Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Czy kuchnia wegetariańska może być szkodliwa???

Słyszałam opinie, że jedzenie soi i jej przetworów nie wpływa dobrze na nasz organizm. Podobno człowiek źle ją przyswaja. Byłabym wdzięczna za opinie osoby zorientowanej w tym temacie. Jestem wegetarianka od kilku lat i nie chciałabym sama siebie niświadomie krzywdzić .

Zgłoś 27.11.15 [14:03] marta

Odpowiedzi

Zgłoś 09.11.02 [15:39] Ash

Hej Marta, a jesz ryby? A jajka? Jesli tak to nic Ci chyba nie grozi. Moja znajoma, ktora nie je ani miesa, ani ryb, ani jajek wyladowala ostatnio w szpitalu. Lekarze twierdza, ze to z powodu diety, ale ona nie chce tego sluchac...

Zgłoś 09.11.02 [21:51] marta

Dzięki. Tak jem ryby i jajka itp... Chodziło mi raczej o szkodliwy wpływ soi. Podobno nasz organizm nie przyswaja pewnych elementów w niej zawartych. Nie wiem co o tym sądzić ?????????

Zgłoś 09.11.02 [22:56] poda

W soi podobnie jak w innych strączkowych znajdują się fityniany utrudniające wchłanianie składników mineralnych oraz cukrowce - rafinoza i stachioza o działaniu gazotwórczym.
W soi tych substancji jest więcej, dlatego należy odlewać wodę, w której
moczone były nasiona ( substancje te wypłukują się podczas moczenia ).

Zgłoś 10.11.02 [13:17] paulina

Dodam, że większość soi na polskim rynku to prawdopodobnie soja modyfikowana genetycznie. Jeśli Ci to nie przeszkadza to OK. Poza tym soja ma właściwości uczulające, co przy zbyt częstym jedzeniu może się ujawnić po latach. Ja nie jadłam mięsa dość długo, ale kiedy zrezygnowałam z diety wegetariańskiej nabrałam siły. Dla mojego organizmu jednostronne jedzenie (chociaż nie zrezygnowałam całkiem z jaj i mleka) było (wiele na to wskazuje) szkodliwe.

Zgłoś 14.11.02 [11:05] poda

Jeżeli wegetarianin jproponuje coś takiego jak "smalec wegetariański"to
znaczy,że nie ma zielonego pojęcia o diecie wegetariańskiej i zdrowym
odżywianiu. Jak można proponować do pieczywa "plantę" - sztuczny, utwardzany chemicznie tłuszcz o wysokiej temperaturze rozkładu? Co z tego, że z dodatkami?

Zgłoś 24.11.02 [17:53] Andromeda

oczywiście, każda dieta może być niezdrowa jeśli jest przeprowadzana nierozsądnie, każde ograniczanie lub nadmierne spożywanie pewnych produktów może prowadzić do zubożenia diety. najczęstszym błędem przy odżywianiu bezmięsnym jest ograniczenie białka w spożywanych pokarmach. białko zwierzęce (podobno) jest dla organizmu lepiej przyswajalne niż roślinne (w końcu my też jesteśmy zwierzętami). jednak nie oznacza to że jesteśmy zmuszeni do jeszczenia krówek i świnek. wiele osób postępuje bardzo nierozważnie i po prostu odrzuca ze swojej diety mięso, żywiąc się całą resztą - owocami, warzywami, wszelakimi produktami mącznymi (pieczywa, makarony etc) tak jak wcześniej zapominając o tym, że w ten sposób mogą wyrządzić sobie wielką krzywdę. szczególnie często ten błąd popełniają nastolatki a potem lądują w szpitalu z ostrą anemią. a rozwiązanie jest takie proste - właśnie soja oraz inne bogate w białko produkty - warzywa strączkowe, nabiał. z drugiej strony jeśli ktoś myśli że bycie wegetarianinem to soja na śniadanie, soja na obiad, soja na kolacje a do picia mleko sojowe to tez nie wróżę mu dobrego zdrowia. ja na przykład nie jem mięsa czerwonego i drobiu, natomiast jem jajka, nabiał a także ryby (a oprócz tego robie od czasu do czasu badani krwi - tak dla pewności że wszystko jest ok usmiech.gif )

