupie gotuję makaronik, który ładnie ją zagęści. Na koniec posypuję sporą ilością natki. Można za przykładem Włochów, juz na talerzu dolać parę kropel oliwy i parmezan.
Papryka - zrobiłam sobie trójkolorową papryke z pomidorami do słoiczków na zimę, tak po prostu dusiłam je razem bez tłuszczu, z odrobiną soli. Pakowałam do słoików i pasteryzowałam. Papryka w kwasnej zalewie, ze wzgledu na fakt, że w domu rodzinym było jej pod dostatkiem, przejadła mi się a nie znam innego sposobu używania jej, niz serwowanie jej solo na talerzyku na imieninach, więc sobie darowałam. Przy okazji: będę wdzięczna za sugestie na ten temat! Ostrą papryczke na pewno mozna suszyć, sama taką suszona (peperoncino) kupiłam i używałam. Chyba mozna robić w oliwie ale nie znam sposobu. Zdaje się, że taka papryczka wrzucona do oliwy nada jej ciekawy smak i bedzie fajna do sałatek. Powiedzcie, czy robiliście oliwę z dodatkiem ziół albo własnie papryczki? Chciałabym sobie taka zrobić, ale nie jestem pewna, czy wystarczy tylko wsypac zioła (lepiej świeże, czy suszone?) do butelki, czy też wymaga to jakichś innych zabiegów? I ile czasu musi to postać, aby nabrało potrzebnego aromatu?
Przyznam się, że w łikend znowu robiłam konfitury usmiech.gif ale na tym sezon zakończę, bo mam ich już za dużo, poza tym w zimie będą kiwi i chcę spróbowac jakie wyjdą z nich konfiturki. A w sobotę obżerałalismy sie bułkami posmarowanymi efektem mego owocowego szaleństwa, pyszne było... Od męża usłyszałam: wiesz, one sa takie naturalne... To dopiero komplement! (mimo że cukier żelujący to sama chemia).
Smutne to, że pomidory znowu drożeją bo to oznacza, że niedługo bedzie koniec sezonu pomidorowego a mnie dręczy myśl, że mam za mało słoiczków pomidorowych... usmiech.gif
Cóż, wracam do pracy, pozdrawiam Was pomidorowo!

Zgłoś 16.09.03 [10:49] Dynka

Uważam że zupa pomidorowa zasługuje na 100 post, w końcu jeśli kogoś spytać jaką zupę lubią u niego w domu To (przynajmiej w Polsce) pomidorówka jest w pierwszej trójce- czwórcec zawsze a dzieci to już chyba wszystkie lubią tą czerwoną z ryżem lub makaronem.
Moja wersja pomidorowej jest taka ;

wywar (pozostawiam go do waszej wyobrażni pomidorowa nawet na maśle jest wporżądku)
włoszczyzna
pomidory i tu zależnia od pory roku zina koncentrat pomidorowy lub pelatti , wiosna tak samo ale włoszczyzna młoda z dużą ilością młodego selara i pomidorowa wtedy mi trochę zielenieje ale jak pachnie, lato i jesień to świeże pomidorki, przesmażone na maśle i wtedy często właśnie Eco bez mięsnego wywaru , choć nie zawsze.
przyprawy to sól, pieprz, odrobina listka laurowego, ziela ze dwa ziarenka, miód, zawsze chyba że malinowe są tak słodkie jak w tym roku, ale do koncentratu i pelatti obowiązkowo. Miód w zupach kwaśnych typu pomidorowa, ogórkowa, wyzwala słodko/kwaśny smak ale nie jest to słodycz cukru która zabija inne nuty smakowe. Daję czubatą łyżkę miodu na dość duży garnek zupy (pomidorowej w małym nie gotuję), jeśli pomidory są słabo wybarwione można kolor podciągnąć koncentratem tylko po co psuć nim smak?
Ryż lub makaron gotuję zawsze osobno, a to dlatego że wszystkie składniki zupy (całą włoszczyznę) miksuję w niej, i dzięki temu w mojej pomidorówce nie ma deka mąki, chętnym podaję śmietanę bezpośrednio w talerz. Jest ona całkiem inna od typowej i nie musi wszystkim smakować, są tacy którzy preferują zupy czyste, ale spróbujcie ja ją polecam.

Zgłoś 16.09.03 [10:50] Dynka

Hahaha stukałyśmy w jednym czasie i mi nie wyszło ale 101 też brzmi dobrze przy pomidorówie.

Zgłoś 16.09.03 [10:54] Dynka

A jednak w stówce jest o pomidorowej wszyscy ją kochają.

