Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Drodzy wegetarianie

Drodzy Wegetarianie
Na wstępie napiszę, że na prawde nie mam na celu nikogo obrazić, jednak chcę rozpocząć pewną polemizację, gdyż nurtuje mnie wasze spojżenie na pewne sprawy i bardzo chciałbym się dowiedzieć jak wy to odbieracie. W szczególności zwracam sie do osób, które kierują się swoją wrażliwością i chęcią działania dla dobra zwierząt.

Sam nie jem mięsa, ale nie chodzi mi komletnie o nie powodowanie cierpienia zwierząt tylko o zdrową i oczyszczoną dietę. Jem więc ryby i za wegetarianina sie nie uważam. Dodam, iż studiuję na Akademii Rolniczej a kierunek mój jest ściśle związany z produkcją zwierzęcą i pochodzenia zwierzęcego. Wiem więc co piszę i z kapelusza tego nie wyssałem.

A więc do rzeczy.
Nie jecie mięsa aby nie mieć wkładu w cierpienie zwierząt. Mówicie ciągle o drastycznych metodach ich zabijania, o pdrzynaniu gardeł, gazowaniu, o ich kilkuminutowych mękach. Jeśli tak na to patrzeć, to czy wy zdajecie sobie sprawę, że ta kilkuminutowa męka jest tylko finałem potężnej męki za ich życia? Jecie produkty mleczne, jajka. Czy wiecie na jakich warunkach się to odbywa i co przeżywa taka krowa aby na wasz stół trafiła szklanka mleka? Chyba nie sądzicie że na słonecznej wiosce dzieci biegają po łące z krówkami i pasają je żeby dawały mleczko. A może myślicie że krówka jak już sie zestarzeje to pan gospodarz z rodziną dają jej w spokoju umrzeć, opłakują i zakopują do ziemi. Nic bardziej mulnego.
Przecież to jest przemysł a zwierze w tej całej machinie stanowi najmniejszą wartość i nikt tam się z nim nie liczy. Krowy w oborze pasą sie jedna przy drugiej, przaktycznie przez całe życie w jednej pozycji (zależnie też od budowy hali udojowej). Mogą się tylko położyć lub stanąć więc prawie nie potrafią chodzić. Ażeby wyeliminować walki w oborze od małego mają wypalane rogi żeby im nie rosły. Chyba nie myśllicie że ze znieczuleniem. Jak jest potrzeba przycięcia racic to przy chodzi pan z wielkimi obcęgami i je obcina. To też nie jest bezbolesne. Krówce do jedzenia dawane są przeróżne substytuty aby podwyższyć właściwości mleka. krówki dostają zaparcia i mogą wybuchnąć (nie dosłownie ale prawie). Przychodzi więc pan z zaostrzoną rurką i wbija ją krowie w brzuszek i przez tę ryrkę gazy z krowy odchodzą.
Kiedy skończy sie wydajny okres zwierzęcia (czy to krówki, kurki, kózki czy jakiego kolwiek innego) zostaje ono uśmiercone jak każde inne i trafia do sklepu jako wołowinka w promocji za 14.99pln. Taka jest nagroda za kilkuletnie męki by na waszym stole stała szklanka mleka.

Przecież od zawsze jedne gatunki zjadają inne gatunki. Tak już jest. Bez znaczenia jest dochodzenie czy człowiek jest mięso- czy roślinożerny. Skoro mu smakuje to widocznie jest mięsożerny i nie gadajcie że małpy są roślinożerne bo po prostu nie potrafią łowić. A jak znajdą padlinę to wcinają aż im się uczy trzęsą. Zresztą i od samego początu człowiek był łowny.
Gdyby to lwy były tak rozwinięte jak my to nie zapieprzały by za antylopami i gazelami tylko założyły by sobie ich fermę znencając się nad nimi to woli. Tak po prostu już jest. Zresztą w przyrodzie znęcanie się się jednych gatunków nad innymi jest zupełnie normalne.

Człowiek nie zasługuje na pogardę dlatego że zjada inne gatunki bo pod tym względem nie różni się niczym od innych drapieżników. Poprostu bardziej do uprzemysłowił. No chyba w dobie tak rozwiniętej techniki byłoby niepoważne gdyby pan dyrektor jakiejś firmy po pracy zapieprzał do lasu z dzidą żeby upolować dzika by wyżywić rodzinę. paranoja.
Człowiek zasługuje na pogardę bo walczy sam ze sobą i sam siebie wyniszcza. Pod pretekstem religi zabija inne plemiona, zabija sie za telefon komórkowy czy rentę, za honor za politykę i ziemie. Przecież ludzie gwałcą dzieci, torturują się, biją, kradnąi w ogóle można by napisać książkę jak to człowiek jest poj**any robiąc SOBIE NAWZAJEM TAKIE RZECZY JAKIE ROBI.

A wy tu o takiej drobnostce jaką jest zjadanie zwierząt, zresztą w całej globalnej strukturze świata jest to najmniejsza dewiacja.

Ja nie chciałem nikogo obrazić tylko wypowiedzieć sie co o tym myśle i pośledzić wasze rozwarzania na podobne temu tematy, więc jesli ktoś chce mi napisać, że jestm poj**any i inne takie rzeczy to niech sobie daruje swoje pozbawione inteligencji obelgi bo i tak po mnie one spływają.

Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji

Zgłoś 02.11.14 [12:07] bolek

Odpowiedzi

Zgłoś 23.01.06 [12:53] bolek

Dziś na śniadanie zrobiłem pastę z groszku.
1. Na oleju podsmażyłem cebulkę z pociętym ziarnem słonecznika, kurkumą, pieprzem.
2. Gdy cebula się zeszkliła dodałem puszkę zielonego groszku, wcześniej odciekniętego i pociskanego na miazgę widelcem na talerzu.
3. Na patelni tworzy się pasta, wystarczy całaść chwilę pomieszać, ciskając.
Pod wpływem temperatury groszek mięknie i tworzy się smarowna pasta którą można przechowywać w lodówce.

Celowo nie ma tu soli, gdyż jej absolutnie nie stosuje. Nawet do ziemniaków, makaronów czy ryżu. Człowiek smakowo jest bardzo przyzwyczjony do soli, jednak nie używanie jej przez pewien czas wogule, powoduje że przestaje nam jej brakować. A jest niezdrowa jak cholera. Uważam że spożywam jej wystarczająco w serach i wszystkich innych produktach gotowych że solenie kanapki z pomidorem zamach na własne serce.
Jeśli chodzi o olej to od dłuższego czasu stosuje tylko z pestek winogron. Jego przewaga nad oliwą z oliwek jest taka, że nie wydziela on swojego smaku i zapachu a jest równie zdrowy choć równie drogi (15 PLN)
Dzielmy się swoimi spostrzeżeniami. Nie jem mięsa od pół roku ale czasem nie mam czasu rozmyślać nad prawidłowością swego odrzywiania. Obawiam się że zapominam o pewnych niezbędnych składnikach. Np. o ziarnach. Myślałem że jak jem pieczywo z ziarnem to wystarczy. Teraz sypię słonecznik i siemię lniane do czego się da a w drodze na uczelnie zajadam pestki dyni.

Niech każdy kto ma na to ochotę napisze w jaki sposób dowartościowywuje swoją dietę.

Ja np. piję tylko zieloną herbatę która w przeciwieństwie do czarnej nie wypłukuje z organizmu magnezu. Zresztą o zaletach zielonej herbary można by osobne forum postawić. Moja znajoma pisze prace magisterską o jej pozytywnym działaniu.

Mąkę we własnej kuchni stosuję chyba tylko do zagęszczania sosów, ale i tak jest to mąka razowa typ 2000. (im większy tym lepsza, zwykłam ma chyba 550)

Acha, zwracajcie ogromną uwagę na kupowane przez was pieczywo. Wiele piekarni barwi chleb ze zwykłej mąki karmelem przez co staje sie ciemny i posypują go z wierzchu ziarnem lub otrębami. Sprzedają jako razowy. Prawdziy razowy chleb ma w swojej strukturze widoczne otręby, jego masa nie jest jednolita. To ważne bo po co płacić jak za razowy a jeść gówno.

Licze na wasze spostrzrzenia

Zgłoś 23.01.06 [15:23] Kasia2

Bolek a o co Ci tak w ogole chodzi z tymi zwierzetami? Rasowi weganie rezygnuja z nabialu i jaj. Wg mnie mieso ma niekorzystne "wibracje" i kazda wrazliwa osoba to odczuje. Uprawiajac rozne praktyki duchowe niejako automatycznie odrzuca sie mieso ( wg mnie ) Rezygnacja z miesa to nie tylko litosc i ochrona zwierzat, to duzo bardziej duchowa sprawaoczko.gif

Co do diety to pamietaj o ziarnach, podprazony sezam jest swietny ( sporo wapnia ) codziennie wrzuc garsc jakis ziarenek ( slonecznik, sezam, siemie, dynia )
Fajne sa pasty z fasoli gotowanej, mozesz zrobic podobnie jak z Twoim groszkiem. Hummus jest pyszny i wartosciowy.
Orzechy- codziennie garsc ( moje ulubione-migdaly i pistacje )
Sprobuj czasem tofu ( dobrze przyprawione ) i lyknij jakies mleczko sojowe.
Potrawy z ciemnego ryzu, dzikiego, soczewicy z warzywami sa swietne.
Kasza gryczana jest rewelacyjna.
Jak zjadasz od czasu do czasu jakas rybke to nie musisz sie martwic za bardzooczko.gif
Pamietaj o ciemnozielonych lisciastych warzywach ( szczypiorek, natka pietruszki, ruccola, brukselka, brokuly ) - chodzi o zelazo, poza tym masa dobrze przyswajalnego wapnia.

Pozdrawiam!

Zgłoś 23.01.06 [19:20] bolek

Kasia2 - Znam jednego weganina, który rzeczywiście jest w TO duchowo zaangażowany. Ale znam też całą rzeszę rebeliantów i buntowników którzy chyba do końca nie wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Nienawidzą ludzi za to że jedzą mięso i wykrzykują setki haseł o obronie praw zwierząt popijając jogurcik. Dla mnie to paranoja.
Znam też ludzi którzy walczą o ochronę dzikich zwierząt, które są na skraju wyginięcia i o zachowanie naturalnych miejsc które też są pod znakiem zapytania przez rozwijającą się infrastrukturę.
Chciałem się dowiedzieć jaki jest cel tych najbardziej krzyczących a najmniej robiących. Zresztą mniejsza z tym...

bardzo dziękuję za wskazówki i czekam na kolejne.

