Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Dodaj swój przepis Znasz ciekawy przepis? Podziel się z nami!

Neokatechumeni - czy to sekta ?

Neokatechumeni czy to sekta, bo mam wątpliwości co do jej działania ?
Co to jest - czy nowa pralnia mózgów?

wierni Bogu - oddani ludziom

Bardzo ciekawa książka księdza Enrico Zoffoliego w tłumaczeniu ks. Henryka Czepułkowskiego pt. Czy “Droga” neokatechumenatu jest prawowierna? Magisterium Papieża a katecheza Kiko Argü ello - porównanie, wydana przez pana Marcina Dybowskiego, jest niezwykle cenną pozycją.

Autor porównuje punkt po punkcie naukę Kościoła katolickiego - przedstawianą w wypowiedziach Najwyższego Autorytetu katolickiego Ojca Świętego Jana Pawła II - ze słowami założyciela “Drogi”, Kiko Argü ello.

W książce czytamy, co Ojciec Święty, a co pan Kiko mówi na temat Kościoła katolickiego, magisterium tegoż Kościoła, struktury hierarchicznej Kościoła, kapłaństwa, grzechu, nawrócenia, zadośćuczynienia za grzechy, Eucharystii, sakramentu pokuty, łaski i świętości, Pana Jezusa jako wzoru świętości, nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, różańca, Mszy św. Niedzielnej i życia pozagrobowego.

W drugiej części tej cennej książki mamy podsumowanie tematów i bilans ogólny. Jest on negatywny w stosunku do neokatechumenatu. Autor podkreśla najważniejsze błędy neokatechumenatu, a mianowicie nauczanie, że Kościół katolicki nie jest konieczny do zbawienia, że hierarchia Kościoła nie ma żadnego znaczenia, że tylko Biblia samodzielnie, “niezależnie” wyjaśnia, zawiera prawdziwą naukę itd. Jest to więc odnowiony luteranizm.

Do tego dodać należy, że liturgia neokatechumenalna jest sprawowana niezgodnie z przepisami Kościoła katolickiego, a “spowiadanie się” na głos wobec całego zgromadzenia neokatechumenów jest nadużyciem i niesłychanym upokorzeniem wyznającego swoje grzechy. Następnie trzeba podkreślić, że pan Kiko świetnie dba o swoje interesy, nakazując swoim adeptom wyprzedaż tego, co posiadają, i przekazanie otrzymanych ze sprzedaży sum nie byle gdzie, tylko do kasy organizacji. Jest to więc nie tylko szerzenie błędnych nauk w Kościele katolickim, lecz również, mówiąc współcześnie, “świetny biznes”...

Książkę tę powinni przeczytać wszyscy. Przede wszystkim duszpasterze Kościoła katolickiego, aby nie dać się uwieść tej nowej herezji, a następnie wierni, aby w swej niewiedzy i dobroduszności nie popierali pana Kiko, nie dali się zatruwać błędnymi naukami i nie nabijali mu kasy pieniędzmi, używanymi dla niewiadomych celów.

Wszystkim czytelnikom tej książki z całego serca błogosławię.

+ Biskup Zbigniew Józef Kraszewski

Zgłoś 16.05.17 [08:58] reni

Odpowiedzi

Zgłoś 02.03.09 [15:32] zaciekawiona

A to ciekawe... ja nie należę do tej wspólnoty, ale wiem na czym to się opiera. Znam wiele osób, które są we wspólnocie i aktywnie się w niej udzielają. Osobiście byłam na wielu katechezach, mimo, że jestem osobą niewierzącą. I chociażby z uwagi na ten fakt, mogę sądzić, że potrafię W MIARĘ obiektywnie spojrzeć na Neokatechumenat.

Właściwie nie wiem czy wypowiadanie się na tego typu forach ma jakikolwiek sens... Ale jedni piszą bzdury, inni je czytają i budują sobie na tej podstawie obraz sprawy. Pozwolę sobie jednak sprostować kilka kwestii, pisząc jak ja to widzę...

Osobiście nigdy nie spotkałam się z sytuacją, w której ktoś był 'na siłę' trzymany we wspólnocie, czy też w jakikolwiek sposób zniewolony... Nikt nas tam na siłę nie wciąga. Więc drogi Czytelniku: spokojnie. Neoni nie są groźnioczko.gif .

Ja, mimo że nie wierzę, lubię chodzić na katechezy, ponieważ daje mi to możliwość świeżego spojrzenia na rzeczywistość. Mój system wartości jest bardzo zbliżony do tam głoszonego, wobec tego w katechezach znajduję pewnego rodzaju uniwersalne prawdy... Pomaga mi to w spojrzeniu na mój stosunek do ludzi z dystansu i w późniejszej pracy nad sobą.

