Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Bez miesa

Zycie bez miesa tylko z pozoru wydaje sie wyrzeczeniem. Sam tak myslalem, ze strachem i zalem patrzac jak lada chwila odplyna w sina dal soczyste pieczenie, chrupiace kotlety, wonne szaszlyki.....Decyzje jednak podjalem nieodwoalna... Na poczatku bylo ciezko - chodzilem glodny i zly. Wszystko we mnie wolalo o chociaz kawalek kostki do obgryzienia... Ale ten stan nie trwal dlugo i dzis juz trudno mi sobie wyobrazic powrot do miesnych dan... W zamian przybylo mi energii i witalnych sil. Swiat jakby pojasnial i zrobil sie weselszy....
Bez miesa moj stol wcale nie zubozal. Warzywa daja wrecz nieograniczone mozliwosci komponowania nowych smakow. Korzystam z tego pelnymi garsciami.
W tym temacie chcialbym wymieniac sie wegetarianskim przemysleniami, pomyslami czy przepisami. Nie prorokuje mu zbyt wielkiej popularnosci ale sprobowac chyba mozna....
Na poczatek przepis na salatke z baklazana i pomidorow. Zrobilem ja wczoraj na kolacje ale bedzie rownie dobra na drugie sniadanie....
2 spore baklazany obieramy ze skory i kroimy na grube plastry. Mozna posypac je sola i trzymac na sitku przez pol godziny zeby odeszla z nich gorycz ale nie zawsze trzeba to robic...- czasem po prostu nie sa one gorzkie.....Baklarzany obficie skrapiamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku przez 45 minut....
Potrzebujemy tez glowke czosnku z ktoraj odcinamy jej gorna czesc, polewamy oliwa, zawijamy w folie aluminiowa i pieczemy razem z baklarzanami.
Upieczone baklarzany studzimy i kroimy w gruba kostke. Wyluskujemy upieczone zabki czosnku i siekamy je drobniutko dodajac do baklarzanow. Podobnie drobno siekamy cwiartke cebuli, 2 lyzki natki pietruszki i 2 lyzki koperku.
Pomidory do salatki uzyc najlepiej jak najmniejsze ( "winogronowe") i po przekrojeniu na pol zmieszac z pozostalymi skladnikami.
Calosc polac octem z czerwonego wina, solac i pieprzac ( z sensem usmiech.gif do smaku

23.03.10 [13:04] eco

Odpowiedzi

Zgłoś 26.09.03 [14:37] Ilona

Czy te wirusy jakoś łączami się przenoszą??? jezyk.gif Wszyscy się rozkładają. Ja mam tylko malutki katarek i nadzieję, że się nie rozwinie w coś większego smiech.gif

Eco dzięki za opis przygotowywania tego cydru usmiech.gif Smaka mi narobiłeś na niego (a raczej na jakieś procenty smiech.gif ) Ale jutro wybieram się do babci na urodzinki, więc....... jezyk.gif

Trochę się przejęłam Waszymi chorubskami i wynalazłam jeszcze, że cebula i czosnek działają przeciwbakteryjnie, więc dodawajcie je sobie do sałatek czy co wam tam do głowy przyjdzie. Powrót do zdrowia przyspieszają przyprawy, np. cynamon. Można pić wodę z miodem, cytryną i szczyptą cynamonu. Na nieżyt nosa dobra jest lipa (łyżkę suszonych kwiatów lipy zalać szklanką wrzątku,pozostawić na 10 min. i przecedzić-pić napar posłodzony miodem). Rumianek działa przeciwzapalnie i kojąco (napar jak do lipy). Zalecana jest też inhalacja z olejkiem rumiankowym. Nio to na tyle. Jak coś ciekawego znajdę jeszcze to dopiszę.

Wracajcie szybko do zdrowia!!! Miłego weekendu.

Pozdrowionka

Zgłoś 27.09.03 [20:32] swiniojadki

my lubimy miecho mniam mniam najlepiej krwiste

Zgłoś 27.09.03 [21:45] Dynka

Ja też jadam mięsko, ale nia przeszkadza mi to w ciekawej rozmowie z Eco, Iloną i Johanną, was również może zainteresować nasz dialog, choć każdy obstawia swoje koniki kulinarne jakoś nam to chyba udaje się pogodzić.

Zgłoś 27.09.03 [23:01] eco

Czasami kartkuje sobie powazne pisma medyczne, zeby zobaczyc co tez tam sie dzieje w lekarskim swiecie. Najczesciej z lektury wynika ze jestesmy juz o krok od niesmiertelnosci albo od zbudowania nowego, lepszego Frankensteina usmiech.gif . Z ciekawoscia tez czytam najnowsze opinie o roznych dietach, czy skladnikach chemicznych zawartych w rozmaitych produktach zywnosciowych....
W najnowszym "New England Journal of Medicine" bylo o cholesterolu i o tym jak go obnizyc bez pomocy lekow, zwanych statynami... (Leki te okazuja sie byc przyczyna wielu niebezpiecznych nowotworow!!!) Oczywiscie wlasciwa dieta pelni kluczowa role i tak dieta niskotluszczowa jest w stanie obnizyc zly cholesterol o ok. 8%. To zawsze cos...choc raczej niewiele...Natomiast dieta wegetarianska , do ktorej namawiam ( rowniez swiniojadki ) ten sam cholesterol obniza o 50 i wiecej procent...! Wniosek artykulu byl taki, iz zaleca sie lekarzom by swym pacjentom w celu obnizenia cholesterolu przepisywali na rowni statyny lub wegetarianska diete usmiech.gif , bo efekt obu jest niemalze identyczny.
Na marginesie tylko dodam ze niewielu jest lekrzy, ktorzy choc slowkiem pisna o diecie...tylko od razu przepisza Lipicore...Powod jest prosty - medycyna juz dawno przestala byc sluzba spoleczna gdyz stoi za nia olbrzymi farmaceutyczny biznes. Mechanizm jest prosty: lekarz jest salesmanem ktory sprzedaje towar robiony w fabrykach lekow a firma ubezpieczeniowa kredytuje ich zakup... My mamy byc klientami zaledwie...I niekoniecznie wychodzimy na tym najlepiej....
To bylo nie na temat i Dynka znow powie ze smutne......
Pozdrawiam wszystkich. Swiniojadki tez bo one tego zdrowia jesli nie juz, to w najblizszej przyszlosci beda bardzo potrzebowac usmiech.gif

