Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Bez miesa

Zycie bez miesa tylko z pozoru wydaje sie wyrzeczeniem. Sam tak myslalem, ze strachem i zalem patrzac jak lada chwila odplyna w sina dal soczyste pieczenie, chrupiace kotlety, wonne szaszlyki.....Decyzje jednak podjalem nieodwoalna... Na poczatku bylo ciezko - chodzilem glodny i zly. Wszystko we mnie wolalo o chociaz kawalek kostki do obgryzienia... Ale ten stan nie trwal dlugo i dzis juz trudno mi sobie wyobrazic powrot do miesnych dan... W zamian przybylo mi energii i witalnych sil. Swiat jakby pojasnial i zrobil sie weselszy....
Bez miesa moj stol wcale nie zubozal. Warzywa daja wrecz nieograniczone mozliwosci komponowania nowych smakow. Korzystam z tego pelnymi garsciami.
W tym temacie chcialbym wymieniac sie wegetarianskim przemysleniami, pomyslami czy przepisami. Nie prorokuje mu zbyt wielkiej popularnosci ale sprobowac chyba mozna....
Na poczatek przepis na salatke z baklazana i pomidorow. Zrobilem ja wczoraj na kolacje ale bedzie rownie dobra na drugie sniadanie....
2 spore baklazany obieramy ze skory i kroimy na grube plastry. Mozna posypac je sola i trzymac na sitku przez pol godziny zeby odeszla z nich gorycz ale nie zawsze trzeba to robic...- czasem po prostu nie sa one gorzkie.....Baklarzany obficie skrapiamy oliwa i pieczemy w rozgrzanym do 180 C piekarniku przez 45 minut....
Potrzebujemy tez glowke czosnku z ktoraj odcinamy jej gorna czesc, polewamy oliwa, zawijamy w folie aluminiowa i pieczemy razem z baklarzanami.
Upieczone baklarzany studzimy i kroimy w gruba kostke. Wyluskujemy upieczone zabki czosnku i siekamy je drobniutko dodajac do baklarzanow. Podobnie drobno siekamy cwiartke cebuli, 2 lyzki natki pietruszki i 2 lyzki koperku.
Pomidory do salatki uzyc najlepiej jak najmniejsze ( "winogronowe") i po przekrojeniu na pol zmieszac z pozostalymi skladnikami.
Calosc polac octem z czerwonego wina, solac i pieprzac ( z sensem usmiech.gif do smaku

23.03.10 [13:04] eco

Odpowiedzi

Zgłoś 29.03.04 [00:20] Ajwi

Jezu jest juz noc i wlasciwie powinnam juz spac ale zerknawszy na wegetarianska strone i Twoja wypowiedz musze powiedziec ze podpisuje sie pod nia wszystkimi konczynami. To co tu przez 8 stron zostalo napisane jest z malymi wyjatkami czyms co sama praktykuje. Troche nie mam smialosci pisac o swoich kulinarnych osiagnieciach, bo tu kazdy takowe ma. Eco, masz racje, ze niestety bardzo niewielu ludzi ma swiadomosc tego co je , jak je i po co je;-( Te wszystkie diety, trendowe zarcie fastfoodowe mnie dobija. Ale sprobuj cos czlowieku powiedziec to zaraz jestes zakrzyczany itd... Dobra, nie to mialam napisac. Jakos mi tak lzej na duszy po przeczytaniu tego posta. Choc sama uzywam masla (do wypiekow) to i tak moim fetyszem sa oleje sojowe i slonecznikowe. Oliwa z oliwek jakos mniej, sama nie wiem dlaczego... Zeby tak wszycscy lubili... A te golabki sa genialne...Nara!!

Zgłoś 29.03.04 [14:02] zirel

witajcie
ciesze sie,ze przypadl Wam "do smaku"usmiech.gif przepis na golabki.beda pycha -gwarantuje.a skoro jestem przy kaszach to od pewnego czasu chodzi mi po glowie salatka Tabuleh(chyba tak ja nazywaja) z kuskusem.Do przygotowanego juz kuskusu dodajemy pokrojone w kostkejezyk.gif apryke(czerwona lub zielona i zolta) i pomidory,a czerwona cebule w krazki.Wymieszana oliwe z sokiem z cytryny i roztartym zabkiem czosnku doprawiamy sola i pieprzem- i takim oto sosikiem polewamy i posypujemy salatke czarnymi oliwkami.Przepis mi sie podoba,ale jakos nie moge sie zabrac do wykonania,ale jak zrobie to napisze Wam czy mi smakowala.A moze ktos juz jadl takie cos?
Eco wciaz zadziwiasz swoja wiedza.Ja z margaryny na maslo przestawilam sie juz jakis czas temu i chyba teraz juz nie przelknelabym jej,bo maslo to jednak maslo i swoj smak ma,no i chemi duzo odpada.Swoja droga posluze sie Twoimi Eco argumentami i sprobuje przekonac swoja mame do calkowitej rezygnacji z margaryny.Ale ale co z tym miso?Napisz prosze
POzdrawiam Was serdecznie smacznie i cieplo.
Johanno ,Dynko i Ilono-czy zagladacie jeszcze na oliwke?