Nikt mi niczego nie wpaja, nikt nie wygania mnie za to, że nie jestem katoliczką. Nie czuję się też gorsza. Nikt nie robi mi z mózgu mielonki. 'W WOLNOŚCI'

Do Katolików: Neokatechumenat został w 2008 roku zatwierdzony przez Watykan. Więc z punktu widzenia Kościoła Katolickiego TO NIE JEST ŻADNA SEKTA. usmiech.gif

Do ewadd2:
Sądzę, że nie ma sensu obwiniać Neokatechumenatu za Pani sytuację rodzinną. Według tego co jest głoszone: jedną z podstawowych wartości powinna być dla człowieka RODZINA. Może warto się zastanowić czy problem nie tkwi w czymś innym...

Boimy się tego, czego nie znamy. Wszystkim zainteresowanym radzę przejść się na katechezę i zobaczyć jak to wszystko wygląda.

I nie kierować się tylko tym co czytacie na stronach www. NIE MA TU NIEZALEŻNYCH I W PEŁNI OBIEKTYWNYCH OPINII. Lepiej samemu sprawdzić i nie dać sobie zrobić wody z mózgu, wierząc we wszystko co można w tym ŚMIETNIKU znaleźć.

Pozdrawiam. Aga.

Zgłoś 07.06.09 [22:14] goga

nikt nie spowiada się na głos, jak ktoś ma wątpliwości to zapraszam na katechezy które sa głoszone w kościele a nie pod mostemusmiech.gif
aż zal czytać wypowiedzi osób które oskarżają drogę w taki sposób jak pani, którj maż jest na drodze.

Zgłoś 28.06.09 [03:18] Judyta

Uważam, że rację mają zarówno ci, którzy opowiadają sie po stronie
"Drogi", jak też ci, którzy podchodzą do niej krytycznie. Przez trzy lata
byłam czynnym członkiem wspólnoty neokatechumenalnej. Przez nastepny rok uczestniczyłam w sobotnich Liturgiach Eucharystycznych.
Jestem absolwentką studiów teologicznych i osobą wierzącą .
Uważam, że robienie tajemnicy ze spraw odnoszących sie do kwestii
doswiadczenia Boga i formacji jest szkodliwe. Nie ma nic tajemnego
w Ewangelii, nie powinno się też robić tajemnicy z drogi do Boga.
Dzisiaj tak uważam również dlatego, że wydaje się, zupełnie straciłam
kontakt duchowy z osobą mi bliską, która jest na "Drodze". Droga
neokatechumenalna ma wiele dobrych stron t. j. charakter wspólnotowy,
formacja biblijna, piękna oprawa liturgiczna, przywracanie nadziei
tym, którzy ją utracili. Muszę jednak zaświadczyć, że osobiście poruszyło mnie sformuowanie prezbitera , postaram się zacytować :
" Msza Świeta jest ofiarą ? Jaką ofiarą? " Z kontekstu wypowiedzi zrozumiałam, że jest przede wszystkim uczestnictwem w zmartwychwstaniu Chrystusa, a aspekt ofiary podkreślano przed Sob. Wat. II . Nie chodzi o to, że poczułam się źle ale o to, iż wiem, że jedno
bez drugiego nie istnieje. Zmartwychwstanie bez ofiarowania się za nas
na krzyżu? Nie udało mi się dojść do porozumienia z prezbiterem w tej sprawie, nie wiem dlaczego.

Zgłoś 08.02.10 [23:43] rob

Dlaczego ci ludzie gadają takie głupoty. Nikt tu do niczego nie namawia. Funkcjonuję w Neo kilkanaście lat, robię co chcę i nikt mnie z tego powodu nie rozlicza. To najpiękniejsza rzecz jaka może spotkać człowieka na tej ziemi. Takiej głębi nie doświadczysz nigdzie. Wypisują jakieś bzdury o jakoby nowym luteranizmie czy judaizmie. Głupoty. JP II kochał neokatechumenat bo widział w nim pewną rzeczywistość, która daje człowiekowi sens i pełnię życia. To naprawdę piękne przeżycie i życiowe doświadczenie.