Zgłoś 19.04.03 [02:06] eco

Kuchnia wegetarianska nie tylko nie jest szkodliwa ale mysle ze wrecz wskazana...Jest mase ku temu powodow o ktorych bede w przyszlosci pisal, jesli ktos bedzie mial ochote o tym czytac...Dla tych ktorzy powatpiewaja w zasadnosc wegetarianskiej diety przypominam z te krowki, swinki i kurki sa faszerowane hormonami ( zeby szybciej przybieraly na wadze), antybiotykami ( bo w warunkach w ktorych zyja infekcja jedngo zwierzaka grozi wybuchem epidemi...dlatego antybiotyki sypie sie do paszy bez umiaru). Poniewaz zwierzeta zyjace w takich "kombinatach" zyja w stresie, produkuja olbrzymia ilosc hormonow wywolanych tym stresem (dioksyny). Te hormonu ciagle znajduja sie w miesie ktore zjadamy i nie sa obojetne dla naszego organizmu.... Pasza ktora jest zwierzetom podawana to chmicznie spreparowane organiczne smieci takie jak genetycznie zmodyfikowane ziarno, kosci i mieso innych zwierzat czy nawet.....odchody ( brrrrrrrr...) Nie wspomne o moralnej stronie czegos co nazywa sie kurza farma, gdzie kury zyja w klatkach w ktorych nie moga nawet rozprostowac skrzydel.....maja obciete dzioby by nie atakowac sasiadow....czarna rozpacz....Podobnie maja sie inne "domowe" zwierzeta przeznaczone na rzez.... To tyle na dzisiaj....W przyszlosci obiecuje takze posty pozytywne...

Zgłoś 19.04.03 [09:22] poda

Patrząc z punktu widzenia eco należałoby powiedzieć, że rośliny są modyfikowane genetycznie, do ich uprawy stosuje się masę nawozów sztucznych oraz pestycydy, które w większych dawkach stosowane są jako broń biologiczna. Ponadto, żeby w naszych warunkach klimatycznych móc się odżywiać zimą i na przednówku musimy żywność pochodzenia roślinnego utrwalać.

Zgłoś 24.04.03 [16:14] Agnieszka

Soja jako taka nie powinna byc szkodliwa, szczegolnie jesli pochodzi z farmy ekologicznej. Natomiast produkty z soi moga miec w sobie rozne molo ciekawe i szkodliwe dodatki. W ogole im cos jest bardziej przetwarzane, tym bardziej szkodliwe i mniej wartosciowe, np. wszelkie produkty typu "maslo roslinne" (margaryny, itp.). Jak kupujesz produkty z soi, to spojrz na etykietke, jakie sa dodatki.
A poza tym, to wszystko w umiarze.
Nie nalezy na pewno jesc za duzo soi, bo, jak w kazdym przypadku, co za duzo to niezdrowo. Zreszta jesli jesz ryby (nie jestes juz wtedy wegetarianka, bo ryby to nie rosliny), nabial, to mysle, ze nie powinnas miec problemow z niedoborem bialka, wiec wtedy tylko troche soi. Ryby sa bardzo zdrowe i warto je jesc, no chyba ze ktos ze wzgledu na przekonania nie lubie jesc zwierzat, to oczywiscie juz jest kwestia osobista. Ale niedobor bialka w organizmie jest BARDZO niebezpieczny i wegetarianie jedza duzo fasolek, soczewicy, no i soi !
Ogolem mowiac _ SMACZNEGO, tylko uwazaj na sztuczne dodatki.
usmiech.gif