Zgłoś 29.03.04 [17:10] oladios

Wcale sie nie obrazilam i daleko mi do tego usmiech.gif
Ja takze interesuje sie ekologia . Staram sie wybrac zywnosc organiczna i jak najmniej przetworzona . Margaryne stosuje rzadko , a kiedy juz musze to mam swoja ulubiona marke , ktora bije na glowe inne margaryny oczko.gif . Jest zarobiona z soji , zadnego GM czy sztucznych dodatkow , nie zawiera w sobie wstretnych olejow zwanych \" hydrogenated \" - przepraszam , ale nie pamietam w tej chwili polskiego odpowiednika . Oprocz tego zawiera malo ilosc \"zlych tluszczy\" , a wysoka tych \"dobrych \".
Z taka margaryna w malych ilosciach moge spac spokojnie usmiech.gif

Pozdrawiam

Zgłoś 31.03.04 [06:52] eco

Wpadam tylko na momencik.. Przede wszystkim witam Ajwi usmiech.gif
Mamy chyba bardzo podobny sposob patrzenia na to co, jak i dlaczego sie je..usmiech.gif
Ciesze sie tez ze oladios sie nie obrazila a zirel ma nowe pyszne projekty kulinarne usmiech.gif O miso napisze nastepnym razem i o tabuleh tez. Zwlaszcza ze ja bardzo lubie i znam jej wiele odmian ( kuchnia arabska jest w moich laskach usmiech.gif )
Kiedys Johanna pisala o pomysle na orientalne przyjecie i mysle ze nie mogloby sie ono obyc bez tabuleh.
Mnie marzyl sie zas sylwester samurajski ( po japonsku), ktory niestety wciaz jest tylko projektem a wspominam o nim bo zrobilem wczoraj interesujaca japonska salatke...z daikona i ogorkow.
Daikon to wielka biala rzodkiew japonska. Niekiedy osiaga wage 50 kg. i dlugosc metra usmiech.gif Ja oczywiscie kupilem duzo mniejsza i jej kawalek pokroilem w slupki.
Z kilku ogorkow wydrazylem nasiona i porzadnie tak spreparowane ogorki, posolilem. Po kwadransie wyplukalem je z soli i dokladne wysuszylem papierowym recznikiem . Nastepnie pokroilem na grube plastry i dodalem do daikona.
Sos do tej salatki zrobilem z ryzowego octu, pokrojonego drobno imbiru, brazowego cukru i pieprzu cayenne. Calosc nalezy ze soba dobrze wymieszac dodac duzo rzezuchy i odstawic w chlodne miejsce na pol godzinki zeby smak mial czas sie w pelni wyeksponowac.
Pozdrawiam a jutro bezwzglednie gotuje golabki usmiech.gif

Zgłoś 31.03.04 [11:04] johanna

Cześć, witam wszystkich!

najpierw podaje przepis na gołąbki i obróbkę liści. Przepraszam, że przepis nie jest wegetariański, ale w tekście autor/ka podał/a też inne propozycje farszu. Ja musze się przyznać, że dwa razy w życiu jadłam gołąbki bez mięsa i niestety, ani razu nie smakowały mi, mimo że starałam się z góry ich nie przekreślać. Najbardziej lubię nasycone smaki, więc i moje gołąbki robię pół na pół z kaszą, bo wydają mi się wtedy ostrzejsze w smaku i robię do tego ostry sos... Wracając do kaszy: jadłam kiedys pierogi z kaszą gryczaną i były naprawdę niczego sobie, jednak nie potrafię podać dokładnego przepisu na farsz. Poza tym czasem nachodzi mnie ochota na zjedzenie kaszy gryczanej polanej tylko rozpuszczonym masłem, proste i smaczne. Przepis podaję taki, jak w oryginale (nawiasem mówiąc, genialnie wyjasnione, dla poczatkującej osoby lepiej nie można tego zrobić!)

duża ale luźna główka białej kapusty (około 1,3 kg)
60dag mielonego mięsa, najlepiej mieszanego
jajko
czerstwą kajzerkę
3 średniej wielkości cebule
pół szklanki mleka
2 kostki rosołowe
2 łyżki koncentratu pomidorowego lub szklankę gęstego przecieru ze świeżych pomidorów
liść laurowy
łyżeczkę mąki
ziele angielskie
2-3 łyżki oleju
sól, pieprz

Czynności wstępne

Wybór kapusty jest bardzo ważny. Zapewne słyszałaś, że nie każda nadaje się na gołąbki. Powinna być duża, ale też nie za bardzo zbita, o wadze 1,20-1,30kg. Jeśli taką właśnie kupiłaś, możesz już wziąć się do roboty. Mniejszy garnek napełnij wodą, posól ją i postaw na gazie. Z kapusty usuń rozchylające się, zabrudzone lub uszkodzone zewnętrzne liście. A teraz ostrym spiczastym nożem wytnij z główki głąb. Pamiętaj, żeby nóż wbić lekko skośnie (koniec ostrza powinien sięgnąć środka główki) i prowadzić tuż za obrysem głąba, tak jak to widać na zdjęciu.

Poznaj kolejne etapy

blanszowanie kapusty i zdejmowanie liści

Włóż główkę wycięciem do góry do dużego garnka i wlewaj przygotowaną wrzącą wodę w miejsce po głąbie - w ten sposób łatwiej przeniknie do wewnętrznych warstw liści. Niech cię nie martwi to, że główka wypłynęła i nie jest zanurzona w wodzie. Przykryj garnek. Za kilka minut woda zacznie się gotować. Wtedy weź drewnianą łyżkę i ostrożnie, by nie porozrywać liści, obróć kapustę. Chodzi o to, by liście równomiernie na całej powierzchni zostały zmiękczone. Za parę chwil wyjmij główkę na talerz, ostrożnie zdejmij wierzchnie liście i odłóż je na drugi talerz. Bez trudu uporałaś się z dwiema warstwami, ale kolejne trudno oderwać, bo nie dość zmiękły. Włóż więc główkę ponownie do garnka z lekko gotującą się wodą i powtórz zabieg. Postępuj tak, dopóki nie rozbierzesz prawie całej główki (karbowane malutkie liście ze środka główki nie nadają się do faszerowania, ale też będą wykorzystane). Pamiętaj, by kapustę wkładać do wody raz jedną, raz drugą stroną i by za długo jej nie blanszować. Liście nie powinny się ugotować, ale jedynie zmięknąć! W przerwach między kolejnymi operacjami zacznij przyrządzać farsz.

