Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

czego nie lubiliscie, nie lubicie i nie polubicie?

Czarna lista:
sos koperkowy, szparagi, szpinak z czosnkiem, sztuczna smietana Snieżka, wyroby czekoladopodobne, rosol z kostek, gotowany ozorek, nerki z nadzieniem jajecznym, soczewica, raki.

jak to zjesc? pechowiec.gifoczko.gif

Zgłoś 20.11.11 [21:38] czupiro

Odpowiedzi

Zgłoś 03.06.04 [20:44] Soma

Gulasz z płucek, jajecznica z mózkiem, kminek. YYYYYHHHUEEE!!!!
"Smaku trzeba się dogryźć"

Zgłoś 03.06.04 [21:19] czupiro

o, tak! kminek! wlasciwie to przez kminek powstal ten watek, a zapomnialam go wpisac.
Nie jestem w stanie rozsmakowac sie w kminku, nie potrafie zachwycac sie chlebem wileńskim, a w Czechach cierpialam meki, tam sie dodaje kminek do wszystkiego!

Zgłoś 03.06.04 [21:54] vectra

wątróbka!!! nigdy przenigdy!!!! reszta podrobów również nie ... no i jeszcze jedna rzecz której nigdy nie lubiłam a którą kilkanaście lat temu objadała się cała rodzinka gdy ktoś przywiózł zza granicy - hałwa...

Zgłoś 03.06.04 [21:57] Soma

Z kminkiem to jest u mnie podobna historia. Moj brat (jest kucharzem) uwielbia kminek, może go jeść garściami, i w podobnych ilościach dodaje go do potraw. Zanim odkrył, że lubi kminek był świetnym kucharzem (tak się chłopak zmarnował). Obecnie unikam jego potraw jak ognia.
"Smaku trzeba się dogryźć"

Zgłoś 04.06.04 [07:43] matylda

a ja jeszcze niecierpię majeranku i wyrobów mlecznych i twarogu, fuj

Zgłoś 04.06.04 [08:33] megi

Cześć!
Ja też nie lubiłam a właściwie nienawidziłam kminku jak go rozgryzłam to feeeee ,więc mąż,który go lubi bardzo zaczął go mielić żebym go nie wyczuwała i wiecie ,że teraz sama go dodaję do niektórych potraw/czasami jest wskazany/,podnosi walory smakowe potrawy i wcale go tak bardzo nie czuć.Spróbujcie.Pozdrawiam.

Zgłoś 04.06.04 [10:25] mikuszek

kminek, koperek, natka pietruszki oraz cos co jest w curry a po angielsku to cumin. Aha, jeszcze anyzek....
i czernina!

Zgłoś 04.06.04 [11:38] bromba

- curry
- oliwki
- kapary
- anchovies
- ser wędzony
- salcesony
- mak, miód

Zgłoś 04.06.04 [12:43] maga

Cześć. I ja nie lubię kminku, ale zmielony faktycznie jest nieszkodliwy usmiech.gif Zgadzam się też z Megi, że taki zmielony kminek podnosi walory smakowe niektórych potraw. Ja dodaję go np. do hommosu.

Zgłoś 04.06.04 [12:45] maga

Mikuszku, przeczytałam raz jeszcze czego nie tolerujesz i na hasło; anyżek aż ciarki mnie przeszły... no nie trawię żadną miarą!

Zgłoś 04.06.04 [12:52] Soma

O anyżku również nie mam dobrego zdania. Jeszcze mi się przypomniało, że zapach melasy przyprawia mnie o odruch wymiotny.
"Smaku trzeba się dogryźć"

Zgłoś 04.06.04 [15:35] mikuszek

byc moze kminek podnosi walory smakowe potraw - ale niestety, nie dla mnie. Wyczuwam go w kazdejpostaci, i w kazdej ilosci.
Aha, nie lubie jeszcze kaszy gryczanej i ostryg (surowych). No i oczywiscie sztuczydel w postaci smietany Sniezki, smietany w sparyu, wyrobow czekoladopodobnych. Zeby liste zamknac - dorzuce jeszcze krupniki kotlety schabowe. A reszta jest dla mnie OK
I jeszcze jedno. Oczywiscie, jezeli ktos mnie poczestuje zupa koperkowa, to nie bede sie wykrzywiala i raczej ja zjem. Postaram sie takze nie robic nieszczesliwej miny, by nie sprawic komus (zwlaszcza temu, o ktorym wiem, ze gotowanie nie jest latwa sprawa) przykrosci. Nie bede sie moze rozplywala z zachwytu (zaklamanie nie lubie), ale nie bede sie krzywila.