Zgłoś 18.09.03 [12:54] johanna

oj tak, wszyscy kochaja pomidorową nieważne, czy na mięsie, czy bez...
Wyobrażałam sobie, Dynko, jak zobaczyłam że nasze posty wskoczyły prawie jednoczesnie, jak z rozmarzonym wzrokiem siedzimy obie i opisujemy te nasze pomidorówki a one same przelewaja się leniwie przez łącza, ciągnąc za sobą Twoje smietanowe kleksy i mój długi makaron (hehe) oczko.gif
Eco narobił mi smaka ta pomidorówką i wczoraj zrobiłam ją tak na wszelki wypadek jako pożegnanie sezonu pomidorowego. Ostatnio ciągle kupuje pomidory i już od soboty codziennie jemy coś z pomidorami na obiad. Zajadam się też kalafiorem, bo i tu rosnące ceny wskazują na rychły koniec sezonu. Kalafior dzielę na różyczki i gotuję w osolonej wodzie tak, by był nieco twardawy, po ostudzeniu polewam majonezem wymieszanym z curry, na 2 spore łyżki majonezu łyżeczka do półtorej curry. Niebiański smak, mówię Wam. Pozostawiony na drugi dzień, wcale nie jest gorszy, sos nabiera więcej mocy a kalafior nie traci nic z walorów dnia poprzedniego. Może powiecie, że majonez jest tłusty i niezdrowy, ale taki sos dokonuje cudów. Mój mąż, który nie lubi kalafiora wręcz pożera go w takiej postaci, a i mnie, znudzonej kalafiorem z wody z bułka tartą trudno oderwać od półmiska... Cała rzecz w tym, by w sosie nie było żadnych innych przypraw. Myślałam, jak by tu sprawić aby ten sos był mniej tłusty, ale obawiam się, że jogurt zmieniłby jego smak i byłoby to już coś całkiem innego. Próbowałam czegos innego: można sos podać osobno i maczać w nim różyczki nabierając tylko tyle majonezu, ile chcemy, a nawet niewielka jego ilość daje pożądany efekt. Jeśli ktoś lubi surowy kalafior, może go śmiało jeść z takim sosem.

Zgłoś 18.09.03 [13:08] johanna

Może to smieszne, ale policzyłam posty bo przypomniało mi sie, że pisząc, wysyłałam kilka razy ten sam, otóz powtorzylam 3 posty po 2 razy plus jeden pusty. To zmienia kalkulację, i posty o pomidorówce wyszly 101 mój i 102 Dynki. a Eco napisał 100 post nie wiedzac o tym (hihi) i zastanawial sie, kto napisze ten setny wlasnie oczko.gif
Gdyby odjac moje powtorki to byloby 105-4. No coz, najważniejsze, że pomidorówka była, a ja sie wlasnie zaczęłam zastanawiać, czy naprawde nie mam nic lepszego do roboty, tylko liczyć posty?? oczko.gifusmiech.gif

Zgłoś 18.09.03 [23:02] Dynka

Równie smaczne jak kalafior , przygotowane w ten sam sposób są brokuły. Jestem dziś rochę zmęczona po cztrerch latach byłam dziś pierwszy dzień w pracy, i padam z nóg. Gdzieś zapodział nam się Eco. obiecuję że jutro napiszę coś o pasztetach wege, ale dziś nie dam rady wstałam o 4:00.

Zgłoś 19.09.03 [05:35] eco

Nie zapodzialem sie ...tylko oprocz masy pracy dodatkowo wyskoczyla ta Izabela.....
Wlasnie pustoszy Karoline i Waszyngton a u nas leje i co chwila prad siada....i internet tez...Spanikowani ludzie wykupuja ze sklepow wszystko jakby mial nadejsc koniec swiata usmiech.gif Na dodatek strasza nas powodzia... Dzis w nocy ma przejsc najwieksza fala huraganu...a jutro juz pewnie sie przejasni.... Napisze wtedy wiecej bo i tak u mnie teraz kuchia harcerska - czyli glownie suchy prowiant i mokre piwo usmiech.gif
Pozdrawiam!!
Johanna - natchnelas mnie: zrobie sobie jutro kalafiory usmiech.gif

Zgłoś 19.09.03 [11:16] Dynka

całe szczęście że u nas umiarkowana strefa klimatyczna i żadne takie tam Izabelle nam nie zagrażają, chociaż u nas są inne siły zniszczenia, czasem myślę sobie że jakby taki tajfun przeszadł przez nasz sejm dużo dobrego by mógł zdziałać.