przygotowanie liści

Musiałaś zauważyć, że liście przy nasadzie są dość sztywne, mają gruby nerw i trudno byłoby je zwijać. Musisz więc pościnać z nich te wypukłości. Zacznij od liści ze spodu, bo na pewno już zdążyły wystygnąć. Rób to bardzo uważnie, by ich nie porozrywać i nie podziurawić. Gdyby jednak to się zdarzyło, to żadnego nie wyrzucaj. Przygotowane duże liście układaj, a właściwie delikatnie rozpościeraj na talerzu, a środkowe i uszkodzone odkładaj do salaterki.

przyrządzanie farszu

Włóż bułkę do miseczki i zalej mlekiem. Cebule obierz, drobno posiekaj, zrumień na rozgrzanym oleju. W misce starannie wymieszaj mielone mięso z cebulką, namoczoną i odciśniętą bułką oraz jajem. Przypraw do smaku solą i pieprzem. Wyrób wszystko na gładką masę i farsz gotowy. Możesz oczywiście zrobić inny - z ryżem zamiast bułki, z mięsa i świeżych lub suszonych grzybów, z mięsa i warzyw, z ryby albo wegetariański - z tofu i warzyw lub z grzybów i kaszy gryczanej. Z czasem spróbujesz różnych wariantów i niektóre na pewno zmodyfikujesz według własnego gustu.

zwijanie gołąbków

Ze stosika liści weź jeden, ułóż go na desce. Na środku, blisko nasady, połóż łyżką trochę farszu. Zagnij nasadę tak, by lekko przykryła farsz (teraz już wiesz, dlaczego konieczne było ścinanie nerwów), potem zawiń do środka boki liścia i następnie cały ściśle zroluj. Pierwszy gołąbek gotowy! W ten sam sposób zwijaj kolejne (powinno ci wyjść około 12), aż zużyjesz farsz i liście. Prawda, że to nie było trudne?

duszenie

Dno garnka przygotowanego na gołąbki wyściel małymi liśćmi pozostawionymi w miseczce. Układaj na nich gołąbki - zawinięciem do dołu - ciasno jeden obok drugiego, żeby się nie porozwijały w czasie duszenia. Na dolnej warstwie ułóż następną i następną, gdzieś między nimi połóż listek laurowy i dwa-trzy ziarnka ziela angielskiego. Zalej gołąbki dwoma szklankami bulionu sporządzonego z kostek rosołowych. Na wierzchu połóż pozostałe liście, przykryj garnek i postaw na płytce na małym gazie. Niech potrawa się dusi mniej więcej godzinę i 15 minut. Zostało ci jeszcze doprawienie sosu. Wymieszaj lekko posolony przecier pomidorowy (albo rozcieńczony kilkoma łyżkami wody koncentrat) z mąką, wlej do gołąbków i duś je jeszcze prawie pół godziny. Jeśli ty i twoja rodzina nie przepadacie za sosem pomidorowym, możesz doprawić swoje gołąbki inaczej, na przykład esencjonalnym wywarem z suszonych grzybów wymieszanym z łyżką mąki. Gołąbki, zarówno świeżo ugotowane, jak i podgrzane na kolację lub na obiad następnego dnia (tych, które zrobiłaś, wystarczy co najmniej na dwa-trzy posiłki!), znakomicie smakują z ziemniakami z wody lub piure. Można też jeść je z pieczywem.

Zgłoś 31.03.04 [11:31] Malgosia

Wegetarianizm moze sluzy kondycji, ale najwyrazniej szkodzi ortografii
Zarowno "baklazan", jak i "zaden" oraz "zezre" pisze sie przez samo "z".

Budowa naszego przewodu pokarmowego swiadczy o tym, ze jestesmy wszystkozercami, a nie roslinozercami:
nie mamy ani dwoch zoladkow, jak krowa, ani takich zwojow jelit, nie mamy tez takiego zestawu enzymatycznego,
jak typowi roslinozercy i celuloza jest dla nas niedostepna.

Mozna nie jesc miesa z powodow ideologicznych, kulinarnych albo zdrowotnych - wszystkie mozliwosci dozwolone,
ale warto sie podszkolic i nie szerzyc bzdur.

Pozdrawiam wszystkich bezmiesnych: i tych, ktorzy robia kotleciki, "ktore smakuja jak prawdziwy befsztyczek"
i tych, ktorzy z niesmakiem odrzucaja takie ersatze.

Zgłoś 31.03.04 [11:33] johanna

Wymieszaj lekko posolony przecier pomidorowy (albo rozcieńczony kilkoma łyżkami wody koncentrat) z mąką, wlej do gołąbków i duś je jeszcze prawie pół godziny. Jeśli ty i twoja rodzina nie przepadacie za sosem pomidorowym, możesz doprawić swoje gołąbki inaczej, na przykład esencjonalnym wywarem z suszonych grzybów wymieszanym z łyżką mąki. Gołąbki, zarówno świeżo ugotowane, jak i podgrzane na kolację lub na obiad następnego dnia (tych, które zrobiłaś, wystarczy co najmniej na dwa-trzy posiłki!), znakomicie smakują z ziemniakami z wody lub piure. Można też jeść je z pieczywem.