Zgłoś 04.06.04 [16:40] mandarynka

Ja natomiast nie nawidzę: rozpływających się żółtek w jajkach ( gotowanych, sadzonych, surowych, itp), tatara, czerniny ( jeszcze nie jadłam, ale nie potrafię sie przemóc), owoców morza, żab, ślimaków,
płazowato-gadowatych stworów ( w Polsce na szczęście niejadalnych)itp., kawioru ( ew. tylko czerwony, ale niechętnie), oliwek ( w szczególności świeżych, jeszcze niekonserwowanych ).
Pewnie jeszce coś bym wynalazła, ale nie chce mi się myśleć.

Zgłoś 04.06.04 [16:47] mikuszek

a jak przeciwnicy anyzku zapatruja sie na lukrecje?

Zgłoś 04.06.04 [18:27] misiak

nienawidzę owoców morza,wszystkich podrobów: wątróbki, żołądków,serc i.t.p. (na samą myśl robi mi się niedobrze. Nieznoszę oliwek, papryki peperoni i kawioru. O czerninie nawet nie chce myśleć. Pozdrawiam wszystkich kwiatek.gif

Zgłoś 04.06.04 [18:36] Ciotka

Raz w życiu nie mogłam odmówić zjedzenia czerniny - nie wypadało i zjadłam ale nie znam smaku bo połykałam jak tabletki smutas.gif pozdrawiam smutas.gif

Zgłoś 04.06.04 [20:19] emgie

karkówka na ciepło, ryż na słodko grrrrr..... podroby: nerki, serca, móżczki itp. równiez odpadają!

Zgłoś 07.06.04 [14:45] Hania-Kasia

Ja nigdy nie zjadłabym móżdżku (nawet bym na niego nie spojrzała) oraz czerniny, niedosmażona jajecznica lub niedogotowane jajko na miękko też chyba by mi nie przeszło przez gardło oraz krwisty stek. Nerki z nadzieniem jajecznym??? Nawet nie wiedziałam, że istnieje takie danie.

Zgłoś 07.06.04 [21:33] zygzak

jeszcze baranina pasuje do tej listy jak nic ........brrrrrrr

Zgłoś 08.06.04 [09:03] monia

1. owoce morza
2. ciągnące się białko jajka, brrr, ble, ble!!!!

Zgłoś 08.06.04 [19:36] acha

Kminku nie znoszę od zawsze.

Nie zjadłabym wiśni czy czerwonej porzeczki.

Nie wypiłabym gotowanego mleka z kożuchem.

Zgłoś 09.06.04 [10:01] Agata

kminku też nie lubię (toleruję go wyłącznie w zasmażanej kapuście). Zbrzydzają mnie rodzynki, zwłaszcza to duże rozmoczone w alkoholu.
Nie lubię lodów i polew czekoladowych.
Ale normalnie mdli mnie na sam widok grysiku na mleku

Zgłoś 09.06.04 [10:40] maga

Nie chciałm o tym pisać, ale jednak muszę. Nieznoszę rodzynek, nienawidzę rodzynek... czuję atawistyczny wstręt do tych małych brunatnych paskudek. Kojarzą mi sie z kleszczami i tak na nie mówię. Wszyscy moi znajomi i rodzina o tym wiedzą dlatego wprawiamy ludzi w niemałe osłupienie gdy babcia przy okazji jakiegoś zlotu rodzinno-gościnnego mówi do mnie przy stole: "dziecko drogie, zrobiłam dla Ciebie ciasto drożdżowe, specjalnie bez kleszczy". Warto żyć dla tych ukradkowych spojrzeń rzucanych przez gości zanim mama ze śmiechem wyjaśni im że chodzi o zwykłe rodzynki. Pozwolę sobie opowiedzieć Wam krótką anegdotę związaną z tym samym tematem. Chodziłam wówczas do liceum i jechałyśmy z moją przyjaciółką autobusem. Obok nas siedziała dostojna pani w mocno średnim wieku. My, jak to nastolatki, gadałyśmy o wszystkim i o niczym, gdy moja koleżanka powiedziała, że jej babcia upiekła pyszną babkę z bakalliami. Odpowiedziałm jej, że to nie dla mnie, bo nie wypada w gościach wydłubywać rodzynek, czyli tych paskudnych kleszczy. Na następnym przystanku wspomniana wcześniej pani wstała, spojrzała na mnie z wyrzutem i powiedziała: "Bardzo ci dziękuję. Uwielbiałam lody bakaliowe ale teraz już ich nie tknę." I wyszła. Pocieszam się, że prawdziwego wielbiciela rodzynek takie porównania nie zrazi, tak jak nie zraziły całej mojej rodziny... niestety oczko.gif