Zgłoś 25.04.03 [05:14] eco

Otoz Agnieszko, ci ktorzy jedza roslinki a takze frutti di mare, nie jedzac przy tym innych mies ( kurczaki, swiniaki itd..) wciaz sa wegetarianami. Nazywa sie ich pescanami ( chyba od lacinskiego pesca = ryba) w odroznieniu od weganow, ktorzy czasem swym zasadami przypominaja sekte religijna ( nie nosza np welnianych swetrow bo welna jest pochodzenia zwierzecego, podobnie jak skorzanych butow....)
Masz natomiast zuplna racja mowiac o soi ze wazne jest jej organiczne pochodzenie. Przynajmniej polowa swiatowych upraw soi jest zmieniona genetycznie. Soje ta wykorzystuje sie glownie jako pasze dla zwierzat i pod ta postacia trafia ona na stoly tych, ktorzy wybrali zywot miesozercow...

Zgłoś 26.04.03 [04:58] eco

Dzieki temu ze zyjemy w globalnej wiosce mozemy sie cieszyc owocami i warzywami przez okragly rok, nie dbajac o pory roku i sezony. Owoce i warzywa sa oczywiscie bardzo zdrowe pod warunkiem oczywiscie ze nie sa spryskane uprzednio pestycydami. Z wiekszosci z nich mozemy usunac pstycydy przez dokladne mycie ale z niektorych z nich jest to wlasciwie niemozliwe. Oto lista tych owocow i warzyw, ktore powinnismy jesc wylacznie organiczne lub lokalnego pochodzenia, bo usuniecie pestycydu w ich przypadku jest niemozliwe. Sa to: truskawki, papryka, szpinak, fasolka szparagowa, selery, jablka, morele, brzoskwinie, wisnie i czeresnie, ogorki, meksykanskie kantalupy i czilijskie winogrona. Dane te podaje za Environmental Working Group, organizacji, ktora zajmuje sie problemami ekologicznymi..

Zgłoś 25.09.03 [13:35] Maciek

Ja tam nie jem mięsa od 14 lat, żona od 7 a córka od 4 (tyle ma). Ja nie byłem
od 14 lat chory, żona chora nie byłaod conajmniej 7miu, córka była raz.
Nam jak dotąd wegetarianizm nie zaszkodził.

Zgłoś 28.09.03 [12:36] Dynka

Maciuś zajrzyj do postu Bez mięsa, zapraszamy.

Zgłoś 05.11.03 [20:24] Erai Takumi

takrze kilka lat byłem wegetarianinem, niestety musialem przerwac diete bo tryb zycia nie pozwalał
co sie tyczy twojego wegetarianizmu, laktoowowegetarianizm jest bardzo łagodną formą wegetarianizmu więc nie powinnas miec problemu z utrzymaniem odpowiedniej diety
co sie tyczy soi to jest najlebszym substytutem białka zwierzęcego, niektorzy mawiają ze białko soi jest bardziej wartosciowe, nalerzy jednak je jednak uzupełniac białkami z innych źrudeł ( czyli nie zapominac o innych warzywach zwłaszcza strączkowych), poza tym proponuje zwiekszyc ilosc pokarmow bogatych w żelazo i witaminy z grupy B ( szpinak, brokuły, brukselka, seler naciowy i inne rzadko spotykane w polskiej kuchni pysznosci)
a jesli chodzi o szkodliwosc soi to wszystko blaga, nie słuchaj głupich uwag do puki ci smakuje to nie szkodzi
zdrowia i wytrwałosci

Zgłoś 12.11.03 [09:54] Agusia

Wracajac do soi, ja mam informacje, ze zawiera niewielkie ilosci fitoestrogenow, roslinnego odpowiednika estrogenow i ponoc korzystne jest jej spozywanie przez kobiety w okresie menopauzy.Ale co z mezczyznami wegetarianami.........tego nie wiem.