**********

No, to teraz cos powiem. Cieszę się, że znów jesteśmy razem i w dodatku w powiekszonym gronie. Sporo miałam do nadrobienia w czytaniu! co do tabuleh, to jadłam ją w różnych wersjach, nawet ze świeżą miętą i bazylią, ogórkiem. Jest naprawde dobra i pasuje na upalne dni. Margaryna to świństwo, też tak uważam. W podstawówce zorganizowano nam wycieczkę do zakładów tłuszczowych i pokazano linię produkcji margaryny. Była robiona przy użyciu benzyny, czy czegoś podobnego, już nie pamiętam, jak to było dokładnie. Co do tego, że tylko atomem wodoru różni się od plastiku nie miałam pojęcia, ale to brzmi przekonywująco. Ja jej nie jem, bo mi nie smakuje. To chyba takie trochę instynktowne wybory: co jest niedobre tego nie jem. Człowiek pierwotny podobno w ten sposób chronił się przed zatruciem czymś szkodliwym, próbował i jeśli coś było gorzkie czy w jakiś sposób nie odpowiadało mu smakiem, nie jadł. To chyba tak z grubsza, bo przeciez nie wszystko co gorzkie jest trujące.
Ale przyznać muszę, że 9 lat temu miałam taki ok. dwuletni okres, kiedy jadłam margarynę, bo masło mi jakoś przestało smakować. I do tego, za co mi wstyd, przekonywałam moją przyjaciółkę, że to jest dobre i zdrowe (!) a ona jadła to ze mną, bo nie pytałam jej nigdy co woli, więc nie pytana, nie mówiła, że woli masło. Dowiedziałam się o tym po jakims roku po tym, jak znów zaczęłyśmy jeść masło.....
Ja również staram się jeść to, co sama przyrządzę, zamiast gotowego twarogu smakowego kupuję naturalny i sama przyprawiam, wtedy wiem, co jem i że świeże jest.
Cóż, przykro mi że nie moge dłużej pisać, muszę wracać do pracy. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego!

Zgłoś 31.03.04 [11:43] johanna

Nie czepiaj się, Małgosia. Zajrzyj na inne strony, błędy są wszędzie. I jesli zamierzasz każdemu to napisać, to życzę powodzenia.
A erzac możesz napisać też normalnie, tak po polsku, bo jest dozwolone.

Zgłoś 31.03.04 [18:19] Ajwi

O rany! Wlasnie wrocilam z roboty i naprawde wkurzyla mnie wypowiedz Malgosi. Coz, jak sie nie ma niczego ciekawego do powiedzenia to sie czepia. Sorry, ale tak to wyglada. A tak z innej beczki: uwazam ze wegetarianizm jest tak kruchy i wrecz endemiczny w niektorych kregach, ze nalezy go propagowac i nie przyjmowac postawy przepraszajacej typu: przepraszam, ale nie jem tego mieska. Ja odpowiadam tak: Dzieki bogu to scierwo nie istnieje w moim menu. Troche prowokacji zawsze sie przyda oczko.gif Kochani mam do was pytanie jak zrobic dobry bigos wegetarianski z soja. Chcialabym zrobic go na Wielkanoc dla mojego faceta przede wszystkim. Tak mu zachwalam ze chce sprobowac. mam jednak obawy czy to gotowanie i mieszanie nie spowoduje jakiejs reakcji z soja. Oto moj dylemat oczko.gif Na koniec pozdrawiam serdecznie wszystkich wegeoliwkowiczow a szczegolnie Eco jako ze na jego posty sie natknelam jako pierwsze i od razu pozytywnie zaskoczylam oczko.gif Co do samodzielnie przygotowanego jedzenia to wole mniej ale nie fabrycznie. Ostatnio robie twarog z orzeszkami ziemnymi, rzezucha i czosneszkiem obficie polanym olejem slonecznikowym. Na razie na tofu pztrzec nie moge. Nara.

Zgłoś 31.03.04 [19:02] zirel

witajcie
a ja mysle ,ze owa malgosia chciala nas tylko sprowokaowac,ale my sie nie damy
dostalam od mamy ostatnio kapuste wloska i zastanawiam sie co z niej zrobic.poprosilam o pomoc na forum i sie nie zawiodlam,i przepisy ,ktore mi podali napewno wyprobuje,ale tym razem zrobilam cos po swojemu.Pamietacie kotlety z kasza gryczana?no wlasnie tym razem zamiast kaszy dalam ugotowana kapuste.Najpierw ja pokroilam i poddusilam do miekkosci,dodalam zeszklona cebulke i poczekalam az wystygnie.potem tylko zolty ser(starty),jajo,odrobina ketchupu i bulka tarta.obtoczylam w bulce i smazylam.Wyszly naprawde dobre.Ale nastepnym razem dam do tego sos pomidorowy(moj ulubiony).
A tak z innej beczki:Ajwi napomknela cos o Wielkanocy.Napiszcie co bedziecie robic do jedzonka,bo ja prawde mowiac nie mam pomyslu.A poniewaz jade do domu do rodzicow na swieta,wiec musze wymyslic cos zjadliwego dla siebie,bo tam beda krolowac jak to tradycyjnie w polskim domu:wedlina i inne miesne rzeczy.Zastanawialam sie nad pasztetem sojowym z pieczarkami,ale co jeszcze ?
pozdrawiam Was serdecznie.I Eco czekam na misousmiech.gif