Zgłoś 18.06.04 [21:30] Blue7

Maga, rozsmieszylas mnie smiech.gif
Przypomina mi to mojego brata, ktory jada rodzynki tylko w czekoladzie, nie znosi i wydlubiuje :/ rodzynki z buleczek, keksow, babek, piernikow itp. usmiech.gif dla mnie to dziwne ale coz...smiech.gif

Zgłoś 21.06.04 [15:25] patka

u mnie jest bardzo dziwnie.. bo wiele rzeczy nie lubiłam jak byłam mała .. wiekszość to potrawy lub przyprawy tutaj wymienione..np. na wczasach z rodzicami zmusiłam się do zaśniecia przy stolikuw restauracji zeby nie zjeść wątróbki usmiech.gif , kapustą kiszoną z kminkiem karmiłam psa pod stołem, jajecznice dawalam mojemu bratu a teraz uwielbima wątróbkę , kminek, ser rokpol, jajecznicę, szpinak z czosnkiem i jajkiem sadzonym. Jedyne czego niecierpie to wyrobów czekoladopodobnych bo to po prostu gwałcenie czekolady usmiech.gif i rosołu z kostek bo nie cierpie soli usmiech.gif

Zgłoś 22.06.04 [12:57] Kasiorek

Wątrobka,
płuca
żołądki
nerki i iine świństwa
smazona cebula
smazone pieczary i inne grzyby

Zgłoś 22.06.04 [14:24] Evil_Princess

Za cholerę, za żadne pieniądze świata i nigdy w życiu nie ruszę:

anyżku (*igiiiiiiit*), bakłażana, baraniny, brukselki, dziczyzny, fenkułów, flaków, golonki, kaszanki i podobnych świństw (salceson, czernina, itd.), kaszy, marchewki, mleka (mleko akceptuję tylko w kawie), ozorów, podrobów, selera (oprócz naciowego), surowego (krwiste steki) i
tłustego mięsa, szpinaku o konsystencji krowich ekskrementów, śledzi, truskawek (bo mam uczulenie *hmpf*), zup i sosów w proszku. No i wszystkiego, co topi się w tłuszczu albo tłustych sosach. oczko.gif

It's better to reign in Hell than to serve in Heaven...

Zgłoś 22.06.04 [14:44] Evil_Princess

@ Arde:

Masz rację... U mnie łatwiej wymienić to, co jem... oczko.gif
It's better to reign in Hell than to serve in Heaven...

Zgłoś 25.06.04 [00:30] amapola_czyli_mak

Hmmmm.... tłuszczu na szynce, wątróbki (bo tam są toksyny... - wynik prania mózgu w ogólniaku), ciepłego mleka (prosta droga do Rygi), szpinaku (efekt edukacji przedszkolnej), żeberek (wiem, wiem....), owoców morza ( w wiekszosci przypadków), KAWIORU!!! to tyle, ale myśle, że odwiecznym problemem jest pytanie A CO JA W OGÓLE ZJEM???

Ciężkie jest zycie niejadka, co szybko sie przydzi jakiegoś dania... Nie życzę nikomu zbyt wybujałej wyobraźni kulinarnej usmiech.gif

Pozdrawiam serdecznie

Zgłoś 25.06.04 [13:36] zirel

makaron z białym serem na pierwszym miejscu-jak jeszcze mieszkałam z rodzicami to pojawialo sie to cos czasem na obiad.Oj to byly tortury-jadlam jakby mnie to kłuło w zęby usmiech.gif Dodatkowo bigos(w moim przypadku nawet bezmiesny jest dla mnie nie do zjedzenia),
wyroby czekoladopodobne i wszystko co jest smazone w glebokim tłuszczu
piernik,mniam mniam