Zgłoś 28.09.03 [12:35] Dynka

To nie smutne lae prawdziwe. Ja jestem dziś w dobrym humorze przeziebienie przeszło, mamy piękny dzień, kupiłam swoje ulubione jabłka Ligolki i jadę właśnie na działkę nad zalew i idę do lasu. I żdadne koncerny farmaceutyczne, globaliści i separatyści nie są wstanie dziś wytrącić mnie z równowagi nawet teściowa.

Zgłoś 29.09.03 [01:35] eco

Kiedys obiecalem ze podam przepis n bliskowschodnia tabuleh. Dopiero dzis sobie o tym przypomnialem, kiedy w domu poproszono mnie o nia. Bardzo lubie tabuleh. To rodzaj salatki, ktory mozna podac na kolacja lub drugie sniadanie. Jest tez perfekcyjna na piknik. Nic w niej nie trzeba gotowac a wszystkie skladniki sa super zdrowe.
A oto przepis na nia. Jest to oczywiscie jedna z wielu odmian tabuleh...
I tu zaczynaja sie moje klopoty.....Bardzo mocno staralem sie znalezc polska nazwe dla podstawowego skladnika tabuleh jakim jest bulgur. Bulgur to rodzaj pszennej kaszy (chyba)......Zboze tylko czesciowo pozbawia sie otrebow, nastepnie gotuje i na koniec suszy....
Dlatego bulgur na poczatek zalewamy woda przynajmniej na pol godziny. W tym czasie zmieknie i napecznieje.
Z tak spreparowanego bulguru musimy na sitku odcisnac nadmiar wody i wsypac go do salaterki.
Dzisiejszy bulgur robilem z korzeniem kopru wloskiego, znanego rowniez pod nazwa anyz a takze z wloska finocchio ( nie mylic z pinokiem usmiech.gif .
Korzen kopru nalezy pociac na bardzo cienkie plasterki i chyba najlepiej zrobic to na....mandolinie ( wyglada podobnie jak szatkownica do kapusty, ale mozna ja ustawic tak aby ciela naprawde cieniutkie plasterki) .
Troszke grubiej mozna posiekac kilka zeberek selera.
Jedna malutka ostra paparyczka doda tabuleh animuszu. Oczywiscie posiekana drobniutko.
Dodajemy takze sok z 2 cytryn a takze ich drobno posiekane skorki
Siekamy drobno spora garsc pietruszki i spora druga garsc miety
I na koniec dodajemy supersmaczne ziarenka z owocu granata
Calosc dobrze mieszamy ze soba i oczywiscie solimy i pieprzymy.
Zanim zaczniemy ja podawac, musi polezec z pol godzinki w lodowce aby smaki znalazly wspolny jezyk..
I jeszcze jeden przepis jaki udalo mi sie wykonac.....
Czy znacie polente? To kukurydziany grysik, ktory po zastygnieciu w salaterce kroi sie w gruba kostke i podaje zamiast ryzu, kartofli czy makaronu..
Ugotowalem polente w warzywnym rosole z dodatkiem szalwi. Na kazda ze sporych kostek zimnej juz polenty polozylem solidny plaster pomidora i posypalem obficie parmezanem. Kostki z pomidorem poukladalem kaskadowo w zaroodpornym grubym szkalnym talerzu. Calosc wyladowala w goracym piekarniku ( 230 C) na 20 minut az zapiekla sie na leciutko brazowy kolor. Smaczne , efektowne, proste i pozywne. usmiech.gif
Ja tez tak jak Dynka postanowilem wybrac sie na przyrody lono. Mam w okolicy jezioro u podnoza Appallachow, zwane Okraglym. Lubie chodzic tam na dlugie wedrowki ale wczoraj ledwie taka zaczalem, gdy nagle uslyszalem szum jak z tysiaca prysznicow.......To deszcz szedl sobie jak gdyby nigdy nic przez jeziorousmiech.gif Potem okazalo sie ze bylo to oberwanie chmury a droga do domu przypominala rwacy potok..... Mam nadzieje ze nie skonczy sie nastepna grypa...usmiech.gif Parze sobie rozne herbatki non stop usmiech.gif
Mamy juz piata strone ale brak mi na niej Johanny...Czyzby znudzila sie nami?????
Pozdrawiam wszystkich

Zgłoś 29.09.03 [15:53] johanna

Jestem, jestem i wcale się nie znudziłam, czytam na bieżąco ale czasem na pisanie nie starcza mi już czasu. Problem też w tym, że w piatek napisałam post, który mi wcięło, tym razem naprawdę. Nie mogłam go odnależć, bo przerwało się połączenie z serwerem i jak się okazało, nawet przez powrót do strony poprzedniej nie znalazłam go już... Był o zielonej herbatce, mojej ulubionej. Namawiałam Dynke by spróbowała jednej usmiech.gif . odtworzę go jutro i wyślę, a nastepnym razem przed wysłaniem skopiuję wszystko, co napiszę w razie, gdybym znów miała stracić moje dziełko oczko.gif .
Niestety dziś nie mam czasu na dłuższe pisanie, więc tylko pozdrawiam Was złoto-jesiennie...