Zgłoś 22.12.03 [21:10] ostra

a ja slyszalam jakis miesiac temu ,ze zbyt czeste spozywanie soi i na dodatek w duzych ilosciach niestety moze doprowadzic do ujawnienia sie raka dlatego zrezygnowalam z jedzenia jej, czasem siegam po nia ale to moze raz na miesiac. pozdrawiam

Zgłoś 21.04.04 [08:06] Gość

Dlaczego jażeli mówi sie o diecie wegetariańskiej od razu przychodzi na myśl soja? Przecież jedno i drugie nie muszą się łączyć. Dlatego uważam, że temat wątku nie jest najszczęśliwiej dobrany do treści. Ale co tam.

W ostatnim numerze w 2003 r. "Wegetariańskiego Świata" był dłuższy artykuł o soi. Jeśli ktoś jest zainteresowany, niech tam zacznie szukać. Potem proszę zajrzeć jeszcze na pl.soc.wegetarianizm i tam popytać.

Ja napiszę tyle, co pamiętam - soja jest bardzo dobrym pokarmem. Ale tylko spożywana w postaci sfermentowanej i w ograniczonych ilościach (u mężczyzn w mocno ograniczonych ilościach).
Spożywana na sposób zachodni, tzn. w postaci gotowanej nie jest korzystna dla zdrowia. A wręcz przeciwnie. Dlatego należałoby zrezygnować z gotowanej soi oraz ze wszystkich sojowych pasztetów, kotletów itp.

Nie atakujcie mnie od razu, że podałem mało konkretów, ale otwarcie przyznaję się, że nie zapamiętuję wszystkich tych łacińskich nazw itp. Natomiast podaję źródło moich informacji i tam można zacząć weryfikować moje słowa. Może warto, zanim zaczniecie jeść soję w dużych ilościach.

Pozdrawiam

Zgłoś 21.04.04 [08:45] Andyk

Gościu, czy mogłbyś trochę przybliżyć kwestię \"Wegetariańskiego Świata\" ?. Jakiś adres www., gdzie to kupić, ile kosztuje, jak często się ukazuje itd. usmiech.gif
Ja nie jetsem weganem, ale bardzo lubię przyrządzić sobie od czasu do czasu coś z tego cyklu. Poza tym na pewno można się tam dowiedzieć sporo ciekawych rzeczy z tej dziedziny nie wspominając oczywiście o przepisach kulinarnych (?) usmiech.gif
Pozdrawiam oczko.gif
Ludzie decydują to jest spełnione