Zgłoś 19.09.03 [13:14] Ilona

Dynka z tym sejmem to masz całkowitą rację usmiech.gif ale do nas chyba żaden tajfun się nie zbliża (przynajmniej nic o tym nie mówią w prognozie pogody oczko.gif )

Jak już przy zupkach jesteśmy, to wczoraj ugotowałam warzywną (na dwa dni będzie - tyle jej smiech.gif ). Są w niej marchewki, poszatkowana kapusta biała, ziemniaki i zieleninka. Odpowiednio doprawione. Znając rodzinkę to dziś będzie bez "wkładki" (bo w pt. nie jedzom) ale jutro pewnie będzie z kiełbaską usmiech.gif

Dobra będę kończyć, bo na 16 mam zajęcia a jeszcze pranie muszę rozwiesić usmiech.gif (taka ładna pogoda, że zaraz pewnie wszystko wyschnie).

Oki. To życzę dłuuugiego i udanego weekendu. 3majcie się.

Pozdrowionka

Zgłoś 19.09.03 [14:07] johanna

Oj tak, tajfun w sejmie to jest własnie to, czego potrzeba posłom moze otrzeźwi trochę mózgownice skupione na załatwianiu własnych interesów zamiast o kraj i ludzi co ich wybrali zadbać, same szkody z tego jak na razie a nadziei na poprawę nie widać...
Dynko, szczerze współczuję Ci wstawania o 4... Ja bym się musiała przez rok przyzwyczajać. Ale mam nadzieje, że nie przestaniesz z nami rozmawiać. Wygląda na to, że wszyscy zajęci bedziecie bardziej ode mnie. Huragan, praca, zajęcia - a ja z wolnymi chwilami w czasie pracy oczko.gif zostanę...
Dziś marzy mi się Oliwkowa sałatka winogronowa z majonezem, czosnkiem i brokułami, bardzo ja polubiłam. Chociaz kto wie, czy nie spotkam dziś kalafiora w sklepie usmiech.gif Wczoraj zaszalałam i kupiłam sobie maleńką buteleczkę Guinness'a, a więc zapowiada się miły piątkowy wieczorek z ulubionym ciemnym piwem i "Seksem w wielkim mieście", który niesamowicie nas bawi i równoczesnie skłania do refleksji, poprzedzony jakąś dobrą obiado-kolacją. Już marzę by pójść do domu na łikend. Piątkowe popołudnia i wieczory zawsze są takie niemal świąteczne, lubię wtedy ugotować (i zjeść też) taki lepszy obiadek, jakies ciekawsze danie, albo pełny obiad z deserem, żeby zaznaczyć fakt, że jutro sobota a potem jeszcze niedziela tylko dla nas i bez myslenia o pracy. I w ten właśnie sposób strasznie się w łikendy objadamy pysznościami oczko.gif i wypróbowujemy nowe przepisy.
Pozdrawiam Was łikendowo, marząc o kalafiorze i winogronach.

Zgłoś 19.09.03 [14:25] johanna

Do licha, wcieło mi cały post! Może się okaże, że on jakims cudem jednak przejdzie, jesli nie, juz go nie odtworzę... Pisałam o Guinnessie, o nastroju piątkowego wieczoru i gotowaniu specjalnie dla jego odznaczenia od tych dni tygodnia, po ktorych nie nastepują sobota i niedziela... o weekendowym obżarstwie i chęci na sałatkę z winogron, brokułów i majonezu z czosnkiem oraz o chęci spotkania kalafiora w sklepie...
pozdrawiam Was łikendowo i mam nadzieję, że będziemy dalej rozmawiać, mimo huraganów, nawału zajęć i pracy. Nie dajcie się, zwłaszcza tym huraganom! oczko.gif

Zgłoś 20.09.03 [21:55] Dynka

Ja kiedy pada deszcz, wieje , jest zimno i nieprzyjemnie lubię posiedzieć w fotelu z dobrą książką, (pewnie u ciebie Eco zbyt mocno wieje i pada by spokojnie siedzieć), przy dobrej herbacie.

Wiecie że istnieje takie mądre stwierdzenie "Wszystkie substancje są trujące, nie ma żadnej która byłaby trucizną. Odpowiednia dawka rozgranicza truciznę od lekarstwa." Do czego zmierzam ? do ziół.Jest kilka takich roślin które zmieniły świat.należą do nich

zimowit jesienny
Lek na poagrę i klucz do inżynierii genetycznej.zawiera alkaloid kolchicynę który poany do właśnie dzielących się komórek powoduje modyfikację liczby chromosomów w wyniku czego mieszańce stają się płodne.

krasnodrzew pospolity koka
Miejscowe znieczulenie; źródło popularnego napoju bezalkoholowego.

buławianka czerwona
Egzorcyzm, poród i LSD.

aminek egipski
Środek przeciwastmatyczny.