Zgłoś 03.05.10 [21:45] Chivas

powiem tak żaden człowiek nie jest bez grzechu mam zaledwie 12 lat dzieki koledze trafiłem na katachezy. posłuchałem wstapilem do wspolnoty moi rodzice sa we wspolnocie od 12 lat i zycie uklada sie im swietnie widac w naszej rodzinie milosc. kolega jest biedny tak na styk daje rade a u niego w rodzinie wszyscy sa na drodze gdybyscie zobaczyli jakie u nich sa relacje opadly by wam wszystkim szczeki MILOSC MILOSC i jeszcze raz MILOSC ktos sie wypowiadal ze neonyniszcza kościół od wewnątrz 87 seminarów w tej chwili liturgie powolaniowe 2 maja 2010 bylem na tej 350 chlopakow sredni wiek 17 lat około wstalo jako gotowych do Pójścia do seminarium 20 tys. kapłanów do ewangelizacji chin takie zapotrzebowanie jest prosto od watykanu w wielkiej czesci beda to wlasnie ci chlopcy nawracanie czy podejscie do czlowieka i powiedzenie mu ze Bog go kocha jest czyms zlym ??czy gloszenie dobrej nowiny jest czyms zlym?? chyba nie ktos mial pretensje do chrztu zanurzenie dziecka w chrzcielnicy ktora jest wypelniona swiecona wodą jest czymś zlym ?? nagość pomyślmy czy my wszyscy w wieku kilku miesięcy znalismy wstyd nie raz mama nas przewijala przy kolzence czy cioci ??

Zgłoś 06.07.10 [00:35] Judyta

Na wykładach z liturgiki uczyłam się o katechumenacie w pierwszych wiekach chrzescijaństwa. Trwał 3 lata. Po pomyślnym ukończeniu drogi
katechumen otrzymywał chrzest. Droga neokatechumenalna trwa dłużej,
co może być radosne dla jej uczestników. Dla osób bliskich może to jednak nie być takie radosne, gdy się słyszy słowa: "to tajemnica". Powoli chciał nie chciał oddalamy się od takiego "neona", przecież życie polega na dzieleniu sie wszystkim i współuczestnictwie. W związku z powyższym osoba będąca na drodze neo powinna szukać partnera wyłącznie w grupie neo, w przeciwnym wypadku mogłaby krzywdzić emocjonalnie swoim nieustającym "indywidualizmem wspólnotowym", niedyspozycyjnością czasową itp.
Oczywiscie pewnie nie musi tak być, ale tak właśnie tego doswiadczałam.

Zgłoś 13.03.11 [14:50] martaw

ja uczęszczałam na droge neokatechumenalną przez dwa lata. mogę zaświadczyć iż to nie jest żadna sekta. obecnie odwiedzam moja dawna wspólnote kiedy jestem w swoim rodzinnym mieście i z chęcią chodze na Eucharystie. jednak zazwyczaj chodzę na normalne msze św. do kościoła. jedno nie wyklucza drugiego. to nie jest tak że jak sie jest we wspólnocie to juz się jest wyłączonym z życia normalnego kościoła. to właśnie na tym polega, że neokatechumenat jest dla ludzi którzy chcą dopełnić to życie chrześcijańskie, dla osób którym nie wystarcza iść do kościoła, odfajkować tą godzinę i z głowy.

ludzie którzy wypowiadają się że neokatechumenat to sekta niech najpierw poczytają i przemyślą kilka rzeczy.

zwykła Eucharystia w neo różni się tylko kilkoma rzeczami od normalnej mszy w kościele:
*więcej śpiewu
*wprowadzenia do czytań
*echo słowa (czyli każdy w tym momencie może opowiedzieć jak dane słowo i Bóg działają w jego życiu. może ale nie musi)
*zamiast hostii chleb (placek z maki i wody) czyli ciało Chrystusa, ksiądz daje popić również wina, czyli krwi Chrystusa
*znak pokoju-znak pojednania - to jest to co na normalnej mszy mnie drażni. jak mam sie pojednać z kimś kogo nie znam. a nawet jeśli idę do kościoła i spotykam w nim koleżankę z którą jestem pokłócona to po mszy dalej z nia nie gadam. i oto znak pokoju na normalnej mszy, w neo znak pokoju jest żywy. podchodzi się do każdego z kim ma się na pieńku i się godzi, a po mszy jesteście znowu braćmi.

to są moje odczucia.
Shalom aleichem !

Zgłoś 06.04.11 [02:22] miyumi

Ja znam wiele wspólnot z wielu miast Polski i wiele zagranicznych.Jest ich tak wiele.
Należę do wspólnoty przez co pewnie tracę obiektywizm, ale jak na sekte to powiem wam ,że nie przejmują się moją już ponad 3 miesięczną nieobecnością...nikt mnie nie porwał ani nie kazał mi na siłę wierzyć, również nie nachodzą mnie...(przepraszam brak mi pomysłów co jeszcze mogliby robić )
...
Nie ważne czy wierzysz czy nie.Sprawa jest prosta.W każdej rodzinie znajdzie się tzw. czarna owca.W twojej drogi czytelniku napewno jest ktoś taki.
Tak samo i w twojej pracy jest ktoś taki...niezrównoważony emocjonalnie, uciążliwy, irracjonalny, zamknięty w swoim świecie, nie dopuszczający innych do głosu, ktoś kto mimo ,że postępuje źle nie widzi tego zła??I w neokatechumenacie są ludzie źli i w kościele i w każdej społeczności jaka tylko istnieje!!
Zło jest wszędzie jedni potrzebują neokatechumenatu inni Kościoła katolickiego inni znajdują ukojenie w Islamie...
Nie ważne chyba w co wierzysz, bo to co dobre wcale nie jest trudno odróżnić od tego co złe.