Zgłoś 08.05.04 [02:06] eco

Ten temat o szkodliwosci diety wegetarianskiej wraca jak bumerang....Zostal nawet wytypowany przez pozal sie boze administratorow Oliwki do grupy tych najciekawszych... Tyle ze ogromnie w nim malo konkretow, a wlasciwie wrecz przeciwnie: przypuszczenia, domniemania, podejrzenia...
Nie-wegetarianie ( nie nazwe ich tym razem miesozercami zeby ich nie rozjuszyc) na wszystkich ktorzy wybieraja bezmiesna diete spogladaja podejrzliwie i zlowrogo. Szukaja przy tym powodow zeby natychmiast wytlumaczyc sobie bezzasadnosc jarskiej diety i poprawic sobie tym samym samopoczucie.
Uporczywie szukalem "rewelacji" na temat soi o jakich pisal konvi i znalazlem.... Pomijam fakt ze "zyczliwy" konvi ostrzegal troskliwie nas przed czyms, czego sam nie byl w stanie wyartykulowac. Z jego bowiem wnioskow moglismy wysnuc mysl, ze jak dosypiemy soi do jedzenia tesciowej to bedziemy mieli ja z glowy raz na zawsze... Dlatego jakosc takiej "informacji" jest chyba bardziej szkodliwa niz najgorsza dieta: zamiast informowac dezinformuje a co najgorsze wprowadza w blad...
Ale wrocmy do soi i artykulu o jej domniemanej szkodliwosci. Dlaczego jest tak bardzo "grozna" zwlaszcza dla mezczyzn?? Bo moze doprowadzic do czasowej bezpolodnosci. Jest grupa ludzi dla ktorych prokreacja jest istotna czescia zycia i panowie majacy w planie potomstwo nie powinni jesc szczegolnie duzo produktow sojowych. Fitoestrogeny zawarte w soi uposledzaja plemniki i te nie sa w stanie spelnic swojej dziejowej misji czyli dostac sie do komorki jajowej i ja zaplodnic. Uposledzenie ich polega na spowolnieniu ich ruchow przez co traca impet i....... nici z potomka. Po odstawieniu soi plodnosc bardzo szybko wraca do normy i nie pozostwia przy tym zadnych - powtarzam - zadnych skutkow ubocznych. W Szwajcarii badajacy ten problem naukowcy doszli do wniosku ze szklanka mleka sojowego jest swietna naturalna "pigulka' antykoncepcyjna usmiech.gif Wiec wszystko zalezy od punktu widzenia: tylko ci ktorym zalezy na potomku powinni unikac preparatow sojowych a cala reszta chyba wrecz przeciwnie. Bo dobrodziejstwa wynikajace z jedzenia soi daleko przewyzszaja ewentualnie niepozadane efekty.
Na dodatek fitoestrogen odpowiedzialny za to cale zamiesznie zwany genisteina jest obecny nie tylko w soi ale tez w chmielu i orzeszkach ziemnych.... I jak tu teraz spokojnie pic piwo przegryzajac orzeszkami??? Chyba jednak duzo spokojniej niz czytanie kolejnych sensacyjnych doniesien o "szkodliwosci" wegetarianskiej diety.

Zgłoś 09.05.04 [00:59] 555


a mnie sie wydaje, ze kazda glupio stosowana dieta moze wywolac problemy zdrowotne..
a poza tym tak naprawde kazdy z nas jest inny, kazdy ma jakis bagaz genow po przodkach i kazdemu moga sie zdarzyc nietolerancje.. moje cialo jest przykladem organizmu, ktory odrzuca diete bezmiesna, nawet jesli stosuje sie w niej inne zrodla bialka (nabial, soja itd.)..
a doniesienia naukowe po prostu nalezy wlasciwie interpretowac, a nie kierowac sie nimi na slepo.. kazde doniesienia, nie tylko te dotyczace omawianego tematu..

pozdrawiam

Zgłoś 13.05.04 [12:48] Konvi

Kolega eco zaatakował mnie za coś, czego nie napisałem. Rozumiem, że miał gorszy dzień i chciał się na kimś wyżyć. Jego prawo. Moje natomiast - odpowiedzieć.
Nigdzie nie napisałem, że soja to trucizna, która zabija po zaaplikowaniu kilku jej ziarenek. O teściowej też nie pisałem, nie pisałem o szkodliwości diety wegetariańskiej, którą uważam za zdrową.
Napisałem natomiast:
- z niewiadomych powodów dieta wegetariańska i soja są ze sobą kojarzone,
- soja jest zdrowym i wartościowym pokarmem, ale pod warunkiem, że spożywana jest w postaci sfermentowanej (czyli tak, jak się ją tradycyjnie jada na Dalekim Wschodzie, gdzie prowadzone są badania nt. wpływu soi na zdrowie)
- należy unikać soi gotowanej (czyli przygotowywanej na sposób zachodni), szczególnie w dużych ilościach
- podałem źródło informacji (do którego, jak domyślam się z treści posta, eco nie zajrzał).

Skąd więc taki atak na mnie?
Bardzo proszę o wyjaśnienia.