Katarantus różowy
walka z rakiem.

wiązówka błotna
Roślinna aspiryna.

pochrzyn jams
Projekt antykoncepcji doustnej.

mak lekarski
Niezastąpiony lek przeciwbólowy.

chinowiec
Pierwszy lek przeciwmalaryczny.

rauwolfa żmijowa
Pierwszy środek uspokajający.

wszystkie one są bardzo ważnyni roślinami dla farmacji, leczą dużo, a żadna nie leczy strachu i głopoty ludzkiej.

Taka refleksja po przejrzeniu zielnnika mi się nasuneła. Trochę dziwny nastrój mnie ogarnął.

Zgłoś 22.09.03 [02:30] eco

Johanna wspominala ze "wyparowal" gdzies jej post o seksie w wielkim miescie w piatek wieczorem.......To nie fair Johanna usmiech.gif Nalegamy zebys jednak odtworzyla ten wpis usmiech.gif !!
usmiech.gifusmiech.gifusmiech.gif

Zgłoś 22.09.03 [11:58] Dynka

Cieszę sie Eco że to tylko koty na twoim stole narozrabiały, ja mam jamiorka Babelka szorstkowłosego uroczy chłopak, gdy siedzę przy kopmuterze uwielbia położyć się również na kabelkach tylko pod stołem.Powiem ci że zainteresowała mnie sałata radichio z grilla jak ją przygotowujesz?
Zioła bardzo lubię , Mama mojej mamy zaraziła mnie swoją pasją z dzieciństwa pamiętam strych na którym pełno było zawsze jakichś suszących się bukiecików, woreczków. w czasie zimowych gryp parzyła swoje miksturki ktore każdego stawiały jakimś cudem na nogi. Pamiętam że jako dziecko przeziębiłam się tak bardzo że przez dłuższy czas przyjmowałam jakieś proszki, których już poprostu nie tolerowałam, mama nie mogła dłużej być na zwolnieniu , podrzuciła mnie więc do babci. Kochana babunia władowała mnie do łóżka . Ale jak posłanego, spałam na i pod pierzynką we flanelowej piżamce. Babcia pamiętam jak dziś zaparzyła póllitrowy kubek czegoś i kazała wypić. Spałam po tym ze dwa dni, pociłam się strasznie, bo przez sen pływałam, a w chwilach gdy kontaktowałam pamiętam że za każdym razem miałam inną piżamkę (które babcia pasjami nam szyła, a miała 11 wnuków dziedziczyliśmy je na zmianę nie mam pojęcia skąd w tamtych czasach zdobywała flanelkę w misie, żabki, łódki, kotki, i inne śmieszne dziecinne wzorki). Kiedy się obudziłam po chorobie nie było śladu, wiem tylko z opowiadań że bańki też wtedy były grane.Babci już nie ma od ładnych paru lat bez niej dom stał się obcy i pusty.I bardzo żałuję że nie zdążyłam spisać tych jej recepturek na miksturki, sałatki, nalweczki wina i masę innych rzeczy których nikt nawet jej córki nie potrafią odtworzyć, one mówią że Babcia zawsze coś suszyła mieszała, gotowała lub zbierała, była to przecudowna kobieta , która wychowała siedmioro dzieci, i nikt nigdy nie powiedział o niej zlego słowa, ani zięć, ani sąsiad, nigdy nawet nie przeklnęła, nikogo nie obraziła. Szkoda że tacy ludzie odchodzą. Ale smutno mi się zrobiło.