Zgłoś 01.04.04 [07:06] eco

Poniewaz dawno temu otworzylem ten temat, czuje sie w nim troszke gospodarzem ( mam nadzieje ze nie macie mi tego za zle) i staram sie zawsze, przynajmniej przywitac wszystkie osoby ktore wyrazaja tu swoje opinie. Nie inaczej bedzie tez tym razem. Witam wiec Malgosie i jej opinie, mimo ze wegetarianskie jedzenie i ortografia powiazane sa ze soba bardzo luzno.
To co mnie razi to zlosc i zajadlosc w tej wypowiedzi. Niczym nie sprowokowana arogancja i nietolerancja.....Ale dosc o tym....
Mialem napisac o miso dla zirel.....
Miso jest niezwykla przyprawa zrobiona z soi, dzieki ktorej nasz organizm radzi sobie w trawieniu niemalze wszystkiego, bez bolesnych konsekwencji. Na dodatek miso jest bardzo przyjmene w smaku, co czyni go bardzo atrakcyjnym skladnikiem wielu potraw. A robi sie miso w ten sposob..
Najpierw ziarna soi trzeba moczyc przez cala dobe. Nastepnie na bardzo malym ogniu gotuje sie je przez minimum 20 godzin , mieszajac czesto.
W tym samym czasie w innej kadzi moczone sa ziarna owsa i brazowego ryzu. Je rowniez nalezy ugotowac ale trwa to znacznie krocej bo zaledwie 45 minut. Mieszanka tych ziaren jest po ostudzeniu pozywka dla bakterii Aspergillus oryzae, ktore rosna w takim srodowisku w postaci szlachetnej plesni przez nastepne 2 dni. Plesn ta zwana jest koji.
W tym czasie ugotowana soja ubijana jest na kremowa, pomaranczowa mase, do ktorej dodaje sie dojrzala plesn koji. Po dokladnym wymieszaniu ( Japonczycy mieszaja miso w olbrzymich kadziach wlasnymi nogami ! ), miso przeklada sie do wielkich debowych lub cedrowych beczek gdzie w spokoju i mroku dojrzewa od 3 tygodni do 3 lat nabierajac mocy i aromatu. Miso dzieli sie na 3 glowne odmiany - czerwona , zolta i biala. Czerwone miso jest najlepsze i z niego najlepiej zrobic zupe. Zolte miso jest swietne do sosow a biale jako sakladnik marynat.
Pozdrawiam wszystkich

Zgłoś 01.04.04 [13:41] johanna

cześć, witam wszystkich.
Eco, jestem pewna, że wszyscy jednogłośnie uważają Ciebie za gospodarza tego tematu i na pewno nie mają nic przeciwko temu usmiech.gif .
A wiecie co, podobała mi się nasza solidarna reakcja chociaż każdy wyraził ją na swój sposób. Myslę, że nie tylko w tej sytuacji ale ogólnie tworzymy zgraną grupę, i jak przyjemnie jest mieć tego świadomość...
Ja niestety nie pomogę w wymyślaniu potraw z soji bo brak mi wiedzy i doświadczenia w tej sprawie. Natomiast na pewno wypróbuje twaróg z orzeszkami Ajwi, smakowicie się zapowiada! Musze kończyć, służba nie drużba...

Zgłoś 05.04.04 [01:45] eco

Wlasciwie to juz prawie mamy Wielkanoc.. Alez ten czas pedzi... Zirel miala swietny pomysl zeby pogadac o bezmiesnych potrawach wielkanocnych ale na to juz chyba jest za pozno smutas.gif
Dlatego przegadajac ostatni "Przekroj" z przyjemnoscia znalazlem kulinarny felieton pana Pioro na temat jarskiej Wielkanocy! Bycie na codzien wegetarianinem w Polsce nie jest zadaniem lekkim ( co zreszta widac we wpisach na innych tematach) a juz sprobowac zorganizowac bezmiesna swieta wydaje sie przedsiewzieciem karkolomnym i niepopularnym....Dlatego doceniam tak bardzo ten felieton i odwage autora ktory przeciez sam weganem nie jest.
A proponuje pan Pioro calkiem smakowite rzeczy, choc niestety potraw jest tylko 3....... A wiec sa tam grzanki z kozim serem i suszonymi pomidorami ( pycha!! juz probowalem usmiech.gif ), salatka z bulwy kopru wloskiego ( fennel) i parmezanu ( szczegolnie wazna jest tu wysokiej jakosci dziewicza oliwa z oliwek) i tarta z porami.
Wszystko to jest warte sprobowania, choc nie sa to glowne dania a zaledwie przystawki.
Na Wielkanoc jestem zaproszony do przyjaciol ( tez sa wegetarianami) ale oczywiscie nie pojde z pustymi rekami. Doszedlem do wniosku ze wlasnie kaszane golabki beda w sam raz pasowac na swiateczny obiad usmiech.gif Trzymam to na razie w tajemnicy przed wszystkimi i jestem pewien ze golabki zrobia na wszystkich spore wrazenie bo zwykle kojarza sie one z miesnym farszem w srodku usmiech.gif
Natomiast dzis mimo ze niedziela, zamiast tradycyjnego obfitego obiadu byla salatka z ryzu ktorego za duzo ugotowalem wczoraj. Salatka smaczna i pozywna dlatego podaje przepis ..
Do ugotowanego , zimnego ryzu dodajemy mrozony zielony groszek, sloik marynowanych karczochow, sloik pieczonej papryki ktora trzeba pokroic w cienkie paski, jedna mala czerwona cebule, pokrojona w cieniutkie polplasterki, jedna papryczke jalapeno dla dodania pikanterii, puszke czarnych oliwek, rowniez pokrojonyh w plasterki a takze zielona pietruszke.
Calosc dokladnie ze soba mieszamy i obficie polewamy sosem. Sos zrobilem w ten sposob ze sok z 2 limonow zmieszalem z syropem klonowym, oliwa, pieprzem i sola.
Dobrze jest jesli salatka postoi w lodowce przez pol godziny, by nabrac smaku. Natsepnie mozna ja udekorowac malutkimi winogronowymi pomidorkami i zielona pietruszka.
Jestem dziwnie spokojny ze salatka bedzie smakowac......usmiech.gif , zwlaszcz popijana rieslingiem usmiech.gif
Pozdrawiam

Zgłoś 05.04.04 [09:31] Ajwi

Ja juz bede robic druga wielkanoc bez miesa. Z drobnymi wyjatkami dla mojego faceta. Bardzo dobre sa koreczki z sera olomunieckiego z oliweczka, cebulka i kawalkiem chleba mego wypieku. Jako znakomita przekaske robie tez mnostwo malych sojowych kuleczek z roznymi dipami (jogurtowo-mietowy, czosnkowy, curry). Jajka przepiorcze z pasta kaparowa dopelniaja calosci. Mam wyzere jak nic. Na obiad robie zapiekanke ziemniaczano- cebulowa ze smietanka. A ze slodyczy owoce z bezami i galaretka. Do tego biale musujace wino. Fakt ta wielkanoc nie jest moze na sposob staroploski a wrecz przeciwnie ale tak, sobie mowie ze skoro przygotowuje ja sama i dla mnie i mojego faceta to robie to co oboje lubimy i nie zmuszamy sie w imie tradycji. Robimy nowa tradycje nasza. W tym roku zrobie zurek na zakwasie i bigos z soja. Moze jednak ktos wie jak to zrobic zeby ta soja w bigosie nie zastrajkowala???? Pozdrowionka dla wzsystkich. oczko.gif
Pidan kohtamisesta.