Chciałabym jeszcze dodać ,że neokatechumenat mówi wyraźnie że nie potrzebujesz neokatechumenatu do zbawienia, że właśnie wystarczy niedzielna msza, spowiedź raz do roku...itd.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w odnalezieniu kiedyś odpowiedzi na pytanie zawarte temacie tego forum.

Zgłoś 30.08.11 [21:26] piku

odejść można ale nie rozumiem dlaczego katecheci ostrzegają aby zachować tajemnicę o wszystkim czego się w neokatechumenacie doświadczyło, widocznie są tam sprawy które zastrzeżone są dla wtajemniczonych i sprawdzonych, zwłaszcza na dalszym etapie

Zgłoś 21.10.11 [10:17] E.Mensz

Jestem osobą pomagającą osobom opuszczającym bądź uwikłanym w sekty. Znam również wiele osób należących do wspólnot DROGI NEOKATECHUMENALNEJ i mogę stwierdzić z cała pewnością, iż osoby te nie wykazują żadnych symptomów zniewolenia czy psychomanipulacji. Większość z tych osób, które poznałem, daje bardzo dobre świadectwo jako chrześcijanie, i są oni jednoznaczni oraz przejrzyści w swoich przekonaniach. Droga Neokatechumenalna nie wykazuje żadnych znamion destrukcyjnej sekty. Fakt że ktoś uznaje autorytet Pisma Świętego wyżej od nauk Kościoła Katolickiego, nie świadczy jeszcze, że jest to osoba uwikłana w jakąś sektę.