Zgłoś 23.09.03 [05:18] eco

Dynko! Ja teraz potrzebuje takiej miksturki na grype!! Dopadla mnie i na razie glowa mi peka i trzeszczy w skroniach.... (odpowiadam dociekliwym ze jestem zupelnie pewien ze to grypa a nie kac usmiech.gif )
Czym sie leczyc dziewczyny??? Czym?? Bo na razie zyc mi sie odechciewa..smutas.gif
Radicchio grillujemy bardzo prosto: trzeba przekroic glowke tej salaty na pol, przecieta strone posmarowac oliwa i polozyc na rusztusmiech.gif To wszystko. Salata ma gleboki i przyjemny "dymny " smak..... Moze sluzyc jako dodatek do innych salatek....
A ja zdazylem jeszcze zapiec baklazany w sosie pomidorowym..... O baklazanach czyli oberzynie czyli gruszce milosnej pisali w swoim ostatnim wspolnym felietonie kulinarnym we "Wprost" panowie Bikont i..... (wylecialo mi z glowy jak on sie nazywa.....) Podobno popularny baklazan byl w czasach sarmackich a potem o nim zapomniano od kiedy Turcy zablokowali nam dostep do Morza Czarnego..
A teraz moja potrawa z baklazana, ktora pochodzi tym razem z Prowansji....
Baklazay obieramy ze skory i kroimy w plastry.
Plastry podsmazamy na patelni az sie lekko zarumienia i odkladamy na wylozony papierem recznikowym talerz.
W rondelku smazymy posiekana cebule, czosnek i marchewke. kiedy zarumieni sie lekko i zmieknie dodajemy posiekane w kostke pomidory ( bez skory i nasion), nastepnie tymianek i lisc laurowy i gotujemy na malym ogniu przez pare minut.
W blenderze przygotowujemy pesto z lisci bazylii, oliwy z oliwek, pinioli i parmezanu.
W szklanym zaroodpornym naczyniu na samym dnie ukaldamy plastry baklazana, ktore zalewamy sosem pomidorowym, na ktorym z kolei ukladamy solidne plastry mozzarelli a calosc smarujemy pesto, ktore na koniec posypujemy dodatkowa dawka parmezanu.
Wszystko wkladamy do rozgrzanego do 180 C piekarnika i zapiekamy kilkanascie minut.
Naprawde warto sprobowac. Polecam! i koncze juz bo czerep mi peka na drobne kawaleczki....
pozdrawiam usmiech.gif

Zgłoś 23.09.03 [14:29] Ilona

Witam Was pierwszego dnia jesieni usmiech.gif Jeszcze rano było śliczniutkie słoneczko ale teraz to można o nim jedynie pomarzyć!!! Słucham sobie radia i pan właśnie powiedział, że jest 14 stopni. A jaki fajny wiatr. Wyszłam koło południa z kundelkiem na spacerek i długo nie pospacerowaliśmy. Trochę nami pomiatało - no ale taki urok tej pory roq. smiech.gif Jednak się bardzo nie przejmuję, bo też są plusy. Wczoraj byłam u babci i nazbierałam trochę kasztanów (włożone pod łóżko podobno złą energię zabierają smiech.gif ).
Mam nadzieję, że chłodne, jesienne dni i domowe prace (Eco dzięki za chęć pomocy smiech.gif ) nie przeszkodzą mi w poszukiwaniu drugiej połówki oczko.gifsmiech.gif

Co do przeziębienia, to ja zawsze robię sobie herbatę miętową (a w zasadzie to chyba napar, bo z suszonych liści a nie taka kupna z torebek-ona chyba nawet nie leżała koło mięty, a przynajmniej mi nie smakuje!!!). Więc do tych zaparzonych liści cytrynka. Jak ktoś lubi to można posłodzić.
Inny sposób to picie soku z aronii lUb dodanie go do herbaty. Podobno na grypę dobra jest też herbata i sok malinowy. Jak jeszcze sobie coś przypomnę to dopiszę.
Tymczasem Eco 3maj się cieplutko i nie daj się tym małym, wstrętnym wirusom oczko.gif

No nic będę kończyć. Niedługo rodzice wrócom z pracy, więc biorę się za przygotowanie obiadku usmiech.gif

Jesienne ale baaaaardzo gorące buziaczki i pozdrowionka!!!

Zgłoś 23.09.03 [16:46] johanna

Witam was jesiennie, o tym, jak ta jesień jest, przekonam się za pół godzinki, kiedy wyjde do domu i przespaceruje się dla zdrowia. Zajeta jestem strasznie... i powiedz tu człowieku, że masz dużo czasu, a tu jak spod ziemi wyrastaja obowiązki i zajęcia oczko.gif
W sobote byłam na spacerze grzybowym, było sucho i pieknie, więc grzybków niewiele, tym bardziej, że było to po południu. Znalazłam 3 grzyby, resztę mój mąż, ja chyba nie mam talentu do tego (byłam pierwszy raz). Ale dopiero teraz sprobowałam świeze grzyby... byly to podgrzybki w smietanie, w zupce i jajecznicy, naprawde pycha.
Chyba polubie zbieranie grzybow...
Co do leczenia: moja babcia pije na noc czarna herbate z cukrem i imbirem, babci pomaga, bo rozgrzewa. Poza tym wiedzy mi brak na ten temat.
Moj post o seksie w wielkim miescie jednak sie nie zgubił, jest tuz nad tym, w ktorym uzalam sie, ze zginął. Lubie piatkowe wieczory rozniez dlatego, ze jest ten film. Niewiele dobrych programow i filmow mozna zobaczyc w naszej telewizji, a kablowki nie posiadam. Pozostaje mi ograniczony wybor TVP i video. Kiedy zdarza sie dobry film, ja juz spie, bo jestem z tych, co potrzebują sie wyspac przed praca...
Nudna TV ma jednak zalete, mam mnostwo czasu na gotowanie!
Dzis zrobię cukinie, papryke, bakłażana i pomidory w sosie wlasnym z cebulka. Zjemy to z ryzem lub makaronem. Podkrotce opowiem, jak to zrobić: cebulke im wiecej, tym lepiej, zeszklic na oleju, dodac kolejno pomidory obrane, potem pokrojone w kawalki baklazana, papryke i cukinie. Dusic do miekkosci, pod koniec duszenia dodac wycisniety czosnek i doprawic sola, pieprzem, papryka w proszku, ziolami swiezymi. Wychodzi mi malo sosu, bo tak najbardziej lubie, zeby byl gesty i pelen smaku i zeby uniknac zageszczania go maką. Podaje z odrobina oliwy z oliwek nalanej juz na talerzu i ewentualnie z parmezanem. Ku pokrzepieniu wszystkich przeziebionych wznosze okrzyk bojowy: na pohybel wirusom!