Zgłoś 30.09.03 [04:49] eco

Johanna fajnie ze ciagle jestes usmiech.gif Ciekawe kiedy temat zacznie przezywac swoj kryzys..Ja mam wrazenie ze ten kryzys wlasnie sie zbliza usmiech.gif Zobaczymy ....
Odnosnie Twoich zagubionych postow...Johanna... Czy ty wpisujesz je bezposrednio w oliwkowe okienko? Ono jest otwarte na krotko i latwo zgubic caly post...Najczesciej na zawsze.
Najlepszym sposobem bedzie zalozyc Twoj specjalny folder o nazwie nie rzucajacej sie w oczy, dobrze ukryty pomiedzy sluzbowymi plikami. W tym folderze mozesz zapisywac swoje kulinarne (i nie tylko ) mysli w Wordzie np. sejwujac caly dokument czesto. Wtedy nigdy niczego nie zgubisz i nie bedziesz musiala sie spieszyc usmiech.gif Potem tylko Copy i Paste do okienka i po bolu usmiech.gif
Mysle ze Ilona i Dynka tez pisza wprost do okienka.......A moze sie myle....
Mialem okropny dzien o ktorym nawet nie bede wspominal.....tylko salatka mi sie udala... Podalem ja na obiad ale rownie dobrze moze obsluzyc jakies przyjecie.. A robi sie ja tak:
Ugotowalem paczke (ok pol kg) gotowych, trzykolorowych tortellini z serem. Wsypalem je do duzego polmiska.
Na parze ugotowalem brokuly i marchewke, ktore powedrowaly do miski z tortellini.
A potem kolejno dodalem:
Posiekane czarne oliwki ( he he )
Pocieta w drobne paski czerwona slodka papryke
sloiczek marynowanych karczochow wraz z zalewa
puszke czerwonej fasoli ( uprzednio dobrze wyplukanej)
kilka listkow zielonej cebulki ( mozna dac szczypiorek)
garsc zielonej pietruszki
A na to wszystko :
oliwa z oliwek + ocet z bialego wina + suszone oregano + pieprz + sol
Calkiem niezle w smaku i prezentuje sie na stole doskonale usmiech.gif
Pozdrawiam...

Zgłoś 30.09.03 [09:14] Dynka

Dziś w warszawie leje i jest smutno, bo nawet nie zimno. Piszę zawsze w okienku i pewnie dlatego coś mi się gubi, ale to nic. Wczoraj po raz pierwszy weszłam na czata na innymm forum , zachowywałam sie jak dziecko i jak ono cieszyłam. Wieczorami kiedy dzieci śpią, a męża jeszcze niema w domu fajnie jest sobie z kimś porozmawiać, tak niezobowiązująco. Smażę dziś placki ziemniaczane, lubicie? Wiem że u każdego są troszkę inne. Ja robię je tak;

Ziemniaki
cebula
majeranek
mąka pszenna
sól
pieprz
jajko
odrobina proszku do pieczenia.

Tarcia ziemniaków udaje mi się uniknąć bo mam sprytny robocik który ściera je na dużych oczkach, ale jednocześnie miksuje, dodaję wszytko i mieszam , poczym smażę sa pyszne. Ja lubię je bez udziwnień typu śmietana, cukier, keczup, sosy i inne wynalazki.

Aj zapomniałam powiedzieć od mamy przywiozłam mnóstwo grzybków, suszonych, marynowanych i takich w słoikach na zimowe sosy i zupy.

Zgłoś 01.10.03 [14:35] Ilona

usmiech.gif Ja też ciągle jestem usmiech.gif

Na początku trochę spóźnione ale baaaardzo szczere życzonka dla Ciebie Eco z okazji Dnia Chłopaka usmiech.gif Zastanawiałam się czy mężczyźni też obchodzą ten dzień (nie miałam pewności) ale doszłam do wniosku, że następny w kolejności jest już Dzień Ojca, więc myślę, że jak najbardziej życzonka Ci się należą jezyk.gif

Hmm. Zawsze wpisujetreść postów bezpośrednio do okienka i jak do tej pory nie miałam z tym problemu (mam nadzieję, że tak zostanie oczko.gif )

Qrcze coraz zimniej się robi. Słonko niemrawo wygląda zza chmurek. Wczoraj sobie też padało. Dziś niby ładniej ale jesień już się czuje usmiech.gif

Nie mam żadnych przepisów, bo mama ostatnio smaży mięsko na obiad (zawsze sporo zostaje), więc ja tylko mam do przygotowania ziemniaczki, ewentualnie jakąś sałatkę. Często na stole są ogórki i kapusta kiszona albo korniszonki. Muszę się zmobilizować i w końcu zacząć pisać prace kontrolne (bo nie lubię na ostatnią chwilę zostawiać smiech.gif ).

Nio to będę kończyć. Życzę Wam ślicznego i pogodnego października smiech.gif

Buziaki

Zgłoś 08.10.03 [21:27] Ilona

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! oczko.gif
Gdzie się podzialiście???
Bo zaczynam już tęsknić!!! smutas.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 12.10.03 [15:59] Dynka

Jestem i zaglądam tylko tyle chamstwa na oliwce że ostatnio bardzo rzadko. I dużo pracy mam teraz ale zaglądam.

Zgłoś 13.10.03 [13:21] Ilona

smiech.gif
Z tym chamstwem to fakt!!! Ale dobrze Dynko, że się odezwałaś, bo zaczęłam się niepokoić!!!
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia!!!