Zgłoś 14.05.04 [06:08] eco

Konvi....... Jesli czujesz sie urazony tym co napisalem - przepraszam usmiech.gif Nie mialem zamiaru atakowac Cie personalnie, choc oczywiscie moja wypowiedz nie byla pozbawiona pewnych emocji.....Juz tlumacze dlaczego....
Kuchnia wegetarianska nie nalezy do najpopularniejszych.. Ze wzgledu na liczne ograniczenia czesto wywoluje uprzedzenia a nawet wrogosc.. Zreszta forum wegetarianskie na Oliwce jest tego przykladem, bo temat o ewentualnej "szkodliwosci" takiej diety zostal otworzony bardzo szybko....a na dodatek przez redaktorow Oliwki zostal umieszczony na liscie "napopularniejszych "
W miedzyczasie wsrod setek inych tematow kulinarnych na Oliwce, nikt jakos nie otworzyl dyskusji o szkodliwosci chociazby kotletow schabowych, pasztetowej czy watrobki....Jakos nikomu to nie przeszkadza, nikt o niczym nie slyszal albo nie chce uslyszec... bo to wszystko bylo jest i bedzie... Natomiast dieta wegetarianska....hmmm to co innego: na pierwszy rzut oka wydaje sie mocno podejrzana usmiech.gif Niewazne ze czesto niewiele jest konkretow w tych podejrzeniach....a przeciez aby cos podwazyc, te konkrety sa niezbedne.. Niestety w calym tym temacie nie ma ich wcale...
Dlatego moj post napisalem nie wolny od emocji, bo liczylem na to Konvi, ze skoro po raz drugi nawiazujesz do tekstu jaki przeczytales w magazynie wegetarianskim, podasz wiecej faktow, dowodow lub chocby jakas garsc informacji ktore doprowadzilyby do ciekawych wnioskow.
Ostatnia rzecz jaka chcialbym zrobic na Oliwce to obrazanie kogokolwiek....Tego jest tu ostatnio az za duzo smutas.gif .
Mam nadzieje Konvi ze moje wyjasnienia Cie satysfakcjonuja . Licze w przyszlosci na wspolne kontunuowanie dalszej dyskusji o roznych aspektach kuchni.... Kazdej kuchni.. Nie tylko wegetarianskiejusmiech.gif
Pozdrawiam wszystkich serdecznie usmiech.gif

Zgłoś 25.05.04 [23:59] bazia


Taak, nikt chyba z tych walczacych z wegeterianiznem nie byl nigdy w rzezni ! Mnie sie zdarzylo przechodzic kolo rzezni pewnego wieczora i wystarczylo wspomnien na lata, tudziez niecheci do jedzenia miesa!
Konformizm i lenistwo nie pozwalaja myslec o tym, co sie tam dzieje, a obrona wlasnej hipokryzji wywoluje u wiekszosci duze emocje.

Poza tym zwiazki wystepujace w miesie sa uzalezniajace - podobno glownie amoniak , powstajacy w komorkach krwi zwierzecia po zabiciu. (dlatego koszerne lepsze )
Czlowiek jedzacy mieso cale zycie jest tak przytruty i uzalezniony(zakwaszony), ze czuje sie glodny , jesli nie dostanie swojej dziennej porcji.
My ludzie mamy w koncu bardzo dlugie jelita , tak jak zwierzeta roslinozerne i w zwiazku z tym zle mieso trawimy, zatruwajac sie zlogami.. A u drapieznikow odzywiajacych sie miesem jelita sa krotkie, trawia wiec szybciej .
Nie chce byc sama hipokrytka , bo zdarzalo mi sie ostatnio zjedzenie miesa, anie robilam tego przez 12 lat . Zaczelam niestety znowu po intensywnym kursie radiestezji. Przy ciaglej konfrontacji z ciekami wodnymi, polami magnetycznymi , itp., itd. chce sie ciagle jesc i pic .. Przez te 12 lat poblazliwego wegetarianizmu, bo jajka i ryby jadam- jedyne niekorzystne objawy, jakie miewam to wzdychanie – podobno objaw poczatkow anemii. Ale to mija po odpowiedniej ilosci orzechow i barszczyku czerwonego (uwielbiam), albo buraczkow...