Ja zroniłem dziś fasolkę po bretońsku:
Fasole namoczyłem przez noc
- dzisiaj ją sparzyłem, czyli zalałem wrzątkiem na kilka minut, aby się nie pomarszczyła podczas gotowania
- wrzuciłem do dużego garnka i zacząłem gotować, no i gotowała się tak chyba z godzinę
- w tym czasie w bulionie ugotowałem kotlety sojowe, pocięłem je na małe kawałki i usmarzyłem na oleju na złoto
- osobno zeszkliłem na oleju 3 cebule.
- fasola doszła do odpowiedniej miękkości, wrzuciłem do niej ową kostkę i cebulę oraz dolałem wrzątku bo było za mało
- dodałem: słoiczek koncentratu pomidorowego, mnóstwo majeranku, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, paprykę słodką i troszkę chilli.
- pogotowałem to trochę razem i doprawiłem po posmakowaniu.
- popruszyłem mąką by zagęścić.
POLECAM
Nie spodziewałem się że liście laurowe dają taki fajny posmak, nigdy wcześniej ich nie stosowałem.

Pozdrawiam serdecznie

Zgłoś 23.01.06 [19:27] bolek

acha cukier, dodałem dwie łyżeczki cukru

A'propos Hummus, próbowałem - pyszne, słyszałem że zdrowe - owszem, ale jak wykonać o tym żadnych informacji nie mam.
Ale na pewno sie znajdzie osoba króra mnie uświadomioczko.gif
YO

Zgłoś 24.01.06 [13:48] Kasia2

Fajny przepis- dziekiusmiech.gif

Zgadzam sie, fanatyzm, nienawisc i niedojrzalosc-- taka awanturke mielismy w watku" dlaczego nie jem miesa ".
Ktos tam sie posunal do tego, ze nie udzielil jakiejs osobie pomocy ( pogotowie )-- mam nadzieje ze to byla prowokacja tylko. Osoby takie graja Boga, sadza innych a nie maja do tego prawa. Poza tym nienawisc do innych jest tak naprawde nieakceptacja i nienawiscia wlasnej osoby ( nieswiadoma ) Niekonsekwencja ( awanturnicy popijajacy jogurt ) to czesta cecha osob z zaburzeniamioczko.gif

Hummus - przepis jest tu gdzies na oliwce, nie robie, kupuje gotowy ( wydaje mi sie czasochlonne )
Hummus zrobiony jest z cieciorki, m.in.
Jak cieciorka to Ci cos fajnego poleceusmiech.gif

Cieciorke namocz dzien wczesniej.
Na drugi dzien porzadnie ja ugotuj ( ponad godzine )
Cebule podsmaz na oliwie, dorzuc zgnieciony zabek czosnku, pomidory z puszki ( badz swieze pokrojone ), ugotowana cieciorke, koncentrat pomidorowy, przypraw majerankiem, bazyla, tymiankiem, sol, pieprz.
I gotoweusmiech.gif

Zgłoś 24.01.06 [14:39] bolek

Hej
Ktoś mi powiedział że cieciorka jest najwartościowsza z wszystkich strączkowców. Napewno najdroższa więc coś w tym może być. A co do gotowania jej, to ostatnio mi zmiękła po chyba 3 godzinach gotowania. hihi. Przepis wygląda nieźle, w weekend bedzie wykonany.

To ja zasune teraz jednym z moich hitów: Spagetti serowe
- Cebula (a nawet dwieusmiech.gif smazy sie na oleju, smaże się smaży aż sie zeszkli (standartowo)
- pod koniec smarzenie cebule traktujemy CZOSNKIEM - koniecznie (ilość wedle ulubieństwa) curry, ziołami prowansalskimi (+bazylia, tymianek, oregano - do wyboru albo wszystkie jak kto lubi, ja za każdym razem stosuje unny zestaw zależy jakie mam)
- przygotowany mamy bulion z jednej kostki rosołowej w ok 0.5l wody gorącej oczywiście i 2 serki topione w wybranym smaku. Ja stosuje kremowe z biedronki bo na szczęskie jest tak blisko.
- wlewam pół tego bulionu na patelnie do cebuli i zagotowuje
- następnie pół serka w kawałkach i rozprowadzam aż się rozprowadzi całkowicie, dopiero wrzucam następne pół i rozprowadzam
Nie należy wrzucać wszystkich serków bo nie jest łatwo je zozcierać w rosołku. Reszta bulionu jest do utrzymania konsystencji, nazwę ją brzydko glaksą, po prostu jak sie robi za gęste to dolewamy trochę bulionu. Finalnie to ma się kleić do makaronu.
Podajemy z makatonem jakim chcemy, niekoniecznie spagetti.
SMACZNEGO

Zgłoś 27.01.06 [21:18] Kasia2

heja!