Buziaki

Zgłoś 13.10.03 [19:57] Dynka

Wzięłam się dziś za bary z plackiem śliwkowym. ba drożdżowy ma się rozumnieć. Wyszedł pięknie, wyrósł w sam raz, zawsze miałam problemy że wyrastał za bardzo, ginęły w nim ślwki. Ten jest akuracik.Pysznie pachnie, ale pewnie niedługo sobie biedaczek postoi, już wszystkim ślinka cieknie, podam wam jutro przepisik. Narazie idę go pilnować. Trochę zaniedbalam oliwkę i was ale to dlatego że wpadłam w wir pracy, trochę mała chorowałam. Hej Eco zaglądasz tu jeszcze, i ty Johanno daj znak, dzięki Ilona że jesteś.

Zgłoś 14.10.03 [14:09] Ilona

Dynka ale się uśmiałam z tego byka (nio i praktykantki rzecz jasna jezyk.gif )

Pozdrawiam gorąco!!! smiech.gif

Zgłoś 24.10.03 [14:24] johanna

Witajcie znowu!
Najpierw wyjaśnię, dlaczego mnie nie było: tak jak i Was, dopadła mnie jakaś wredna jesienna choroba, więc byłam na zwolnieniu, po powrocie miałam pracy za trzech (bo dwie osoby były chore), i nie miałam nawet czasu zajrzeć na Oliwkę... A dziś długo szukałam naszego tematu i w obawie, by nie wylądował na szarym końcu listy postanowiłam go wywindować w górę, choćby się ziemia waliła i niebo grzmiało, a wszystko po to, żeby zapewnić Was, że wcale mi się nie znudziły nasze wirtualne spotkania.
Co do kulinarnych wyczynów to ostatnio działam tylko w weekendy, bo mój mąż jest w domu i teraz to on jest panem kuchni. Gotuje świetnie a mnie tak cieszy odmiana w postaci potraw przygotowanych nie przeze mnie. Mój kolega ubawił mnie setnie, kiedy nazwał to "jedzeniem na sępa" i przyznał się, że on też tak woli jadać (haha). Mój mąż kontynuuje po mnie eksperymenty na podstawie książki kucharskiej prawie w całości zebranej przeze mnie z internetu. Uważam, że ma talent kucharski, bo mimo znikomych doświadczeń wystarczy mu dobrze opisany sposób przygotowania potrawy i efekt jest doskonały!
Tradycyjnie opowiem co mnie ostatnio zachwyciło kulinarnie: otóż jest to sałatka winogronowa na ostro, z Oliwki rzecz jasna. Ugotowane brokuły podzielone na małe różyczki, wypestkowane winogrona, płatki migdałowe i odrobina selera (korzeń lub naciowy) zmieszane z sosem z majonezu i startego ząbka czosnku z sola i pieprzem. Bardzo mi odpowiada ta słodycz winogron w ostro-kremowym sosie, urozmaicona łagodnością brokułów i migdałów. Jadłam ją prawie co drugi dzień na zmianę z kalafiorem w majonezie i curry przez cały wrzesień! Taka jestem, jak się przyczepię do czegoś dobrego, to jem to az do znudzenia. Kochani, odezwijcie się bo ja też się stęskniłam! Na przekór jesieni życzę Wam słonecznego i ciepłego łikendu. usmiech.gifusmiech.gifusmiech.gif

Zgłoś 26.10.03 [13:06] DYnka

Oj tak te grypska, chorubska, zimnica chęci odbiera do wszystkiego. Wiecie co pomyślałam sobie że może zupka cebulowa ściągnie Eco z powrotem, a nas rozgrzeje przynajmiej.

Bieżemy cebulę całkiem sporo ok 500g
masełko na którym ją przsmażamy dośc mocno
i żaden wywar tylko woda, wywar zabija smak cebuli to zdanie nie tylko moje ale i pana Makłowicza i innych znanych bardziej i mniej
sól
pieprz
i do wyboru zasmażka śmietana
a i jeszcze ziemniaczki bo też je w cebulowej lubię ale kroję nietypowo jak frytki, tylko jeszcze cieńsze ale zapałka to już przesada. Wiem powinny być grzanki , ale ja wolę ziemniaczki, tak już mam.
I musi być gorąca. JI lubię ją siorbać z kubka takiego prawie półlitrowego.
Idę gotować odezwijcie się!!!!

Zgłoś 26.10.03 [15:09] Ilona

Jestem smiech.gif
Dynka chyba dziś "wspólnie" oglądałyśmy "Podróże kulonarne..." smiech.gif
Jednak zamiast tej cebulowej to wolałabym posmakować piwnej usmiech.gif
A skoro już przy procentach jestem to właśnie popijam sobie urodzinkowego ajerkoniaczka (przedwczesny prezencik usmiech.gif ) mniami smiech.gif
Nadal mam katar bo ta pogoda taka głupia wrrrr. Jak już się podleczę to znowu zaczyna wiać i padać i wszystko wraca!! Buuu. Ale się nie poddam jezyk.gif
No to chyba na tyle by było.Baaaardzo się cieszę, że znowu się tu spotykamy usmiech.gif

Pozdrowionka i miłej niedzieli usmiech.gif

Zgłoś 27.10.03 [16:02] johanna

usmiech.gif widzę, że nasze kulinarne zamiłowania dominują zawsze i wszędzie, ja też oglądałam R. Makłowicza i postanowiłam zrobić zupę cebulową... smiech.gif
Nabrałam tez ochoty na taka wołowinke w piwie podana na chlebie, musi cudownie smakować. Chciałabym też spróbowac polewki piwnej, zupełnie niespodziewane połączenie z twarogiem... Bardzo lubie ogladać jego programy, są dużo ciekawsze od tych kręconych w domowej kuchni. Słyszałam kiedyś i gdzieś, że on wcale nie umie gotować, ale trudno mi w to uwierzyć. Nawet, gdyby tak było, mnie to nie przeszkadza, bo wydaje mi się wiarygodny a jego pasja dobrego smaku na pewno jest autentyczna. W każdym razie u mnie jutro bedzie zupa cebulowa bez bulionu. (Jak mój mąż zrobi oczko.gif )
Cieszę się, że znów tu jesteśmy, mam nadzieję, że i Eco wróci.
Ilona, nie daj się wirusom, dobry na uodpornienie jest napój z soku z cytryny i miodu zalany ciepłą wodą i zostawiony na noc a wypity z rana. Koniecznie musi się to przegryźć przez noc. Znam takiego jednego, co się go po tym wirusy nie imały ale efekt nie przyszedł po jednym razie... Na szczęście taki napój jest smaczny, więc można się tak uodparniać usmiech.gif
Pozdrawiam Was cebulowo!