Czas isc do domu i spotkac sie z jesienią... Jesień nastraja do wspomnień, prawda?

Zgłoś 24.09.03 [04:48] eco

Moja jesien zagrypiona......Siedze sobie otoczony kubkami, szklankami, kieliszkami, pucharkami i czarkami roznych napojow, co to sily maja przywrocic usmiech.gif Sumiennie zaparzylem wszystkie polecone mi przez Was herbatki usmiech.gif Zabijam czas przegladajac rozmaita literature o holistycznym leczeniu i naturalnej medycynie....
Szczegolnie zielona herbata wyglada na tle innych zupelnie dobrze. I wyglada na to, ze jesli jeszcze jej nie polubiliscie, to czas najwyzszy to zrobic...Herbata zielona ma nad herbata czarna kolosalna przewage. W procesie preparowania jednej i drugiej nastepuje utlenianie sie wartosciowych zwiazkow....Poniewaz czarna herbata jest poddawana temu procesowi duzo dluzej niewiele w niej zostaje dobrego, oprocz aromatu i duzej zawartosci teiny....
Najwartosciowsze substancje w zielonej herbacie to polifenole - skomplikowane i unikalne zwiazki chemiczne ktore dzialaja na nasz organizm jak antyutleniacze. Szczeglnie jeden z nich, zwany EGCG jest szczeglnie wazny, gdyz skutecznie broni nasz kod genetyczny przed niepozadanymi mutacjami....
Pijac regularnie zielona herbate zapobiegamy chorobie wiencowej, obnizamy zly cholesterol a podwyzszamy ten dobry, zapobiegamy powstawaniu skrzepow we krwi..
Zielona herbata ( a wlasciwie zawarte w niej skladniki) maja bardzo silny wplyw na powstrzymywanie roznych rodzajow raka!! To wlasnie ten EGCG powoduje ze taka zrakowaciala komorka zostaje odizolowana i nie majac mozliwosci dalszego rozwijania sie obumiera...
Zielona herbata pomaga przy cukrzycy, zwiekszajac naturalna produkcje insuliny...
Ktorz nie naduzyl w swoim zyciu alkoholu........he he Szczegolnie watroba silnie odczuwa skutki naszych hulanek i zielona herbata jest dla niej jak balsam! Nie ma to jak zielona herbata na kacausmiech.gif Na oliwce jest zamieszczony felieton o kacu i sposobach jego pokonania ale nikt nie wspomnial o zielonej herbacie!! Duzy blad!!
I wreszcie zielona herbata zabija rozne niebezpieczne bakterie, zwlaszcza te w przewodzie pokarmowym, zostawiajac w spokoju te dla nas przyjazneusmiech.gif
Zapomnialbym jeszcze jedna rzecz!! Zielona herbata ( ile razy w tym poscie uzylem tych dwoch slow?? - bez liku usmiech.gif ) przyspiesza metabolizm a wiec pijac ja, wczesniej czy pozniej bedziemy w stanie zatanczyc "Jezioro labedzie" tak bedziemy szczupli i wiotcy usmiech.gif
Pijmy wiec z i e l o n a h e r b a t e usmiech.gif na zdrowie!!
Dziekuje za pozdrowienia!!! W chorobie bardzo przydatne ( serio ).
Ilona ta druga polowka trzeba jak najszybciej znalezc - przyda sie nie tylko do spacerow i wspolnego zbierania kasztnow usmiech.gif
Bylem jak zwykle w "moim" warzywniaku . Przywiezli akurat sliwki. Jedne z nich nazywaly sie.....Johanna. Bez zastnowienie wzialem cala duza torbe i nie zalowalem usmiech.gif Byly slodkie, aromatyczne i soczyste.. do jutra dam im rade usmiech.gif Wzialem tez biale baklazany i w sam raz beda pasowac do przepisu Johanny usmiech.gif Ja z przyjemnoscia testuje Wasze przepisy. To tak jakbym byl u Was w domu usmiech.gif Fajnie mi sie je gotuje. Jablek Ilony jeszcze nie zrobilem, ale sezon jablkowy dopiero sie zaczal... Czy lubicie cydr jablkowy???? Ja przepadam. Czy wiecie moze jak zrobic wino jablkowe?? W Francji ( w Bretanii i Armoryce) to rarytas....
Pozdrawiam i........pijcie zielona herbate usmiech.gif