Zgłoś 16.11.11 [01:48] TOMASZ-S

Jak czytałem niektóre odpowiedzi na temat Neokatechumenatu to aż niedobrze mi sie robiło od czytania takich bzdur, szczególnie gdy sie czyta coś co nie jest zgodne z prawdą. Droga jest już częścią Kościoła, została zatwierdzona przez papieża, a nawet dwóch i KOngregacje, więc nie może być żadną sektą. PO drugie: takie teksty : "W drugiej części tej cennej książki mamy podsumowanie tematów i bilans ogólny. Jest on negatywny w stosunku do neokatechumenatu. Autor podkreśla najważniejsze błędy neokatechumenatu, a mianowicie nauczanie, że Kościół katolicki nie jest konieczny do zbawienia, że hierarchia Kościoła nie ma żadnego znaczenia, że tylko Biblia samodzielnie, “niezależnie” wyjaśnia, zawiera prawdziwą naukę itd. Jest to więc odnowiony luteranizm." są totalnym nieporozumieniem i świadczyć tylko moga o nieznajomości tej rzeczywistości jaka jest Droga. Ja byłem 10 lat na Drodze i nie słyszałem czegoś takiego, wręcz przeciwnie - wiele treści nawiązuje do korzeni chrześcijaństwa a nauczanie Neokatechumenatu jest oparte na Magisterium Kościoła. Tam nie ma nic wymyslonego. Gdyby tak było jak jest zawarte w tej omawianej książce to papiez nie dopuściłby do zatwierdzenia Drogi, podobnie jak kongregacje.Po trzecie: dziwi mnie taka negatywna opinia biorąc pod uwagę, że wiele powołań do kapłaństwa rodzi się w takich właśnie wspólnotach, że wielu ludzi z poza KOścioła wraca do niego, wielu skazanych więźniów, którym były głoszone katechezy wychodząc z więzienia szuka wspólnot aby dalej kontynuować Drogę a nie szuka dalej wrażeń na drodze przestępczej. Tak więc proszę: nie wypisujcie tutaj bzdur, owszem - jak w każdej wspólnocie KOścioła mamy do czynienia z grzesznikami a nie ze świętymi, ale to jest Droga nawrócenia a nie zgrupowanie świętoszków, którzy będa się tylko modlic odmawiając różaniec. Ci ludzie ida często Ewangelizować dajac świadectwo nawrócenia, ofiarowujac siebie na posługi Kościołowi. Ile rodzin wyjechało juz na misje do różnych krajów i tam odbudowują Kościół. Szkoda, że takich faktów nie bierze się pod uwagę. Czyzby ci, którzy neguja Droge uważali sie za świętych, nieskalanych grzechem, że sądzą tych, którzy szukają Boga, którzy chcą się nawracać? Pamiętacie słowa Jezusa względem ludzi, którzy chcieli ukamieniować cudzołożnicę? :""Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci w nią kamień". I ilu było takich świętych, którzy rzucili? Ani jednego. Dlaczego? POnieważ każdy z nas jest grzesznikiem a to oznacza, że jesteśmy wszyscy równi, tym bardziej dla Chrystusa. A nawet ci, którzy niżej upadli bardziej potrzebują pomocy, bardziej potrzebuja modlitwy, nawrócenia a nie sądów tych, którzy sami są grzesznikami i to może nawet gorszymi od tych, którzy są na DRodze nawrócenia. Wystarczy popatrzeć jak wielu katoików nie szanuje czystości przedmałżeńśkiej, jak wielu uznających się za katolików popiera formy śmierci: aborcję, eutanazję a także in vitro? Jak wielu korzytsa z usług wróżek, czyta horoskopy i wchodzi w inne formy antychrześcijańskie. Czy to ma byc postawa chrześcijańska? Czy negowanie czegoś, co zostało uznane przez papieża można nazwać posłuszeństwem Kościołowi? Takie sądy tworzą rozłam w Kościele, niszczy się w ten sposób to co jest świete.
Jeśli chcemy dbać o KOściół to szanujmy to co jest w KOściele, to co jest jego cześcią, szanujmy tez tych, którzy chcą szukać Boga i pragną się nawracać. Dlaczego z takim nastawieniem wrogości nie wyjeżdża się w stosunku do tych, którzy propaguja cywilizacje śmierci tylko niszczy sie to, co ma za zadanie bronic życia, bronic wartości chrześcijańskich? Jesteśmy grzesznikami a próbujemy w taki sposób pokazywać, że jestesmy jak święci, co nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Poczytajcie sobie Biblię, szczególnie Ewangelie,o czym nauczał Jezus? Jak mamy Go nasladować. Tego uczy tez Droga, tylko trzeba najpierw poznać daną rzeczywistosć aby móc cos powiedzieć a nie opierać się na opiniach czy na włąsnych obserwacjach osób, które były na Drodze. Wielu ludzi odeszło z DRogi nie dlatego, że ona jest zła, ale dlatego, że nie rozumieli na czym ona sie opiera, brakowało tez pokory i posluszeństwa. NIE NISZCIE KOŚCIOŁA SWOIMI OSĄDAMI, MÓDLCIE SIĘ ZA KOŚCIÓŁ, ZA WSZYSTKICH WIERZĄCYCH I NIEWIERZACYCH, ZA TYCH, KTÓRZY WRÓCILI DO KOŚCIOŁA ABY SIE NAWRACAĆ. ONI POTRZEBUJĄ WSPARCIA A JIE SĄDÓW..
"

Zgłoś 20.11.11 [17:44] amaya

Nie rozumiem, po co się wypowiadać na temat Neokatechumenatu, jeśli się w tym nie jest i można się opierać jedynie na przeczytanych bądź zasłyszanych opiniach? A jedną z zasad neokatechumenatu jest NIE MÓWIENIE innym, co się dzieje na różnych etapach (nie, nie ma orgii, ani żadnych dziwnych rzeczy), bo ludzie, którzy tego nie przeżywali osobiście, mogą to opacznie zrozumieć, dopowiedzieć sobie coś itp.
Np. to co napisała ewadd o tym, że każdy powinien mieć w nienawiści swoją rodzinę - nikt nigdy tak w neo nie mówił. Nikt nie każe nikogo nienawidzić. Jezus uczy miłości, nie nienawiści. Chodzi o to, by nikt ani niczyje plany nie były w Twoim życiu ważniejsze od Boga. Bóg na pierwszym miejscu. I tyle.
Ja jestem w neokatechumenacie, do kościoła normalnie chodzę, modlę się za zmarłych, wierzę w przeistoczenie, więc to nieprawda, że po wstąpieniu na drogę człowiek przerywa życie w nazwijmy to "normalnym" kościele. No ale wiadomo, że wszędzie znajdzie się jakieś nawiedzone indywiduum, które wszystko zrozumie nie tak.
Na eucharystię ludzie spoza faktycznie nie za bardzo mogą przychodzić, chyba, że są to młode wspólnoty, dopiero zaczynające. A wiąże się to z tym, co pisałam wcześniej o etapach: na eucharystiach może być coś mówione na ten temat, a ludzie spoza (a także ze wspólnot, które do omawianego etapu jeszcze nie dotarły), nie wiedzący o co chodzi, mogą sobie coś dopowiedzieć i później właśnie powstają takie plotki, jakie się czyta w internecie.

Zgłoś 30.01.12 [14:51] Pawe.