Zgłoś 30.10.03 [06:07] eco

Czesc Dziewczyny usmiech.gif
Ciesze sie bardzo ze temat mimo wszystko zyje, ze udalo nam sie stworzyc cos, co chyba wytrzymuje probe czasu.
Jesli o mnie chodzi to nigdzie sobie nie poszedlem i tylko zycie jest czasochlonne niezmiernie i nawet jak sie chce to nie zawsze sie da..... I dlatego mnie na oliwce nie bylo..
Kuchni nie zaniedbuje i nie ide tez na latwizne w wyborze potraw. Bede w przyszlosci o nich opowiadal. M. innymi odkrylem dla siebie morskie warzywa, chleb o malej zawartosci weglowodanow i sushi warzywne usmiech.gif Znow sie potwierdza ze w kuchni nic nie jest w stanie ograniczyc fantazji usmiech.gif
Musze juz konczyc niestety smutas.gif bo czas mnie gna okrutnie i jesli zaraz nie pojde spac, jutrzejszy/dzisiejszy dzien bedzie dla mnie koszmarem....
Pozdrawiam wszystkich i ciesze sie ze tu jestescie !!
( a jutro oczywiscie bedzie cebulowa zeby byc w temacie usmiech.gif )

Zgłoś 30.10.03 [12:53] Ilona

Ale się uwzięliście na tą cebulową smiech.gif (a ja nie lubię cebuli wrrr) usmiech.gif

Witaj Eco!!! Qrcze ledwo się "pokazałeś" i już mnie ciekawość zżera!!! Pisz szybciutko o tych morskich warzywach!!! usmiech.gif

Co do kataru to piję ciągle cieplutkie herbatki. Wiem Johanno, że cytryna jest zdrowa i pomocna ale niestety od kwaśnych rzeczy na twarzy wyskakują mi "nieproszeni goście" smutas.gif więc z cytryną ograniczam się do martini lub wódeczki smiech.gif (raz kiedyś sobie pozwalam usmiech.gif )

Nio to 3majcie się ciepluteńko i do następnego.... Pa

Buziaki

Zgłoś 31.10.03 [15:32] johanna

No, to znaleźlismy sie wszyscy!
Znów mam duzo pracy, więc skradłam chwile na wpisanie posta.
Cieszę się na łikend, bo sporo sie napracowałam w tym tygodniu. Licze na długi spacer w sobotę i niedzielę. No i chce coś super pysznego ugotować, bo się steskniłam (a jednak...) za własnoręcznym gotowaniem.
Mam ochotę na coś zupełnie nowego, czego jeszcze nie jadłam... No i może przy dzisiejszych zakupach, oczywiście wieczorem (i w hipermarkecie smutas.gif ) wrzuce do koszyka jakies dobre winko albo miodek...
Pozdrawiam Was serdecznie, do nastepnego spotkania!

Zgłoś 03.11.03 [05:30] eco

Flora witaj serdecznie!
Mam nadzieje ze zostaniesz tu dluzej i przylaczysz sie do naszej kuchennej rozmowy usmiech.gif Liczymy na Twoje przepisy i doswiadczenia usmiech.gif
Slowo cieciorka poznalem dzieki Johannie ( chyba..) i z przyjemnoscia go uzywam do nazywania fasoli ktora w Anglii zwa chick peas lub czasem garbanzo beans....Moze to Ci cos Floro przypomni..usmiech.gif Bo mnie to przypomnialo ze dawno nie mialem hummusu i czas najwyzszy zrobic go znowu..
Jakos nie moge zrozumiec dlaczego tak ciezko zrezygnowac z tego miesa....... (mysle tu o Florze, ktora 3 miesiace potrafi zyc bez miesa by nagle do niego powrocic... ). Zwlaszcza ze po jakims czasie strata ta wydaje sie tak istotna jak zeszloroczny snieg...
Gdzies, w jakiejs poczekalni pelnej kolorowych czasopism wyczytalem w jednym z nich, ze wegetarianska dieta wydluza zycie o 4-5 lat.....Myslicie ze to niewiele? Bo ja za nic nie oddalbym nawet miesiaca z mojego zycia. Tyle fascynujacych rzeczy moze wydarzyc sie w tym czasie....
Wiadomosc ta wyczytalem w magazynie "Men's Health" , ktory czerpie swe informacje z tzw. zrodel oficjalnych i szeroko uznanych, tak wiec ryzyko ze informacja ta jest kontrowersyjna jest minimalne..... I na milosc boska....nie jedzcie juz wiecej tego miesa usmiech.gif (Chyba zaczalem gledzic)
Ciagle w sklepach mozna dostac karczochy i jak pisalem o ty wczesniej jest to moja slabosc....Moge je jesc jak Johanna kalafiory w curry i majonezie usmiech.gif . Dzis robilem je na obiad (karczochy, nie kalafiory). Potrawa jest prosta i szybka. Dobrze smakuje tez....A oto przepis:
Karczochy trzeba obrac, oprawic, oczyscic ( pisalem o tym wczesniej..) i wrzucic do wody z cytryna. W sporym garnku gotujemy makaron - najlepiej jakies muszelki albo kolanka.
W duzym rondlu podgrzewamy oliwe i smazymy na niej polowki karczochow tak az sie lekko zarumienia. Dodajemy sporo drobno posiekanego czosnku i smazymy wszystko jeszcze chwilke uwazajac zeby nie przypalic czosnku.
Nastepnie zalewamy calosc kubkiem rosolu warzywnego i dodajemy ekstra tymianek.
Dusimy karczochy pod przykryciem az beda miekkie, poczym dodajemy do nich odcedzony makaron i wszystko solidnie posypujemy parmezanem....I gotowe!usmiech.gif (W tej potrawie nie trzeba dodawac soli i pieprzu!!!)
Przy okazji poznalem kolejny sekret dotyczacy karczochow....Otoz kiedy dusi sie je w bialym winie maja one metaliczny smak ( niezbyt przyjemny). Ale okazuje sie ze nie w kazdym winie. Takim wyjatkiem jest wloskie Pinot Grigio. Oczywiscie sposob ten niezwlocznie wyprobowalem i jest to szczera prawda usmiech.gif A przepis podam przy nastepnej okazji bo wciaz mam apetyt na karczochy i z pewnoscia do niego wroce.
Dostalem w prezencie koszyk granatow. Pochodza z Kalifornii i wcale nie trzeba byc saperem zeby sie do nich dobrac usmiech.gif . Sa dojrzale, soczyste, lekko cierpkie i bardzo przyjemne w smaku. Mam ich sporo i na razie ograniczam sie do wyluskiwania z nich smakowitych pestek....Czy macie jakies pomysly co mozna z granatow zrobic??
Pozdrawiam!!!!!