Zgłoś 24.09.03 [04:51] eco

I jeszcze pare slowek o pogodzie bo niecodzienna u nas byla....Izabella odeszla ...ale zostawila po sobie dwa tornada ktore szarpaly dzis na strzepy Ewing i Flemington...To niecodzienne u nas i straszne..na szczescie nikomu nic sie nie stalo......Tornada znikly tak samo szybko jak sie pojwily.....Tylko sporo drzew powywracanych i dachow zerwanych.....Ale nic to...
Pijcie zielona herbate usmiech.gif

Zgłoś 24.09.03 [14:51] Dynka

Wszyscy piją zieloną herbatę , a mi ona zwyczajnie nie smakuje, i czerwonej też nie lubię, uwielbiam jaśminową, gdy zalewam ją gorącą wodą, nie wrzącą unosi się taki zapach że hej.
proponuje ci Eco do warzywek Johanny kotleciki z kaszy gryczanej są przepyszne, można podawać z różnymi sosikami lub bez.

Ugotowana kasza gryczana
jajko surowe
ser żółty, inn bardziej aromatyczny tym lepiej
natka
zioła lub pasta Primellba bazyliowa
sól
pieprz
bułka tarta
pieczarki wcześniej przesmażone i cebulka

Wszystkie składniki bardzo dokładnie wyrabiamy, dosmaczamy według gustu i potrzeb, obtaczamy w bułeczce tartej i smażymy, potem już tylko jemy.

Na przeziębienie popij herbatki z lipy, wymocz nogi w tak gorącej wodzie jak tylko możesz wytrzymać i nejlepiej jak byś mógł z kimś rozetrzeć ziarnko pieprzu na brzuszku, bardzo pomaga. Przepraszam za frywolnośc ale może pomóc.
W Warszawie jest słonecznie choć cieplutko tylko w samym słoneczku.

Ja również nie umiem zbierać grzybów, choć je uwielbiam jeść, ja ich poprostu nie widzę, ale samo chodzenie po lesie jest tak wielką przyjemnością, której nie umiem opisać słowani.W sobotę jadę do mamy na działkę tam tejszy las już wam opisywałam, i nawet jeśli nie będzie już grzybów to planuję całe przedpołudnie spędzić na powietrzu, nie zależnie od pogody. Wyznaję zsadę że do każdej pogody człowiek się urodził.I wiecie że to procentuje, bardzo żadko w sumie chorujemy, i ja i mąż i dzieci. Ważne jest też to żeby się nie przegrzewać w mieszkaniu, mam ten komfort że sama decyduję grzać, czy nie i jak mocno, temperaturka ok 19 stopni celcjusza jest najoptymalniejszą dla mojej rodzinki.

Zgłoś 24.09.03 [17:04] Ilona

Witajcie usmiech.gif

Eco mam nadzieję, że coraz lepiej się czujesz i wiruski powoli Cie opuszczają smiech.gif

Co do zielonej herbaty to piję ją dwa razy dziennie od trzeciej klasy szkoły średniej (jejq to już chyba 4 lata jezyk.gif ). Przeczytałam jakąś notkę w gazecie, że pomaga ona na pamięć, więc żeby szybciej mi nauka wchodziła smiech.gif zaczęłam ją pić. Teraz już się przyzwyczaiłam i tyle usmiech.gif Piję też czerwoną dwa razy dziennie. Jednak czerwoną wolę aromatyzowaną (piję cytrynową), zielonej nie muszę mieć smakowej, bo jej zapach mi odpowiada (w przeciwieństwie do czerwonej smiech.gif ). Czarną też się zdarzy wypić. Tak więc w moim przewodzie pokarmowym chyba nie ma niebezpiecznych bakterii jezyk.gif

