Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Dodaj swój przepis Znasz ciekawy przepis? Podziel się z nami!

Mięso zakonserwowane

w sierpniu wyjeżdżam do Chorwacji i każdy z uczestników wyprawy (jachcikiem po Adriatyku) ma przygotować porcję obiadową na jeden dzień.Głównie chodzi o mięsko. Ja niestety już nie pamiętam jak to się robi i jakie mięsiwko dobrze się konserwuje. Dlatego proszę Was o pomoc.

15.02.11 [19:32] Masza

Odpowiedzi

Zgłoś 09.11.10 [13:59] k3nski

Właściwa i poprawna nazwa tego procesu to tyndalizacja.
Jest to jedna z metod naturalnej konserwacji żywności, która polega na trzykrotnej pasteryzacji produktu przeprowadzanej co - 24 godziny ( nie szybciej ). Termin wywodzi się od nazwiska brytyjskiego naukowca Johna Tyndalla. Trzykrotne podgrzanie produktu do odpowiedniej temperatury ( w odpowiednio długich odstępach czasowych ) zabija zawarte w nim bakterie. Co dzieje się w kolejnych etapach tyndalizacji widać poniżej:
1) Pierwsza pasteryzacja zabija formy wegetatywne mikroorganizmów, nie jest jednak w stanie zabić niektórych form przetrwalnych, które dalej żyją i rozmnażają się w produkcie.
2) Po okresie 24 h z pozostałych form przetrwalnikowych rozwijają się kolejne formy wegetatywne bakterii, które giną po drugiej pasteryzacji ( ale znów nie wszystkie ).
3) Dopiero trzecia pasteryzacja, która działa podobnie jak druga, zabija ewentualne pozostałe bakterie.
P.S. Tyndalizacja nie jest to proces, którego zadaniem jest wpływać na twardość czy kruchość mięsa, dzięki temu procesowi mamy otrzymać produkt pozbawiony form przetrwalnikowych, przystosowany do dłuższego przechowywania w tzw. pokojowej temperaturze i który będzie po tym okresie w pełni przydatny do spożycia. Często na forach widnieją opisy: Ja pasteryzuję mięsko tyko raz , wszyscy jemy i nikt się nie zatruł. Radzę bardzo ostrożnie podchodzić do tego typu porad ( domorosłych kucharek ), gdyż spożycie źle zakonserwowanego mięsa może przysporzyć wielu problemów natury medycznej.

Zgłoś 15.02.11 [19:32] kaZek

Dzięki za dwa ostatnie posty ! Brzmi bardzo logicznie.

A jak sytuacja wygląda z pasteryzacją/wekowaniem warzyw i potraw z nich (leczo, marchew itd) ?

Podejrzewam że potrójne gotowanie nie jest koniecznością?