Kupilam tahini- maslo sezamowe, bardzo smaczne i pozywne, polecamusmiech.gif

Zgłoś 27.01.06 [21:53] kajka

Do Kasia2: Gdzie kupiłaś tahini?! Ja szukam już od dawien dawna i w Polsce nie mogę nigdzie znaleźć. Kupiłam rok temu w Paryżu i ściskam je do tej pory, bo mi szkoda. Tahini jest bowiem niezbędne do sporządzenia hummusu.
Do bolka: przepis na hummus (jeśli jeszcze nie dotarłeś) nie jest wcale taki pracochłonny. Raczej czasochłonny, bo ciecierzyca się faktycznie b. długo gotuje. ale warto!
na 250g ciecierzycy: 3Łyżki tahini, sok z 1/2cytryny, 2Łyżki oliwy, 3 rozgniecione ząbki czosnku.
Ugotowaną do miękkości ciecierzycę (ja gotuję ją z główką cebuli naszpikowaną goździkami) odcedzasz, nie wylewając wody (przyda się do rozrzedzania pasty) i miksujesz (najlepiej w blenderze) razem z tahini, sokiem z cytryny, oliwą, czosnkiem i połową szklanki wywaru od gotowania. Ja dodaję jeszcze pieprz i sól (niestety nie umiem z niej zrezygnować...)
Jeśli nie możesz dostać tahini, zrób bez tego. Ja przez długi czas robiłam bez.Próbowałam dawać ziarno sezamowe, olej sezamowy, ale to nie to samo. Trzeba przyznać, że tahini poprawia niesamowicie walory smakowe tej pasty.
Pozdrawiam wszystkich zwolenników zdrowego żarcia!

Zgłoś 27.01.06 [21:57] kajka

a! zapomniałam dodać, że hummus musi sobie troszkę odpocząć w lodówce(1-2h), żeby nabrał smaku. Później ewentualnie można go doprawić lub trochę rozrzedzić, jeśli za gęste.
Jak dla mnie super się komponuje z razowym pieczywkiem i pomidorkiem (ten już nie solony...). polecam też naleśnikiz hummusem i pomidorami.
papatki

Zgłoś 27.01.06 [22:37] KYLO

Cześć Wegetarianie to co Bolek napisał ma dużo sensu i takie są prawa natury jestesmy najbardziej rozwiniętym ssakiem oczywiście intelektualnie na świecie i nie wiadomo czy nie we wszechświecie i najważniejsze, każdy homo sapiens jest indywidualistą i tu jest diabeł pogrzebany. Nie można nakazać człowiekowi co ma jeść każdy spożywa pokarm na jaki mu przyjdzie ochota nawet na te najgorsze w smaku. Nie chcę mi sie wierzyć że wegetarianie nie lubią mięsa. Przecież mięsko jest zdrowe i pozywne, które zawiera duzo mikro i makro elementów niezbędnych do prawidlowego funkcjonowania organizmu. zamiast wymyślać i wydawć kupe pieniedzy na wyszukane potrawy aby przyswoić do organizmu potrzebną ilość białka, wystarczy kupić sobie kawałek dobrej wołowiny lub piersi kurczaka i opie**olić to z dużą ilością sliny na języku czyli ze (SMAKIEM). Powiem wam że mieszkam w Londynie i tu jest problem jakie wybrać jedzonko czy organiczne czy nie organiczne ja osobiście kupuje organiczne, ponieważ jest wartościowsze w minerały i w ogóle, natomiast nieorganicznego żarcia jest tu multum powiem że wszędzie tylko w wyszukanych dobrych marketach mozna zaopatrzyć sie w Organic. Do czego dążę oczywiście do modyfikacji genetycznej i chciałem dodać że pierwsze co zostało zmodyfikowane genetycznie to była i jest w dalszym ciągu SOJA a weganie się tym zajadają. wolę kupić sobie Organic kurczaka i zrobić sobie rosół.
POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH KTÓRZY LUBIĄ DOBRZE ZJEŚĆ.

Zgłoś 28.01.06 [11:50] bolek

to może jeszcze coś dla tych dysponujących kuchnią i czasemusmiech.gif ja w akademiku nie jestem w stanie tego wykonać a do domu jeżdże rzadko, ale jak już jade to działam
Będzie to pasztet, nie ważne z czego bo można użyć dowolne stączkowce w dowolnej konfiguracji. Ja zazwyczaj z cieciorki i soczewicy.

A więc pół kilo cieciorki i pół soczewicy (wyjdzie potężna ilość więc jak ktoś chce mniej no to tylko pół kilo w sumie) gotujemy osobno ze względu na różny czas gotowania. Po ugotowaniu mielimy przez maszynkę do mięsa wraz z orzechami ( usmiech.gif hihi mam orzecha włoskiego w ogrodzie) ale dodam że cieciorka świetnie się komponuje z orzechami więc daje ich naprawdę dużo. Acha miele też trochę ugotowanych warzyw: marchew, pietruszka, seler i 2 bułki namoczone w mleku i odciśnięte. NIe wiem po co ale zalezenie mojej matki że tak trzeba.

Po zmieleniu do masy dodaje zeszkloną cebulkę (sporo) w dużej ilości oleju bo i tak by go trzeba dolać do masy by tak nie wysychało podczas pieczenia, na tą ilość to z 5 jaj, pieprz, CZĄBER!! (dużo), GAŁKĘ MUSZKATAŁOWĄ!! (umiarkowanie bo przesadzenie grozi goryczą), jak ktoś chce to sól. Wszystko następnie trzeba dokładnie wymieszać. Od razu proponuje wkładać do dużego gara bo mogą być problemy z mieszaniem.

Formę smaruje margaryną i wysypuje tartą bułką by nie przywierało i naprawdę gotowy pasztet świetnie się wyjmuje. Masę na blachę i do gorącego piekarnika (180'C) i pieczemy ok. 50-60 minut.

Z pełną odpowiedzialnością stawiam go ponad wszystkie kupne paszteciki napakowane bułką tartą i innymi mąkami. Naprawde kozak.