Zgłoś 04.11.03 [05:09] eco

Jedzenie to nie tylko koniecznosc ( bo przeciez trzeba podtrzymywac jakos nasze zycie), to nie tylko epikurejska przyjemnosc ( gdy nasze podniebienie wspaniale odkrywa nowe smaki), ale takze swiadome uczestnictwo i odpowiedzialnosc za swiat w ktorym zyjemy..
Wiem...zabrzmialo to strasznie pompatycznie bo jakiz wplyw na losy swiata moze miec dajmy na to kubek jogurtu??? No wlasnie...Ma? Czy nie ma??
Chyba jednak ma....Przede wszystkim, swiadomie dbajac o ten nasz swiat dookola, nigdy nie kupimy innego jogurtu niz organiczny. I nie tylko dlatego ze smak ma lepszy - to oczywiste - bo mleko pochodzi od krow ktore pasa sie szczesliwe na pastwiskach i nie sa szpikoweane antybiotykami i hormonami. Zwykle takie krowy zyja w malych gospodarstwach, ktore tworza rodzaj spoldzielni by to organiczne mleko sprzedawac, a wiec oznacza to prace dla wielu ludzi. Hodowla krow na skale przemyslowa to unicestwienie calych wsi, ktorych mieszkancy musza znalezc sobie inne miejsce do zycia.
Zwykle taki jogurt jest slodzony do smaku. Ten ktory mam przed soba ( "Horizon" ) jest slodzony organicznym cukrem z trzciny cukrowej. Trzcina to bardzo wymagajaca roslina. Wysysa z ziemi jej soki bardzo skutecznie i bez sztucznych nawozow stalaby sie ( ta ziemia ) zupelnie martwa. Nie bede dowodzil ze sztuczne nawozy tylko pozornie maja dobroczynny wplyw na rosliny - nie maja i szkodliwe substancje z nich pochodzace odkaladaja sie w naszych zoladkach, watrobach, nerkach...czesto konczac sie rakiem z czego sobie czesto nie zdajemy sprawy....
Zainteresowalo mnie wiec jak ta trzcina cukrowa jest uprawiana by byc jednoczesnie organiczna i przynosic dochod wlascicielom, bo trudno sie spodziewac aby wielcy plantatorzy robili cos z pobudek charytatywnych.
Cukier w moim jogurcie pochodzil z Brazylii gdzie wprowadzono pozornie archaiczny system trojpolowki, gdzie uprawa zajmuje 1/3 powierzchni a 2/3 odpoczywa. W tym przypadku na tych 2/3 -cich uprawiano inne rosliny, ktore nie wzbogacaly glebe ale dawaly plon ktory mozna bylo spieniezyc. Tak wiec plantatorzy mieli zysk nie tylko z produkcji cukru. Przy okazji okazalo sie ze przy takim sposobie uprawiana ziemi zaczyna przybywac zyznej gleby!! A nie jest jej za duzo w Ameryce Pd. Zwykle jest jej cienka warstwa ktora latwo zniszczyc...
Na dodatek na farme powrocily zwierzeta i ptaki nie widziane tam od dziesiecioleci...Ale to nie koniec. Produkcja cukru w sposob naturalny przyniosla zbiory o 10% wyzsze niz normalnie! Co oczywiscie oznacza wieksze zyski.
I wtedy przyszla w Brazylii katastrofalna susza. Plantatorzy trzciny cukrowej bezradnie patrzyli jak ich pola schna w oczach. Ale nie wszystkie. Te uprawiane w sposob naturalny zachowaly zadziwiajaca zdolnosc do zatrzymywania wody w swoje glebie i udalo im sie przetrwac susze! Wnioski chyba nasuwaja sie same....
I wreszcie w moim jogurcie znalazlem jeszcze na dnie organiczne truskawki. Owoce ktore widujemy w naszych warzywniakach , zanim tam sie pojawia, sa wiele razy pryskane pestycydami w ochronie przed szkodnikami. Niestety wiele z tych pestycydow zjadamy rowniez my razem z owocami i czesto nawet porzadne ich mycie nie pomaga. Ta stad biora sie te coraz czestsze alergie i uczulenia. Tylko produkty organiczne moga nas od tego uchronic, dlatego warto zadac sobie trud by je odnalezc i uczynic z nich podstawe naszego jedzenia.
Pozdrawiam usmiech.gif