A co do soi, to chyba rzeczywiscie mozna sie uczulic- pilam mleko sojowe przez lata , a teraz juz nie moge- szkodzi mi zdecydowanie , natomiast tofu (sfermentowana soja ) jest o.k.

Zgłoś 04.06.04 [20:20] luki81

Ludzie, ryba to nie warzywo, to nie owoc, to jest MIĘSO takie samo jak inne. Ktoś kto je ryby NIE JEST wegetarianinem. Jest po prostu człowiekiem jedzącym mięso tylko ryb.

Zgłoś 21.08.04 [01:09] an

kolego eco ... napisales: "[25.04] 05:14 eco
Otoz Agnieszko, ci ktorzy jedza roslinki a takze frutti di mare, nie jedzac przy tym innych mies ( kurczaki, swiniaki itd..) wciaz sa wegetarianami. Nazywa sie ich pescanami ( chyba od lacinskiego pesca = ryba) w odroznieniu od weganow, ktorzy czasem swym zasadami przypominaja sekte religijna ( nie nosza np welnianych swetrow bo welna jest pochodzenia zwierzecego, podobnie jak skorzanych butow....)"

otórz jestes w ogromnym błędzie...
wegetarianizm polega na niejedzeniu produktów zwierzecych do których powstania konieczna jest śmierć zwierząt
i najprościej ujmując - wegetarianie to osoby które nie jedzą zwierząt

nie tylko o mięso chodzi, ale tez inne substancje takie jak żelatyna, podpuszczka zwierzęca
a swoja drogą - ryby to też mięso... troche logiki...

Zgłoś 21.08.04 [04:23] emgie

ja przez 1,5 roku nie jadłam miesa. potem miałam uczulenie za kazdym raziem kiedy je zjadłam. żadnych skutków ubocznych wiecej. podczas dity wegetariańskiej czułam sie doskonale. aale ważne jest to, że ja nie czułam potrzeby jedzenia miesa, nie zmuszałam sie aby go nie jesc. po prostu tego nie potrzebowałam.

Zgłoś 21.08.04 [07:26] _eco

\"Ze dusza i cialem
Ona jest pedalem\" usmiech.gif
pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje ze nikt nie czuje sie obrazony usmiech.gif

Zgłoś 25.08.04 [00:16] paulina

to straszne co tutaj piszecie ! na samym początku zastanówcie się dlaczego niejecie mięsa !? dbacie tylko o swoje d**y ! pomyślcie troszke o biednych zwierzętach które cierpią ...defakto czy wy myślicie ze ryby to jakas nowa odmiana fasolki szparagowej ? zdajecie sobie sprawee ryby równierz mają układ nerwowy i czują tak samo jak my ludzie! LUDZIE JAK KUCHNIA WEGETARIAŃSKA MOŻE BYĆ SZKODLIWA DLA ORGANIZMU LUDZKIEGO SKORO JESTEŚMY ROŚLINOZERCAMI !!!

Zgłoś 27.08.04 [14:14] 555


ja MUSZE jesc mieso i nic na to nie poradze, tak funkcjonuje moj oranizm..

bardzo wspolczuje zwierzetom odowanym w okropnyc warunkac, ccialabym zmienic ic los, dlateo staram sie przynajmniej ulzyc psom i kotom, ktoryc mam kilkanascie (w jak najbardziej odowiednic warunkac).. ale te zwierzeta sa tez tak skonstruowane, ze jedza MIESO (koty nawet poluja w okolicy i taka jest ic natura).. przeciez nie puszcze tyc zwierzat na wlasne zywienie, prawda..?

tak naprawde nie wierze w to, ze niejedzenie miesa poprawi los zwierzat odowanyc na mieso.. to moze zmienic tylko ludzka swiadomosc i empatia..

Zgłoś 26.11.04 [00:31] gaga

z tego co wiem-jedyny problem w kuchni wegetariańskiej to brak wit B12- ale mozna ją znależć w paście miso/sfermentowana soja/ albo w glonach-ja gotując kasze albo ryż wrzucam garść glonów.