Powiem krótka:

Są zwolennicy i przeciwnicy kościoła.

Tak samo jest z Drogą Neokatechumenalną.

Znam wiele osób które mówią, że kościół to jedna wielka sekta, gdzie księża żerują na wiernych i się za free utrzymują.

Skoro kościół katolicki dla niektórych jest sektą, to i DN może nią być...

Takie jest moje zdanie

Zgłoś 26.02.12 [20:58] Thairea

Nieźle mnie to zaskoczyło. Tajemnice kolejnych etapów nie są po to, żeby oszukiwać ludzi, albo dzielić na tych wybranych i tych drugich. Są po to, żeby skupić się na tym co teraz, a nie tym, co w przyszłości. Wszystkie etapy są opisane w statutach!!! To raz. Dwa, wg statutów na "neońską" eucharystię, może wejść każdy. KAŻDY! Bez względu na etap wspólnoty

Zgłoś 11.05.12 [18:28] Teresa

Byłam dwa lata w neo i dokładnie wiem, o co chodzi tej kobiecie, która napisała o swoim mężu. Zwróćcie uwagę z jaką pogardą mówią neoni o zwykłych katolikach-to dlatego, że sami czują się lepsi. Owszem liturgie, przygotowania do Eucharystii,zaangażowanie- to wszystko jest piękne. I jeżeli ktoś czystym sercem angażuje się w to, służy Bogu i bliźnim-jest w porządku. Ale ja doświadczyłam tego, że jest to tylko fasada. To zewnętrzny murek pełen kolorowych pelargonii. Taki to murek zatwierdził Ojciec Św. Ale w środku: fałsz, obłuda, krzywdzenie innych- i to wszystko modląc się i słuchając Słowa Bożego. To nie jest tylko moje zdanie-znam osobę, która nie chce mieć nic wspólnego z ludźmi z neo, bo zna ich postępowanie. Poza tym spotkałam ludzi, którzy bardzo ucierpieli przez neokatechumenat, musieli nawet przejść terapię. Po owocach ich poznacie. Dlaczego tak jest ? Zachęcam do lektury w/w książki. Pozwoli ona spojrzeć na tej ruch głębiej, a nie tylko na to, co zewnętrzne.

Zgłoś 20.07.12 [14:34] lQddfEtdngTYOhHlWDo

Czyli ze jak napisze tutaj ten komratnez to WSZYSCY dostana powiadomienie na maila? Niech kazdy kto dostal maila z moim komratnezem to potwierdzi publikujac komratnez pod spodem

Zgłoś 21.10.12 [21:24] r grzybowski

trudno jest cokolwiek powiedzieć na dany temat, nie poznawszy go głębiej. tak właśnie się sprawa ma drogi . osoba powołująca się na zdanie księdza zofoliego poznała tylko skrawek tego co powinna. w książce ów ksiądz podnosi kwestie , które nie są jasne nawet dla członków drogi. mowa o sakramętach, gdzie ks. zofoliI pisze wśród wyszczególnionych sakramentów tj komunia bierzmowanie pisze ów ksiądz o sakramencie PASCHY . ja mimo przeżytych 40 lat nigdy nie słyszałem by taki istniał natomiast wiem że pascha to inaczej czuwanie co zaś się tyczy czym jest droga to powiem tylko tyle żę dzięki niej wzrosło powołanie misyjne zakonne w tej chwili księża po ukończeniu seminarium decydują się na prace w krajach gdzie na kilka miast przypada JEDEN ksiądz. czy w świetle tego faktu możliwe jest by nazwać drogę SEKTĄ. prawdą jest że posiada ona prawa i obowiązki z tym że są to prawa kościelne tylko ,że bardziej zaostrzone. życząc powodzenia w znalezieniu prawdy pozdrawiam r g

Zgłoś 06.11.12 [21:19] Wierny

Należę do wspólnoty. Mam 18 lat. Jestem bardzo zadowolony ze wstąpienia na drogę. Otworzyło mi to oczy.
Może zacznę, że Wspólnota Neo. To nie sekta, ponieważ została zatwierdzona przez Papieża jako normalna grupa wiernych pogłębiających swoją wiarę. ( w przeciwieństwie do Jehowych)
Neo to grupa ludzi którzy spotykają się i rozmawiają o Bogu, czytają pismo Swięte. To takie straszne?
Droga polega na tym, że czytany jest fragment tekstu, a następnie ja mówię, co to słowo do mnie mówi. Jak je rozumiem.
Z kąd się to wzięło?
Głównym założycielem jest KIKO. Objawiła mu się Matka Boża. Powiedziała że trzeba zakładać wspólnoty i modlić się, bo ludzie coraz to brdziej zagłębiają się w grzechu.