Zamrażam w częściach bo razem z dziewczyną nie jesteśmy w stanie go przyjeść. Okres trwałości w lodówce spokojnie tydzień (myśle że więcej).
Piszcie swoje specjały i inne zalecenia by jedzenie było zdrowsze. pozdrawiam

Zgłoś 28.01.06 [15:23] Kasia2

Hej!
Fajne te przepisy Bolek, sprobuje ten pasztet. Kotleciki z kaszy gryczanej robie juz od dawna, sa wysmienite. Robie tez z ryzu parabolicznego i soczewicy zielonej- tez swietne. Uwaga- nie dotykac masy rekami bo sie lepi, ja operuje zgrabnie dwiema lyzkami- formuje kotlecika i zsuwam na patelnie. Trzeba dojsc do pewnej wprawyusmiech.gif

Kajka- ja niestety nie mieszkam w Polsce i takie rozne cudenka kupuje w sklepie arabskim. Mam nadzieje ze znajdzieszusmiech.gif Dzieki za zmotywowanie mnie do wlasnorecznej produkcji hummusuusmiech.gif

Kylo- niestety w moim przypadku jest inaczej, nigdy nie lubilam miesa- jadlam je ze strachu, bo rodzice mnie straszyli anemia i chorobami.
Mieso ma bardzo niemily zapach, podobnie wedliny.Wydaje mi sie ze kazdy wrazliwy czlowiek potrafi to wyczuc. Podobnie jest ze slodyczami- sa niesmaczne, za slodkie, pachna chemia. Po pewnym czasie roznych oczyszczan ( duchowo-cielesnych ) wraca prawdziwy smakusmiech.gif
Bolek- a propos kotletow z kaszy- smakuja dobrze tylko z sola i pieprzem- seriooczko.gif
Pozdrawiam!

Zgłoś 29.01.06 [10:20] kajka

bolek: w Poznaniu jeszcze nie szukałam. W Łodzi tahini nie uświadczysz (chyba że w jakimś zakamuflowanym sklepiku o którego istnieniu nie wiem). Ale dzięki za podpowiedź, poproszę kumpelę z Poznania, może mi kupi.
Co do kotletów z kaszy gryczanej - ja dodaję suszone, ugotowane grzyby i faktycznie doprawiam obficie ziołami itp. Polecam z grzybami, jeśli lubicie. Jeśli chodzi o kilełkowanie, robię od lat tak jak Ty - w słoiku z podziurkowaną zakrętką. tylko trzeba bardzo uważać na nasiona. Niektóre są faszerowane chemią, nawet jak nie jest to zaznaczone na etykiecie. Nie wiem jak to rozpoznać, bo kilka razy kupiłam specjalne, do kiełkowania a i tak czuć je było chemią. Chyba najlepiej w sklepie ze zdrową żywnością.
Jeśli lubicie oliwki, polecam pastę z nich, tzw. tapenade. trzeba zmiksować b. dokładnie 200g czarnych, 50g zielonych, 50g kaparów, sok z cytryny, 200ml oliwy i 10 filetów z anchois (jeśli nie ktoś je ryby). Tanie to może i nie jest, ale dobre na jakąś imprezkę. A jeśli lubicie kapary (ja nienawidziłam, zaczęły mi smakować kilka miesięcy temu), polecam twarożek z kaparami i cebulką!
Przepis na pasztecik z soczewicy i cieciorki na peno wypróbuję. dzięki!

Zgłoś 29.01.06 [12:16] bolek

kurcze mam tyle roboty że napisze może coś jutro. pozdrawiam

Zgłoś 29.01.06 [12:17] kajka

a niech mi ktoś wytłumaczy różnicę między mąką z pełnego przemiału a mąką razową. Według mnie to to samo, ewentualnie pełny przemiał - mąka 2000, a razowych może być wiele o różej zawartości otrąb itp.

Zgłoś 29.01.06 [19:03] bolek

Ano kajka tak jak myślisz.
Mąka razowa to to samo co mąka z pełnego przemiału (nazewnictwo zamienne), czyli po prostu mąka z całych ziaren raz zmielonych łącznie z osłonkami. Z tego co się orientuję to typ 2000 to najwyższa zawartość otrąb i wraz z oczyszczaniem jej z otrąb maleje oznaczenie np. 1800 itd... Maleje oczywiście zawartość błonnika,mikroelementów, witamin B i wszystkiego co w niej cenne aż do powstania gówna np. typ 550 powszechnie stosowanego w kuchni.
Pamiętaj o sprawdzaniu czy razowe pieczywo jest naprawde razowe czy tylko barwione.
Pozdrawiam

Zgłoś 29.01.06 [19:56] kajka

no tak, tylko że to najzdrowsze jest ciężko kupić. Potrafię rozpoznać, czy chleb jest barwiony karmelem, ale już nie specjalnie umiem wybrać ten najlepszy. Nie stać mnie na kupowanie pieczywa w sklepach ze zdrową żywnością. Czasem sama więc piekę (ostatnio nie mam na to czasu) i spożywam pyszny chlebek mojej "teściowe". Łatwy i szybki ale nie na zakwasie. Podrzucę przepis za jakiś czas. narra

Zgłoś 01.02.06 [21:00] Kasia2


hej usmiech.gif

Zrobilam ten hummus- przepyszny, kupny sie nie umywa. Dziecko chce jutro kanapki z tym do szkolyusmiech.gif Maz zachwycony. Dzieki za mobilizacjeusmiech.gif , to latwe- kwestia checi i pewnej organizacji ( zaplanowania )