Zgłoś 05.11.03 [16:12] johanna

Witaj z powrotem, Eco. Witaj Floro.
Znowu mam mało czasu, wiec krótko tylko o jogurcie: jadam naturalny, czyli bez owoców, odkąd go spróbowałam, jadam ten z owocami tylko sporadycznie. Niestety, nie jest on organiczny, na pewno. Mam przepis z jakiejś starej gazety z czasu, kiedy czasopisma poradnikowe raczkowały, na jogurt wykonany w domu. Potrzebujemy dobry jogurt naturalny, mleko w proszku (jakieś 2 łyżki na litr mleka), mleko świeże (może właśnie organiczne?), garnek i piekarnik. Mleko podgrzewamy do temp. ok. 40 stopni C, dodajemy jogurt, mleko w proszku, zamykamy szczelnie garnek, wstawiamy do cieplutkiego piekarnika żeby zaczął się proces "zawiązywania" jogurtu. Potem ma stać w chłodnym miejscu i jesli dobrze pamietam, za dzień lub dwa mamy jogurt domowy. Zrobiłam go 2 razy, jeszcze bedąc na studiach, w warunkach akademickich, zamiast piekarnika miałam koc i udał sie znakomicie, pożarlismy go ze smakiem i bez ewentualnychproblemów żołądkowych, których sie spodziewaliśmy przy tak prymitywnej i na pewno nie sterylnej produkcji specjału. Dokładnie nie pamiętam ile która część trwała, ale spróbuje znaleźć przepis i wtedy podam.
Floro: te kryzysy to normalna sprawa, każdy, kto sie od czegoś odzwyczaja, miewa kryzysy (to dotyczy kawy, alkoholu, papierosów, chyb akażdego nałogu). Ja myslę, że może podświadomie trudno Ci się tak zupełnie wyrzec mięsa. Może spróbuj stopniowo, wprowadzając i z czasem zastepując mieso warzywami, np. zamiast mięsa, jedz 2 surówki do obiadu, jedna bedzie normalnie, druga zamiast mięsa. I dopoiero jak poczujesz, że nie masz ochoty na mięso, przestaniesz je jeść. Nie jestem pewna, czy taka całkowita rezygnacja jest właściwa, może właśnie trzeba to robić stopniowo. To, ze po przerwie zaczynasz jeść b. duzo mięsa i czujesz sie winna, kojarzy mi się nieprzyjemnie z bulimią, a czucie się winnym to żadna przyjemność, nie życze Tobie, ani nikomu takich odczuć. jesli rezygnacja z miesa bedzie przyjemna i stopniowa, na pewno osiagniesz swój cel! Zyczę powodzenia i pozdrawiam Was wszystkich!

Zgłoś 05.11.03 [22:08] Ilona

Witam Was serdecznie!!! Dzisiaj tylko tak szybciutko "nasmaram", że jestem z Wami (ostatnio czasu coś mało smutas.gif ).

Osobno chciałam powitać Ciebie Floro! Pewnie już zauważyłaś, że ja raczej nie wypowiadam się dużo na temat gotowania. Raczej "pochłaniam" wszystkie przepisy i baaardzo chętnie czytam wszystkie opowieści Eco i nie tylko smiech.gif

Nio a z tymi jogurcikami to dobrze trafiliście oczko.gif Uwielbiam jogurty naturalne (jak już owocowe to wolę dodać sama do nich jakiegoś dżemerka własnej roboty) ale czasem też jadam kupne owocowe. Najbardziej jednak lubię maślankę!!! smiech.gif A z nabiału to jak już wiecie twaróg :] (oczywiście na wiśniowo jezyk.gif )

Dobra kończę, bo jutro zajęcia (trzeba oczy "odpocząć" przed kolejną dawką promieniowania monitora jezyk.gif )