Zgłoś 29.11.12 [23:22] neon

kochani jestem w tej sekcie już ponad 30 lat kłaniam sie z gdanska dzieki tej sekcie odnalazłem prawdziwy koscioł Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego w kosciele katolickim .wyobrazcie to sobie.a to ze kochani biskupi i ksieza cierpia ..oraz ....no cuż trzeba sie douczyc ...na drodze Pan dał mi żone pierwsze dziecko joanne zabrał do siebie ,ale żyje paweł jest w seminarium na 3 roku oraz czwórka,w sumie piątka czwórka jest na drodze we wspolnotach tam gdzie proboszczowie kochaja kosciół czyli ludzi stworzonych przez naszego Stworce,OJCA I SYNA I DUCHA SW.

Zgłoś 07.12.12 [11:27] chrzescijanka

"Rzekl do niego Tomasz: Panie nie wiemy dokad idziesz, jakze mozemy znac droge? Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga i prawda i zywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie. Jan 14:5-6
Ludzie szukaja w swoim zyciu prawdy i drogi, czesto omijajac ten fragment Pisma. Tak dlugo jak jestesmy na tej ziemi kazdy bedzie mial swoja interpretacje Biblii, bedziemy wymyslac dogmaty i obrzadki, klocic sie kto ma najwieksza racje, bluzgac na innych wierzacych ze nie we wszystkim sie z nami zgadzaja. I co nam z tego? Kiedy staniemy przed Nim On nie bedzie pytal do ktorego kosciola czy wspolnoty nalezelismy, ale jak bardzo szukalismy Jego, jak kochalismy Go i innych ludzi. Tak naprawde to wierze ze bedziemy sie smiac ze swojej glupoty, z naszych pomyslow i wyobrazen jaki Bog jest naprawde i czego od nas oczekuje. On jest daleko wiekszy niz szufladki do ktorych chcemy go wlozyc. Ludzie doswiadczaja zbawienia przez Jezusa na calym swiecie, we wszystkich dominacjach, podgrupach, kosciolach itd. I kto moze osadzic ktore z nich jest najlepsze? Osadzamy wedlug tego co znamy, co mowilo nam sie cale zycie. Wystarczy troche popodrozowac, wyjsc poza swoje "cztery sciany" zeby sie zorientowac ze wszyscy tak samo wierzymy w swoje racje. Prawie kazdy nowy odlam chrzecijanstwa twierdzi ze wraca do korzeni, wartosci sa bardzo podobne we wszystkich grupach bo nauczanie Jezusa na ten temat jest jasne. Nie ma kosciola jednozbawczego, jest tylko jeden Jezus! Jedna droga, prawda i zycie!

Zgłoś 31.12.12 [21:11] andrzej

To jest sekta i to czarna sekta. Zapoznajcie się z definicją słowa: "sekta". Wszystko pasuje jak ulał do tych nieszczęsnych neonków. Wyobraźcie sobie - zadzwonił do mnie ich guru i zachęcał do wzięcia udziału w tej ich konsekwencji. A kiedy powiedziałem mu o fałszywych prorokach rzucił z oburzeniem: "słuchaj, do ciebie teraz bóg przemawia". Rzuciłem słuchawkę.

Zgłoś 17.01.13 [22:28] wtajemniczony

Oczywiście, że Neokatechumenat jest sektą. Mówię to z pozycji byłego członka neo. Izolowanie się od ludzi i Kościoła, zamykanie w salkach, na Eucharystie neo jest zakaz wstępu bez zaproszenia(to co jest napisane w statucie nie jest przestrzegane), stopnie wtajemniczenia, guru wspólnotowi głoszą, że sam Bóg przez nich osobiście przemawia i nie można się z Bogiem nie zgadzać, na etapie I skrutinium trzeba sprzedać wszystko co się ma, a po II skrutinium należy płacić dziesięcinę(10% swojego miesięcznego dochodu na neo).
Publiczna spowiedź równiez występuje - na II skrutinium. Również donoszenie do guru na członków wspólnoty. Na jednym z kolejnych etapów członkowie neo chodzą WE DWOJE po domach i wieszczą swoją nowinę, zupełnie jak "świadkowie" Jehowy.

I to nie jest sekta?

Zgłoś 20.01.13 [17:58] kasia

Papież wiedział o tym że kiko i jego poddani nie uznają żywego Chrystusa w Hostii nie klękają i nie adorują Tabernakulum nigdy pewno by nie pozwolił na profanację Najświętrzego sakramentu Dziwi mie tylko to ż ludzie wychowani w kościele katolickim dają się tak bardzo opentać katechistom i pozwalają sobie wyprać mózg .A potem to już ciężko odejść skoro straszy się neonkow odejściem od Boga po wystapieniu z sekty neokatechumenatu

Zgłoś 28.01.13 [12:13] gość

Kto Państwu naopowiadał bzdur, że neo nie uznaje przemienienia- Żywego Chrystusa w hostii???????