Mam jeszcze pytanko o ten cydr jabłkowy. Znalazłam, że to jabłecznik (napój alkoholowy). Eco sam go robisz czy kupujesz?? Wierzę na słowo, że jest pyszny (napisali, że ma smak lekkosłodkawy i kwaskowo-orzeźwiający smiech.gif ). Więc jak to z nim jest hy?? usmiech.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 25.09.03 [23:24] eco

Cydr jablkowy to zupelnie nieskomplikowany napoj. Wlsciwie to zwykly sok z wycisnietych jablek. Najpierw jablka miazdzy sie ( nie kroi) w czyms w rodzaju prymitywnego mlyna. Potem ta jablkowa masa lezy kilka dni a nawet tydzien i fermentuje..... Najlepszy cydr jest wtedy, kiedy ilosc drozdzy na jablkach jest w sam raz aby caly proces mogl zajsc. Jesli nie, nalezy dodac troche winnych drozdzy a najlepiej szampanskich.
Nastepnie sok nalezy odwirowac, przefiltrowac i wszystko gotowe usmiech.gif Pakuja go zwykle w butelki przypominajace szampanskie...i dodaja babelki...usmiech.gif Smakuje bardzo dobrze - dokladnie tak jak to Ilona opisalas. Ma cydr w sobie alkohol , ale niezbyt duzo. Tylko niektore gatunki cydru maja do 12% reszta nie przekracza 4-6% a wiekszosc ma zaledwie 1% lub mniej i te uwielbiaja pic dzieci.....( jakos jestem dziwnie pewien ze te z alkoholem tez by lubily usmiech.gif )
Dobry cydr nie powstaje z przypadkowych jablek - sa one troskliwie dobierane aby mogly one przyniesc ze soba wlasciwy smak....Jest wiele odmian jablek ktore sluza wylacznie do robienia jablecznika. W Polsce niestety nie ma tradycji robienia cydru i dlatego nie rosna u nas takie jablka....
Cydr to wynalazek celtycki znany zapewne jeszcze przed nasza era... Julisz Cezar kiedy podbijal Brytow ( celtyckie plemie od ktorego pochodzi nazwa Wielkiej Brytanii) mial okazje napic sie go niejednokrotnie, o czym skwapliwie doniesli potomnym kronikarze...
We Francji czesto mieszaja sok jablkowy z gruszkowym co daje bardzo przyjemny efekt. Najmocniejszy cydr jaki pilem pochodzil z Irlandii i nazywal sie Magna...
W Stanach (gdzie cydr rowniez jest bardzo popularny, przywleczony tu przez Anglikow) w odroznieniu od Europy, wiekszosc cydru jest bez alkoholu i nazywa sie sweet cider. Mozna go kupic w kazdym sklepie spozywczym w wielkich prawie czterolitrowych butelkach. Ten z alkoholem zas nazywa sie hard cider i z powodzeniem jest w stanie zastapic on piwo na stole.
Cydr jest wysmienity pod postacia grzanca...Niesamowicie rozgrzewa i po dodaniu wszystkich przypraw i korzeni, zadna plucha czy mroz nie jest juz straszna.....
Wiecie co..? Moze powinnismy zostac pionierami jablecznika w Polsce? Jablek jest pod dostatkiem, gruszek tez, wystarczy otworzyc produkcje, nakleic etykietki i juz usmiech.gif
Dynko. Dzieki za przepis na gryczane kotleciki. Na pewno zrobie, bo juz od jakiegos czasu mam ochote na ta kasze usmiech.gif Caly przepis brzmi smakowicie i bardzo ......wegetariansko usmiech.gif jeszcze raz dziekiusmiech.gif
Pozdrawiam jesiennie i pijcie goracy jablecznik usmiech.gif

Zgłoś 25.09.03 [23:26] eco

Zapomialem dodac, ze jeden z moich kotow nazywa sie Cider......To tak a'propos..usmiech.gif

Zgłoś 26.09.03 [14:08] Dynka

Oj Eco ja też nosem pociągam i gardło zawalone, ale to przez pracę pisałam wam chyba że cztery latka siedziałam w domu, teraz wróciłam do pracy, dziś mam nockę, od 18 do 6 rano, ciężko, spać się chce, ale wolę to niż codziennie jeździć do pracy.Jestem kucharzem i w kuchni gorąco w chłodni zimno i mam za swoje.Teraz to herbatka z lipy, amolek i to wszystko, dobrze że pomroziłam sobie kopytka, bigosiki i inne potrawki to teraz tylko wyjmuję i odrzewam dla syna bo córcia je w przedszkolu, mąż w pracy. Przetrwamy to choróbsko Eco. Ilonka fajnie że smakuje ci ta herbatka ja nie mogę się do niej jakoś zmusić.
Trzymajcie się cieplutko.