3majcie się cieplutko. Pa pa pa

Zgłoś 06.11.03 [02:04] eco

Witam wszystkich!
Tajlandzka kuchnia jest rzeczywiscie niezwykle interesujaca i bardzo oryginalna. Oczywiscie podobnie gotuja na calych Malajach (Wietnam, Kambodza, Laos, Indonezja ) ale kuchnia tajlandzka znalazla szczegolne uznanie tak w Europie jak i Ameryce.
Nie jest ona szczegolnie trudna do wykonania, choc klopoty sprawiaja skladniki, ktore nie jest latwo zdobyc , o czym Flora zreszta mowila wyzej (Floro - potrawa o ktorej piszesz to prawdopodobnie satay ). Wspomne wiec przy tej okazji o kilku z nich zeby ten temat tajskiej kuchni troche przyblizyc.
Otoz MLEKO KOKOSOWE to wcale nie jest zawartosc kokosowego orzecha ( jest nim woda o bardzo przyjemnym, orzezwiajacym smaku zwana agua del coco ), lecz jego miazsz zmielony na papke i zalany letnia woda. Ma ono delikatny smak iwspaniale wzbogaca slynne tajskie curry.
Nastepny skladnik to LEMONGRASS czyli cytrynowa trawa, z wygladu przypominajaca mlodego pora ale duzo od niego twardsza o bardzo milym mietowo-cytrynowym smaku i pieknym aromacie.
LISCIE Z LIMY KAFFIR to cos co bardzo trudno zastapic. Liscie tej limy sa bardzo delikatne i maja niezwykly cytrusowy smak i aromat. Kiedys gotowalem sporo dan kuchi tajlandzkiej i tylko kilka razy udalo mi sie znalezc te liscie. W zastepstwie uzywalem bazylie cytrynowa ktora w mniej wiecej podobny sposob dodawala aromatu i kwasnosci - zwlaszcza - tajskim zupom.
PAPRYCZKI CHILI PHRIK KHEE NO to nastepny tajski specjal. Powstaje z nich sos chili ktory jest skladnikiem wielu potraw. Sos jest pikantny ale nie spala na popiol podniebienia. Jest tak pyszny ze mozna jesc go wprost ze sloika. To wlasciwie nie sos a dzem papryczkowy...
GALANGA czyli malajski imbir, rowniez rozni sie od tego ktory kupujemy najczesciej w sklepie. Galanga jest bardzo subtelna w smaku i rowniez aromatyczna. Czasem kroje ten imbir w kostke i zostawiam go na talerzyku. Wtedy cala kuchia pieknie pachnie jakby kandyzowana skorka cytrynowa.
CUKIER PALMOWY powstaje z soku kwiatow palmy ktore nacina sie lekko w tym celu. I znow cukier jest aromatyczny jakby cytrynowo - miodowy ( mowiac o smaku cytrynowym wlasciwie mam na mysli cytrusowy o calej gamie smakow i zapachow, tak wiec ta cytrynowosc w tajskiej kuchni nie jest jednostajna), i bardzo przyjemny w smaku. Uzywam go zawsze chetnie, swietnie balansuje pikantnosc potraw a takze jest doskonaly do roznych napoi ( wyskokowych tez usmiech.gif )
RYZ JASMINOWY to ryz o malych okraglawych nasionkach, troche podobny do wloskiego Arborio ale bardziej plaski. Jest on bardzo delikatny i gotuje sie rownie szybko jak Basmati. Cale Malaje sa stworzone do uprawy ryzu majac goracy klimat i olbrzymia ilosc wody.
SOS RYBNY czyli NAM PLA to bardzo unikalny sos. Powstaje na skutek fermentacji malych rybek zlapanych w rzece Mekong. Sos dojrzewa podobnie jak wino, poczym jest klarowany i pakowany do butelek. Ma smak ktory trudno opisac (jakby korzenny nieco). Dodaje sie go do wielu potraw tajskich i ma bardzo przyjemny smak ktory nadaje potrawie jej oryginalny charakter.
ZIELONY I CZERWONY SOS CURRY to mieszanina ziol, korzeni i chili ktora dodaje zwykle do potraw robionych na woku - rowniez pyszne w smaku....
MAKARON RYZOWY zas taki sam jak pszenny ale zrobiony z maki ryzowej. Gotuje sie tylko 5 minut a jest zdrowszy i latwiejszy dla nas do strawienia
Kuchnia tajska aczkolwiek, ma dla mnie jedna zasadnicza wade: obok masy warzyw uzywa rowniez ogromnych ilosci miesa i niestety to ja dla mnie ogranicza. Mam kilka tajskich wegetarianskich przepisow i jesli macie ochote chetnie sie nimi podziele...Rowniez sluze pomoca w zdobyciu brakujacych skladnikow - oczywiscie w miare moich skromnych mozliwosci usmiech.gif (podawalem wczesniej moj e-mail)
Pozdrawiam Was serdecznie i ide rozejrzec sie za garnkiem na moj domowy jogurt usmiech.gif Jogurt w moim poprzednim poscie mial byc tylko przykladem ale skoro wszyscy robimy jogurt to i ja sie przylaczam usmiech.gif
I zastanawiam sie gdzie jest Dynka???? Pewnie zajeta.....Mam nadzieje ze wroci usmiech.gif

Zgłoś 06.11.03 [18:15] Dynka

Ale mam czytania . Moja wina zaniedbałam się okrutnie i mam za swoje . Miło cię poznać Flora. Nie mniej wyrzutów sumienia za to podżerania mięsa ja je jem i rozmawia sobie z nimi na różne temaciki, dziewczyny są super ale ten temacik to stworzył Eco i jestem pod wrażeniem jego znajomości tematu chylę czoła. Wracam do lektury i już będę codziennie. A tak prawdę mówiąc to to chamstwo wygnało mnie z Oliwki, aż naprawdę nie chciało się żadnej stronki otworzyć. Nie interesują mnie raczej przepisy forumowiczów mam swoich własnych baz dość ale wich wiedza, czasem potrzeby chętnie czasem pomagałam. Zobaczymy jak stoi reszta, a do was będę pisać, jeszcze wam się znudzę.

Zgłoś 07.11.03 [05:56] eco

Co powiecie na taki sos z jogurtu??
W procesorze mielimy ze soba razem zabek czosnku, natke pietruszke, liscie kolendry (cilantro) , koperek, bazylie, miete, tymianek, kilka suszonych moreli, garsc rodzynek i druga garsc orzechow wloskich.
Calosc po zmieleniu laczymy z jogurtem i sokiem z cytryny. posypujac cayenne do smaku....
Moze taki sos robic za dip z surowymi warzywami, dobrze smakuje na ziemniakach i pomidorach. Mozna go podawac nawet z ryzem...
Brzmi co prawda bardzo wiosennie ale jeszcze nikomu wiosna jesienia nie zaszkodzila a nawet wrecz przeciwnie i dlatego wiosennie pozdrawiam

Zgłoś 07.11.03 [16:07] johanna

Podoba mi sie ten sos, wypróbuje przy najbliższej okazji. Znowu czasu mam mało. Ale szczerze: wole pełne ręce roboty, niż całodzienne oczekiwanie na fajrant. Mimo wszystko żal mi, że nie moge więcej i częściej pisać. Pozdrawiam Was ciepło, smacznego łikendu!