Kajka wrzuc ten przepis na chlebek- jeszcze takiego zdrowego sama nie pieklam, a Ty jakos pozytywnie na mnie wplywaszusmiech.gif

Bolek napisz jeszcze cos ciekawego, ze studiow, czy wlasnych doswiadczenusmiech.gif

Dzielmy sieoczko.gif

Ja podam nasz rodzinny \"przeboj\":
szklanke platkow owsianych zalac szklanka wody
jedna cebulke drobniutko pokroic, sparzyc wrzatkiem na sitku
jedna marchewke utrzec na drobnej tarce
cebulke i marchewke dorzucic do platkow, wymieszac, posolic, popieprzyc.
Calosc odstawic na godzine, po godzinie ewentualnie dorzucic lyzke maki
Smazyc jak placki ziemniaczaneusmiech.gif
Smacznego!

Zgłoś 03.02.06 [07:59] kajka

przepis na pewno podrzucę za dni parę (i inne różne moje ulubione także), bo teraz nie mam zupełnie czasu. Cieszę się Kasiu, że hummus Wam smakuje! papa

Zgłoś 04.02.06 [10:59] kajka

No to mam chwilkę wolną. Wrzucam przepis na chleb:
1l ciepłego, przegotowanego mleka, 1kg mąki (ja używam żytniej razowej, moja "teściowa" zwykłej z dodatkiem otrąb), 10dkg drożdży, 3 garści płatków owsianych, 2 garści sezamu, 2 garści siemienia lnianego, 3 garści słonecznika, 1łyżka soli. trochę ciepłego mleka trzeba rozrobić z drożdżami, łyżeczką mąki i łyżeczką cukru, zostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoją objętość, wymieszac w misce z pozostałymi składnikami i dobrze wyrobić. zostawić w cieple do wyrośnięcia (ma podwoić swą objętość). Po wyrośnięciu wyrobić krótko powtórnie i wyłożyć do wysmarowanych masłem blaszek. Posmarować wierzch żółtkiem i posypać odrobiną słonecznika. Piec 1,5 godziny w piekarniku nagrzanym do 175stopni.
Przepis nie jest trudny i myślę, że mógłby go wykonać nawet niezbyt wprawny kucharz. Jeśli chodzi o kompozycję ziaren, można stosować dowolnie, wedle uznania różne kombinacje. Polecam też spróbować ze słonecznikem albo/i z orzechami!
Na razie tyle. Idę robić bigos z kostką sojową na dzisiejszą imprezkę. pa

Zgłoś 04.02.06 [13:29] Kasia2


Dzieki Kajka, kochana jestes. Na pewno juz teraz odwaze sie upiec ten chleb ( mialam uraz do wypiekow, bo mi sie kiedys cala seria zakalce w najlatwiejszych ponoc ciastach robily )
Do napisania mam nadziejeusmiech.gif

Zgłoś 05.02.06 [13:16] bolek

Hej
Jade ostro z magisterką i ani czasu na gotowanie ani na pisanie na forum...
Wczoraj poszło leczo:
Pieczarki w dużej ilości uduszone aż odpatują swój sok, na to sebula i woda z kostką ważywną i dusimy aż cebula zmięknie (dodałem też troche syszonych podgrzybków, pokruszonych bo miałem). Następnie dużo papryki i dusimy aż zmięknie.W miare duszenia dodajemy wody by sie nie przypalało. Przyprawiamy ziołami wedle gustu, pieprzem. Na koniec jeszcze trochę wody i ze 3 łyżki koncentratu pomidorowego. Podusić jeszcze troche i leczo jak ta lala.
Ostatnio wyczaiłem koncentrat pudliszki z czosnkim, rewelacja.
Przepis pewnie znany ale dla mnie był nowością. Pozdrawiam

Zgłoś 09.02.06 [22:25] Bolek

Hej
Jestem troche wcięty ale mniejsza z tym..
Miałem dziś romantyczną kolację:

Brokuły w beszamelu:
Brokuły mrożone ugotować. Na patelni nagrzać tłuszcz, wsypać mąkę i zrobić zasmażkę (ok. 5łyżek oleju, 2-3łużki mąki) Na to mleko (szklankę) i rozprowadzić tak by nie było grudek a potem tyle mleka jaką chcemy gęstość sosu i rozprowadzić do gładkości. Na to sól (ewentualnie), pieprz i główny składnik - mielona gałka muszkatałowa (sporo), dodałem też kurkumę dla koloru. Wymieszać i wrzucić w to brokuły pomieszać chwile i gotowe.

Zgłoś 09.02.06 [23:07] Bolek

kotlecki z tofu z sezamem:
Paczkę tofu rozgnieść na miazgę, dodać sporo ziarna sezamu, jajko, trchę bułki tartej, posiekaną pietuszkę, przyprawy (sólsmutas.gif , kurkuma. curry, pieprz) wymieszać. Formować nie duże kotleciki, panierować w bułce tatrej i zmażyć na oleju lub oliwie. Zaj**iste i żałujcie sezamu.