Zgłoś 06.04.04 [05:50] eco

Ajwi musisz koniecznie podac przepis na kulki sojowe usmiech.gif Wlasnie takie robie i nie wiem czy jest to to samo.... Zeby zrobic moje kulki sojowe najpierw na patelni podsmazylem cebule, czosnek i przyprawy: mielony kminek i kolendre. Po paru minutach dodalem drobno pokrojona marchweke i czerwone sojowe lentilki wraz z 2 kubkami wody.
Calosc trzeba gotowac na bardzo malym ogniu - nieustannie mieszajac bo latwo sie przypala - przez jakies pol godziny. Soja i marchewka powinny sie rozgotowac tworzac rodzaj gestej papki.
Kiedy wszystko ostyglo dodalem bulke tarta, orzechy wloskie, zielony, mrozony groszek ( nie z puszki bo jest zbyt miekki i latwo sie rozpada) i drobno posiekana nac pietruszki.
Ulepilem z tego wszystkiego kulki , ktore na pol godziny wstawilem do lodowki zeby troche zesztywnialy usmiech.gif
Sztywne kulki jeszcze raz trzeba obtoczyc w bulce tartej i smazyc na glebokom oleju przez 3-5 minut w zaleznosci jak sa duze....
Kulki smakuja wybornie z romanska salata polana winegretem...
I oczywiscie jestem bardzo ciekaw jak przyrzadzasz swoje dipy usmiech.gif , bo sam je bardzo lubie.
Jesli chodzi o bigos sojowy, to nie bedzie to chyba latwe... Soja rozpada sie przy dluzszym gotowaniua to jest wlasnie istota bigosu ze powstaje on dlugo i w "mekach", inaczej jest to po prostu kapusta zasmazana..usmiech.gif
Jeslibym jedna sprobowal to zrobic, to zmieszalbym soje z pszenicznym glutenem ( czyli proteina z tego zboza) . W ten sposob stanie sie ona odporna na temperature i dluzsze podgrzewanie..
W taki sposob robie kulki "miesne" do spagetti i zanim zmieszam je z pomidorowym sosem przez jakis czas podsmazam na patelni...
pozdrawiam wszystkich w wielkanocnym juz nastroju...usmiech.gif

Zgłoś 06.04.04 [22:35] Ajwi

Coz jak robie klopsiki sojowe? Troche mi wstyd ale moje klopsiki opieram na gotowym produkcie ktory zalewam woda, aby napecznial. ;-(( Na tym koniec mojej profanacji. Do masy dodaje rozne skaldniki. Na przyklad drobno pokrojony czosnek, lub koperek i kawalki ultradrobno pokrojonych ogorkow kiszonych, posiekane jalapeno, curry, podsmazona cebule szalotke, prazony slonecznik lub suszone polskie sliwki. Panierka to juz inna sprawa. Najczesciej obtaczam w sezamie lub zmelonych orzechach albo sprazonych pestkach dyni, a jak mi sie nie chce to w suszonych przyprawach np. bazylii albo kminku. Co do dipow to uwielbiam dip tzatziki (znany pewnie wszystkim) ;-0, nastepnie dip kolendrowo mietowy: do kubka jogurtu bakomy dodaje pol cytryny lub limonki posiekana garsc miety i malenka garstke kolendry. Do tego szczypta soli morskiej. Robie tez harisse, pewnie znany tez wegetarianom; suszone chili (ok 50 g) 2 zabki czosnku, sol, 2 lyzeczki nasion kolendry, zamielonego kminu i kminku i trche suszonej miety oraz olej. Usuwamy z chili nasiona i kroimy na kawalki i moczymy w wodzie az zmiekna. Gnieciemy czosnekz sola. Wszystkie skladniki oprocz oliwy miksujemy w blenderze i potem dodajemy 2 lyzki oliwy. Gotowa harisse przelewmy do sloiczka i zalewamy na wierzch oliwa. Moze to stac do miesiaca w lodowce. Cholernie ostre, ale genialne! Stawia cie na nogi i przeczysci drogi oddechowe. To moje skromne proby kulinarne, choc chyba wyprobuje twoj przepis na klopsiki sojowe wydaje sie byc pyszny i w swieta bede miec wiecej czasu. Bardzo Ci dziekuje drogi Eco, za porady dot bigosu skorzystam na pewno, napisze jak wyszlo.oczko.gif Dostalam od kolezanki ze stanow ponoc swietny przepis na cisteczka cerowe, ale musze wyprobowac zanim tutaj go umieszcze. Mam nadzieje znalezc jeszcze jakies fajne przepisy przed wielkanoca... Z wiosennym pozdrowieniem oczko.gif
Pidan kohtamisesta.