Jest to podstawą nauczania w neo a komunia na rekę jest typową praktyką Kościoła dla osób bierzmowanych

Zgłoś 28.01.13 [13:53] wtajemniczony

Kolego, nie łżyj, bo jednym podstawowych dogmatów neokatechumenatu jest to, że bez wspólnoty człowiekowi trudno zostać chrześcijaninem i zostać zbawionym. Kolejny jest przekreślenie autorytetu Kościoła, który zdaniem Kiko i powtarzających po nim katechistów mylił się przez około 1600lat.

Zatem proszę nie kłamać, bo znam tę sektę od środka.

Zgłoś 06.02.13 [02:11] Małgoska

Czego to ludzie nie wymysla. Jestem w Neokatechumenacie juz troche i jak dotad nic z tego co tu wypisuja niektorzy nie zauwarzyłam. Dzieki Neo, bardziej zblizyłam sie do Boga poprzez czytanie Pisma Swietgo. Cała modlitwa oparta jest na pismie Świetym nawet spiew to tylko psalmy, nie ma wymysłu człowieka. Kosciól to ludzie grzeszni i nie zaleznie w jakim jestesmy ruchu koscielnym to wszedzie jest to samo.

Zgłoś 06.02.13 [15:56] Mateusz95c

Mam 17 lat. Uczęszczam do tej wspólnoty od 2 miesięcy. Nie zauważyłem niczego dziwnego co większość z was opisuje. Nikt mnie nie przymusza żeby tam chodzić. Ale samo świadectwo innych ludzi oraz rozważanie pisma świętego. To właśnie tam spotykam Jezusa. Jezusa który mnie tam zaprosił który wezwał mnie aby pójść w drogę. Nie wiem dlaczego oskarżacie drogę. Co w tym złego że rozważamy pismo św i że po eucharystii oddajemy cześć Jezusowi i tańczymy w okól ołtarza.

Zgłoś 06.02.13 [17:48] wtajemniczony

A co możesz wiedzieć po 2 miesiącach? Ja też byłem zachwycony na początku. Wróć po drugim skrutinium oczko.gif

Zgłoś 21.02.13 [16:21] Krzysztof66

"Wtajemniczony" nie mąć proszę. Twoje słownictwo świadczy o wrogości. Neokatechumenat nie ustanawia dogmatów.
A to że trudno być chrześcijaninem to prawda, ale dotyczy wszyskich na drodze do chrześcijaństwa - tych we wspólnotach i poza nimi, z tym, że wspólnota jest pomocą.
Będąc ok 17 lat we wspólnocie neokatechumenalnej nie przypominam sobie, ani razu, żeby ktoś z katechistów mówił, że poza wspólnotami czy też poza drogą neokatechumenalną, nie ma zbawienia. Wręcz przeciwnie. O tym, że nie ma tu przymusu świadczą fakty, że ludzie rezygnują z bycia we wspólnocie i to na różnych etapach.
Czytający fora publiczne! Mam nadzieję, filtrujecie zapisane tu informacje przez swój rozum i wyczucie. Niektóre zapisane tu informacje mijają się z prawdą.
A skąd, pogląd, że DN neguje autorytet kościoła ?
Ja często słyszę odwoływanie się m.in. do Papieża.
Itd.

Zgłoś 21.02.13 [17:17] wtajemniczony

Sam nie mąć. Tak, jestem przeciwnikiem tej pseudo-chrześcijańskiej sekty. Z chrześcijaństwem nie ma ona wiele wspólnego, poza ciągłym bredzeniem i praniem mózgu uczestnikom, że tylko w neokatechumenacie mogą zostać prawdziwymi chrześcijanami, a reszta Kościoła to pomyłka.

DN neguje autorytet Kościoła już na katechezach wstępnych i dobrze o tym wiesz, skoro rzekomo masz za sobą 17letni staż we wspólnocie. Dlaczego w takim razie kłamiesz?oczko.gif
Wyjaśnij zatem na czym polega 'oś czasus' przedstawiana na katechezach i dlaczego 1600lat Tradycji Kościoła nazywa się "czasami nawiasu" i 'pomyłką". Jest to herezja, bo każdy chrześcijanin i katolik wie, że Duch Święty działał poprzez Tradycję od czasów Chrystusa aż do dziś i nie było żadnych 'czasów nawiasu' i pomyłki Pana Boga.

Lepiej powiedz ile pieniędzy już władowałeś w tę sektę i jak się mają Twoi najbliżsi.