Fasolka szparagowa z czosnku:
Mrożoną fasolkę szparagową ugotować. Na patelni rozgrzać sporo masła i sypać bułkę tartą i zgniecone ząbki czosnku. Chwile zasmażyć i wrzucić gorącą, odciekniętą fasolkę. posmażyć razem ze dwie minutki i gotowe.

dziewczynie wszystko smakowało a żarełko uważam za pełnowartościowe, jeśli oczywiście doliczyć te trzy butelki winka które wytąbiliśmyusmiech.gif

Pozdrawiam

Zgłoś 09.02.06 [23:25] kajka

no mam nadzieję bolek, że wypiłeś moje zdrowie, bo mam dziś urodziny i też winko pękło (niejedno...). pozdrawki!

Zgłoś 10.02.06 [15:50] Bolek

No to wszystkiego najlepszego Kajka. Szczęścia, pomarańczy usmiech.gif no i oczywiście twoje zdrowie (dziś tylko soczkiem)

Zgłoś 18.02.06 [14:52] kajka

hej! Widzę,że dawno nikt tu nie zaglądał. Ja nie mam ostatnio w ogóle czasu na szperanie w internecie, bo od rana do wieczora pracuję. W soboty niestety też. Dziś natomiast "jestem wolna", bo się rozchorowałam i mam dwa dni leniuchowania.
ostatnio żyję bardzo intenesywnie, w ciągłym stresie i biegu, przez co zaniedbałam bardzo swoje zdrowe odżywianie. Przybyło mi kilka kilogramów a i kto wie, czy przez to tez nie podupadłam na zdrowiu. Ale już się zreflektowałam i myślę,że idzie ku lepszemu. zamierzam zaraz upiec chlebek i zrobić fajną sałatkę z soczewicy, która mi od kilku dni po głowie się szwenda. jak zrobię i będzie git - nie omieszkam się podzielić spostrzeżeniami. kasiu2, zrobiłaś chlebek? napisz czy i jak wyszedł.

ponieważ mam dziś czas na szperanie w necie, poczytałam sobie od nowa kilka wypowiedzi i nasunęły się pewne refleksje.
otóż ze mną było kiedyś podobnie jak z tymi krzykaczami z wątku "dlaczego nie jem mięsa". lat temu 14, gdy zmienilam sposób odżywiania, byłam tak nabuzowana energią (wówczas wydawało mi się, że pozytywną, dziś śmiem twierdzić, że do końca tak nie było), że wyładowywałam ją na tych, którzy jedli mięso. Brakowało mi tolerancji, nie chciałam z nikim dyskutować. Najważniejsze było to, żeby wykrzyczeć swoje zdanie a argumenty innych, niestety nie docierały. Potępiałam odmienność; ważne było tylko to, co JA wyznaję i w co JA jestem zaangażowana. Dziś spoglądam na to zupełnie inaczej, jakby z boku. Rozumiem i tych, którzy nie odczuwają potrzeby odrzucenia mięsa i tych, tktórzy są wściekli na mięsożerców. Myślę, że ta druga grupa kiedyś też będzie w stanie znaleźć dystans do siebie i świata zewnętrznego.
Ja przestałam jeść mięso bo była wtedy taka moda w moim otoczeniu. 70% moich znajomych go nie jadło, dziś pozostała tylko garstka. oczywiście wiązało się to głębszymi refleksjami, ale myślę, że byliśmy wtedy jeszcze za młodzi (ja miałam16lat), żeby zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi tak do końca. kiedyś dla mnie ważniejszym powodem były względy humanitarne, dziś skłaniam się raczej przy zdrowotnych. Nie uważam się oczywiście za wegetariankę (jadam ryby a od niedawna też drób od czasu do czasu). Dla mnie wegetarianizm to nie tylko odrzucenie mięsa i walka o humanitarne traktowanie zwierząt, ale filozofia całego życia, życia w tolerancji dla całego otoczenia.I łączy się ściśle z ekologią. Oczywiście tolerancja nie powinna polegać na akceptacji wszystkiego bezwzględnie lecz raczej na dialogu i próbie zrozumienia tych, którzy mają odmienne zdanie (mają do tego prawo!). Ja nie bardzo potrafię taki dialog prowadzić, skłaniam się raczej ku wewnętrznej refleksji i próbie zrozumienia; staram się raczej zrozumieć i zaakceptować (oczywiście nie wszystko się da....). staram się zrozumieć nawet tych, którzy krzywdzą innych, zastanawiam się, dlaczego to robią(oczywiście NIE AKCEPTUJĘ TEGO - żeby nie było niedomówień).
ojej,ale poważnie się tu zrobiło....
już nie będę!

jeszcze słowo do bolka - pisałeś jakiś czas temu, że używasz wyłącznie oleju z pestek winogron, bo jego przewagą jest to, że nie wydziela swojego smaku i zapachu. jak dla mnie zapach i smak oliwy jest najwspanialszy ze wszystkich olei, ale najlepiej ją stosować na zimno, bo nie traci swoich wartości. warto też w swojej diecie zastosowac inne oleje, bo każdy wnosi do naszego jadłospisu coś pozytywnego. Polecam slonecznikowy i sezamowy tłoczone na zimno (ja spotkałam je niestety tylko w sklepach ze zdrową żywnością) - mają fajny smak, choć są okrutnie drogie.
Napisz, jakie właściwości ma ten pestkowowinogronowy, bo niewiele o nim tak naprawdę wiem (choć używałam go już).
w ogóle napiszcie coś o zdrowych olejach.
na razie kończę, bo mi się soczewica rozgotuje!