Zgłoś 08.04.04 [16:12] johanna

Wesołych świąt wszystkim życzę, i smacznych oczko.gif

Zgłoś 09.04.04 [09:44] zirel

witajcie,
wszystkiego dobrego i smacznego na swieta zyczy wam zirelusmiech.gif

Zgłoś 09.04.04 [10:07] wiewióra

Witajcieusmiech.gif
Odkryłam tę stronkę niedawno, dosłownie parę dni temu i bardzo mi ona przypadła do gustu. Bo przepisy "swoje", a nie zlinkowane z innych zbiorów, bo pasja i zacięcie takie, że chce się podskoczyć. Ale powiem szczerze - ten temat rozłożył mnie na łopatki! Mało, że pasja, bo jeszcze i ogromna wiedza i entuzjazm i ciepełko, które emitujecie... Eco, Johanna i pozostali - jesteście naprawdę niesamowiciusmiech.gifusmiech.gifusmiech.gif
Spędziłam nad tymi stronkami trochę czasu, jako że uzbierało sie tego, a owszem. Z chęcią nadal Wam potowarzyszę, choć niestety moja wiedza kulinarna dopiero się wykluwaoczko.gif

Zgłoś 09.04.04 [10:09] wiewióra

..no i Wesołych Świąt wszystkim, oooczywiścieusmiech.gif

Zgłoś 09.04.04 [23:28] Ilona

WITAJCIE!!!
Zaglądam tu i zaglądam, czytam i czytam ale czasu nie starcza na "maźnięcie" kilku słówek. Może w Święta znajdzie się chwilka.

Tymczasem życzę Wam zdrowych, pogodnych, spokojnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w rodzinnym gronie, kolorowych jajek, bogatego "królika" smiech.gif i mokrego dyngusa!!!

Pozdrowionka

Zgłoś 10.04.04 [18:10] eco

Hej!! Juz wlasciwie Swieta!! A wiec zycze Wam wszystkiego najlepszego!!
Witaj Wiewiorka usmiech.gif Fajnie ze podoba Ci sie tu w naszej - mimo wszystko - wegetarianskiej kuchni usmiech.gif
Ilona - ciesze sie ze znow jestes usmiech.gif , bo juz myslalem ze Ci sie znudzilo....
A teraz lece juz, bo zirelowe golabki sa juz prawie gotowe usmiech.gif do lotu na wielkanocne talerze ( ja wiem ze nie jest to wielkanocna potrawa ale czasami gubie ( swiadomie) poczucie tradycji w kuchni)
jeszcze raz pozdrawiam!!!

Zgłoś 11.04.04 [11:57] Ilona

Eco mi się nigdy nie znudzi jezyk.gif
Niedawno cała rodzinka zakonczyła szamanie śniadanka a ja się zapchałam sernikiem smiech.gif Mama już wyciąga jakieś mnięsko do odgrzania smutas.gif Znowu Wszyscy będą dziwnie patrzyli, że ja nie jem takich "smakowitości" jezyk.gif Ale mnie to nie rusza smiech.gif
Dobra uciekam sobie już do gości. 3majcie się i mokrego poniedziałq usmiech.gif

Pozdrowionka

Zgłoś 14.04.04 [22:03] zirel

witajcie
jak to sie zwyklo mowic:swieta,swieta i po swietach
u mnie jak co roku biesiada przy stole,wiekszosc dan oczywiste byla dla mnie z oczywistych wzgledow niezjadliwa (oprocz ciast,mniam)dlatego jak wczesniej pisalam,musialam wymyslic cos specjalnego tylko dla siebie.i wymyslilam.Byl wiec pasztet z soi.Ugotowana soje zmielilam w maszynce,dodalam podsmazone pieczareczki,jajo,troche mleka,maka,olej sojowy,przyprawe do dan z fasoli i pieprz ziolowy.potem bylo mieszanie wszystkiego razem.w foremce posypalam pasztecik bulka tarta i hop do piekarnika na 40 min w 200C.pychota.
wymyslilam tez rybe z ryzem.ryz ugotowalam na sypko.filety rybne natarlam sokiem z cytryny,pieprzem ziolowym,slodka papryka i sola i do lodoweczki na godzinke.w tym czasie posiekalam zabek czosnku,wymieszalam go z miodem,skorka z cytryny,oliwa i natka z pietruszki.usmazylam rybke,podzielilam na male kawaleczki dodalam do ryzu,pokroilam tez konserwowa papryke(drobno) i dodalam kukurydze.polalam sosikiem i wymieszalam.odstawilam do lodowencji na jakis czas,a potem jadlam ,jadlam,jadlam.A nastepnym razem zrobie chyba tak jak polecaja w przepisie(bo to bylo troche zmodyfikowane przeze mnie).Mianowicie bedzie pol na pol ryz bialy i dziki i bedzie tez zamiast slodkiej papryki konserwowej-ostra papryka,moze nawet swieza.A jak tam wasze kulinarne swieta minely.eco jak golabki?
pozdrawiam was serdecznie

Zgłoś 15.04.04 [03:22] eco

Hej!usmiech.gif
Moje golabki wypadly znakomicie! usmiech.gif Pomysl na uzycie grzybow shitake nie byl zly ale gdybym trzymal sie przepisu zirel ( z suszonymi grzybami) chyba wyszloby to lepiej.. Poprawie to nastepnym razem. Jakos instynktownie unikalem zrobienia pomidorowego sosu do tych golabkow....Wyprobowalem z nimi sos holenderski i beszamel... Oba pasuja , zwlaszcza kiedy na przystawke sa szparagi..
A szparagi obok karczochow to moje ulubione warzywa. Juz kiedys chyba o tym pisalem. Dzis zrobilem na obiad pilaf w ktorym sa one oba usmiech.gif
Pilaf jest niezbyt ortodoksyjny bo jego podstawa to quinoa ( o ktorej tez juz kiedys dyskutowalismy) i bulgur ( rodzaj pszennej kaszy, ktora uzywa sie np do tabuleh).
Na poczatku podsmazamy cebulke w sporym rondlu, gdy lekko sie zarumieni dodalem bulgur i quinoa i podsmazalem wszystko razem przez minute by zalac calosc rosolem warzywnym.
Kiedy calosc zaczela lekko wrzec dodalem przekrojone na pol, obrane i oczyszczone karczochy.
Po 10 minutach dodalem pociete na kawalki szparagi i zielony groszek. Calosc gotowalem jeszcze kilka minut do momentu kiedy szparagi byly w sam raz a warzywny rosol w calosci zosatal zaabsorbowany przez nasiona...
Oczywiscie sol i pieprz do smaku usmiech.gif Potrawa jest rownie dobra zimna jak i ciepla usmiech.gif
pozdrawiam usmiech.gif

Zgłoś 15.04.04 [14:32] zirel

witajcie
eco te szparagi to smacznie brzmia ,ale napisz prosze o tym sosie holenderskim.pozdrawiam

Zgłoś 17.04.04 [16:53] Dynka

Oj dawno mnie tu nie było, ale miło was sobie poczytać, bardzo miło.