Zgłoś 20.02.06 [06:50] bolek

hej kajka. może i poważnie ale bardzo przemyślanie i refeksyjnie co również mnie wprawiło w delikatne reflekcje. nie jadłem mięsa prawie przez całe liceum i również brakowało mi tolerancji. przestałem jeść ze względu na wpływ towarzystwa i nie do końca czując co to jest wegetarianizm uważałem się za takowego. byłem zwykłym krzykaczem haseł nie w pełni rozumiejącym co się pod nimi kryje. na studiach wróciłem do mięsa ze względów "ekonomicznych". teraz znów postanowiłem go nie jeść, lecz tym razem kieruję się tylko i wyłącznie zdrowiem i własnum samopoczuciem. nie ukrywam że wpływ miały też na moją decyzją ostatnie afery ze wścikłymi krowami i ptasią grypę. poza tym uczę się o produkcji roślinnej i zwierzęcej i wiem co ładowne jest w mięso w trakcie zarówno chodowli jaki i procesie prztwazania. MASAKRA. nie uważam się jednak za wegetarianina poniważ wgetarianizm wegług mnie, tak jak i twoim zdaniem kajka, postawa życia kierowana względami humanitarnym, ekonomicznymi aspektami w ujęciu globalnym i także wrażliwością wewnętrzną. po prostu bez mięsa mi lepiej chociaż jadam ryby bo są zdrowe, nie obarczone chorobami i przepyszne. nie prowadze żadnej propagandy wegetariańskiej i nie neguje jedzenia mięsa. podchodzę do tego w myśl zasady: niech każdy je to na co ma ochotę. każdy jest właścicielem swojego organizmu i sam powinien kierować swoją dietę, ocenić co jest właściwe a co nie i przeanalizować konsekwencje stosowanego przez siebie sposobu odżywiania.

co do tłuszczy to nie podchodze do nich jako dostarczycieli wartości odżywczych a raczej biorę pod uwagę negatywny wpływ i staram się eliminować te negatywne. dlatego wybór mój padł na olej z pestek winogron. wiem że jest znaczącym dostarczycielem kwasu linolowego (należy do zapomnianej grupy witamin F), witaminy E, obniża zły cholesterol a podwyższa ten dobry więc ma pozytywny wpływ na ochronę przed chorobami serca. oczywiście oliwa z oliwek jest chyba najzdrowszym tłuszczem ale jej smak nie zawsze pasuje mi do przyrządzanych przeze mnie potraw a olej z pestek winogron jest rzeczywiście bezwonny i bezsmakowy i to mnie w nim urzekło, gdyż nie stać mnie by na mojej półce stały różne oleje i oliwy wybrałem uniwersalny a jednocześnie zdrowy.

przepraszam że również nie zaglądam, znaczy zaglądam systematycznie czekając na wasze wypowiedzi jednak z braku czasu nie wypowiadam się, a powinienem jako inicjator tematu. jak dotąd rozmowa toczyła się tylko między trzema osobami ale i tak bardzo mnie cieszy że ktoś dzieli się swoimi spostrzeżeniami i zaleceniami.

pozdrawiam serdecznie kajkę i kasię2 a innych zapraszam również do dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem na temat zdrowia w kuchni
pa

Zgłoś 20.02.06 [20:10] Kasia2


Hej!
Kajka za chlebek biore sie w ten weekend, bylam na nartach.

U mnie mieso odpadlo samo i bezbolesnie w miare roznych praktyk duchowych ( medytacja, joga, samorozwoj ) Tak samo odpada alkohol, kawa i inne uzywkioczko.gif Po prostu dzieje sieoczko.gif
Wazne jest zeby dobrze gotowac, fajna jest kuchnia 5 przemian, makrobiotyczna. Chodzi mi o to aby nie wychladzac organizmu, co jest typowym bledem poczatkujacych wegetarian. Wychladzajace wlasciwosci maja surowe warzywa, owoce, nabial- czesto podstawa zywienia wegetarian. Wowczas organizm przeziebia sie, katar, brak energii,brakuje czegos w diecie i pojawia sie czasem chec na mieso.
Pozdrawiamusmiech.gif

Zgłoś 21.02.06 [09:59] kajka

Źle się wyraziłam. Nie chodziło mi, żebyś podała konkterną rzecz która wyjaśni całą twoją filozofię życiową; chodziło mi o coś naprawdę konkretnego odnośnie makrobiotyki. Grzebałam trochę po necie ale nie znalazłam nic tak na prawdę godnego uwagi (fakt, nie poświęciłam temu aż tak dużo czasu). wyłącznie jakieś przepisy lub opowieści, jak to pani wyleczyła się przechodząc zmieniając styl życia.
Powiedz, czy sama zaczęłaś stosować (uprawiać?- jakoś nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa) jogę, czy był ktoś, kto kontrolował to, co robisz. Ja próbowałam sama (z książką), ale miałam duży problem z oddychaniem, myślę, że mogę robić coś źle (i boję się, bo zaszkodzić sobie jest równie łatwo, jak pomóc). Miałam zawroty głowy, więc raczej coś nie tak z oddychaniem.
Wiem, że muszę się koniecznie skierować w tym kierunku, bo nie radzę sobie czasem sama ze sobą. Zyję w ciągłym stresie, którego nie mogę (pewnie mogę, tylko nie potrafię) opanować i który (mam wrażenie) się pogłębia. z higieną psychiczną u mnie raczej słabo....