Zgłoś 18.04.04 [06:41] eco

Ilona i Dynka usmiech.gif Fajnie ze wrocilyscieusmiech.gif . Okropne rzeczy dzieja sie na innych tematach i latwo stracic przyjemnosc spotkan na Czarnej Oliwce.. A przeciez dobre jedzenie lagodzi obyczaje...Czy ogladaliscie film "Uczta Babette"?? To wlasnie film o tym....
Ale ja mialem napisac o sosie holenderskim.
Sos jest holenderski ale pochodzi z Francji i jest jednym z najslynniejszych sosow tej kuchni. Mimo ze uzywa niewielu skladnikow nie jest latwy do zrobienia i wymaga nieco wprawy. Mysle ze najlepiej o nim opowiedzialaby Dynka, bo jest przeciez zawodowcem i jestem pewien, ze ten sos wykonywala wielokrotnie.. Ale do rzeczy:
Sos zaczynamy od tego ze w malym rondelku rozpuszczamy dwie lyzki masla i odstawiamy je na bok.
W nastepnym naczyniu miksujemy ze soba uzywajac trzepaczki do jajek - 3 zoltka, lyzke soku cytrynowego, lyzke wody oraz sol i pieprz. Uzywamy trzepaczki bo za jej pomoca mozemy wszystkie skladniki rozdrobnic na malutkie kropelki ktore polacza sie ze soba w postaci gestej emulsji (podobnie jak w majonezie czy sosie Cezar)..
Teraz musimy ta emulsje podgrzac i nie jest to latwe, bo zoltka latwo sie moga sciac a tego nie chcemy. Robimy to wiec w rondlu na malym ogniu jesli ktos ma wprawe lub - co jest bezpieczniejsze - rondel z sosem wstawiamy w inny rondel w ktorym jest juz wrzaca woda, dzieki ktorej bedziemy ogrzewac nasz sos we wlasciwej i co najwazniejsze stalej temperaturze.
Na dodatek bardzo wazny jest sam rondel. Nie moze on byc przypadkiem z aluminium lub zeliwa bo sos straci smak i piekny zolty kolor....uffffffff...
Podgrzewamy wiec ostroznie nasz sos wciaz go mieszajac trzepaczka i dodajemy do niego roztopione wczesniej maslo. dodajemy powoli i malymi porcjami aby latwo polaczylo sie z reszta sosu. Gdyby dodac cale maslo naraz, utworzylyby sie tam natychmiast maslane jeziorka i z sosu nici..
Walczymy tak z sosem przez cale 5 minut , dbajac by nie przywarlo do rondla i kiedy jest gotowy podajemy go niezwlocznie choc nie natychmiast usmiech.gif
Sos holenderski nie moze byc zimny ale nie moze tez byc goracy - ma byc po prostu cieply usmiech.gif
Klasyczna potrawa w tym sosie to swiezo ugotowane szparagi...
Wszystkich Was tez cieplo pozdrawiam i zycze udanej zabawy z tym sosem ( bo warto ) usmiech.gif
Acha......Sosu nie mozna przechowywac. Po ostygnieciu traci smak i poniewaz wszystkie skladniki w nim sa delikatne, rozpada sie szybko tak wiec lepiej nie ryzykowac...usmiech.gif

Zgłoś 19.04.04 [03:13] eco

Moje ulubione warzywa, czyli karczochy i szparagi znow razem usmiech.gif . Zrobilem salatke z nimi w roli glownej usmiech.gif Oczywiscie i karczochy i szparagi trzeba wczesniej ugotowac a potem ostudzic i pokroic na niewielkie kawalki ( karczochy wygladaja super pokrojone w osemki usmiech.gif )
Salatke przyzadzamy dla kazdego indywidualnie, czyli na osobnych talerzach, ktore wykladamy liscmi salaty. Na salacie ukladamy szparagi i karczochy, ktore obficie posypujemy szatkowana marchewka i czerwona kapusta. Calosc polewamy oczywiscie sosem a sos ( i tu uwaga! ) jest.........truskawkowy usmiech.gif
W blenderze miksujemy swieze truskawki ze zsaidlym mlekiem, lyzka miodu i szczypta angielskiego ziela usmiech.gif Salatke polewamy sosem tuz przed podaniem i ozdabiamy cwiartkami truskawek lub ( co rownie ladnie wyglada) plasterkami truskawek. Sprobujcie koniecznie, bo salatka niezle smakuje i bardzo poprawia humor, co wszystkim nam sie przyda...usmiech.gif
Oladios.. zniknelas tak nagle.....mam nadzieje ze jednak..[... ...] a poza tym licze bardzo na Twoje weganskie doswiadczenia. Sam jestem coraz blizej tej decyzji usmiech.gif ale brakuje mi "moralnego" wsparcia usmiech.gif i oczywiscie ciekawych przepisow usmiech.gif
Teraz zabiore sie za zrobienie kotlecikow gryczanych Zirelki usmiech.gif a potem ...mam nadzieje ze cos podeslecie...
pozdrawiam

Zgłoś 19.04.04 [11:09] Dynka

Mogłabym Eco mogła tylko ty to bardzo ładnie opisujesz, a ja nie bardzo lubię podawać przepisy jak już zapewne zauważyłeś, a sosik robisz koncertowo.